Autor:

pysiamisia

Data publikacji:

07.07.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Niech to lato się wreszcie skończy!

Jak ja zawsze kochałam lato! Od zawsze to była moja ulubiona pora roku.... Gdy inni narzekali na upały, ja - z uśmiechem na ustach -zakładałam bikini, okularki, posmarowałam się kremem UV/UVB, brałam butelkę ukochanej wody, książkę czy ulubioną gazetę i co? I siup do wody w basenie albo na leżaczek. Oj, jak ja to uwielbiałam! Czekałam na wakacje z utęsknieniem cały rok i chciałam gorąca i tego, aby moje ukochane lato trwało jak najdłużej. Gdy zdecydowaliśmy się na dziecko, tak sobie czasem marzyłam, aby być w ciąży w lecie i chodzić w pięknych ciążowych sukienkach, a przede wszystkim nie chciałam rodzić zimą. Ale to nie był jakiś plan, to nie było istotne, ale czasem fajnie jest pomarzyć. Jak wiecie, życie napisało nam inny scenariusz, kłopoty z zajściem w ciążę... Wiele przeszlismy z mężem. Ale nie o tym teraz, bo na szczęście tamten etap - etap walki z niepłodnością mamy już za sobą, bo jestem w upragnionej ciąży. I w dodatku, tak jak sobie kiedyś marzyłam, termin rozwiązania mam w lecie. Cały trzeci trymestr to trzy upalne miesiące lata. I wiecie co? Upał mnie dobija. Upał mnie rozłożył na łopatki. Czuję się tak źle, że nawet nie wiem, jak to opisać.. Nie ma wychodzenia w lekkich ciążowych sukieneczkach prezentujących ciążowy brzuszek poza dom jak to sobie kiedyś wyobrażałam. Za to jest leżenie plackiem z nogami w górze, dwa wiatraki, duszność, osłabienie, stopy i nogi jak u hipopotama, opuchlizna, obawa przed byciem samą, bo słaniam się na nogach i boję się, że stracę przytomność. Niech te upały się wreszcie skończą! Ja chce końca lata i chcę moją córeczkę maleńką wziąć w ramiona! Na nią czekam, a ona ma przyjść na koniec lata, a żeby tak było to ja też muszę to jakoś przetrwać. A mam sie czego bać. Im wyższa ciąża, tym większe komplikacje. Boję się. Dopóki jej nie urodzę, nie przestanę się bać. Niedługo mam trafić do szpitala. Mam nadzieję, że zapewnią nam dobrą opiekę. Nie chcę teraz pisać, co dokładnie się dzieje, chcę tylko napisać, że jestem pełna obaw o jej i moje zdrowie. Myślałam, że my już swoje przeszliśmy walcząc o dziecko i że najgorsze mamy za sobą i że jak już będę w ciąży, to już będzie kolorowo. I było fantastycznie, ale do pewnego momentu. Boże, mam nadzieję, ze damy rade, że ona się urodzi cała i zdrowa i że ze mną wszystko będzie ok. To jest moje największe marzenie. Zdrowie jest najważniejsze i nasza rodzina... Nasza trójeczka, na którą czekaliśmy. Już nie dwoje, ale troje. Tak ją kocham... Jestem brzuszkową mamą. Mam nadzieję, że niedługo będę już taką prawdziwą mamą. Tyle... Aż tyle.

Komentarze

  • Anulkaa83

    07/07/2015 - 15:07

    Trzymam mocno kciuki za Ciebie i Waszą córkę! Dużo zdrowia i wytrwałości! Pozdrawiam!

    Anulkaa83
  • avatar
    mysiuniaa86

    07/07/2015 - 17:07

    Ja tez walczylam tyle czasu, urodzilsm syna, a gdy wrocilismy po drugie dziecko to poro.ilam dwa razy... tez myslalam, ze Bog pokaral mnie nieplodnoscia i jak zajde w ciaze bedzie wszystko ok, no bo w koncu ile mozna cierpiec... ale coz, Bog widocznie dla mnie nie jest milosierny ... ale Tobiezycze szczesliwego rozwoazania, no to juz calkiem niedaleko i malutka bedzie z wami!

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem 💖
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj 👼
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015 - kolejny Aniołek 👼

    Listopad 2020 - powrót po latach, stymulacja, mam 4 zarodki, transfer odroczony - polip endometrialny...

    11.02.2021 - Transfer zarodka nr 1

    Nie udało się 😞

    Znów się badamy...

     

  • avatar
    anula70

    07/07/2015 - 18:07

    tez miałam takie marzenia by wszystkim pokazywac piekny wielgachny ciazowy brzuszek.w super ciażowych ubrankach. ale życie zdecydowało inaczej. nikt z brzuszkiem mnie nie widział-sprostowanie. nikt prócz mojej rodziny najbliższej i ludzi w spzitalu. z ubrań ciążowych miałam dużo piżam,1 sukienke i jedne spodnie. bo jakoś z domu do szpitala i do lekarza musiałam wyjść. nikt mnie nie widział bo leżałam dom szpital,dom szpital. i do tego wsyztskiego miałam malutki brzuszek. ale miałam w nim skarb. skarb o który drżałam w każdej sekundzie. teraz mój skarb ma 5 lat!!!!! i nie da sie go nie zauważyć. broi za cała gromade :) kochana trzymam kciuki by też tak samo było u ciebie.musi być. przecież nosisz pod serduchem skarb. wytrzymajcie upały i dotrwajcie do bezpiecznego terminu.a marzenia-pal licho z nimi. byle sie spełniło to najwieksze. reszta sie nie liczy. kciukasy są i były.i pisz koniecznie.pozdrawiam

  • avatar
    Tykrokylek

    07/07/2015 - 20:07

    Jeszcze troszkę wytrzymaj! Cierpliwości!

    Tygrysek i ...
    http://picasaweb.google.com/KwiatkowyTygrysek/Magda?authkey=Gv1sRgCOnSppWiprioHA#
    http://tykrokylek.blogspot.com/