Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

22.12.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Moja Opowieść Wigilijna

Jesienią zeszłego roku zachorował nasz piesek. Z początku weterynarz stwierdził u niej zapalenie ucha środkowego, przepisał antybiotyk i wysłał do domu. Niestety czas mijał, leki nie działały, a jej stan się pogarszał. Odwiedziliśmy w sumie 11 weterynarzy, zrobiliśmy wszelkie możliwe badania krwi i prześwietlenie. Wszystko wyszło w normie. W końcu zdecydowaliśmy się zrobić rezonans magnetyczny głowy. Wynik był dla nas druzgocący - glejak wielopostaciowy umiejscowiony w takim miejscu, że nie ma do niego nijak dostępu. Pół roku życia, chyba, że objawy neurologiczne nie pozwolą na dalsze funkcjonowanie... Byliśmy załamani. Dla nas nasza psinka jest naszym dzieckiem. Wypełnia nasz dom radością i zabawą. Byliśmy kompletnie załamani. Ja przestałam chodzić do pracy i siedziałam przy niej noc i dzień. Wszyscy mądrzy weterynarze przestali odbierać od nas telefony. Zostaliśmy sami... i wtedy przez przypadek znaleźliśmy wpis na jednym z forów weterynaryjnych, że na Słowenii jest klinika, gdzie leczą takie psiaki radioterapią. Zaświtał w nas promyk nadziei. Było jedno ale, koszt takiego leczenia okazał się astronomiczny... Było coraz gorzej. Przestała chodzić, nie umiała trafić pyszczkiem do miski. Sąsiedzi krzyczeli na nas, że mamy ją uśpić, bo nie mogą na nią patrzeć... i wtedy nagle wpłynęła na konto moja premia. Pracowałam wtedy w korporacji i mój pracodawca wstrzymał wszystkim premie ze względu na zmianę polityki firmy. Przez pomyłkę w kadrach moje nazwisko skopiowało się na listę płac i przelew poszedł. A że mi się należało, to nie mogli tego cofnąć. Było kilka dni przed świętami, kiedy wysłaliśmy do profesora Butinara maila z błaganiem, żeby nas przyjął. Odpowiedź przyszła w Wigilię, kiedy siedzieliśmy przy stole wigilijnym u mojej siostry. Odpisał, że zgadza się nas przyjąć i zaczynamy terapię od razu po świętach 29.12.2014. Moja siostra pożyczyła nam brakujące fundusze, spakowaliśmy słoiki z klopsami i płatki śniadaniowe (bo na jedzenie już by nam nie starczyło) i wyjechaliśmy na Słowenię. Jechaliśmy samochodem 19 godzin. W trakcie rozpętała się śnieżyca. Dowieźliśmy na miejsce psa w stanie agonalnym. Lekarka, która na nas czekała w klinice (dojechaliśmy o godz. 23) była przerażona jak ją zobaczyła. Spędziliśmy w klinice trzy tygodnie. Codziennie była usypiana i naświetlana. Dzień i noc zlewały nam się w jedno. Miała problemy z oddychaniem. Karmiłam ją półprzytomną na siłę, żeby miała siłę walczyć. Po pierwszych kilku naświetlaniach zaczęła stawać na własnych łapkach, potem powoli chodzić i jeść. Po powrocie do Polski czekała nas jeszcze długa rekonwalescencja i mnóstwo pracy. Dzisiaj nasza psinka ma się bardzo dobrze. Biega kłusem dookoła całego ogrodu i oszczekuje całą wioskę. Jej wola życia, ciepło i miłość sprawiają, że chce mi się rano wstawać z łóżka. Jest najdzielniejszą osobą jaką znam. Wielu ludzi nas krytykuje jak słyszy tą historię, bo to "tylko pies". A ja wiem swoje. Wiem, że trzeba walczyć do końca, bo cuda się zdarzają.

Chciałabym Wam Wszystkim Kochane życzyć Zdrowych, Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Żebyście zaznały od swoich bliskich wsparcie, zrozumienie i miłość. Żebyśmy wszystkie z nową siłą i głowami pełnymi marzeń i wiary w powodzenie weszły w Nowy Rok. Oby ten 2016 był dla nas łaskawszy :)

Komentarze

  • avatar
    Magia13

    22/12/2015 - 16:12

    To wzruszająca historia, która pokazuje, że jesteś gotowa walczyć. Także o dziecko. Trzymam kciuki.spokojnych świąt.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    Aurelia_85

    22/12/2015 - 16:12

    My mamy psa, kota i papugę i kochamy ich nad życie, to cały nasz świat.
    I zgadzam się w 100%, kto walczy ten zwycięża!

    2012 start,oligozoospermia,MTHFR, niskie AMH
    11.03.15 IUI:-(
    6.06.15 ivf-ICSI nr1 ET:-(2xcrio:-(
    6.12.15 ivf-ICSI nr2 ET:-(
    29.04.16 ivf-IMSI nr3:10dpt HCG 293, 26dpt❤
    13.01.17 córeczka
    Naturalny cud! 6.07.18 synek 9.03.20 synek