Autor:

Magia13

Data publikacji:

05.03.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Emocjonalny rollercoaster

W tym tygodniu zdecydowanie sobie nie radzę.
Z opowieściami na temat ciąży bywa tak, jak z tymi na temat macierzyństwa - często są lukrowane.
Muszę zgodzić się z moją siostrą, że cudowny czas ciążowy to zdecydowanie "produkt" przereklamowany. To nie jest tak, że się nie cieszę, cieszę się każdego dnia - i to bardzo. Ale w tym tygodniu ograniczenia mojego ciała zwyczajnie mnie przygniotły. I nie mówię tu już nawet o standardowym "pakiecie ciążowym", czyli zaparciach, zgadze i nieżycie nosa, bo zdążyłam się już przyzwyczaić. W tym tygodniu doszły bowiem kolejne "atrakcje", takie jak bezsenność, bóle brzucha i ciągnięcie w pachwinach, które bardzo utrudniają mi normalne funkcjonowanie.
Ostatnio moją "ulubioną" porą pobudki jest... 4 rano. I nie, nie kładę się spać o 21, ale o 23-24, więc o 4 rano daleko mi do rześkości skowronka...Powody wstania są różne.. A to mnóstwo galopujących myśli w głowie, począwszy od tych, czy z Kropką wszystko ok, po wizualizacje przearanżowania mieszkania, które nijak nie uwzględnia swoim charakterem obecności małego osobnika, po rozmyślania o pracowych zaległościach. Czasem po prostu dziecię jest głodne i budzi matkę i niestety nie daje się go oszukać szklanką wody czy ciepłym kakao.
I może nie byłoby w tym nic strasznego, gdybym o 9 rano nie musiała stawić się w biurze.. Jak tak dalej pójdzie, to skapituluję i chyba skończy się L4, co frustruje mnie jeszcze bardziej.
Do tego od 2 dni bóle pachwin i kręgosłupa są nie do wytrzymania. I co mi z tego, że wyczytałam w mądrych książkach, że to prawdopodobnie więzadło obłe się rozciąga i że to normalne... Kiedy każda zmiana pozycji powoduje ból, jest to dla mnie marne pocieszenie. A na dobitkę Emek - z natury mało empatyczny - nie jest w stanie przeobrazić się na ten czas w rycerza, który dogadza swojej Księżniczce(w zasadzie chyba Księżniczkom), co irytuje mnie jeszcze bardziej i jakoś nie potrafię sobie tego zracjonalizować.
Więc oby do sierpnia. Potem pozostaje mi już tylko pójść na porodówkę i z uśmiechem na ustach urodzić.

Komentarze

  • avatar
    MalaMi87

    05/03/2016 - 08:03

    Nie przemęczaj się. Nie warto dla pracy narażać na szwank swoje zdrowie i zdrowie dzidzia. A na L4 można robić masę fajnych rzeczy jak choćby czytać książki albo obejrzeć wszystkie sezony serialu który zawsze się chciało obejrzeć. Albo np nauczyć się nowego języka obcego (ja miałam taki plan :) ). Nie musisz być superkobietą którą poleci do pracy, popracuje za dwóch, ogarnie cały dom, zabawi męża i w przerwie urodzi.
    Każdą sytuacje można widzieć na dwa sposoby. Wiem że to ciężkie bo przemawiają przez Ciebie hormony ale postaraj się to sobie wytłumaczyć.