Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

26.05.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Jestem zmeczona

Jestem zmeczona kolejnymi ciazami w moim otoczeniu, blogami o dzieciecych ciekawostkach i matkami, ktore uwazaja sie za wzor cnot i cierpliwosci. Nie chce juz slyszec o Dniu Dziecka i Dniu Matki. Wszyscy ida do przodu i sa szczesliwi. Ja krece sie tylko w kolko i juz czuje zawroty glowy. Nigdy nie bede miec dziecka, a moj maz nie zgodzi sie na adopcje :(

Komentarze

  • k_anilorak

    26/05/2015 - 11:05

    Pamiętaj, że tylko krowa nie zmienia zdania.
    Mężczyźni potrzebują więcej czasu na podjęcie decyzji o adopcji.
    Mój mąż nie mówił adocji "nie" ale też nie pałał entuzjazmem.
    Dopiero jak u naszych przyjaciół pojawiały się dzieci, jak zobaczył jak to fajnie jest być ojcem, ile radości i sensu w życie wnoszą dzieci, jak mobilizują do tego, żeby być lepszym człowiekiem, żeby dawać z siebie wszystko co się ma, coś się w nim zmieniło. Ja nie naciskałam, nie wierciłam dziury w brzuchu. Powiedziałam raz jedyny, że nie wyobrażam sobie życia bez dzieci, że nie zgadzam się na to, żeby jego niechęć do adopcji odebrała mi szansę na bycie mamą. Że nigdy nie będę do końca szczęśliwa, spełniona i będę gdzieś w głębi duszy zawsze go winiła za to, że przez jego decyzję nie mogłabym się przekonać jak to jest być rodzicem. W międzyczasie kolejene in vitro, poronienia. Tak nam zeszło 10 lat.
    W trakcie ostatniego in vitro, w trakcie stylumacji ni z gruszki ni z pietruszki taka to rozmowa:
    on: zostawmy to wszystko, wróćmy do domu, złóżmy papiery o adopcję
    ja: nie chcę, żebyś robił coś wbrew sobie tylko dla mnie
    on: nie robię tego dla ciebie, robię to dla siebie, chcę być tatą, tak po prostu.
    I wiesz co ... od tamtej rozmowy minęło 2,5 roku. Czekamy na telefon, że nasze dziecko jest, że gdzieś na nas czeka. A w styczniu poszedł na pchli targ i przyniósł z wypiekami na twarzy karty do nauki literek. I cały z siebie zadowolony mówi: to będzie dla naszego dziecka.
    Mam nadzieję, że twoja "krowa" zmieni zdanie :) Tego ci z całego serca życzę.
    Adopcja to jest bardzo ważna decyzja, wymaga czasu i przekonania co do jej słuszności. Dla mnie to otwartość serca i pragnienie bycia rodzicem ... a nie tylko chęć posiadania dziecka.

  • Raptus

    26/05/2015 - 12:05

    Nie zazdrość tych blogów, tych dzieci, tych matek polek pełnych cnót i wyrzeczeń, każdy jest kowalem swojego losu.

    Ja po 4 latach leczenia zaczęłam mówić o adopcji, po trudzie drogi wyboistej i z wiatrem w oczy... Mąż stwierdził że nie chce!!

    Odpowiedziałam: dobrze, ale jak zmienisz zdanie przyjdź do mnie i mi to powiedz, że jesteś gotowy, że chcesz tego dziecka jak ja.

    Czekałam rok, przyszedł i w kuchni stojąc przy garach powiedział:
    Jestem już gotowy!!

    Złożyliśmy dokumenty w OA czekamy od stycznia...

  • avatar
    MalaMi87

    26/05/2015 - 12:05

    Dziekuje dziewczyny :* Ciezko tak na codzien samemu z tym wszystkim zyc. Trudno o empatie i zrozumienie ze strony rodziny i znajomych :( 5 lat czekalam zeby moj maz byl gotowy na dziecko. Jak sie zdecydowal to okazalo sie ze nic z tego... Zal mi tych 5 lat bo to 5 lat straconych dla leczenia. Nie namawiam go do adopcji. Sam musi chciec. Tylko czemu jego jest wiecej w naszym malzenstwie ? Gdzie jest miejsce dla moich potrzeb? A moze jak dorosnie do mysli o rodzicielstwie to mnie zostawi i stworzy rodzine z kims kto bedzie mogl miec dzieci? :(

  • Raptus

    26/05/2015 - 12:05

    Tylko tchórz ucieka i jeśli tak się stanie pamiętaj, nie był Ciebie wart!!

    Co do potrzeb, małżeństwo to sztuka kompromisu, szacunku do siebie nawzajem, nie raz jest ciężko... ale zawsze dochodzi się do porozumienia!

    Dojrzeje i On do adopcji zobaczysz, daj mu tylko więcej czasu...

    A co z Waszym leczeniem??

  • avatar
    MalaMi87

    26/05/2015 - 13:05

    Temat leczenia to ciezka sprawa. Lekarz stwierdzil nieplodnosc idiopatyczna i rozlozyl rece. Moze sie udac IUI albo in vitro a moze sie nie udac. W zwiazku z tym ze wyniki sa dobre to maz ma nadzieje ze uda sie naturalnie (a to ze poltora roku nam nie wychodzi to widac nie trafiamy...). Dla mnie ta sytuacja jest trudna bo nic nie moge zrobic. Leczyc sie nie mam na co, a na IUI maz nie jest gotowy.

  • Raptus

    26/05/2015 - 14:05

    Ja też miałam taką niepłodność stwierdzoną, jednak my się nie łudziliśmy i zaczęliśmy działać z leczeniem, mamy za sobą 4 IUI, 3 HSK, HSG, Laparoskopie i 3 procedury IVF, diagnostykę w Łodzi ... jesteśmy rodzicami trzech aniołów..., kochana zacznijcie działać... choć wiem że cuda się zdarzają :)

  • avatar
    MalaMi87

    26/05/2015 - 14:05

    Chcialabym bardzo ale ten moj mezczyzna jest troche oporny... :(

  • avatar
    bloo

    26/05/2015 - 15:05

    idźcie do psychologa, szczególnie Bogda Pawelec jest skuteczna w rozmowie z takimi opornymi mężami. Moim zdaniem powinny paść konkretne pytania: jak długo żona ma czekać na pana gotowość? Co z jej rezerwą jajnikową - jeśli się okaże, że czekając na pana samookreślenie straciliście ostatnią szansę na dziecko, a na adopcję nie jest pan gotowy, co wtedy? Ile dzieci pan planuje i kiedy żona ma je urodzić, skoro nie daje jej pan szansy? Proces adopcyjny trwa średnio 3 lata, kiedy ma się wydarzyć, skoro jeszcze nie zaczęliście? Czy zdaje sobie pan sprawę z tego, że maksymalna różnica wieku między rodzicem adopcyjnym i dzieckiem to 40 lat? Co z kolejnymi dziećmi, jeśli je planujecie? Zamierza pan adoptować nastolatki?

    po takim czasie czekania na ciążę rozstawałabym się powoli z myślą o IUI. Przy niepłodności idiopatycznej, ktora trwa dłużej niż 2 lata, robienie inseminacji nie ma już sensu - skuteczność inseminacji wynosi tyle samo, co skuteczność współżycia w okresie płodnym. Mówią o tym rekomendacje europejskie, inseminacja odchodzi do lamusa dla ludzi z niepłodnością idiopatyczną - nie zwiększa szans, drenuje kieszeń i przedłuża tylko proces leczenia.
    Macie ostatnie miesiące szansy na refundację ivf. Układ polityczny wskazuje, że nie będzie przedłużenia programu refundacji, a los samego in vitro może zawisnąć na włosku z groźbą memorandum włącznie.
    Rozumiem szczerze, że Twój mąż uważa, że ma kupę czasu na rozmyślania i podejmowanie decyzji, ale fakty są brutalne: nie ma tego czasu i myśląc w ten sposób decyduje o losie Was obojga.

  • avatar
    asiam25

    26/05/2015 - 18:05

    Trzymam kciuki za słuszne decyzje. U nas również stwierdzono niepłodność idiopatyczną i tak jak koleżanka wzięliśmy los w swoje ręce. Nie czekaliśmy. Po 3 inseminacjach i zmianie kliniki na poznań, postanowiliśmy również przejść szkolenie na rodziców adopcyjnych. Dzięki temu łatwiej było nam znosić kolejne porażki, wiedzieliśmy że w końcu zostaniemy rodzicami. Nie ważne było w jaki sposób pojawi się u nas dziecko, ważne było że będzie. Mąż początkowo też był pesymistycznie nastawiony, w końcu sam dojrzał do decyzji. Od tamtego czasu przeszliśmy 4 kolejne iui. 2 pełne procedury ivf , jedną ciążę biochemiczną i szczęśliwe zakończenie. Jestem w 36 tyg ciąży, w czerwcu urodzi się nasz synek. Poinformowalismy ośrodek adopcyjny, jesteśmy z nim w kontakcie, chcemy kolejne dzieci i być może będzie nam dane adoptować braciszka lub siostrzyczke dla naszego Bartka :-) mamy taką nadzieję. Twój mąż musi jednak dojrzeć do tego, że rodzicem nie jest tylko ten co urodzi, splodzi. Rodzicem jest ten co wychowuje, kocha i daje miłość. A działanie dużo daje, ważne żeby nie stać w miejscu.

    starania od 01.2008, 7xIUI :-(
    10.2013 ICSI 16.10 transfer(8A)-> 10dpt -66 cb / Aniołek
    07.2014- II ICSI/:-(,09.2014 -Crio - beta Hcg 12dpt/503, 14dpt/1430, 16dpt/2860, 20dpt/11640 24.06.2015 synek
    11.2017 crio -beta hcg 12dpt/866, 14dpt/2500 tp 20
  • avatar
    MalaMi87

    27/05/2015 - 07:05

    Jejku dziekuje Wam bardzo za rady! Wczoraj usiadlam z mezem i na spokojnie sama zadalam mu powyzsze pytania. Ile chce miec dzieci i jak zamierza to osiagnac. Wytlumaczylam Mu tez ze ja nie mlodnieje i czas dziala na nasza niekorzysc. Pierwszy raz od roku rozmawialismy normalnie na spokojnie bez krzyku placzu i pretensji. Ustalilismy plan dzialania 3 IUI, 3 in vitro. Jesli sie nie uda to pomyslimy o adopcji. Zaczynamy walke od przyszlego cyklu. O ile latwiej jest jak jestesmy razem a nie przeciwko sobie. Oby tak juz zostalo!!!

  • avatar
    nynyny

    27/05/2015 - 08:05

    Trzymam za Was kciuki! Mądre rozmowy są trudne, ale warto, warto - bo życie jest tylko jedno, a czas dla nas, kobiet, nieubłagany!

    2014-2015 -> 3 pełne procedury, 5 x ET, 7 zarodków, aż w końcu...
    02.2016 r. urodziła się nasza Kruszynka :love:

    05.2017 r. - crio :-)
    01.2018 r. urodził się Klusek :love:
  • avatar
    bloo

    27/05/2015 - 10:05

    brawo za spokojną rozmowę i osiągnięcie porozumienia :)

  • Raptus

    27/05/2015 - 10:05

    :D

  • avatar
    Bobetka

    27/05/2015 - 11:05

    W jedności i spokoju siła :)

    Synku, nie mógłbyś być bardziej mój

    01.2005

    W każdym z nas tkwi talent. Ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć

  • avatar
    MalaMi87

    27/05/2015 - 12:05

    Dziekuje Wam bardzo za slowa otuchy!!! Dawno nie spotkalam sie z taka zyczliwoscia. Trudno bylo mi zebrac wszystkie mysli w proste slowa. Tym bardziej ze towarzysza im ogromne emocje. Dobrze ze istnieje Bocian. Dzieki niemu nie czuje sie sama na swiecie :)