Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

29.11.2018

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

o tym co czuję

Do końca kursu zostały dwa spotkania+ rozmowa z psychologiem.
W grudniu kwalifikacja.
Idę wraz z małżonem tą drogą od lutego, każde z tych spotkań mnożny przde mną miliony pytań, staram się zadawać je na tych spotkaniach ale nie uzyskuję odpowiedzi.
Odnoszę wrażenie,że wiem coraz mniej.
Jak bardzo chciałabym przejść to wszystko z pozytywnym wynikiem... jak bardzo mocno chciałabym móc już poznać swoje dzieci.
Czuję w sercu olbrzymią tęsknotę. Widzę u Tomka takie wielkie pragnienie tego,żeby to się już dokonało.
W moją głowę wkradają się takie myśli,że jeśli jednak się nie uda i trzeba będzie już na dobre pogodzić się z tym,że zostaniemy sami z weekendowym gwarem dzieciaków mojego brata?

Mimo,że w odnoszę wrażenie,że w ośrodku wszystko przedstawione jest w czarnych barwach ja jestem optymistycznie nastawiona na wszystko. Przecież znam siebie i swoje możliwości, wiem jak mocno potrafię walczyć o sprawy dla mnie ważne.

Leczenie niepłodności nauczyło mnie pokory i cierpliwości- droga adopcyjna zrobiła to razy dwa...

Komentarze

  • avatar
    MalaMi87

    29/11/2018 - 17:11

    Właśnie tego nie rozumiem... Dlaczego ośrodki adopcyjne zniechęcają do adopcji... Ja rozumiem, że trzeba sprawdzić przyszłych rodziców czy kierują nimi uczciwe przesłanki, czy się na rodziców adopcyjnych nadają i czy są wystarczająco zdeterminowani ale oni też są tylko ludźmi i ośrodek powinien ich wspierać, a nie zniechęcać. My już dwa razy podchodziliśmy do tematu ale panie w ośrodku zwyczajnie nas odstraszyły...

  • Ewunia1111

    29/11/2018 - 21:11

    Może to zależy od konkretnego OA..? Bo w naszym nikt nas nie straszył. Owszem, mówiono nam, z czym możemy się spotkać, ale nikt nie próbował nam wmówić, że napewno będzie tylko źle.

    Czwojdziak, podczytuję Twojego bloga od dłuższego już czasu i bardzo Wam kibicuję. Mam nadzieję, że czas zleci Wam szybko i niedługo zatęsknicie za chwilą ciszy.
    MałaMi, życzę odnalezienia najlepszej dla Was drogi do Waszego dziecka. Trzymam za Was kciuki dziewczyny!

    26.08.16 zadzwonił TEN telefon!
    Mamy córeczkę!
  • avatar
    czwojdziak

    30/11/2018 - 04:11

    Nie mogę nazwać tego straszenie,wiem,ze muszą przygotować nas na najgorsze,bo to,że będzie cudownie to wiadomo.
    Ale poza fas są jeszcze inne sytuacje, o których wiem z innych źródeł A o których się nie mówi.
    Bardzo już tęsknię I to chyba tak na mnie działa...

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • łosica

    30/11/2018 - 13:11

    Niektóre ośrodki przedstawiają wszystko w czarnych barwach, inne nazbyt optymistycznie. Trzeba mieć świadomość, że kurs kursem a życie życiem. Nie wiem, czy da się przygotować na to, co będzie potem. U mnie pomimo kursu, przeczytanych książek, wielu pytań i wątpliwości wyszło i tak zupełnie inaczej. Wiem, że nie miałam jak się na to przygotować. Musiałam działać na bieżąco. Sama procedura wykończyła mnie psychicznie i fizycznie, ale wiem, że było warto. Minęło już kilka lat od adopcj. Moje dziecko, to najlepsze, co mogło mnie w życiu spotkać (poza mężem oczywiście ;). Aczkolwiek uważam, że procedura adopcyjna, podejście ludzi do ludzi jest masakryczne. Z drugiej strony widziałam jakie okazy się trafiają (mam tu na myśli kandydatów) i trochę się nie dziwię, że tak to działa.