Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

21.10.2020

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Kim byłabym ja i kim byłabyś Ty gdybyśmy nie były razem?

Taki dzień, właściwie to trwa już od jakiegoś czasu- może nawet od samego początku jak Hania jest z nami.

Zanim zostałam jej mamą i nawet jeszcze wcześniej byłam workiem łez. Kobietą z wiecznie pustym brzuchem. Cierpiałam, tęskniłam. 

Dziś jestem mamą z nadal pustym brzuchem ale za to z pełnym sercem, tyle tylko,że niekiedy dopada mnie obraz tego jak jednak droga moja i droga Hani nie spotykają się i ... No właśnie.

Ja może byłabym matką innego dziecka( przydzielonego mi z urzędu wg bliżej nie znanych zasad przydzielania dzieci) a Hania przydzielona byłaby z urzędu do ZOLu.

Ile jest takich dzieci, których drogi nie przecinają się we włąsciwym momencie z drogami swoich właściwych rodziców i których dane w odmętach biurokracji a one same giną w placówkach?

 

Doszłam do tego,że winy leżą zarówno po stronie ra i oa. 

Ci piersi prezentując roszczeniowe postawy żywcem wyrwane z wycieczki do centrum handlowego- tego nie chcę bo... i tu wyliczanka począwszy od wieku, koloru włosów(byle nie rude!) a kończąc na większym kalibrze jak: niepełnosprawność, deficyty lub FAS, FASD...   Szkoda,że brakuje empatii.

Ci drudzy zaś mają się za bogów. Tym przyznamy dziś a Ci poczekają jeszcze ze 4 lata a te dzieci cyk do bazy(niech ślad po nich zaginie). 

Nerwy jakie mam na to w jaki sposób prowadzone są szkolenia, godziny bzdur( na palcach jednej ręki policzyć można wartościowe treści), po całą resztę działania tych instytucji. Mają kandydatów w których mają potencjał, chętnych lub wahających się(tym wahającym można pomóc podjąc decyzję dodatkowymi godzinami szkoleń z np rodzicami, którzy już mają dzieci z fas lub niepełnosprawnością). 

Ale nie bo po co? Wsadzimy do bazy, zbazy do ZOLu lub innego bidula...

 

Kocham moje dziecko za to jakie jest a nie za to jakie nie jest. 

I dziś bardzo mocno chcę mi się płakać a wręcz nawet wyć za pozostałymi dziećmi bez szans.

Komentarze

  • Justha

    07/11/2020 - 08:11

    Raczej znacznie wyolbrzymione i mocno krzywdzące jest stwierdzenie, że przyszli rodzice adopcyjni "wybrzydzają" jak w centrum handlowym. I nie sądzę, aby ktoś odrzucił dziecko ze względu na kolr włosów... a jeśli tak, to raczej, jeśli już jakimś cudem dostał kwalifikację w OA, to kolejnej propozycji dziecka już nie dostanie... mam nadzieję... a poza tym, jeśli ktoś chce po prostu dziecko ogólnie zdrowe i boi się niepełnosprawności, to czy jest w tym coś złego? Może jest to kwestia zbyt małej wiedzy dotyczącej różnych chorób i dróg wychodzenia z nich, a może kwestia znikomego wsparcia ze strony państwa podczas wychowywania dziecka niepełnosprawnego? Ale czy można obwiniać tylko oa i tylko ra za to, że dzieci giną gdzieś w bazach? Moim zdaniem to całe lata zaniedbań na różnych poziomach biurokracji...
  • avatar
    czwojdziak

    17/12/2020 - 09:12

    stwierdzenie,że rodzice adopcyjni wybrzydzają nie jest wyolbrzymione. Ja to znam nie ze słyszenia ale z kontaktu z takimi właśnie ludźmi. Znam przypadek odrzucenia propozycji ze względu na kolor włosów, zapach dziecka(tu chodziło o niemowlę), nie taką grupę krwi. Całkowicie rozumiem też brak gotowości do przyjęcia dziecka z niepełnosprawnością.
    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.