Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

11.02.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

W zawieszeniu. ..

Wczoraj mieliśmy mieć operacje Małpki, mieliśmy w sumie trzy terminy bo wciąż zmieniali nam terminy. W zeszłym tygodniu przesunęli nam operacje na dzień wcześniej. W poniedziałek mieliśmy być w Poznaniu, by zrobić komplet badań, i przygotować Małpkę do operacji. Stres straszny, przyjęcie do szpitala trwało, bagatela, 6 godzin. Najpierw trzy w izolacje by się Małpeczka nie zaraził jakimś cholerstwem, potem kolejne trzy juz na oddział owej świetlicy. Małpka umęczeni, nie było jak usiąść nawet. Ani kupić picia. Nie dostaliśmy jedzenia. Dobrze, że nauczona doświadczeniem miałam ze sobą kanapki. Jakoś przetrwalismy. Potem cykl badań. Biochemia. Klucie. Mocz. Cewnik. Rtg. Ekg. Echo serca. Małpka jak na swoje standardy zachowywał się super. Niektóre badania nawet bez krzyku się odbywały. Starałam się dokładnie Mu wytłumaczyć na czym konkretne badania polegają. On słuchał i nie bał się rąk bardzo. Pomagało także to, że zapewniałam, że Go nie zostawię. Niemniej noc była niespokojna. Zrywał się z płaczem i krzykiem. Następny dzień nie lepszy. Kolejne badania i spotkania z lekarzami. Między czasie starałam się spędzić choć trochę czasu z Maluchem. Omal nie straciłam pokarmu. Chyba ze stresu. Maluszek bardzo przeżywał rozstanie. Dotąd nie był zostawiamy na dłużej niż 2-3 godziny. I to nieczęsto. W końcu zapadła decyzja, że nie operują. Ryzyko jest zbyt duże, w stosunku do stanu zdrowia. Za pół roku do kontroli. Miałam i nadal mam mieszane uczucia. Z jednej strony ulżyło mi. Z drugiej mam z tyłu głowy, że to jedynie odroczenie. Zastanawiam się co dalej. Szukać nowego kardiochirurga? Diagnozować prywatnie? Uderzać na Warszawę? Tyle dylematów...
Po powrocie dzieci bardzo odreagowywały ten, w sumie, niepotrzebny wyjazd. Pomalutku życie wraca do normy. Chłopaki coraz bardziej są spokojne. Małpka trochę rozdrażniony jest. Zdarza Mu się uderzyć młodszego czy ugryźć ale z każdą chwilą coraz mniej. A Maluch już nie trzyma się tak kurczowo mnie. Chociaż wciąż przychodzi mnie ukochać i sprawdzić czy cyce są na miejscu ;-)
Ufff, schodzi stres z nas wszystkich.

Komentarze

  • k_anilorak

    12/02/2016 - 19:02

    Ja bym zdiagnozowała u innego lekarza. Dla własnego spokoju.
    Trzymam kciuki za was, za Małpkę i za kolejną adopcję.