Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

24.10.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

syzyfowa praca...

Jesteśmy w zawieszeniu, nasza sprawa utknęła pomiędzy dwoma sądami, jeden się nie zajmie lecz trzeba odczekać trzy tygodnie, aby przesłać dokumenty do drugiego sądu. Trzy tygodnie, gdzie Ostryga mogłaby być z nami. Pogodziłam się z tym, jeździmy do córeczki tak często jak możemy. Przynosi to efekt, Ostryga zaczyna się cieszyć z naszych odwiedzin, wie, że przyjedziemy, czeka na nas. Przeżywa rozstania. Coraz trudniej tak jeździć, coraz trudniej wracać bez Niej. Dziś dowiedziałam się, że Ostryga została zapisana na turnus rehabilitacyjny. Prawie 200km od nas, ręce mi opadły. Przecież w tym terminie będzie rozprawa i mieliśmy zabrać Ostrygę do domu.
Na nic moje prośby żeby teraz nie przeszkadzać w budowaniu więzi, na nic tłumaczenia, że Mała dopiero zaczyna się czuć bezpiecznie i przerwą w kontaktach może nas cofnąć w relacjach nawet nie do początku tylko jeszcze dalej. Przecież możemy jechać do Niej, żaden problem, to zaledwie 400km, z dwójką małych dzieci, zostawiając dwójkę w domu. Już sobie wyobrażam mędzące maluchy, zmęczone, bez możliwości drzemki, bez kąta gdzie moglibyśmy pobyć w intymnej sytuacji. To perfidne wtykanie, że oni przecież dla dobra dziecka ten turnus... tylko, że zapisali Małą na listę dopiero gdy się ktoś wyłamał, liczy sie sztuka.
Załamałam się. Nie mam sił do tego systemu, dobro dziecka to ostatnie co się liczy.
Jutro będę próbowała ponownie rozmawiać z kim się da. Może ktoś zrozumie jak ważne jest to co udało się osiągnąć, jak trudno było nawiązać tę nić, jak kruche jest to co nas łączy. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu poczułam się staro, jestem zmęczona, tym wiecznym szarpaniem się z życiem. Dlaczego u nas wszystko musi być wyszarpane? Dlaczego nie może być tak łatwo choć raz?
Sprawy nie ułatwia fakt, że nawet moja rodzina, wciąż powtarza, że coś nie tak jest z tą adopcją i to pewnie jest znak,że powinniśmy zrezygnować. Ręce mi opadają, najchętniej z domu bym nie wychodziła, zamknęła drzwi i okna, nakryła kocem i przespała ten trudny dla mnie okres.
Miała być córeczka, wielka radość, spełnienie marzeń... a jest... orka...
Miało być szybko, tak się spieszyliśmy z urządzaniem pokoju, a tu dwa miesiące, i zapowiada się trzeci oczekiwania...
To sobie ponarzekałam, z dobrych wieści...
Małpka świetnie sobie radzi w przedszkolu integracyjnym, ma niezwykły talent do nauki języka angielskiego. Uwielbia się uczyć, śpiewa piosenki, zna kolory, układa puzzle. Wykonuje proste prace plastyczne samodzielnie, np maluje farbami, koloruje obrazki, uczy się pisać ślaczki, rysujemy sporo, ćwiczymy rączkę bo nadal mamy problem z napięciem mięśniowym. Jest bardzo pomocny, pracowity i wciąż radosny. Wciąż mnie zdumiewa jak wiele radości ma w sobie. Trudno uwierzyć, że jest z nami zaledwie dwa lata. Dzisiaj z mężem patrzeliśmy na Niego, jak bardzo urósł, jak się zmienił, jak nabrał ciała. Moja walka o każdy gram przyniosła efekty, nadal jest szczuplutki. Wygląda na to, że już taki zostanie.
Reszta chłopaków rośnie, Najmłodszy ząbkuje, i bardzo źle to znosi. Jest bardzo marudny, ślini się okrutnie,i wciąż rączki pcha do buzi.
Jest fajnie z taką dużą rodziną...

Komentarze

  • avatar
    gocha27

    25/10/2016 - 04:10

    Taa dla dobra dziecka działa i sąd i DD. Znam to niestety z autopsji. Młodszy ze zrzeczenia ale MB nie dojechała na rozprawę. Pomijam fakt że rozprawa zamiast po 6tygodniach od urodzenia odbyła się po 3mcach. Sędzina jak MB się nie stawiła na tej samej rozprawie odebrała jej prawa rodzicielskie. Czyli czekanie na uprawomocnienie. Potem MIESIĄC uprawomocniony wyrok czekał na podpis sędziny. Potem ustanawianie opiekuna prawnego. W sumie o preadopcję mogliśmy składać jak młody miał 7mcy. Na szczęście nasz OAO podpowiedział żeby składać o urlopowanie z DD. I ponad miesiąc siedziałam na wypoczynkowym i L4. A młody zamiast w wieku ok 2-3mcy trafił do domu mając pół roku.
    Za Was trzymam kciuki mocno i nieustająco. Niech się wreszcie opamiętają. Sprawa z turnusem to już w ogóle zagrywka poniżej pasa. :(

  • avatar
    czwojdziak

    25/10/2016 - 06:10

    Jesteś dla mnie TYTANEM.
    CZYTANIE TWOICH POSTÓW DAJE OGROM SIŁY I WIARY W MIŁOŚĆ MATKI DO DZIECKA.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    Miniula

    26/10/2016 - 11:10

    Prawda :)

    Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
    Miniek już Miniulowy :love:
    Nela8

  • avatar
    Leeleeth

    04/11/2016 - 16:11

    Tytanem, hahahah takim na kolanach z potarganymi włosami, i z wiecznym niedospaniem...

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • avatar
    Leeleeth

    04/11/2016 - 16:11

    załamują mnie te procedury, takie czekanie dla czekania.. szkoda tak dzieci

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • avatar
    Leeleeth

    04/11/2016 - 16:11

    i ciągle mi mało :)

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • avatar
    sina

    08/11/2016 - 11:11

    Nóż w kieszeni się otwiera. System. Sztuka jest sztuka. A dziecko na samym końcu! To jest straszne.
    Z drugiej strony podziwiam za nieograniczone pokłady siły! Jesteś Wielka!

    Mama 5 Aniołków
    Mama Dziedzica urodzonego 19 stycznia 2010 ;)
    Mama Spadkobierczyni urodzonej 7 stycznia 2015 ;)
    https://dziedzicispolka.wordpress.com/

  • avatar
    milkap32

    12/11/2016 - 20:11

    u nas też nie było łatwo poznaliśmy córeczkę jak miała 3 latka a rodzina zostaliśmy dopiero po 8 miesiącach i 1 tygodniu
    trzymam kciuki