Autor:

marta555

Data publikacji:

04.05.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Rozchwiana

Siedzę i płacze, łzy strumieniami lecą mi po policzkach. Sama nie wiem czego chce, Tak skrajne emocje są we mnie. Z jednej strony się cieszę ze podchodzimy do transferu, ze cos robimy, jest to dla mnie jakaś nadzieja chociaz nie jest tak jak za pierwszym razem. Wtedy byłam pełna optymizmu, wiary tak bardzo się cieszyłam do kliniki jechałam z uśmiechem. Teraz jadę bo jadę. Wiadomo cały czas się jeszcze łudze, ale teraz sie nie nastawiam jestem ostrozna i nastawiona negatywnie. układam plan co dalej. Boję się porażki. Jestem już zmęczona zyciem od wizyty do wizyty od okresu do okresu chcialabym zacząć żyć normalnie,, zapomnieć, nie myśleć. Pomimo że mam dość nie będę oszukiwać samej siebie ze to już koniec bo wiem ze jeszcze nie odpuszczę. O dziwo moj maz jest cały w skowronkach i wierzy ze wszystko będzie dobrze. A ja juz naprawdę jestem zmeczona tym wszystkim i sama sobą. Na dodatek po duphastonie ciągle mam nudności. Ehhhh brak mi sil l