Autor:

Magia13

Data publikacji:

17.10.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

TA USTAWA MNIE PRZERAŻA

Stymulacja zbliża się wielkimi krokami. Jako wzorowa uczennica postanowiłam więc przeczytać ustawę o leczeniu niepłodności, która zacznie obowiązywać za kilkanaście dni…Przeczytałam i się przeraziłam… Bo zgodnie z artykułem 21 ustawy po 20 latach przechowywania zarodków w przypadku ich niewykorzystania …będą ode przekazywane do dawstwa… Ale ja nie chcę przekazywać moich zarodków do adopcji! Nie chcę oddawać komuś mojego materiału genetycznego – ani za mojego życia ( za 20 lat będę mieć 55 lat, więc ten scenariusz jest realny), ani po śmierci! Co nam więc pozostaje? Poprosić lekarza o takie rozpisanie stymulacji, żeby dojrzały 2-3 komórki jajowe i tylko tyle zostało zapłodnionych?… Dobrze wiemy, że stymulacja – zwłaszcza za pierwszym razem – to równanie, którego wynik jest jedną wielką niewiadomą. Dobrze wiemy, jakie są statystyki skuteczności in vitro i ilu z nas uda się za pierwszym razem… Więc pokusa, by wystymulować więcej komórek i zapłodnić wszystkie dopuszczalne prawem sześć jest bardzo duża, bo zwiększa nasze szanse na sukces. Ale co z naszymi dylematami etycznymi i moralnymi? Czy lekarze mają więc doprowadzać do braku mrozaków i w przypadku nieudanej próby za każdym razem skazywać nas na kolejną, obciążającą dla organizmu stymulację? Na dzisiaj nie wyobrażam sobie pójścia na żywioł w tym temacie, zapłodnienia sześciu komórek i zamrożenia choćby trzech-czterech zarodków na 20 lat… Załóżmy, że za pierwszym podejściem zapłodnią się 4 komórki, wszystkie dotrwają do stadium blastocysty … Załóżmy, że chcę mieć jedno dziecko i uda mi się za 2 podejściem zostać mamą. Co z pozostałymi dwoma zarodkami? Państwo daje mi wybór: albo po nie wracasz, albo po 20 latach oddajemy je do adopcji. Dla mnie jest to ograniczenie mojego konstytucyjnego prawa do swobodnego decydowania o własnym życiu… Czy ta ustawa w ogóle jest zgodna z konstytucją RP, prawodawstwem unijnym? Zastanawiam się, jak mają tę kwestię rozwiązane inne kraje UE z dłuższą historią leczenia metodą in vitro? Oczywiście można mieć cichą nadzieję, że w ciągu 20 lat ustawa zostanie znowelizowana.. choć jak pokazuje ustawa antyaborcyjna, nikt tego typu śmierdzących jaj nie chce dotykać…Dobrze, że temat in vitro został w końcu uregulowany prawnie, mam jednak obawy, czy ta ustawa naprawdę jest dla nas – pacjentów, czy przeciwko nam?. I jak w ogóle zapatrują się na nią lekarze zajmujący się niepłodnością? Mnie jak na razie przyprawia ona o ból głowy.

Komentarze

  • avatar
    bloo

    18/10/2015 - 09:10

    Lekarze się zapatrują raczej pozytywnie, to przecież nie ich problem... Wszystko co napisałaś o przymusowym oddawaniu zarodków jest prawdą, natomiast myślę, że nie doszacowujesz jednak kwestii związanych z algorytmami.
    Przede wszystkim jako pacjentka Jesteś współuczestniczką procesu leczenia, ponieważ jego podmiotem jest Twoje ciało. To odpowiada na pytanie "czy pacjent może zdecydować, że zapłodnionych zostanie mniej komórek". Tak, może. Decydujesz o sobie, swoim życiu i swoich komórkach. Lekarz jest asystentem w tym procesie, choć na ogół przedstawia się go jako boga.
    Natomiast Twoja decyzyjność w zakresie ilości zapłodnionych komórek odnosi się do leczenia poza refundacją- tam obowiązuje regulamin i nie przewiduje on zapłodnienia mniejszej liczby komórek niż 6. Jeśli jednak płacisz z własnej kieszeni możesz zmniejszyć tę liczbę.
    Jeśli natomiast idzie o szanse i statystykę: z Twojego postu wynika, że masz 35 lat. Jesteś więc na granicy ustawowej pomiędzy obowiązkiem zapłodnienia nie więcej niż 6 komórek oraz zapłodnieniem wszystkich. Ten drugi wariant jest jednak furtką,przywilejem, a nie obowiązkiem- możesz nawet po 35 roku życia nie zgodzić się na zapłodnienie więcej niż 6 komórek i nadal zapładniać 1-2, jeśli tak uznasz i za to zapłacisz.

    Jednocześnie warto pamiętać, iż na 10 zainicjowanych zapłodnień (jajo zostaje zaplemnione, powstaje zygota) urodzi się około trojga dzieci, reszta zarodków nie da ciąży z powodów wewnętrznych uszkodzeń chromosomalnych. Ten mechanizm odnosi się do całości ludzkiego rozrodu, bez znaczenia czy odbywa się in vitro czy in vivo. Jakość żeńskich komórek jajowych spada mniej więcej od 18 rż (łagodnie), a punkt krytyczny osiąga właśnie w wieku 35 lat- od tego momentu komórki mają statystycznie niższą jakość, są częściej uszkodzone i mają niższy potencjał.
    Zestawiając to razem jest mało prawdopodobne, że 6 komórek 35 latki da 6 blastocyst- to się może zdarzyć, ale będzie wyjątkiem.
    Większość kobiet przed 35 rż wychodzi z programu refundacyjnego z jednym dzieckiem i z brakiem zamrożonych zarodków, co często dzieje się zresztą nie w obrębie jednego cyklu, a w obrębie dwóch-trzech.

    Sądzę, że powinnaś podjąć decyzję zgodną ze swoją intuicją. Jeżeli czujesz, że chcesz zapłodnić jedynie 1-2 komórki- zrób to. Dużo odpowiedzi da Ci też sama stymulacja oraz rozmowa z embriologiem już po pick upie. /wtedy się okaże, ile jest realnie komórek, ponieważ ilość pęcherzyków w obrazie USG nie jest równa ilości dojrzałych komórek jajowych. Przykładowo- w obrazie USG możesz mieć 15 pęcherzyków, ale po pobraniu okaże się, że trzy pęcherzyki były puste, cztery zawierały niedojrzałe komórki, więc do dyspozycji jest osiem komórek jajowych. Zakładając, że decydujesz się na zapłodnienie 8- prawdopodobnie od tej liczby odpadnie kolejna 1-2 komórki, ktore się nie zapłodnią. Zostanie więc sześć wczesnych zygot, z których na kolejnych etapach rozwoju odpadną kolejne zarodki (przestaną się rozwijać, zdefragmentują, obumrą). Z takiej liczby sześciu zygot statystycznie powstaną 2-3 blastocysty. Średnio blastocysta ma ok. 50% szans na implantację.

  • avatar
    Magia13

    18/10/2015 - 09:10

    Dziękuję za cenne informacje statystyczne. Nieco zmieniają optykę. Jestem w programie MZ, czyli - jak wynika z Twojego postu - i tak zostanie zapłodnionych 6 komórek. Być może moje obawy wynikają z tego, że jak na mój wiek mam bardzo dobrą rezerwę jajnikową (choć oczywiście jakość komórek jajowych do czasu in vitro pozostanie zagadką) oraz że miałam już delikatne stymulację folitropinami do IUI i reakcja organizmu była bardzo dobra, co każe mi rozważać także scenariusz zamrożonych zarodków, po które nie będę w stanie wrócić. Ale czas pokaże.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    maggddzia

    18/10/2015 - 13:10

    Ja mam AMH, 3,2 - więc jak to lekarz określił rewelacja, FSH coś koło 5 więc też super i na każdą stymulację reagowałam też świetnie (np. po clo nawet po 2 idealne pęcherzyki), a przy zabiegu zapłodniły się tylko 4 komórki na 10. Więc na Twoim miejscu myślałabym trochę inaczej i nie byłabym aż taką optymistką, ale oczywiście oby było jak najlepiej.

  • avatar
    Magia13

    18/10/2015 - 13:10

    Pewnie to naiwność i optymizm debiutantki.Dziękuję za podzielenie się doświadczeniem - mam podobne wartości wyników, powinno mi to dać do myślenia.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    nynyny

    18/10/2015 - 14:10

    No widzisz, przy pierwszej stymulacji też miałam takie dylematy. Oboje z M. mieliśmy dobre wyniki, problemem była mała ilość plemników (ale były dobrej jakości) - co powinno rozwiązać ICSI.
    Z 8 pobranych komórek było 6 dojrzałych, z tego wyhodowano 3 blastocysty, z żadnej nie było ciąży. Kolejna stymulacja podobny efekt - jaj więcej, ale zapłodnionych też 6, też bez ciąży. Trzecia stymulacja dała ciążę...

    Czy wyobrażałam sobie taki scenariusz? A skąd! Miała być stymulacja, potem zapłodnienie, ciąża, za 2 lata powrót po rodzeństwo i już.

    A teraz się martwię, że mam zamrożone tylko 2 blastocysty i czy będzie z tego kolejne dziecko? Czy żeby była kolejna ciąża, to czy będę musiała mieć kolejną stymulację? I czy zdążę, i jakiej jakości będą jaja, bo będę już po 35 r.ż.

    Życzę ci, by się udało za pierwszym razem, ale z perspektywy doświadczonej "stymulantki" mówię ci, że zapładnianie 1-2 komórek to jest działanie ze szkodą dla własnego zdrowia i psychiki, bo szanse, że będzie z tego blastocysta są niskie, a co dopiero ciąża.

    Powodzenia! :-)

    2014-2015 -> 3 pełne procedury, 5 x ET, 7 zarodków, aż w końcu...
    02.2016 r. urodziła się nasza Kruszynka :love:

    05.2017 r. - crio :-)
    01.2018 r. urodził się Klusek :love:
  • avatar
    maggddzia

    19/10/2015 - 13:10

    Zgadzam się w 100 %, życie samo weryfikuje. Ja mam jeszcze 3 mrozaczki (wszystkie gorszej jakości), ale...jak to lekarz powiedział " na jeden można by tu liczyć " , bo dwa pozostałe są kiepskie i mogą nie przetrwać przywrócenia ich do życia (oby oczywiście nie).

  • kropek1

    18/10/2015 - 17:10

    tajemnica biologii jest nieznana. U mnie czynnik męski. Mimo 35 r.ż. zawsze dobry wynik FSH i LH. Rządowy program In Vitro. Pierwsza próba - stymulacja, podany jeden zarodek - brak ciąży, 0 zamrożonych, nawet nie dotrwały do tego. Druga stymulacja - podane 2 zarodki z racji tego, że wcześniej się nie powiodło. Efekt końcowy ten sam. I trzecia stymulacja mimo zapłodnienia większości komórek (niska ilość plemników) z racji na 35 r.ż., podane 2 zarodki i 5 dni później wiadomość o tym, że znów nie mamy mrożaczków. Został 1% nadziei i ciągłe prośby i głaskanie się po brzuchu, żeby w końcu zostały z nami. Został z nami 1 i mieszka w moim brzuszku (skończył dziś 28 tygodni i na razie wszystko ok). Nie piszę Ci tego wszystkiego, po to aby Cię załamać, ale realia są okrutne. I wiem, że mój synek nie ma już szans na rodzeństwo z Rządowego programu. Inna sprawa to dawstwa komórek. Oczywiście to indywidualna sprawa każdego. W moim przypadku było tak, że przy ostatniej próbie i propozycji zapłodnienia wszystkich komórek (12 a dojrzałych 11), musiałam się liczyć z tym, że nawet jeśli będą mrożaczki i z bardzo optymistycznego punktu widzenia, wszystkie byłyby super jakości, to wiedziałam, że nie będę w stanie zajść w ciążę 11 razy. Zdecydowaliśmy wtedy, że po udanej ciąży, zakończymy powiększenie naszej rodziny jeszcze o jedno dziecko. Zawsze chciałam mieć dwójkę aby moje pierwsze dziecko miało rodzeństwo, bliską osobę jak braknie mnie i męża. Lecz jak widzisz życie zweryfikowało nasze plany i mimo naszych dobrych chęci, aby oddać pozostałe zarodki do adopcji, nie mamy szans z programu Rządowego na to aby mieć jeszcze jedno. Lata walki dały mi obraz tego, że należy cieszyć się tym co mamy. Dlatego też, cieszę się tym co mam, chcę szczęśliwie urodzić, przytulić maleństwo wyczekiwane tak długo, a potem czas pokaże. Życzę Ci aby wszystkie Twoje dylematy się rozwiały i żebyś też poczuła porządne kopniaki w swoim brzuchu. :-)

    kropek
    t.p 18.01.2016r.
    23.01.16r. synek jest na świecie