Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

16.05.2014

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

spokojnie, to tylko piątek

Od rana jestem podekscytowana, wiem, że już za kilka godzin ponownie spotkamy się z Małpką. Już są wiekie emocje tym bardziej, że mogło być tak że nie spotkalibyśmy się. Bo nie koniecznie chcieli dać mi wolne z poligonu, ale udało się. Dostałam wolne jadę po szkoleniu na spotkanie z moimi synkami. Mamy nadzieję, na pieczę do końca miesiąca. Oby się udało, oby Małpka był już z nami. Patrzenie na puste łóżeczko jest takie przykre. Przed nami jeszcze zakupy. Więc weekend będzie raczej aktywny. Umówiłam się z moim średniakiem na lody, tylko we dwójkę. Widzę, że jest ostatnio markotny. Idzie oglądać bajki, zamyka się u siebie. Ostatnio pytał mnie czy kocham Go bardziej niż Małpkę. Zrobiło mi się przykro w Jego imieniu, że zwatpił w moje uczucia. W sumie jak na dziecko rozpieszczone i wychuchane gdzie wszystko było robione dla Niego to bardzo ładnie przyjął Małpkę. Naprawdę stara się z Nim zaprzyjaźnić. Ale sam został nieco odsunięty przez to moje zabieganie, zaangażowanie w sprawy Małpki. Usiadłam i popatrzyłam na mojego starszego synka. W szpitalu u Małpki siedział sam na świetlicy bawiąc się z dziećmi. W domu bawi się sam bo trzeba zająć się Małpką. Fakt, mógł poczuć się odsunięty. Trudno jest być matką wielu dzieci w różnym wieku, każdy z nich potrzebuje czego innego. Najstarszy wchodzi w dorosłość, jest na etapie podważania autorytetów, trzeba Go delikatnie kierować by wyrażając swoje zdanie, mocno je przemyślał i uargumentował. Zaczyna to przynosić efekty. Rozmowy o strukturach politycznych, możliwościach człowieka jako jednostki, czym jest społeczeństwo i jaka jest w nim nasza rola. Jestem dumna, że ma tak szerokie spektrum myślenia, że zastanawia się nad problemami świata. Fajnie by było gdyby za tym myśleniem szło jeszcze działanie. Ale może z czasem...
Patrząc z perspektywy czasu, to chyba jest najlepszy moment na adopcje, zadziwia mnie to inne spojrzenie na świat. Widocznie musiałam przeżyć to wszystko by docenić to szczęście, które mnie dotknęło. To że moje biologoczne dzieci są takie jakie są. Silne, zdrowe i mądre, a moje adoptowane dziecko jest tak cudowne i chętnie nawiązuje relacje. Do adopcji trzeba dojrzałości, mądrości i pełnej akceptacji siebie i innych. Tak łatwo kochać Małpkę, mimo, że znamy się zaledwie od miesiąca. Chyba w sercu jest z nami od zawsze.
Wczoraj przeglądałam kalendarz Małpka urodził się w czasie gdy zdecydowaliśmy się na adopcje. W październiku 2012, tylko zgłosiliśmy się dopiero w lipcu po moim szkoleniu wojskowym. On miał być moim dzieckiem, wiem to od dawna.
Podczas rozmowy o mojej adopcji, powiedziałam, że synek ma wady wrodzone. Na pytanie co jest powodem, nie umiałam powiedzieć, że mama biol piła w ciąży. Zawstydziłam się. Kolejny temat do przepracowania. Czyżbym jednak do końca nie akceptowała zaburzeń synka? Chyba mam trochę żalu, że takie cudowne dziecko musi tak cierpieć przez własną matkę, i przez osoby które Go zaniedbały. Mam trochę niepewności czy dam mu na pewno wszystko co potrzeba. Czy umiem całkowicie zaakceptować problemy Małpki? Oto pytanie. Kocham Go całym sercem, nie mniej jak resztę dzieci. Tylko martwię się o Niego nieco bardziej.

Komentarze

  • avatar
    Bobetka

    16/05/2014 - 17:05

    i aż :) Wyściskaj porządnie ode mnie Małpkę :)
    Co do martwienia się. Jak wiesz to jest wpisane w zawód "matka". Matka nie umie się nie martwić.

    Synku, nie mógłbyś być bardziej mój

    01.2005

    W każdym z nas tkwi talent. Ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć