Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

29.02.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

pani z in vitro?... a to nie leczymy

Sytuacja z anginą i punkcją dała mi do myślenia. Byłam przeziębiona od poniedziałku. Czemu nie poszłam do lekarza rodzinnego, żeby mi coś przepisał?
Zaalarmowałam jedynie ginekologa, który stwierdził, że mogę wziąć każdy lek poza aspiryną.
Przekopałam swoją pamięć i nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło żeby poprosić o pomoc. Na swojej drodze spotkałam różnych lekarzy pierwszego kontaktu i z nfz i z enel medu gdzie mam ubezpieczenie. W momencie poruszenia tematu in vitro/inseminacje poddawali się momentalnie. Wg mnie wynikało to głównie ze strachu, którego podstawą była niewiedza, w mniejszej części z poglądów wyrobionych na podstawie znowu niewiedzy lub wiary. Gdy zadawali pytanie "czy przyjmuje pani jakieś leki na stałe?" i zaczynałam swoją opowieść, że jestem w trakcie stymulacji, to zazwyczaj nie słuchali i mówili "ale w ciąży pani nie jest więc mogę wszystko przepisać". Ci odważniejsi zadawali pytania jak wygląda cała procedura tak z czystej ciekawości. Paru probowalo mnie przekonać, że problem mam w głowie (w tym moja przyjaciółka z liceum - obecnie pediatra). Raz w enel medzie usłyszałam "czemu pani do mnie przychodzi? Proszę iść do kliniki, która się zajmuje leczeniem niepłodności". A ja przyszłam wtedy po skierowanie na usg piersi, a nie diagnozę mojej niepłodności. Na odchodne usłyszałam " musi pani mieć gruby portfel skoro panią stać na leczenie".
Czy na studiach medycznych nie uczą o in vitro? Nie wiem, bo ich nie kończyłam. Niestety mam wrażenie, że wiem o nim więcej niż lekarze pierwszego kontaktu. Napiszę tu słowa, których się nie wyprę nigdy. Boję się iść do lekarza, że trafię na niedouczonego konowała, który przez swoją niewiedzę, strach i butę zrobi mi krzywdę.

Komentarze

  • Wrotka80

    29/02/2016 - 16:02

    Każdy z Nas się tego boi !!

    ZACZYNAMY
  • avatar
    Leeleeth

    29/02/2016 - 16:02

    Witaj wśród sceptyków co do wiedzy lekarskiej. Ja tez staram się zawsze przygotować na wizytę u każdego specjalisty, i niestety nadzorować leczenie proponowane przez tychże fachowców. Czasem mam wrażenie, że na studiach to uczą tylko nt zarobków a nie sposobów leczenia bądź diagnozowania.
    Smutne to i straszne.
    Powodzenia. Czytam.Twój blog i bardzo Ci kibicuję

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • avatar
    atkagfd

    29/02/2016 - 18:02

    Mój kolega po medycynie, ale nie internista ;) zawsze mówił, że lekarze pierwszego kontaktu to zazwyczaj osoby które nie dostały się na żadną inna specjalizacje.
    Ja ufam im tylko w leczeniu co najwyżej grypy :)

    2 x IUI
    3 IUI odowalna
    pazdziernik 2016 ciąża biochemiczna, 5 tc :(
    luty 2017 ICSI:(
    czerwiec 2017 transfer:(
    4 transfer i jest serce , chwilo trwaj !!!
  • avatar
    Magia13

    29/02/2016 - 19:02

    Nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka. Ja np mam świetną lekarkę rodzinną, która patrzy na pacjenta holistycznie, raz do roku wysyła profilaktycznie na usg jamy brzusznej, na każdej wizycie bada ciśnienie i brzuch. O stymulacji wiedziała i mega się martwiła, jak miał hiperkę. Sama zleciła mi z tego powodu dodatkowe badań. Choć oczywiścue zgadzam się, że przydałaby się szersza edukacja lekarzy i to nie tylko w temacie in vitro.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    MalaMi87

    29/02/2016 - 20:02

    Nie mówię, że wszyscy tacy są. Po prostu ja na takich trafiłam. W czasie ostatnich dwóch lat byłam w sumie u 5 lekarzy rodzinnych i niestety nie były to wizyty udane. Jeden z nich jest też lekarzem rodzinnym mojej mamy. Nie zauważył, że mama miała 5 litrów wody w płucach od raka piersi i leczył ją na zapalenie płuc...
    W Krakowie na nocnym dyżurze (to byłby 6 lekarz) doktor powiedział, że jak wycisnę sobie biały nalot z migdałków to następnego dnia będzie po anginie...
    Przedtem miałam fajną lekarkę ale zaszła w ciążę i jest na macierzyńskim

  • avatar
    Ann1984r

    01/03/2016 - 08:03

    Tak jak piszesz, trzeba miec szczęście żeby dobrze trafić albo być upartym i szukać do skutku. Ja kwestie lekarzy rodzinnych przemilczę, szczególnie tych w lux med, i oczywiście zastrzegam ze tych na których ja trafiłam... Rok temu lekarz nie rozpoznał u mnie Ospy ( nie wiem jak to możliwe a jednak) dal tydzień zwolnienia ( chorowalam 3 tyg ) a jak mówiłam ze nie dam rady wrócić do pracy to dal do zrozumienia ze symuluje. Z perspektywy czasu to mnie to bawi ale ubierzcie wtedy nie bylo mi do śmiechu. A i jeszcze mój gin, który jak się dowiedział ze lecze sie w klinice niepłodności to z badań o które poprosiłam żeby mi zlecil zgodził sie jedynie na cytologię. Co do reszty stwierdził bez ogródek ze skoro stać mnie na in vitro ( robiąc przy tym minę jakbym planowala kogoś zamordować) to powinno mnie być stać na wszystkie badania. Tragedia.

  • avatar
    Magia13

    01/03/2016 - 08:03

    To chyba rzeczywiście mam szczęście do lekarzy. Te badania do IVF, które mogłam, zrobiłam bez łaski i żadnego negatywnego komentarza. Przeraża mnie to, co piszecie dziewczyny.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    MalaMi87

    01/03/2016 - 10:03

    Dokładnie! Mi w enelmedzie też odmówili wypisania skierowania na badania potrzebne do in vitro - mimo, że miałam je w pakiecie. Pani stwierdziła, że ona nie ma podstaw żeby mi je wypisać,że ona jest rozliczana z badań które przepisuje i wtedy padło zdanie, że muszę mieć gruby portfel żeby podchodzić do in vitro...

  • avatar
    atkagfd

    01/03/2016 - 12:03

    Ja również nie wrzucam wszystkich lekarzy pierwszego kontaktu do jednego worka ale jakieś tam przeżycia z nimi mam.
    Mój mąż 2 lata temu miał co dziennie podwyższoną temperaturę, tak przez miesiąc. Oprócz tego żadnych innych objawów, oprócz zmęczenia i senności jak to z podwyższoną temperaturą bywa. Chodził do internistów( kilku) w Lux-medzie.
    Zrobił sobie kilkadziesiąt badań które nic nie wykazały, żaden lekarz internista nie umiał mu wyjaśnić co mu jest.
    Potem samo przeszło, brał tylko środki przeciwgorączkowe, bo oczywiście żaden z lekarzy nic innego mu nie przepisał.
    Samo przeszło wiec nic groźnego to nie było, ale ze zdrowiem nie ma żartów i nieumiejętność wystawienia diagnozy, albo chociaż podejrzewania czegoś u chorego jest jak najbardziej brakiem szerokich kompetencji u lekarzy pierwszego kontaktu.....

    2 x IUI
    3 IUI odowalna
    pazdziernik 2016 ciąża biochemiczna, 5 tc :(
    luty 2017 ICSI:(
    czerwiec 2017 transfer:(
    4 transfer i jest serce , chwilo trwaj !!!
  • avatar
    kasica30

    01/03/2016 - 14:03

    Mój lekarz rodzinny wiedząc że chcę zrobić całą liste badań do in vitro w ramach NFZ zkecił wyłącznie badanie tsh więc ja się pytam gdzie są moje składki,które muszę płacić co miesiąc na ubezpieczenie zdrowotne???.Zaznaczam,że z wizyty u rodzinnego korzystam raz może dwa w roku i jak potrzebuje badań to okazuje się że już przekroczyła limity koniec końców trzeba samemu za wszystko płacić :(

  • avatar
    Altair

    01/03/2016 - 19:03

    W takim razie miałam wyjątkowe szczęście. Jeszcze przed wyciszaniem trafiłam do pani doktor w przychodni. Okazało się, że pani miała chyba z 80 lat. Od razu jej powiedziałam z czym przychodzę (trochę się bałam). Była dla mnie bardzo miła. Owszem też doradzała skonsultowanie z lekarzem prowadzącym z kliniki, ale ponieważ chodziło tylko o wypisanie recepty na znany mi lek, zrobiła to bez problemu. A na koniec powiedziała, że będzie trzymać kciuki za udaną procedurę :)

    Sierpień i wrzesień 2015 2xAID - nie udało się
    Luty 2016 - ICSI, podano dwie blastocysty - nie udało się
    Endometrioza
  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    02/03/2016 - 15:03

    MałaMi jak wasze dzieci ? Dzwonili z kliniki ?

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....

  • avatar
    MalaMi87

    02/03/2016 - 17:03

    Nie dzwonili. To chyba dobrze?