Autor:

Data publikacji:

24.03.2014

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

20 rzeczy, których nie mogłam powiedzieć mojemu lekarzowi, kiedy byłam jego pacjentką

Poniżej poruszający list od pacjentki do lekarza, który przygotowała i wysłała trzy lata po zakończeniu leczenia. Pisze w nim to, czego nie miała odwagi powiedzieć podczas leczenia. Dzielimy się nim z Wami, bo z pewnością są rzeczy, które i Wy chcielibyście powiedzieć Waszym lekarzom, ale zachowywaliście je dotąd dla siebie. Może więc ten list stanie się dla Was inspiracją? Jeżeli chcielibyście napisać własne listy prosimy, przekażcie je nam, chętnie je opublikujemy.

20 rzeczy, których nie mogłam powiedzieć mojemu lekarzowi, kiedy byłam jego pacjentką w klinice leczenia niepłodności.

Szanowny Panie Doktorze, W tym liście poruszę sprawy, o których chciałabym, aby Pan wiedział, a o których nie wspomniałam, kiedy się poznaliśmy 3 lata temu.

  • Właściwie to nie chcę tutaj być. Brzmi to pewnie dziwnie biorąc pod uwagę, ze właśnie uszczupliłam stan swojego konta o 10 tysięcy złotych.
  • Jakiekolwiek próby zachowania spokoju i roztoczenia uroku osobistego to gra. Ta prawdziwa część mnie jest po prostu zarezerwowana dla mojego męża i anonimowych koleżanek z internetu. Cokolwiek Pan powie na temat moich szans na poczęcie zostanie dokładnie i wielokrotnie przeanalizowane.
  • Szanuje Pana i Pańską wiedzę. Ale równocześnie chodzę do akupunkturzysty, hipnotyzera i wróżki.
  • Chociaż poziom mojego FSH to dla Pana jedynie "dane", dla mnie ta wysoka liczba jest jak odpowiednik fatalnego wyniku egzaminów wstępnych na studia, czuje się oceniana i skazana na porażkę. I niezależnie od tego, jak bardzo stara się Pan mi to wytłumaczyć i tak nie rozumiem, dlaczego nie cieszy Pana niższy wynik.
  • Sprawdzam wszystko w internecie. Ciągle.
  • Niepłodność to ból, który wykracza poza niemożność posiadania dziecka. Ma wpływ na moje małżeństwo, moje przyjaźnie i umiejętność wyobrażenia sobie przyszłości. Dotyczy mojego ciała i równocześnie tego, czy wszystko to, w co wierzyłam, że zależy od mojej determinacji i zaangażowania, okaże się prawdą.
  • Każda kolejna miesiączka znaczy dla mnie tyle, co poronienie.
  • Chce się czuć ważna i to pomimo tego, iż wiem, ze jest i będzie Pan uznanym lekarzem bez względu na to, jak zakończą się moje starania.
  • To naprawdę niepojęte, ze muszę przejść badanie palpacyjne piersi już w dziesięć minut po poznaniu Pana, chociaż rozumiem, ze oboje powinniśmy udawać, ze to bułka z masłem. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, ze ta część mojego ciała będzie miała swój udział w staraniach o dziecko.
  • Jakaś część mnie wierzy, ze uda mi się rozwiązać ten problem przy użyciu mieszanki ziołowej o. Sroki.
  • Rozumiem, ze chciałby Pan, abym pamiętała o statystykach, ale nie byłoby mnie tutaj, gdybym nie wierzyła, ze przeznaczenie można oszukać.
  • Wielce prawdopodobne, ze w czasach, kiedy była Pan najlepszym studentem na roku, ja starałam się poznać podstawy literatury. Teraz trochę się Pana boję, chociaż w czasach, gdy literatura wydawała się być o niebo ważniejsza, współczułam, ze musi się Pan babrać w chemii organicznej.
  • Staram się zachować zimną krew w konfrontacji z głowicą do waginalnego badania usg, chociaż jestem przekonana, ze cierpię na zespól stresu pourazowego.
  • Nie rozumiem, dlaczego muszę na Pana czekać bez bielizny. Myślę, ze to nienormalne, kiedy półnaga patrzę na Pana wykrochmalony kitel. No dobrze, rozumiem to, ale i tak tego nienawidzę.
  • Poczekalnia jest pełnym ciszy i napięcia czyśćcem, gdzie każda minuta wydaje się trwać godzinę.
  • To wcale nie zastrzyki są najtrudniejsze. Chętnie robiłabym je sobie w gałkę oczną, byleby móc poznać wynik testu dwa tygodnie wcześniej.
  • Doceniam, ze cytuje Pan wyniki badań, według których poziom stresu związanego z niepłodnością dorównuje stresowi towarzyszącemu chorobie nowotworowej. Nigdy nie miałam raka, ale czasami naprawdę czuję, ze umieram.
  • Chwała Panu za to, ze nie każe mi się Pan zrelaksować.
  • Niezależnie od tego, co napisałam powyżej, powierzyłam Panu moje nadzieje, marzenia, jajniki, nasienie męża a może nawet nasze zarodki, proszę więc niczego nie schrzanić!
  • Dziękuję i zawsze będę wdzięczna za poprowadzenie nas tą wyboistą ścieżką do upragnionego celu.

Tekst przetłumaczony przez Monikę Bulmańską-Wingett ze strony: http://www.huffingtonpost.com/kathryn-kefauver-goldberg/dear-fertility-doctor-what-i-wish-you-knew-about-infertility_b_4643835.html
Dziękujemy za tłumaczenie i dostosowanie do polskich realiów!