Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

12.04.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Podejście nr 4

od pierwszego minęło 2 lata, teraz jest podejście nr 4...
znoszę je najgorzej pod względem fizycznym jak i psychicznym.
Jestem trochę jak robot- wstać- zastrzyk- praca- zastrzyk...
Zastrzyki wykonuje mechanicznie- nie rozczulam się nad sinym brzuchem. Czasem pozwolę robić to mężowi- on całuje a potem delikatnie wbija igłę i sobie gadamy. Zastrzyk trwa długo i jest bezbolesny...
Wczoraj wizyta, 8 ds i co? Ano to,że chociaż dawki większe to pęcherzyki tylko 4 malutkie(za malutkie jak na ten dzień). Dawka w górę i heja.
Wracałam wczoraj do domu( mam 100 km) prędko, bo przecież za godzinę trzeba ten zastrzyk zrobić- większa dawka...

Już mi się chce wymiotować, nie mam apetytu i tak naprawdę nic mi się nie chcę.
Po co było to wszystko- zabieg w grudniu- dieta cud- witaminy-pyłki kwiatowe, masaże...
Po co?
po to,żeby usłyszeć,że " jest pani wyjątkowo ciężkim przypadkiem".
Ja jestem kobietą,która chcę być matką.Tylko jak się ma tak cały czas pod górkę to nachodzi refleksja czy ja nie zgubiłam samej siebie goniąc króliczka, którego mogę nigdy nie złapać...

Komentarze

  • avatar
    goni31a

    12/04/2016 - 09:04

    Kochana przypuszczam że cię to wszytko przerosło. Ale trzeba walczyć do samego momentu kiedy powiesz sobie Dość że musisz odpocząć znaleźć czas dla siebie itp. Zobaczysz kochana wszytko będzie dobrze i glowa do góry i do przodu.

  • FasOla87

    12/04/2016 - 11:04

    Ja bylam stymulowana maksymalnymi dawkami przez 14 dni. Do punkcji 4 pecherzyki z czego tylko jeden dojrzaly. Nie jestes sama. Ja zaczynam drugi raz w przyszlym tygodniu, na pewno znowu od maxa. A wiesz dlaczego to robisz, dlaczego to robimy? Bo kazda z nas ma szanse. Moj doktor mowi, ze nie potrzebuje calej druzyny pecherzykow. Do ciazy potrzebny jest jeden silny. Trzymam mocno za Ciebie kciuki! Pielegnuj w sobie dobre mysli!

    2016.02 pierwsze IVF, tylko punkcja
    2016.05 drugie IVF, samoistna owulacja przed punkcją
    2017.04 in vitro z kd, 2017.06 :(
    2018.05 in vitro z kd :(
    2018.10 naturalny cud :)
  • Oriss

    12/04/2016 - 17:04

    Wiem, że trudno znaleźć pocieszenie. Doskonale Cię rozumiem, choć ja jestem na początku drogi, ale wiem, że trzeba wierzyć w to, że kiedyś spełnisz swoje marzenie. W momencie gdy dowiedziałam się o swoich problemach otworzyłam maila od mojej kuzynki, która od wielu lat starała się o dziecko. W mailu było zdjęcie "nowego" członka rodziny. Myślę, że skoro los nas doświadcza niepłodnością, to nie bez powodu. Tylko nie każdą z nas stać na decyzję o adopcji... Ja jednak jestem przekonana, że Tobie się uda i niebawem przeczytamy post ze szczęśliwymi wiadomościami od Ciebie:) Trzymam kciuki:)

  • avatar
    mysiuniaa86

    16/04/2016 - 20:04

    Podziwiam Twa odwage. Ja sie boje, za bardzo, zeby probowac dalej. Probuj ile dasz rade, jestes silna kobieta. Ciesz sie z meza, bo widac, ze kocha. Powodzenia!

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.