Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

18.08.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

ja

A ja dziś kończę 33 lata. I strasznie mi jest źle. Przez chwilę byliśmy tak blisko gwiazd. I nagle wszystko szlak trafił. Podejście nr 3 było chyba dla mnie przełomowe. Zaczynam być zmęczona tym,że nie umiem żyć niczym innym jak tylko próbowaniem. Badania-lekarz-usg- zastrzyki, punkcja i tak wkoło...
Umykają mi lata a dziecka w moich ramionach nie ma.
Czy skończę jak pani po 60 ?
Dzisiaj jak co roku spotkamy się całą rodzina i będę słuchała życzeń: no i życzymy ci upragnionego potomka.
A ja się rozbeczę i co odpowiem? że przez kilka tygodni miałam go w brzuchu ale jakiś okrutny żart pana Boga mi go zabrał- czy nie jestem gotowa?
Strasznie mi jest z tym wszystkim. Strasznie kiedy moja kuzynka urodził swoje dziecko w wieku 36 lat, paląc całą ciąże i twierdząc,że jeszcze mogła poczekać.
Ja już nie chcę czekać. Powoli tracę siłę.
Niech to idzie albo w tę albo w druga stronę, bo oszaleje.

Komentarze

  • avatar
    kasia 86

    18/08/2015 - 06:08

    zycze ci z calego serca spelnienia tego marzenia..
    my tez tak co okazja liczymy na wspaniale wiesci, niedawno rocznica slubu, za chwile nasze urodziny, świeta itd itp.. przyjdzie na nas czas, wiem to i tego musimy sie trzymac!

    powodzenia ;-*

    Starania od 03/2013
    4 IUI
    3 IVF - 6 transferów: 2CB,ostatni transfer 06/2016 beta 8DPT 84, 10DPT 83,9 13DPT 42,5 (*)
    03/2016 podanie OA
    09-11/2016 kurs OA
    12/2016 kwalifikacja na RA
  • avatar
    Aurelia_85

    18/08/2015 - 09:08

    Witaj,
    Ja mam podobne odczucia, każda następna porażka wydaje się być trudniejsza do udźwignięcia. Nasze życie skupione jest wyłącznie wokół naszego problemu :-( Odizolowaliśmy się od znajomych, bo coraz trudniej jest nam cieszyć się wyłącznie szczęściem innych osób.
    Czasem tylko potrzebuję wysłuchania, nie chcę słuchać pocieszenia, pouczania przez innych, że wszystko będzie dobrze, bo niekt nie wie jak będzie. Na ten ból nie mam wpływu, on jest naturalny, nie staram się z nim walczyć. Muszę to przetrwać, każdą porażkę, jak w żałobie.
    Mogę Ci jedynie życzyć siły, żebyś nigdy nie poddawała się w tej walce.
    Pozdrawiam Aurelia.

    2012 start,oligozoospermia,MTHFR, niskie AMH
    11.03.15 IUI:-(
    6.06.15 ivf-ICSI nr1 ET:-(2xcrio:-(
    6.12.15 ivf-ICSI nr2 ET:-(
    29.04.16 ivf-IMSI nr3:10dpt HCG 293, 26dpt❤
    13.01.17 córeczka
    Naturalny cud! 6.07.18 synek 9.03.20 synek
     

  • avatar
    mysiuniaa86

    19/08/2015 - 07:08

    Wszystkiego najlepszego ! A tak apropos tego co piszesz, to wlasnie najgorsze jest to, ze czlowiek odsuwa wszystko na bok, ze tylko liczy sie godzina badania, kolejny zastrzyk. To jest starszne jak nieplodnosc uzaleznia... nikt Ciebie nie zrozumie, tak jak nikt nie rozumie mnie. Ludzie moga probowac zrozumiec, ale nie beda wiedziec. Ja mam syna, staralismy sie o drugie, ale po dwoch poronieniach boje sie znow sprobowac.... dzis jestem na wakacjach, jest super - niedlugo znow wracam na Ziemie...

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.