Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

07.07.2014

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Jest trudno...

Minęła euforia, cieszymy się, że oto jest nasze dziecko, owszem ale jest i spokój. Dziś zadaję pytanie które nie przyszły mi do głowy wcześniej. Przechodzimy też z Małpką coraz to nowe etapy. Obecnie Malpeczka jest ... Terorystą. Mamy więc krzyki, piski, i wymuszanie jako codzienność, bunt na każdym kroku i narzucanie swojego zdania. A raczej usiłowanie. Są też miłe akcenty, mamy już inną jakość kontaktów. Małpka lubi się przytulać i daje buzi. Sam. A to nowość. Dopiero teraz widać, że wcześniejsze Jego przytulanie było inne. Takie jakieś nienaturalnie. Trudno to wyjaśnić.
Małpka zasypia wtulony we mnie. Gdy odkrył, że tak można to korzysta skwapliwie. Ostatnio jednak układa się tak dziwnie, bo siedząc okrakiem mi na kolankach zwija się główką jak płód, podciąga nóżki i tak leży, siedząc czy jak to nazwać. Główkę układa tak, że uszko ma na moim sercu. Tak pomyślałam, że Małpka wraca do okresu prenatalnego, że przepracowane swoje lęki, swój ból. W sumie to nie wiem czy tak jest, tak tylko myślę i czuję, że On w ten sposób tworzy mnie jako swoją mamę.
Mając dziecko z podejrzeniem Fas, trzeba nastawić się na to, że dokleją mu łatkę, że nikomu się nie chce z. Nim pracować a diagnostyka jest po lebkach bo On i tak nie rokuje.
Jestem zła bo na każdym szpitalnym wypisie jest podejrzenie Fas a nie ma np niedoczynności tarczycy. Ma ponoć zdiagnozowaną, jest leczony, a ja nie mam żadnej dokumentacji na ten temat. Jestem rozczarowana, służba zdrowia, brakiem konkretów, podejściem typu teraz nie mam czasu. Przestaje mnie dziwić, że tak kiepsko Małpka stoi zdrowotnie. W momencie gdy czas ma kluczowe znaczenie, Małpka był leczony i diagnozowany od przypadku do przypadku. Wpis w książeczce od neurologa skupia sie na zezie, zero informacji neurologicznych, ale wpisany fas. Wszystko jasne. Ma fas nie ma potrzeby badać?
Jutro działamy z rehabilitacją, potem wizyta w ośrodku wczesnej interwencji, gdzie jak się dowiedziałam też mogą nam zaproponować.. Bobatha... I co to już? Cała wczesna interwencja? Bo jeśli tak, to cóż po raz kolejny jestem zawiedziona.
Jutro też mamy badanie słuchu. Pracowity dzień, cały w trasie. Pojutrze pierwsze spotkanie w poradni diagnozowania fas, bedzie wywiad ze mną i czytanie dokumentacji. Liczę, że tam zaproponują nam coś sensownego. Mam nadzieję, że dobiorą nam terapię tych obszarów gdzie Małpka ma deficyty a nie coś tam, bo akurat mają w ofercie. Ale boję się mieć nadzieję.

Komentarze

  • nela81

    07/07/2014 - 11:07

    raz poszliśmy do ośrodka wczesnej interwencji przyjęli nas bardzo miło, powiedziano nam że w ramach skierowania przysługuje nam opieka neurologa, psychologa, logopedy i rehabilitanta i tak też było/jest bo korzystamy jedynie jeszcze z porad logopedy. Podczas rehabilitacji ruchowej kiedy zadawałam pani pytania czy mam się czegoś obawiać usłyszałam odpowiedź "tak szczerze pani powiem, że zajmujecie miejsce dziecku które wymaga tej opieki dużo bardziej niż mała" - w pierwszym momencie mnie zamurowało i ucieszyło w sumie bo widocznie faktycznie nie jest źle, ale po chwili zapaliła mi się lampka i mówię do niej, że dla mnie mała jest całym światem i mnie obchodzi jej los, skoro lekarz zlecił nam rehabilitację to widzi taką potrzebę. Słysząc takie teksty z ust osób, które powinny nieść pomoc ręce opadają do samej ziemi.

  • Aia

    07/07/2014 - 13:07

    Wiele matek adopcyjnych wspomina o tym etapie - agresywnym. Przywozi się do domu dziecko spokojne, wyciszone, nieśmiałe a po 2-3 tygodniach płacz, krzyk, drapanie, bicie, emocjonalna huśtawka. Tak jak piszesz, jest to odreagowywanie okresu odrzucenia i samotności. W życiu Małpki, z tego co mówiłaś, tej samotności było całe morze. Współczuję mu bardzo, bo tak naprawdę On się uczy miłości i obdarzenia kogoś zaufaniem po raz pierwszy. Myślę, że jesteś bardzo refleksyjna i pokarzesz Małpce właściwy kierunek :)
    A i jeszcze słowo na temat "terroryzmu". Pierwszą ofiarą ataku dziecka skrzywdzonego staje się ta, która kocha najbardziej, Matka Adopcyjna. Trzeba to przetrwać. Pewnie nie jeden raz będzie Ci ciężko, ale wychowałaś już dwóch synów :) i w swoje kompetencje macierzyńskie nie powinnaś wątpić, więc i tym razem dasz radę :)
    Co do diagnoz. Już to gdzieś pisałam, że chyba trzeba je zrobić od początku. Niestety. Dużo będzie biegania po lekarzach, stania pod drzwiami i przemierzania szpitalnych korytarzy. Ale warto. Bo robisz to dla dziecka, żeby ułatwić mu start w życie :)
    Czasami ma się to szczęście by trafić na jednego sensownego człowieka z empatią w oku (lekarza, psychologa, neurologa), który wskaże właściwy kierunek. I dalej człowiek płynie z nurtem rzeki. Tak było w moim przypadku, czego i Tobie życzę. Powodzenia!

    A propos Bobatha w tym wieku myslę, że niezły wybór, bo dziecko jest zachęcane do współpracy i nie czynisz nic bez jego woli. Ale na co ten Bobath? na opóźnienia psycho-ruchowe, tak?

  • avatar
    Agatka

    08/07/2014 - 12:07

    pod wpisem Ali mogę się podpisać obiema rękami! Tak właśnie jest. Najpierw grzeczne dziecko, bada teren. Potem "sprawdza" czy gdy będzie niegrzeczne też tak mocno będziesz je kochała, a może poddasz się i je oddasz?
    Nikt tego je nie uczył, a tak często właśnie się dzieje. U mnie dochodziło z gryzieniem u starszego. Najbardziej obrywało się mnie, bo to ja najwięcej chciałam tulić. Gdy zrozumiałam, że to nie niegrzeczność, "włożyłam" w siebie trochę stanowczości, pewności siebie, a często słów "nie, to ja tutaj rządzę" i Mały się uspokajał, testował mnie jeszcze długo, ale widać było, że jemu z tym jest dobrze.
    A lekarze? Tutaj nie umiem doradzić... ludzie i taborety... Wypadałoby chodzić z czystą kartką


    http://www.suwaczki.com/tickers/zpdoxqpk5iifc0l8.png
    http://agatkaboj.blogspot.com/