Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

11.10.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

jak zadra na sercu

Nie jest lekko, u nas wszystko rodzi się w bólach. Dwa tygodnie temu złożyliśmy wniosek do sądu, miało być szybko, jak zapewniała nas pani z sekretariatu, no i było.. dwa dni później zapadł wyrok... bardzo dla nas nieprzychylny!
Otóż sędzia uznała, ze rozprawa powinna się odbyć w sądzie właściwym dla zamieszkania opiekuna prawnego Ostrygi. Tak więc czekamy, niepotrzebne, trzy tygodnie na uprawomocnienie wyroku, aby przesłano nasze dokumenty do kolejnego sądu...wrrr...mam nadzieję, że kolejny sąd będzie szybki i wyznaczy sprawnie datę rozprawy i pozwoli nam zabrać Małą do domu. Męczą mnie te wyjazdy, do placówki mamy daleko, z marudzącymi Maluchami jeździ się średnio fajnie, a jeszcze Ostryga nadal się zamyka i czasem tracimy czas na przekonywanie Jej do nas, zamiast cieszyć się byciem razem. Z drugiej strony rozumiem jak to wygląda z Jej strony, mówimy Jej jak to mamy fajnie w domku, jak to wszystko już na Nią czeka ale jedziemy do domu sami...I tak co tydzień...
Chyba jesienna aura nastraja mnie jakoś melancholijnie, bo mam chandrę i smutek w sobie.
Dużo myślę o przyszłości, dużo o własnych potrzebach, może coroczne podsumowanie?
Już kiedyś pisałam, że się rozsmakowałam w macierzyństwie, tak mi teraz dobrze, tyle mi to daje satysfakcji. Stwierdziłam, że czas zacząć realizować siebie, wiem, jak brzmi to górnolotnie, jednak chodzi mi zaledwie o to by juz nie bać się spełniać marzenia, nawet te malutkie. Bo to właśnie one powodują,że chce nam się żyć, czujemy się spełnieni. Jutro wykonam telefony, dzisiaj rozmowa z mężem, na poważnie, bez krygowanie i wycofywanie. Idziemy na całość.
Ostatnio usłyszałam, że jestem źle zorganizowana, że kiepska ze mnie matka, że to,że tamto... Poczułam się zmęczona, bardzo zmęczona tym gadaniem, dlaczego ktoś mówi, nie dasz rady zanim spróbuję, dlaczego nawet nie spróbuje zastanowić się nad możliwością realizacji tylko od razu skreśla? Nikt mi nie pomaga, tak fizycznie, zresztą ja nie lubię jak mi się mieszają, bo nasze babcie są z tych a ja inaczej wychowuję swoje dzieci, chce je nauczyć innych rzeczy, chcę by inaczej świat postrzegały. Widzę, że z najstarszym synem mi się udało, jeszcze ma szczeniackie zagrania, jednak coraz częściej są przebłyski takiego dorosłego człowieka... Cieszą mnie te momenty, niezmiernie. Średniak, zrobił się dyskutujący, umie zawalczyć o swoje racje! Bardzo szybko zaklimatyzował się w nowej szkole.
Małpka, jest moim ukochanym dzieckiem, chyba już zawsze tak zostanie, to wyjątkowe dziecka, bardzo mnie zmieniło. To dzięki Niemu otworzyłam się na szczególne potrzeby moich dzieci, to właśnie On pomógł przedefiniować mi swoje życie. On nauczył cenić małe rzeczy. Śmiać się nawet gdy nie do końca jest z czego, cieszyć się obecnością bliskich. Okazywać miłość tysiące razy dziennie.
Nadal ma opóźnienia, jednak zupełnie dobrze funkcjonuje w przedszkolu integracyjnym, mówi już bardzo dobrze, wyrósł, zmężniał. jest samodzielny, chętny do pomocy.
Nasz Ślimaczek, już nie jest taki powolny, stał się żwawym niemal dwulatkiem. Wie kiedy powiedzieć i używa tej broni nader często. Jest zawsze chętny do jedzenia i wyjścia na spacer. Bywa kapryśny i lubi przytulasy. Taki mamusiowy benjaminek.
Chłopaki cieszą się na wizyty u Ostrygi ale widzę, że są mocno zawiedzeni Jej niechętną postawą. Ostryga najczęściej stoi jak słup nie odwzajemniając uczuć chłopaków. Mamy czas, dużo czasu...

Komentarze

  • avatar
    Laura81

    14/10/2016 - 20:10

    Oj wzurszylo mnie to zadnie : " Małpka, jest moim ukochanym dzieckiem, chyba już zawsze tak zostanie, to wyjątkowe dziecka, bardzo mnie zmieniło." Cudownie :)
    Trzymam kciuki za Wasza rodzine i zeby corcia jak najszybciej byla z Wami i sie bezproblemowo zadomowila :)

    starania: prawie dwa lata
    endometrioza, niedoczynosc tarczycy
    Grudzien 2012 przyszedl na swiat nasz synek ♥
    od listopada 2015 starania o jeszcze jeden cud ......
    Styczen 2018 nasza coreczka jest z Nami ♥
  • avatar
    Miniula

    20/10/2016 - 20:10

    Czytam. Trzymam kciuki. Jakby co to pisz.
    Buziaki

    Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
    Miniek już Miniulowy :love:
    Nela8