Autor:

anula70

Data publikacji:

14.05.2009

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

strach-chyba nigdy sie go nie pozbede

wczoraj byl fatalny dzien. dziecko naszych dobrych znajomych-ktorym sie tez opiekuje-trafilo do szpitala.od stycznia non stop lapie jakies chorobska- a jej mama twierdzi ze antybiotyki to juz ostatecznosc. teraz nagle okazalo sie ze niunia ktora ma roczek ma fatalne wyniki krwii. wygladalo to tak jakby byla krok od sepsy.
naszczescie po dokladnych badaniach i podaniu bardzo silnych antybiotykow wyniki sie poprawily troche. i okazalo sie ze niunia ma przechodzone zapalenie pluc. a tyle razy trabilam im od stycznia- dajcie jej wkoncu antybiotyk!
traktuje niunie jak wlasne dziecko. w sumie po poronieniu ona byla dla mnie czyms w rodzaju terapii. przy niej nie dalo sie beczec. przy niej jakos mialam sily-choc czasem dawala popalic- taki maly lobuziak.

ide dzis w odwiedziny i musze na nia nakrzyczec-jak mogla tak ciocie wystraszyc.! a ona pewnie jak zwykle da mi buziaka-takiego ociekajacego slina. brrryyy.

Komentarze

  • avatar
    elewina3

    14/05/2009 - 18:05

    mój mały podopieczny jak się tuli do cała zawartość nosa jest na mojej bluzce, ale to takie słodkie
    pozdrawiam

    mama dwóch aniołków, '07 i '08
  • avatar
    eee

    15/05/2009 - 10:05

    bliżniaczki mojej siostry też były pewnym rodzajem terapii dla mnie po kolejnym poronieniu... te całusy, zabawy, przytulanki,.....
    pozdrawiam

    maj 2005 Aniołek
    luty 2006 Aniołek
    luty2008 Aniołek
    grudzień 2008 Aniołek
    Prof.Malinowski
    sierpień 2009 zielone światło
    lipiec 2010 Aniołek
    29.05.2011 Nasz Cud: HANIA