Autor:

caleczka

Data publikacji:

20.01.2010

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

wizyta...

Wczoraj poszlismy z moim mężem do jego brata i żony w odwiedziny... no i żeby zobaczyc ich kilkudniową córeczke... sliczne dziecko... ale przecież każde dziecko jest sliczne.
Szwagierka też miała problemy z zajściem w ciążę, długo się starali i leczyli... ale jak juz sie udało i zaszła w ciążę zaczęła sie dziwnie zachowywać... przy mnie... dziwnie chodziła... i wiem że to nie były moje urojenia... ale będąc w początkowych tygodniach ciąży (6-Cool chodziła przy mnie bardzo wyprostowana (a zawsze się garbiła) i ciągne się głaskała po brzuchu (którego jeszcze gługo nie było widać) i patrzyła na mnie jak ja reaguję a że ja za bardzo nie zwracałam na nią uwagi to robiła wszystko żeby zwrócić moją uwagę... zaczynała sapać, wzdychać i jeszcze szybciej głaskać brzuch... Evil or Very Mad Chciała zrobić mi na złość że ona jest w ciąży a ja nie...
Nie było mi wtedy łatwo, bo właśnie wtedy robiłam test ciążowy z którego wyszło że moje maleńkie śnieżynki nie chciały ze mną zostać... a ona takie cyrki odstawiała... śmiała się i puszyła jak paw. Między nam zawsze była rywalizacja tzn. z jej strony... ja nie dałam się wciągnąć w te głupie gierki... a jak się spotykałyśmy u teściów to nigdy się do mnie nie odzywała, byłam dla niej powietrzem... no chyba że ja się do niej pierwsza odezwałam. Brat męża też nie jest lepszy... wieczna rywalizacja, on jest najmądrzejszy, wszystko wie najlepiej, no i ten olewawczy stosunek do mojego męża... jak mnie to wkurza, czasem chciałabym im to wszystko wygarnąć Evil or Very Mad ale... postanowiłam że nie będę się zniżać do ich poziomu bo oni i tak tego nie zrozumieją...są zbyt głupi żeby zrozumieć swoje zachowanie.
No więc poszliśmy do nich zobaczyć małą, jest cudna jak aniołeczek. Zazdroszczę im... ale to taka zdrowa zazdrość a nie zawiść Smile Ja jeszcze muszę poczekać, czekam na kolejną bitwę, którą chciałabym wierzyć że wygram tym razem...
Kupiliśmy małej całą siatę ubranek, 2 wielkie pluszaki, plastikowy śliniaczek żeby nie trzebabyło prać i żelowy gryzaczek... byli zdziwieni że tak użo im przynieśliśmy... zdziwieni?... a dla mnie to naturalne... przecież dziecko niczemu nie jest winne... to rodzice są dziwni... ale to jest ich problem. Ja mam zamiar być super ciocią Very Happy

Pozdrawiam

Komentarze

  • avatar
    edynia

    20/01/2010 - 12:01

    Mądra z Ciebie kobieta, życzę Ci żebyś wktótce mogła takie zakupy robić dla swojego bobaska.