Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

15.01.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

dzień dwunasty

Wczoraj rozmawialiśmy.
Usiedliśmy do stołu, inicjatywa była moja- porozmawiajmy w którą stronę to idzie.
Pierwsze kilka zdań było " kulawych", zaczęło się od:"bo Ty powiedziałaś..." a potem ja:" bo Ty powiedziałeś...".
Mój mąż się zagubił.
Spytałam czy chce rozwieść się ze mną a on mi odpowiedział,że jego czaszka jest za mała na mózg i że ona sobie wcale nie radzi.
Było poruszonych jeszcze kilka kwestii i stanęło na tym,że narazie zostanie jak jest. Ja zostanę u mamy a on w domu. Dajemy sobie czas, nie ruszamy rozwodu, dziecka ani nic.
Po prostu czekamy.
Dziś po swojej pracy przyjechał do mojego sklepu. Popatrzył powiedział,że w pn zamontuje mi nową świetlówkę w chłodni...
Czy tak mocno biegłam za dzieckiem,że zgubiłam męża?

Komentarze

  • avatar
    mysiuniaa86

    15/01/2016 - 17:01

    Bardzo mozliwe, ze podczas staran gdzies meza zgubilas, ja tez kiedys zgubilam i wydawalo sie, ze odnalazlam, ale niestety jednak nie. Czasem mi sie wydaje, ze siebie tez wtedy zgubilam i sie do tej pory nie odnalazlam. Moze dajcie sobie czas - tydzien, miesiac, moze zatesknicie, uczucie sie odrodzi. Albo pojdzie to w druga strone - stwierdzicie, ze bycie osobno to najlepsze co Was spotkalo. Choc ja osobiscie nie lubie takiego stanu zawieszenia, lubie jasne sytuacje i staram sie debatowac do skutku. Jednak ja to ja a Ty to Ty. Badz silna, bo do tego potrzeba sily :-)

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • Darka28

    15/01/2016 - 17:01

    my niepłodni niewiele różnimy się od siebie. Może ja jestem pod względem etapu starania się o dzieci, trochę dalej bo mam córeczkę, ale ten etap też przechodziłam. Kobiety inaczej przeżywają to wszystko niż mężczyźni. Kobieta musi urodzić dziecko, nosi je 9 miesięcy pod sercem. Niestety mężczyzna tego nie dokona. Z mojego punktu widzenia, mężczyźni stają się odrzuceni, mój stał się zazdrosny. Może za bardzo skupiłaś się na dziecku, może poczuł się odtrącony. Może nie umie sobie poradzić z tą sytuacją. Boi się porażki. Mimo, że cię kocha to ucieka od Ciebie. Czas pokaże. Życzę Wam szczęścia i wzajemnego zrozumienia.

    Darka
  • avatar
    MalaMi87

    15/01/2016 - 21:01

    Pragnienie dziecka jest tak silne, że zakłóca wszystkie inne myśli i uczucia. Jest instynktowne i silniejsze od naszej świadomości. Nagle przestaje człowieka cieszyć to co kiedyś dawało radość. Ja też znowu pokłóciłam się z mężem. Raz jest dobrze, a za chwile robimy awanturę na całą wioskę. A przecież kiedyś czuliśmy się szczęśliwi sami we dwoje

  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    16/01/2016 - 08:01

    Ja też nie pamiętam jak to jest myśleć tylko i aż o nas. Ciągle myślę o dziecku co mogę jeszcze zrobić, czuję oddech czasu na karku i boję się, że nigdy nie spełni się nasze największe marzenie. Jak mąż mówi "jak będziemy mieli dziecko ..." to mam ochotę go "udusić". Czuję, że usycham, a z drugiej strony, nie mam siły taplać się już w bagienku niepłodności, tak bardzo chciałabym przestać chcieć. Trzymam za was mocno kciuki, odnajdźcie siebie, jeśli serca biją w tą samą stronę to warto. Przytulam tak po ludzku i od serca.

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....

  • urchin

    17/01/2016 - 20:01

    Czwojdziak czytam twoje posty juz kilka dni. Od samego początku. Juz kilka razy chciałam ci napisać własnie o twoim zagubionym, porzuconym w "szale" twojego macierzynstwa i rozterek męzu, ktory został na szarym końcu i przepadł. To mnie poraziło :/ w twoich postach :( Pamiętaj jedno: to jemu przyrzekałaś miłosc, wiernosc i uczciwosc i zycie z nim do śmierci. Nie przzysiegałas tego dziecku, bo dziecko nie zostanie z tobą, nie przy nim będziesz sie budzic i zasypiac ani dzielic problemow i trosk. Urodziłas dziecko "dla świata", dla innej osoby, dla niego samego i ono kiedys cię opuści, co jest naturalna koleją rzeczy.
    To twoj mąż jest twoim towarzyszem ziemskim i to z nim tworzysz JEDNOSĆ. Nie z dzieckiem, o czym kobiety częstokroc zapominają. Dziecko to "tylko" owoc waszej miłosci. Szczesliwa rodzina tworzy trójkąt równoramienny, w ktorym ty, ono i on powinniście miec tyle samo milosci, zaufania, bezpieczeństwa i szaunku wobec siebie, bo tylko wtedy sie udaje. Ja kocham mojego męza tak samo jak córeczkę. Córki nie kocham bardziej niz jego, a i on kocha nas tak samo. Oddalibyśmy za siebie wszystko.
    Przemyśl to Czwojdziak i dajcie sobie szanse. Życzę wam jednego: trójkąta równoramiennego, a przy kolejnym maluszku kwadratu:) Pozdrawiam

  • avatar
    MalaMi87

    18/01/2016 - 11:01

    Przepraszam ale łatwo jest pisać jak taki trójkąt istnieje. Gorzej jak jest kulejący odcinek małżeństwa. Puste miejsce w sercu i domu. Tesknota za dzieckiem i poczucie straty. Ogrom uczuć, trosk i emocji jest niewiarygodny. U mnie dochodzi poczucie winy, że mąż przeze mnie nie może mieć dzieci. Nigdy do tej pory nie byłam zazdrosna. Teraz zastanawiam się kiedy znajdzie sobie kogoś płodnego z kim założy rodzinę. A może sama powinnam odejść? Mężczyźni nie pomagają zamykając się w swoich skorupach i udając że wszystko jest dobrze. Jesteśmy tylko ludźmi.