Autor:

Leeleeth

Data publikacji:

27.04.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

historia ma znaczenie? c1

Naszły mnie przemyślenia na temat przeszłości dzieci adopcyjnych. Patrząc na śpiące juz moje kruszyny, zastanawiam się na historią ich życia.
Często macierzyństwo biologiczne i adopcyjne jest zrównywane. Często stawia się między nimi znak równości. Czy tak jest rzeczywiście? Ja osobiście mam wątpliwości, dla mnie są to bardzo różne sprawy. Dzieją się inne emocje, potrzebne są inne nakłady sił. Pisze te słowa wyłącznie z mojej perspektywy, nie staram się opiniowanie co powinni czuć i myśleć inni.
Małpka jest dzieckiem wyjątkowym, nie tylko z racji Jego sytuacji zdrowotnej, przy czym myślę tu o zdrowiu fizycznym. Jego sytuacja życiowa od samego początku była skazana na niepowodzenie. Mama biologiczna nie zadbała o lekarza w ciąży, nie zadbała o Jego komfort psychiczny juz po urodzeniu. Nie dała Mu poznać smaku matczynego pokarmu, bliskości ciała, ciepła oddechu. Leżał sam, dostawał butelkę z mlekiem co parę godzin, zmieniono Mu pieluszki, i dalej leżał sam. Został pozbawiony tej podstawowej biologicznej więzi. Czegoś absolutnie należnego każdemu człowiekowi. Sam, chory i niechciany. Potem placówka, tam również nie zaznał miłości, opieki, bycia oczkiem w głowie. Nadal sam, słaby i zależny od dorosłych, którzy, cóż nie spełnili swej roli.
Jak takie dziecko może postrzegać świat, jak jawi mu się świat dorosłych? Mimo wszystko ma takie pokłady uśmiechu w sobie. Jest takim czułym i delikatnym dzieckiem. Z taką łatwością nawiązaliśmy kontakt, jest między nami taka niezwykła więź.
Dziś spoglądając przez pryzmat urodzonego niedawno synka uświadamiam sobie jak wiele Go ominęło, jak bardzo różni się dziecko zrodzony z nas, zadbane, kochane i chciano. Nawet fizycznie się różnią. Dzisiaj widzę że Małpka ma buzię dziecka z patologii, nadal ją ma. Mimo, iż zmienił się od czasu gdy do nas trafił, nadal Jego drobne ciałko aż krzyczy z zaniedbań i doświadczonego bólu.
Czy w związku z tym historia Jego życia ma znaczenie? Czy start Jego życia i start życia młodszego brata można zrównać? Nie sądzę, mimo iż tak łatwo weszliśmy w rolę matka-syn, mimo, że tak łatwo jest Go kochać. Jego rany sprawiają, że nasza miłość jest najeżona, że czasem z całej Jego drobnej postaci bije taki smutek. Zupełnie inaczej jest z moim urodzynkiem, maluszek egoistyczne domaga się swoich praw, pewny, że mama będzie by zaspokoić potrzeby.
Jeszcze wiele pracy przed nami, by historia życia Małpki nie determinowała Jego reakcji.

Komentarze

  • k_anilorak

    28/04/2015 - 09:04

    Ja też jestem zdania, że macierzyństwo biologiczne i adopcyjne to nie to samo. Takie same mogą być radości i smutki dnia codziennego. Pogodzenie życia zawodowego z macierzyństwem. Logistyka, przedszkole, szkoła, dodoatkowe zajęcia. Tak samo dziecko biologiczne jak i adopcyjne w złości wykrzyczy, że nienawidzi. I jedno i drugie przytuli się, powie że kocha jak i obrazi się śmiertelnie na zakaz wydany przez rodziców.
    Ale gdzieś tam ten bagaż dziecka adopcyjnego da o sobie znać. Bo on po prostu jest.
    Polecam lekturę ksiązi "Odnalezieni" - historie dorosłych adoptowanych, którzy poszukują własnego ja.

  • avatar
    Leeleeth

    28/04/2015 - 15:04

    Dziękuję, napewno przeczytam.

    16.07.2013 pierwsza wizyta w OA
    19.09.2014 Małpka jest nasz
    29.08.2015 złożenie podania o córeczkę
    Czekamy. . .
  • k_anilorak

    28/04/2015 - 17:04

    :)