Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

23.12.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

szlak

I zalała mnie jasna krew jeszcze dziś na jeden dzień przed świętami.
Jakieś dwa miesiące temu poznałam dziewczynę- w moim wieku. Pracujemy na wprost siebie.
Nie raz rozmawiałyśmy o tym,że ona ma endometriozę, że jednak nie chce mieć dzieci, bo mąż z padaczką i ona nie chce genów "złych" przekazywać.
Dziś nie bardzo wiem jak rozpoczęła się rozmowa.
Przyszła po śniadanie i od słowa do słowa (tego nie pamiętam właśnie jak to było) powiedziałam jej,że jestem po 3 procedurach in vitro.
Matko, jak ona mnie przeczołgała po podłodze. Zła, niegodziwa morderczyni- oto kim jestem.
In vitro powinno być zakazane, bo ona nie zna ani jednego zdrowego dziecka, które się urodziło- niewiele się rodzi żywych- reszta martwa.
Zamurowało mnie. Po prostu otwarłam gębę i nie wiedziałam czy walnąć ją deską do krojenia czy kasą fiskalną.

Rozstanie było krótkie- życzę wesołych świąt i wypierd...

Niby ludzie są uczenia, mądrzy. Dlaczego nie zadadzą sobie trudu,żeby zgłębić temat?
Ja naprawdę próbuję zrozumieć wyznawców pisu i radia maryja, nie ignoruję ich tylko próbuję dociec skąd w nich takie a nie inne poglądy. Nie rozumiem dlaczego z drugiej strony narzucane mi jest na siłę coś co mnie nie interesuje. Każdy ma prawo żyć jak chce i podejmować autonomiczne decyzje. Ja znam dzieci ur dzięki in vitro, znam dzieci, które wygrały z rakiem i żyją, choć szans na przeżycie nie miały. Przecież ja i bez tych wszystkich nakazów i zakazów i morałów i tak już cierpię, mam obolałą dusze i ciało.
Żyję w świecie hipokrytów i kłamców.

Komentarze

  • avatar
    majowazonka

    23/12/2015 - 10:12

    No niestety taki swiat. Ja ostatnio miałam rozmowe telefoniczna. Zadzwonila moja kumpela z POznania zebym wytłumaczyla jej kuzynce z czym sie je to in vitro. NO wiec spedzilam pol godziny na tel tłumaczac co i jak po czym usłyszalam ze w sumie to nie wyglada tak nienaturalnie jak ona myslala. Dziewczyna straciła 3 lata na pierniczeniu sie z naprotechnologia . Chce szybko zrobic sobie in vitro poki mozna. Jak jej powiedziałam ze in vitor w klinikach leczenia nieplodosci to zawsze ostatecznosc i pewnie beda jej probowali jeszcze inne metody zastosowac - a to nie jest tak ze placisz i oni Ci robia bo ty tak chcesz . A potem - a twoje dzieci to całkiem normalne sa ?? Nie -k,,,wa z rogiem na czole chodza.

    Zyjemy w pieknym panstwie gdzie nam podchodzcym do in vitro wmawia sie okłamywanie ludzi a druga strona sporu łże ze az głowa puchnie

    Malenka trzymaj sie dzielnie a ta laske poprostu pozdrow serdecznie . Dobro tak jak i chamstwo wraca do ludzi

    Pco,AMH6,6,Armia spoko
    sierpien '13 klapa w 5tc
    20-02-2014 nOvum !
    29-07-14 ivf /bez transferu
    29-09 transfer-NIE
    22-12-swiateczny transfer, czekamy
    12 dpt bhcg 286 14 dpt 798:)
    16-01-2015 dwa serduszka tp 11-09-15
    31-08-2015 Zosia i Gosia
  • avatar
    czwojdziak

    23/12/2015 - 11:12

    mi wszystko opadło. W jednej chwili zobaczyłam jak w drobna dziewczynę wstępuje diabeł i widziałam ten płomień w oczach. Do tego momentu tzn do dnia dzisiejszego nie poznałam ani jednej młodej osoby (osobiście) która okazała się taką ignorantką.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    majowazonka

    23/12/2015 - 11:12

    Ja zawsze unikam wypowiadania sie na temat na ktory nie mam bladego pojecia. A taka usłyszała cos tam piate przez dziesiate od babci ktora usłyszała w kosciele i masz babo placek. Pamietaj tylko ze takiej dzweczynie nalezy wspolczuc. Tyle złosci w niej ze na bank mam jakies problemy. Moze poprostu nie ma odwagi a chciałą by powalczyc o dziecko? Moze kryje to głeboko w sobie . Moze to ja własnie boli ze ty walczysz a ona nie .

    Wez gleboki wdech i olej ja . Niech zyje w swoim własnym ciasnym swiecie.

    Pco,AMH6,6,Armia spoko
    sierpien '13 klapa w 5tc
    20-02-2014 nOvum !
    29-07-14 ivf /bez transferu
    29-09 transfer-NIE
    22-12-swiateczny transfer, czekamy
    12 dpt bhcg 286 14 dpt 798:)
    16-01-2015 dwa serduszka tp 11-09-15
    31-08-2015 Zosia i Gosia
  • avatar
    czwojdziak

    23/12/2015 - 12:12

    to mnie strasznie mocno boli.
    Boli mnie,że ludzie nie mówią o tym,że niepłodność jest chorobą. Dlaczego ja muszę to ukrywać, gdzieś pokątnie robić sobie zastrzyki ?
    Dlaczego ????
    Idą święta, ja od 6 rano zapierdzielam w sklepie, ludzie przychodzą i kupują x 10000... ale niektóry tylko z tych zakupowiczów zatrzyma się na chwilę i pogawędzi normalnie, miło.
    Może masz racje i dziewczyna ta z niemocy jest zła, z niemocy tego,że jej endometrioza jest tak bolesna, z niemocy choroby genetycznej męża.
    Ja nie umiem i nie chcę przechodzic obojętnie. Ja uważam,że trzeba mówić- głośno i wyraznie. " NIE JESTEM ZŁYM CZŁOWIEKIEM"

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • AgataTofik

    23/12/2015 - 12:12

    co mogę napisać to to, że jak słyszę czy czytam coś takiego to chce mi się jednocześnie ryczeć i wrzeszczeć.

    W takich momentach chciałabym zadać takim osobom pytanie twarzą w twarz, co ja takiego złego robię?!

    Przestaje mnie bawić ta nagonka na nas... i powoli to jest napiętnowanie.

    Nie damy się!

  • avatar
    majowazonka

    23/12/2015 - 12:12

    Zabij ich dobrocia :) tyle mozemy zrobic . Ja jesli moge tłumacze czym jest niepłodnosc i in vitro . Oswajam ten temat. Moze cos zmienie , moze nie .
    tylko tyle nam zostaje robmy co swoje

    Pco,AMH6,6,Armia spoko
    sierpien '13 klapa w 5tc
    20-02-2014 nOvum !
    29-07-14 ivf /bez transferu
    29-09 transfer-NIE
    22-12-swiateczny transfer, czekamy
    12 dpt bhcg 286 14 dpt 798:)
    16-01-2015 dwa serduszka tp 11-09-15
    31-08-2015 Zosia i Gosia
  • avatar
    czwojdziak

    23/12/2015 - 13:12

    no i właśnie słowa " nagonka" mi w tym wszystkim brakowało

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    mysiuniaa86

    23/12/2015 - 13:12

    Dlatego nie mowie nikomu. Nikt mnie nie osadza, bo najzwyczajniej w swiecie gdyby ktos o moim dziecku powiedzialby cos takiego, to po prostu bym zaje#### tasakiem do miesa. Amen!

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • AgataTofik

    23/12/2015 - 13:12

    Dobry tekst ;)
    Aczkolwiek ja akurat myślę, że mam prawo mówić. Tzn chce mówić.
    Bo kiedy czuję się taka zaszczuta i muszę się dodatkowo czaić, to kosztuje mnie to za dużo.

    Tylko czasami to już nie wiem co jest lepsze... I strasznie mi źle, że ludzie uważają, że jestem przestępcą i morduję własne dzieci.
    A ja tylko pragnę być mamą i być szczęśliwa ;(

  • AgataTofik

    23/12/2015 - 13:12

    tak jest...

  • avatar
    czwojdziak

    23/12/2015 - 14:12

    wiec właśnie to jest to. Dlaczego nie mogę mówić? Ludzie chorzy na raka mówią otwarcie, ludzie, którzy mają cukrzycę etc mówią głośno a ja? Ja nie chce milczeć chę móc powiedzieć: ja walczę, bo jestem chora. Tak jestem chora i chcę się leczyć i chce być mamą i to nie jest fanaberia.

    Idą święta, a my znów będziemy sami.
    Tym razem wigilia we dwoje. Nie będzie życzeń pt życzymy wam potomka w końcu.
    Ja ostatnio zostałam doprowadzona do stanu w którym powiedziałam głośno,że nei chcę słyszeć o małym słodziaku, który urodził się w mojej rodzinie, bo mnie to boli. Boli mnie takie zdanie: jak by to było fajnie jakbyś takie miałą.
    Nie mam i dziś odbiera mi się szanse na to,żebym miała dziecko.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    bloo

    24/12/2015 - 14:12

    Kochana, po pierwsze ZAWSZE możesz mówić. Co się stanie dalej? Nikt tego nie wie, ale sądząc po doswiadczeniach tysięcy - nie stanie się nic szczególnego. Ktoś Ci powie, że on też ma ten problem, ktoś inny poklepie po plecach krzepiąco, pewnie będą i tacy, którzy to zignorują lub rzucą głupim tekstem. Jak w życiu. Nie mamy ani łatwiej ani trudniej, niż ludzie chorzy na schizofrenię, nowotwory, jeżdżący na wózkach. Oni też słyszą życzliwe i nieżyczliwe słowa, bo sedno nie tkwi w chorobie, a w tym, jakim kto jest człowiekiem i czym się umie podzielić z innymi. Jesli ktoś sam wiele nie ma albo ma w sobie gorycz - miodu z siebie nie wypuści.
    A co do koleżanki:
    Powiedz jej to, z czym Ty się dobrze poczujesz. Jak dla mnie nie musisz być ani grzeczna ani złośliwa. Trzeba działać tak, aby mieć w sobie spokój, a ten nam dają różne rzeczy. Czasem trzeba się wydrzeć, aby spokój odzyskać, a czasem strategia na miłującego chrześcijanina sprawi, że odzyskamy pion. Nie stawiaj sobie żadnych oczekiwań w tym względzie, taka moja rada.

  • avatar
    mysiuniaa86

    25/12/2015 - 20:12

    Nie chodzi o to, ze nie mozesz, bo oczywiscie mozesz obwiescic to calemu swiatu. Tylko wydaje mi sie, ze w tej dziedzinie akurat panuje u nas sredniowiecze. Ludzie nie rozumieja tego co nas dotyka, byc moze staraja sie zrozumiec, ale nie beda wiedziec dopoki nie przekonaja sue na wlasnej skorze. Pamietaj ze syty glodnego nie zrozumie. Ta znajoma zapewne chciala sie popisac i zbesztac Cie, byc moze dla zwyklej satysfakcji wysmiania. Tylko powiem Ci, ze dopiero gdy okazuje sie, ze ten ktoa na problem taki jak my, to zmienia calkowicie zdanie na temat in vitro i tego typu rzeczy. Ja np wole nie aluchac ocen, bo niby dlaczego? Zrobilam jak uwazalam za sluszne, walczylam, doswiadczalam porazek i cierpienia oraz nauczylam sie takiej cholernej cierpliwosci miedzy kolejnymi wizytami, usg, zastrzykami. I wiesz co jest najlepsze? Ze mam w nosie to co Pani Iksinska czy jakas tam inna mysli o tym co zrobilam. Ja wiem, ze zrobilam dobrze i nie potrzebuje pozwolenia, aprobaty ani oklaskow. Dla siebie jestem bohaterka, ze sie podjelam walki, nie poddalam sie i czesciowo wygralam. Co prawda moje malzenstwo sie rozpadlo, ale mam dziecko, moze kiedys, gdzies tam uda sie miec kolejne... moze i nie, ale uwierz. Nie zaluje ani jednej przeplakanej lzy, ani nawet malzenstwa. Zdarza sie. Zycze wiekszego dystansu jesli chcesz o tym mowic, bo mamy miekkie serca, wiec musimy miec dupe twarda, gdy kopia w nia... pozdrawiam :-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    bloo

    25/12/2015 - 22:12

    no ale znajoma Czwojdziaka znała smak tego chleba, nie? Inna rzecz, że spodobała mi się interpretacja Dziewczyn: że znajoma sama nie ważąc się tego chleba skosztować woli go obrzydzać innym, a podszyte jest to zazdrością i jednocześnie podziwem, że ktoś jednak taką odwagę ma. Może tak być, a może być też tak, że laska ma wyprany koscielnie mózg (powinnam w sumie przeprosić wszystkich potencjalnie urażonych tym sformułowaniem, ale jako matka nazywana wielokrotnie morderczynią i klaczą zarodową nie mam ochoty przepraszać nikogo z koscielnej kompanii, bo to mojej rodzinie się należą najpierw przeprosiny. I to duże).
    Mnie w ogóle zawsze zastanawiało, co ci ludzie (ci, którzy zrezygnowali z in vitro z powodów ideologicznych, a są niepłodni i bezdzietni) pomyślą na starość. Bo słodko jest umierać za ideologię kiedy jest się jeszcze młodym i ma się teoretyczne szanse na "naturalnego fuksa". Ale jeśli ten fuks się nie wydarzy to ostatecznie zostaną puste ramiona, puste miejsce na prezenty pod choinką i brak wnuków, bo nie będzie miał kto ich urodzić. Co więcej pozostanie świadomość, że czasu się już nie cofnie.
    A z drugiej strony, skoro juz sobie tak szczerze piszę, powiem jeszcze, że zupełnie nie rozumiem tej narracji o miłującym Bogu, którego jednocześnie się podejrzewa o najwyższe zainteresowanie sypialnią dwójki dorosłych ludzi. Jeśli Bóg istotnie jest oraz istnieje, oraz jest istotą najwyższą i ponad tym całym ziemskim brudem, to ostatnią rzeczą w katalogu jego zainteresowań powinno być, co robi dwoje dorosłych ludzi, jeśli robią to za wzajemną zgodą nikogo przy tym nie krzywdząc, a jeszcze "wypracowując" dobro dodatkowe w postaci kochanego dziecka. Tymczasem nieustannie się nam wmawia, że największą troską kościoła jest nasze życie seksualne.
    Dziwne, bo ja myślałam, ze chrześcijaństwo ma coś wspólnego jednak z Jezusem, miłością do ludzi i takimi tam drobiazgami, ale widać nie- najważniejsi są geje, aborcja, in vitro i seks przedmałżeński. A, no i gender oczywiście.
    No ale ja nie jestem teolożką i w sumie bardzo dobrze.
    Nie wiem, co Franciszek robi wśród tych dziwnych ludzi.

  • avatar
    mysiuniaa86

    26/12/2015 - 11:12

    Tylko poniekad znajoma czwojdziaka wiedziala co jest grane. Co prawda miaka endometrioze, ale wybraka bezdzietnosc i nie szla w kierunku leczenia. Niemniej kij jej w oko za takie teksty ;-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    MalaMi87

    26/12/2015 - 23:12

    Mam wrażenie, że wiele osób wierzących podnosi swoją niepłodność do rangi męczennictwa i lubuje się w tym stanie. Wystarczy poczytać blogi takich osób... Kościół bardzo źle odnosi się do nas niepłodnych. Niepłodność jest najlepszą podstawą do otrzymania rozwodu kościelnego. Czyli nie opuszczę cię aż do śmierci, chyba, że będziesz niepłodna/niepłodny. Problemem nie jest sama wiara w Boga ale jej interpretacja przez osoby duchowne.

  • avatar
    bloo

    27/12/2015 - 11:12

    męczeństwo jest dobrą strategią jak długo jest nadzieja, że skończy się jednak kiedyś na glorii porodówki. Widziałam juz wiele takich historii: in vitro apage satana, my będziemy pokornie czekać na miłosierdzie boskie et cetera. Około 40stki do ludzi docierało, że ich męczeństwo stanie się trwałe, bo dzieci przy tej strategii nie będzie.
    Szli z twarzami zasłoniętymi szalikami do klinik leczenia niepłodności i tak się kończyły te historie. Niektórzy szli do ośrodków adopcyjnych.
    Tak więc i dla autorek blogów, o których piszesz, są już przewidziane scenariusze.

  • avatar
    czwojdziak

    28/12/2015 - 07:12

    Moja "znajoma" nie jest wyprana katoliczką, tym bardziej dziwi mnie jej nastawienie. Po wtóre dziwi mnie jej ignorancja do tematu- uważa się za osobę wykształconą.

    Ja swojej niepłodności ani podchodzenia do in vitro nie traktuje w kategorii męczeństwa. Nie chcę też szczególnej uwagi od innych, chcę równego traktowania jako osoba chora, chcę możliwości leczenia z moich pieniędzy, które wpłacam do ZUSu.

    Jest już po świętach i teraz całe ciśnienie ze mnie zeszło- całe to napięcie. Nikt z mojej rodziny nie życzył mi :" żeby ci się w końcu udało"- to mnie ukoiło. Zrozumieli,że jest to dla mnie bolesne życzenie.
    Natomiast siostra mojego męża w dzień wigilii poinformowała,że jest w 7 tyg ciąży- spytałam się po co mi ta informacja- zapytałam męża, który przekazał mi to ze szklanymi oczyma.
    Czyli jednak jego też boli do żywego.

    Poza tym po raz pierwszy od wielu lat w dzień wigilii byłam u spowiedzi. Nie spowiadałam się z in vitro jako z grzechu tylko spytałam księdza dlaczego kościół tak bardzo walczy z nami pragnącymi mieć potomstwo.
    Usłyszałam wtedy,że mam robić swoje, mam próbować tyle ile dam radę. Że dziecko jest dobrem najwyższym. Wyszłam od tej spowiedzi też lżejsza.

    Konsensus jest taki,że znalazłam wsparcie w walce u księdza a nie znalazłam zrozumienia u kobiety.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    MalaMi87

    28/12/2015 - 15:12

    Trafiłaś na mądrego księdza

  • avatar
    bloo

    28/12/2015 - 16:12

    ludzki ksiądz, dobrze, że na niego trafiłaś. Czasem takie słowa z konfesjonału są bardzo potrzebne.

  • avatar
    czwojdziak

    28/12/2015 - 17:12

    Ja tęsknię za kościołem. Modlę się i wierzę w Boga tylko kościół stracił dla mnie wielką literę

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    sina

    29/12/2015 - 09:12

    No właśnie. Problem jest tego rodzaju, że Ty (i ja) zastanawiasz się co siedzi w ich głowach. Natomiast oni (przeciwnicy in vitro) nie zastanawiają się co siedzi w Twojej głowie. Jakie katusze przeżywa człowiek pragnący dziecka. Jaka to męka psychofizyczna. Jaki to ból nie do ukojenia. Jakie bezdźwięczne wycie do księżyca. Nie wiedzą. Nie chcą wiedzieć. Są za głupi by wiedzieć. Dlatego ja przestałam tych ludzi słuchać. Nie ma sensu. Nie ma!

    Mama 5 Aniołków
    Mama Dziedzica urodzonego 19 stycznia 2010 ;)
    Mama Spadkobierczyni urodzonej 7 stycznia 2015 ;)
    https://dziedzicispolka.wordpress.com/

  • AgataTofik

    29/12/2015 - 09:12

    masz rację.
    Też uważam, że są za głupi.
    Tylko trzeba czasu, żeby to co się myśli połączyło się z tym co się czuje w sercu, czyli tam, gdzie boli najbardziej.

  • avatar
    czwojdziak

    29/12/2015 - 09:12

    to co na kilka tygodni przed świętami działo się w mojej głowie było nie do opisania. Myślałam,że skończy się to obłędem moim. Zupełnie potrafiłam sobie poradzić z emocjami.
    Przeraziły mnie wybory i to,że pis jest u władzy, wpadłam w panikę kiedy radziwił zabrał refundacje.
    Bałam się tez panicznie zabiegu laparoskopii. Wszystko generalnie szło nie tak, małżeństwo też znajduje się na równi pochyłej i ani ja ani on nie umiemy, bądź nie chcemy już tego naprawiać. Trzyma nas z mojego punktu widzenia tylko to,że może zadzwoni telefon z kliniki i startujemy.
    Jednym słowem dzieje się dużo. Same święta tez nie nastrajały nas wesoło.
    To nie jest dla mnie szok (tzn jest ale w innym względzie),że ludzie są przeciwni in vitro. Szokiem dla mnie jest brak empatii, szokiem jest to jak to nazwała AgataTofik napiętnowaniem. Nie piętnuje się ludzi po przeszczepie serca, nerek, itp. Szokiem jest dziewczyna w wieku 30 lat, która otwarcie pierniczy takie bzdury że aż nie wiadomo co z tym zrobić- rodzą się w większości po in vitro martwe lub chore dzieci. Wszystko to spowodowało we mnie strasznie napięcie.
    Nie wiem co powoduje,że ludzie są aż tak okrutni. Może chęć władzy?Może strach? Próbuję zrozumieć tę drugą stronę i nijak nie mogę i nie umiem- nie rozumiem Kai Godek, nie rozumiem Jarka, który sam z wyboru nie ma dzieci, żony. Nie rozumiem Pawłowicz, która jest dla mnie tworem z innej planety. Nie rozumiem Rydzyka, który buduje potęgę materialną za rentę głodowa mojej babci. Rozumiem tylko,że walka o moje dziecko jest dla mnie życiowym celem.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    MalaMi87

    29/12/2015 - 13:12

    Tak jak już pisałam wcześniej. Dla mnie najgorsze jest napiętnowanie i poczucie wyobcowania. Przez to co obecnie dzieje się w naszym kraju, to czasami mam ochotę zamknąć drzwi do domu i już nigdy z niego nie wychodzić. Niepłodność jest taką samą chorobą jak każda inna. Nie ma w niej nic wstydliwego.
    Wydaje mi się, że głównym problemem jest to, że ludzie za mało o tej chorobie wiedzą. W mediach nie przekazuje się na jej temat konkretnych, konstruktywnych informacji, a jedynie prowadzi się dyskusje na temat światopoglądu poszczególnych osób z życia publicznego. Promowany jest obraz ludzi niepłodnych, którzy zamiast myśleć o rodzinie robili karierę i gromadzili pieniądze. Najlepszy przykład kampania pod hasłem "Zdążyłam pojechać do Paryża, a nie zdążyłam zostać matką". W tym momencie dochodzi jeszcze zazdrość i złość na ludzi, którzy są wygodni i samolubni. Tymczasem wystarczy wejść do kliniki leczenia niepłodności i widać jak na dłoni cały przekrój społeczeństwa. Są ludzie po 30, koło 40 ale też dużo młodsi ode mnie - co mnie samą zaskoczyło. W poczekalni siedzą zarówno ludzie zamożni, jak i ludzie, którzy zbierają każdy grosz, żeby mieć na leczenie. Niektórzy przyjeżdżają pół Polski z małej wioski i zastanawiają się jak odłożyć na hotel, inni mieszkają w mieście na przeciwko kliniki. Ludzie są zwyczajnie niedoinformowani, a jeśli ich to nie dotknęło, to sami z siebie, zabiegani w codziennym życiu, nie będą szukać informacji o in vitro. Wg mnie powinna zostać przeprowadzano kampania społeczna informująca o tym, jak na prawdę wygląda codzienność ludzi niepłodnych - chorych. Należałoby też poruszyć ten wątek na lekcjach wychowania seksualnego ale o czym tu mówić, jak za chwilę wyrzucą ze szkół ten przedmiot i zmienią treść książek do biologii.
    Najbardziej boli mnie jak słyszę, że bogaci robią sobie in vitro, a nie ma pieniędzy na leczenie chorych na raka. Ja w trakcie leczenie nie miałam żadnej refundowanej wizyty u lekarza. Za wszystkie badania i leki zapłaciłam ze swojej kieszeni. Aby mieć na leczenie zrezygnowaliśmy z wakacji, nowych ciuchów, wyjść do kina czy restauracji. Razem z mężem co miesiąc odprowadzamy niemałe składki na służbę zdrowia i nie rozumiem, czemu nic mi się z nich nie należy? Dla porównania moja mama chora na raka ma wszystkie badania za darmo i refundowane leki. Widać wiec jak na dłoni, że osoby wypowiadające się publicznie na ten temat nie mają bladego pojęcia co mówią.

  • avatar
    czwojdziak

    29/12/2015 - 13:12

    Mój brat ma dwoje dzieci. Ma syna lat 13 i córkę lat 7.
    Od początku jak zaczęliśmy się leczyć dzieciaki wiedziały,że coś się dzieje, bo często nas nie było, nie mówiliśmy przy nich dużo ale tez nie urywaliśmy tematu jak wchodziły.
    Zdarzyło się,że syn brata poprosił nas,żebyśmy go zabrali do Warszawy- jechaliśmy na transfer. Był z nami w klinice, widział ludzi, nasza pani dr z nim rozmawiała. Pytał o dzieci z fotografii na korytarzach. Wiedział,że idę za drzwi i że wyjdę z zarodkiem - dzieckiem w brzuchu.
    Pytał, my odpowiadaliśmy na jego pytania. Wiem,że jako mężczyzna będzie patrzył inaczej na problem niepłodności. Że to nie jest tak jak mówią inni- bo on to widział na własne oczy. Widział życie, mógł dotknąć czegoś czego się nie porusza jak to słusznie zauważyłaś na lekcjach o wychowaniu w rodzinie. Jest też jego młodsza siostra, dziś ma 7 lat. Kiedyś -chyba po pierwszej punkcji podeszła do mnie i zapytała jak się maja moje dzieci. One są świadome, na ile to mozliwe, że jestem chora. Będą miały mam nadzieję więcej zrozumienia niż ludzie żyjący dziś.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.