Autor:

Bobetka

Data publikacji:

29.12.2011

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Moja retrospekcja

Dokładnie 7 lat temu czekaliśmy na TEN telefon. Mimo, że pierwszą wizytę w OAO mieliśmy pod koniec września, a papiery złożyliśmy w październiku - niecierpliwiłam się ... Chciałam już, "na-ten-tychiast". Dałam się nawet namówić znajomej na wolontariat w Domu Dziecka w K. W ośrodku powiedzieli mi wcześniej, że stamtąd dziecko do mnie z pewnością nie przybędzie - bo to rewir innej Pani Dyrektor .... Zatem spokojnie mogłam jechać.
Zrobiłyśmy z moją drogą koleżanką zakupy i pognałyśmy te 30 km, by pobyć trochę z dzieciaczkami. Był 30 grudzień 2004 roku godzina 14. Humory nam dopisywały, a buzie się nie zamykały. Przybyłyśmy na miejsce, gdzie bardzo ucieszyli się - zarówno z prezentów, jak i z naszego zapału. W sali dla maluszków zastałyśmy około 20-ciorga szkrabów w wieku od 0 do 2 lat. Każde z tych, chociaż pełzających, pragnęło z nami kontaktu. Te starsze niemalże biły się o chwile naszej uwagi. Serce mi pękało. Karmiłyśmy też niemowlaczki. Starszych dzieci nie - ale technika przyprawiła mnie od dreszcz. Wszystkie jadły z jednej miski i jedną łyżką, gryzły jedną kromkę chleba i piły z jednej butelki ... a nosy miały wycierane tą samą chusteczką ... Mnie przypadł 6 tygodniowy zsypany krostami osesek. Było mu u mnie chyba dobrze, bo kiedy usiłowałam go odłożyć do łóżeczka, po prostu zanosił się od płaczu. Moja znajoma nie miała z nim tego problemu, widać jej ramiona mu nie odpowiadały. Po posiłku ułożyłyśmy w olbrzymim kojcu sześcioro maleństw i przyszło mi wtedy do głowy, że najchętniej zabrałabym je wszystkie z tego miejsca ... Te drobiazgi .... i jeszcze półtoraroczną Natalkę, którą do dziś noszę w swoim sercu i o którą zbyt słabo walczyłam ...
Ta wizyta bardzo mnie i znajomą przytłoczyła. Późnym wieczorem, w drodze powrotnej, nie zamieniłyśmy ni słowa. Gdy wróciłam do domu mąż o nic nie pytał. Wystarczyło, że na mnie spojrzał .... Napoił mnie, niemalże umył, położył spać. Ja jednak nie mogłam zasnąć. Gdy zamykałam oczy widziałam twarze opuszczonych dzieci:
- 8 miesięcznych bliźniaczek, które urodziły się z poważnymi defektami fizycznymi i których dlatego rodzice nie chcieli (mieli w domu dwoje zdrowiutkich dzieci)
- 2 latka z autyzmem i jego zdrowego braciszka, bez szans na adopcję
- półtorarocznego chłopca, ulubieńca Pań, którego ktoś oddał przed ostateczną sprawą adopcyjną
- obsypanego krostkami brzydalka i o dwa dni od niego młodszego ślicznotka, którego matka uciekła ze szpitala
- leżącą w łóżeczku 2-latkę, która przy porodzie dostała 2 punkty
- niesamowitą Nati ....
Gro tych dzieci spotykałam przy ponownych wizytach w tym DD. Niektóre są tam nadal i zostaną do pełnoletności.
Ten 30 grudzień 2004 roku na zawsze zostanie w mej pamięci. Tydzień później zadzwonił TEN telefon ...

Komentarze

  • avatar
    anula70

    30/12/2011 - 07:12

    przykre to.przykre ze tak sie dzieje.przeciez dzieci niczym nie zawinily.one tylko chcialy byc kochane.nie wiem jak to jest ze jesli dziecko jest chore to jak wadliwy przedmiot.oddac lub wyrzucic.a przeciez mialos ie go pod sercem.jakos nie um ie tego zrozumiec.ja nawet bedac na praktyce w szpitalu na oddziale dzieciecym nie moglam zniesc tego ze maluszki sa same bez mamy.nie zpaomne nigdy.mala weroniczka-jej mama byla z nia ale w zaawansowanej trudnej ciazy.mala tak mnie pokochala ze musialam przychodzic wczesniej bo nawet nie dala sie zbadac gdy mnie nie bylo. byla tez inna mala dziewczynka z choroba sieroca. jej widok zawsze mam przed oczami. kiwala sie tylko,serce mi pekalo-jak mozna tak zostawic dziecko.jakie to niesprawiedliwe. jeni co dali by tak wielka milosc nie moga miec dzieci.a inni nie potrafia tak wielkiego niesamowitego daru przyjac.patrze na mojego synusia-spi taka kruszynka-cala noc dal mi wkosc.juz ktoras z kolei.zreszta od czasu gdy sie urodzil nie mam normalnych nocy.wstaje do niego po 2-5 razay.czasem sie gdy juz nie mam sia ten znow wola pomamram sobie pod nosem.ale kocham go tak strasznie.wczoraj cyckal sobie -ma juz 21 miesiecy-i nagle tak glaszcze cyca a potem w sutka buziaka dal-wymieklam-lzy polecialy.i jak mozna nie kochac ?????????????????

  • nela81

    30/12/2011 - 08:12

    Później miałabym wyrzuty sumienia że "wybrałam" tylko jedno z nich.
    Przykre jest to, że tyle dzieci zostaje tam "na zawsze" ;(

  • Venona

    30/12/2011 - 09:12

    buziaki i wszystkiego dobrego w Nowym Roku. A Natalka na pewno znalazła kochający dom.

  • avatar
    Micio

    30/12/2011 - 22:12

    U nas też to przeżyliśmy jak jeżdziliśmy do małego,te same widoki,te same realia i tak samo wiele maluszków tak bardzo spragnionych przytulania.
    Ciągle to pamiętam i ich buźki i imiona i cieszę się że udało nam się zabrać choć jednego naszego skrzatka.
    Pozdrawiam.

    Micio
    Nareszcie szczęśliwa mama szczęśliwego skrzatka.
  • avatar
    iwcia83

    31/12/2011 - 10:12

    Martynka - to imię utkwiło mi w głowie. Okoła dziesięc lat temu moja mała wtedy siostrzyczka (młodsza o 17 lat ;) często leżała w szpitalu. Razem z nią na oddziale była ok 2,5 letnia Martynka. Kiedy tylko odwiedzałam moja siostrę Martynka pierwsza wskakiwała na kolana, lub gdy brałam na ręce siostrę, to MArtynka chociażby usiadła i nóg i mocno się do nich przytulała. Nie znosiła rozstania, i pytała kiedy ciocia przyjdzie. Smutne. Obydwie dziewusie siedziały mi na kolanach. Po latach, mając praktyki, z grupą dzieci z rodzin patologicznych spędziliśmy jeden dzień na terenie Domu Dziecka. Wśród tych dzieci znalazła się już pannica, myślę, że ok 10 letnia MArtynka. Wesoła, biegająca za chłopcami..... co z nią się dziś dzieje nie wiem ..............
    To taka prosta i smutna prawda - opuszczone dzieci pragną tylko miłości.

    będę mamą wcześniej czy później ;)
    5.12.2011 - pierwsza wizyta w OA
    23.08.2012 - kwalifikacje

    18.10.2013 - zadzwownił TEN telefon, mamy córeczkę. Jesteśmy najszczęśliwsi pod słońcem! :)
  • avatar
    Tykrokylek

    03/01/2012 - 11:01

    Nie napisze nic... Świat jest....

    Tygrysek i ...
    http://picasaweb.google.com/KwiatkowyTygrysek/Magda?authkey=Gv1sRgCOnSppWiprioHA#
    http://tykrokylek.blogspot.com/