Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

16.08.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Moja słabość. ..

Dawno już nie cierpiała na bezsenność, od dawna sen przychodzi gdy tylko przyłoże policzek do poduszki...albo gdziekolwiek...
Jednak dzisiaj sen nie przyszedł. Mętlik w głowie nie pozwala spać, nadmiar emocji (niekoniecznie tych dobrych)nosi mnie, wysprzatałam kuchnie, łazienkę, nastawiłam pranie. Teraz pakuje resztę rzeczy do przewiezienia jutro. Do nowego domu. Nie to jest moim zmartwieniem. Nie wiem co się ze mną dzieje.
Podczas oczekiwania na drugą adopcję często myślałam o tym jaka to radość, gdy zadzwoni ten telefon. Ten najważniejszy w życiu telefon. Spodziewałam się wielkiej radości, mega uniesienia i emocji jak po porodzie (czyli sięgających zenitu) a tu pustka...
Cień radości i pyk...
Jest dziecko, wymarzona, wytęsknione dziewczynka... piękna blondyneczka, niebieskooka, subtelna, delikatna...
Tyle tylko, że ona nie chce kontaktu z nami. A może chce ale nie potrafi wyjść nam naprzeciw? A może to ja nie potrafię wyjść do Niej? Nie wiem. Naprawdę, nie wiem. Serce mi pęka, gdy widzę, że Ona taka daleka. Na nasz widok cieszą się inne dzieci, wesoło zagadką. Ona nie! Do nas zawsze z daleka. Rozmowa nie bardzo nam wychodzi. W zasadzie wszystko jest na nie. Nie wiem jak postąpić, jak znaleźć do Niej drogę?
Nie wyobrażam sobie, że mamy teraz się wycofać i już więcej nie odwiedzić Małej. Z drugiej strony, ile takich spotkań żeby cokolwiek poczuć? A jeśli nie zaskoczy? Iść w adopcję ? Czy się wycofać?
Mała sprawia wrażenie, chodzącej bomby zegarowej. Kwestia czasu kiedy wybuchnie, jest bardzo smutnym, zraniony dzieckiem. Czy ja będę miała siły Ja wesprzeć? Jak to wpłynie na Małpkę? Na resztę chłopaków?
Mąż mówi jakoś to będzie. Ale ja nie lubię takiego podejścia, jakoś nie zawsze oznacza, że dobrze.
Jeśli nie damy rady się z Małą zaprzyjaźnić, to czy w czasie kryzysu, który nadejdzie dam radę Jej pomóc. Nie znielubić Jej. Pamiętam jak ciężko było z Małpką, gdy On odeagowywał porzucenie. U Małej mam przeczucie, że to dużo gorzej będzie. Mała jest jakaś strasznie napięta, taki dorosły zamknięty w dziecku. Boję się, głównie o Nią. Boję się, że cokolwiek teraz zrobię to uderzy w Nią.
Jedziemy w sobotę na kolejne spotkanie. Nie umiem się na to cieszyć. Boję się, tego co czuje.
Mam straszne poczucie winy. Zżera mnie to od środka. Wyrzucam sobie, że jestem taka Pani usiąść co to nie wiadomo czego chce. Co się ze mną dzieje?

Komentarze

  • Ewunia1111

    16/08/2016 - 07:08

    Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak musi Ci być ciężko! Zadzwonił telefon, jest wymarzone dziecko i jest.. niepewność i strach. Pewnie biłabym się z myślami tak samo, jak Ty.
    Trzymam kciuki za dobre decyzje. Jakiekolwiek by one nie były.

    26.08.16 zadzwonił TEN telefon!
    Mamy córeczkę!
  • avatar
    anula70

    16/08/2016 - 11:08

    to chyba dobrze że są takie uczucia. jesteś bardzo mądrą kobietą,wspaniałą matką. myśle że to co czujesz to powinna być norma. przecież dziecko to nie zabawka. nie wchodzisz do sklepu nie wybierasz i juhu mam. ty sama doskonale wiesz jako matka co trzeba dziecku.co ono może czuć.sama wiesz jak Mała jest zraniona.takie poranione małe serce.
    Jestem pewna że każda decyzja jaką podejmiesz będzie najlepsza nie tylko do ciebie, was ale i dla tej małej dziewczynki.
    na pewno nie skrzywdzisz nikogo!!! a czy dotrzesz do niej, czy wasze drogi będą wspólne...
    przypomnij sobie jak było z Małpką. jaki był jego stan.jakie były przygody po drodze i jak było ciężko. i Ty niby masz nie dać rady? Ty jesteś w stanie góry przenosić!!!! i to dosłownie.
    trzymam kciuki za dobre decyzje i czekam na wieści.

  • katarzynka5

    16/08/2016 - 19:08

    A mnie się wydaje kochana, że mentalnie nastawiłaś się jednak na młodsze dziecko i może właśnie to nastawienie spowodowało teraz niepewność i strach. Od dawna Cię podczytuje i zawsze strasznie Ci kibicowałam i nadal kibicuje. Pamiętam jaką drogę przeszliście z Małpką tzn. mam na myśli dzieciątko z obciążonym wywiadem. Ty sama wiesz ile to wymaga wysiłku i pracy. Wiem także , że nikt inny jak Ty właśnie dasz RADĘ. Tyle, że..... no właśnie sama byłam pewna , że ośrodek dobierze Wam jednak młodsze dzieciątko.Chociażby z tego względu, że najmłodszy jest jeszcze bardzo mały i na pewno będzie wymagał sporo Twojej uwagi.Jest jeszcze Małpka, który także potrzebuje Cię na 100 % . W takiej sytuacji decyzja o adopcji starszego dziecka jest bardzo trudna ale czy niemożliwa? Ciężko jest cokolwiek doradzać w tej sytuacji. Wiem jednak, że jesteś mądrą , silną i odpowiedzialną kobietą i matką.A Twoje decyzje zawsze są podparte dobrem dzieci. Trzymam kciuki i modlę się o wybranie właściwej drogi.

    Cudowny synek
  • avatar
    Leeleeth

    17/08/2016 - 05:08

    Dziękuję za ciepłe słowa i wsparcie bardzo mi tego trzeba!

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • cathyyy

    17/08/2016 - 09:08

    Kochana, czytam Twoje wpisy od dawna, ale chyba pierwszy raz komentuję. Sytuacja, w której się znalazłaś jest trudna, bo jesteś przemęczona i zdaje się, że potrzebowałabyś chociaż jednego, dwóch dni wytchnienia od dnia codziennego, masz dużą rodzinę, w tym dwójkę małych dzieci, Małpkę, który bardziej niż inni potrzebuje Twojej pomocy. Do tego doszła jeszcze przeprowadzka i upragniony telefon o córeczce. Pary, które długo starają się o dziecko, często idealizują sobie macierzyństwo i przeżywają swego rodzaju zawód, że nie jest aż tak kolorowo Uśmiech. Może i w Twoim przypadku tak jest? U mnie trochę tak było. Małpkę adoptowaliście w innym czasie, mieliście dwójkę większych dzieci. Teraz macie czworo, w tym jedno z poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Nie napisałaś w jakim wieku jest Mała, ale chyba powinna być mniejsza, od Waszego najmłodszego Synka (takie są przynajmniej zasady przy adopcji rodzeństwa w naszym ośrodku) więc też jeszcze malutka. Piszesz, że po porodzie spłynęła na Ciebie fala radości, a teraz po telefonie tak nie ma. Może jesteś bardziej świadoma, wiesz jakie problemy macie już z Małpką za sobą i boisz się, czy podołasz, czy utulisz i zaopiekujesz wszystkie dzieci tak mocno, jak tego potrzebują. Może powinnaś porozmawiać z Czarodziejkami z ośrodka o swoich uczuciach, obawach. Wątpliwości to normalna sprawa. Każdy je ma adoptując dziecko. Daj czas sobie, daj czas Malutkiej. Powoli wyciągaj do niej rękę i staraj się opatrzyć jej rany, jeśli masz na to siłę. Dzieci są różne, jedne otwarte inne bardzo zamknięte w sobie. Nasze dzieci mają trudną i bardzo bolesną historię. Jedno bardziej poranione od drugiego, nawet nie fizycznie, ale skrzywdzone, porzucone, same ze swoim cierpieniem. U nas ponad rok trwało zanim nasza mała córeczka, która w momencie adopcji miała niecałe pięć miesięcy wyszła z niemowlęcej depresji i zaadoptowała nas na swoją rodzinę. Życzę Tobie dużo siły i podjęcia właściwej decyzji dla Waszej rodziny. Niezależnie od tego, czy się zdecydujecie i zaspokoisz swój głód posiadania córki, czy pozostaniecie w sześcioosobowym składzie wierzę, że wybierzesz to co najlepsze dla Was i bardzo Ci kibicuję. Bardzo trzymam za Was kciuki i czekam na dalsze wiadomości.

  • avatar
    Leeleeth

    18/08/2016 - 07:08

    Witaj, ja też myślałam, że córeczka będzie młodsza lub w zbliżonym wieku. Dziewczynka która nam zaproponowano, jest dużo starsza. Ma 3,5 roku. Tysiąc rozterek.
    Dziękuję jednak za mądre słowa i wsparcie.

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .