Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

07.01.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

dzień czwarty

Od rana czwarty dzień jak jestem u mamy.
Wstaje do pracy, myślę i czekam. I nic.
Jest info,że przyznane są środki na kolejne podejścia. Jak zadzwonią z kliniki co wtedy- odmówić czy błagać,żeby zgodził się ten ostatni raz?
Mam straszny kocioł w głowie, chcę chcę na siłę podtrzymywać małżeństwa ale chcę mieć dziecko.

Komentarze

  • avatar
    mysiuniaa86

    07/01/2016 - 15:01

    Ciezka decyzja. Z jednej strony skoro macie sie rozejsc to moze lepiej z nim dziecka nie miec, bo do konca zycia bedziecie musieli sie spotykac. Z drugiej chec posiadania dziecka jest zapewne przeogromna. Ale znowu jesli macie sie rozejsc, to po co z gory dziecko pakowac w sytuacje "mama-tata sa osobno".... zreszta sama wychowuje syna, maz przyjezdza pare razy w tygodniu i wiem, ze samej jest ciezko (wyprawy do lekarza, choroby, nieprzespane noce, juz nie mowiac o tym, ze dziecko WSZEDZIE trzeba ze soba miec, bo nie ma Go z kim zostawic, itp.). Sa samotne matki i sobie radza, ale z gory pakowac sie w rakie cos.... Choc moze po prostu zadzwon i zapytaj Go co macie robic dalej? W koncu malzenstwem jestescie poki co i moze lepiej wspolnie cos postanowic. Pozdrawiam

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • urchin

    07/01/2016 - 22:01

    Chcę dziecko ale bez rodziny. Współczzuję dziecku, Czy ty w ogole myślisz o jego potrzebach ? Nie! Tylko ty sie liczysz sama dla siebie wbrew temu co deklarujesz. Przemyśl to sobie

  • avatar
    MalaMi87

    07/01/2016 - 23:01

    Nie zgadzam się z Tobą. Co w tym złego, że osoba samotna chce mieć dziecko? To hipokryzja zabraniac singlom prawa do posiadania dziecka. W pojedynkę podejść do in vitro nie można, ale iść na dyskotekę i spłodzic potomka w toalecie z nieznanym ojcem można...

  • avatar
    MalaMi87

    07/01/2016 - 23:01

    W jednym miesiącu miałam mieć IUI, a mój mąż wyjechał sobie w delegację w czasie mojej owulacji.
    Mój lekarz powiedział, żebym szybko szukała nowego, bo szkoda zmarnować cykl ;)

  • avatar
    czwojdziak

    08/01/2016 - 05:01

    Nie bój się ja mam wszystko dobrze przemyślane - w przeciwieństwie do Ciebie. Twoje pragnienie dziecka jak widać nie jest wstanie apogeum- moje jest.
    Nazywasz mnie egoistką? Dopiero teraz zaczynam uczyć się egoizmu i mam zamiar nauczyć się go porządnie.

    A zanim zaczniesz mnie atakować to ubierz moje buty i przejdź moje życie- póki tego nie zrobisz nie komentuj, bo nie rozumiesz mnie w tej chwili. Nie masz bladego pojęcia co mam w głowie a ja mam dość takich ocen jak Twoja.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • MyniaPynia

    08/01/2016 - 07:01

    Na pewno jest lżej gdy przez całą bitwę z niepłodnością przechodzimy razem. Jednak ta walka niszczy często nas samych i wystawia małżeństwo na poważną próbę... Jeśli kochasz męża, masz w sercu promyk nadziei, że Wam się uda, a przede wszystkim czujesz z jego strony odrobinę dobrej woli.... może warto spróbować jeszcze raz?

    Instynkt macierzyński, to jeden z najsilniejszych instynktów. Chociaż nie nie jestem zwolenniczką samotnego macierzyństwa, bo sama mając córkę, widzę jaka ważna jest rola ojca w jej wychowaniu. Jak za nim tęskni, gdy wyjedzie na jeden dzień, jak cieszy się gdy wszyscy jesteśmy w domu... Z praktycznego punktu widzenia, to każda pomoc przy maluchu jest bezcenna. Wspomniane wyjścia do lekarza, na zakupy do warzywniaka... itp, itd.... Oczywiście aspekt materialny jest także kluczowy. Dziecko kosztuje i to naprawdę bardzo dużo....Jestem przekonana, że to wszytko wiesz i zdajesz sobie z tego sprawę.

    Ja na Twoim miejscu nie rezygnowałabym z procedury. Zapytaj męża co o tym myśli. Jeśli powie NIE, to czy z formalnego punktu widzenia blokuje Cię brak jego zgody, podczas gdy jesteście wciąż małżeństwem? Przepraszam, że pytam. Nie orientuje się w procedurze IN Vitro....

    Trzymam mocno kciuki aby wszytko ułożyło się po Twojej myśli.

  • avatar
    czwojdziak

    08/01/2016 - 07:01

    jeśli powie nie to mnie blokuje, bo jest moim mężem i potrzebuje jego nasienia i podpisania zgody na podejście do procedury.
    Jeśli powie nie i nasze małżeństwo się skończy tak,że będziemy osobno to wtedy nie ukrywam chodzi mi myśl po głowie samotnego macierzyństwa, bo nie rozumiem dlaczego to zawsze ktoś ma za mnie decydować- koścół, politycy a teraz jeszcze mężczyzna i jego zgoda lub jej brak.
    Kwestia wychowania- nakłady finansowe są ostatnią rzeczą, którą się martwię.
    Czas mi ucieka z roku na rok jestem coraz starsza i szanse mam coraz mniejsze.
    Dziecko było zawsze celem mojego życia. Nie będzie dziecka to nie będzie mnie. Jest na bocianie wiele kobiet, które wychowują same z różnych przyczyn.
    Na pewno,że wolałabym mieć komplet ale wolałabym mieć tez jajowody. Nie na wszystko mam wpływ ale czas na mnie, czas żebym była szczęśliwa. Jeśli mój mąż się nie ocknie i przemyśli to znaczy,że nie starczyło mu sił. Skoro nie wystarczyło teraz to może zabraknąć też później.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    aranha35

    08/01/2016 - 08:01

    Taaa, a ile razy ja słyszałam,żebym zmieniała partnera;)Czwojdziak tak jak mówisz nikt nie podejmie decyzji za Ciebie i nikt nie będzie za Ciebie żył, tylko Ty wiesz jak byś chciała żeby Twoje życie wyglądało.Życie płata figle i wywala nam czasem wszystko do góry nogami.Nie porównujmy się z innymi, bo to najlepsze co możemy zrobić żeby być nieszczęśliwym.Try walking in my shoes - trafione!

    enjoylittlethings.pl
  • najna33

    08/01/2016 - 12:01

    Do wychowania szczęśliwego dziecka potrzebna jest mama i tata, każdy uchodźca to terrorysta, a urchin skoro jest Polką zapewne zaczyna dzień od wypicia litra wódy i kradzieży samochodu...z całym szacunkiem do koleżanki urchin ale jak czytam takie "mądrości" to krew mnie zalewa.

    Czwojdziak, bardzo dobrze Cię rozumiem, nie jestem na Twoim miejscu, nigdy nie byłam i nie bedę, mogę się tylko zastanowić co bym zrobiła i zrobiłabym dokładnie tak samo, mając w .... opinie innych.

    Trzymaj się kochana, nie jest to łatwy dla Ciebie czas ale zobaczysz, że i dla Ciebie zaświeci słońce. A wszystkie decyzje jakie podejmiesz będą tymi właściwymi.

  • avatar
    maggddzia

    08/01/2016 - 12:01

    Posiadanie dziecka to nie żaden egoizm, jest wiele samotnych matek które dają sobie świetnie radę, tak samo jak jest wiele małżeństw w których są awantury i pomimo "pełnej rodziny" dziecko cierpi. A kto powiedział, że samotna mama musi być zawsze sama ? w każdej chwili może pojawić się ktoś w jej życiu. Najważniejsze, żeby to co się robi robić mądrze.

  • Darka28

    08/01/2016 - 14:01

    Tak czytam twój wpis i myślę czy jeżeli mąż powiedział, że już Cię nie kocha to czy to jest stwierdzenie ostateczne, czy tylko chwila emocji i zdesperowania. Posiadanie dziecka wiążę się zgodnie z prawem obowiązkami. Ojciec dziecka, nawet po rozwodzie, jeżeli dziecko będzie przynależne do matki będzie musiał płacić alimenty. Nie sądzę, że po porodzie powiesz, że nic od niego nie chcesz. Wszystkie problemy zaczynają się od pieniędzy. Niby matka powie, że chce tylko dziecka, ale potem życie to zweryfikuje. Współczuje Ci naprawdę tej sytuacji. Wiem, że czasami jesteśmy tak zdesperowani, że oddalibyśmy duszę diabłu. Znajomi moi bez problemu mieli dziecko, są po rozwodzie, a jedna strona zaczyna szantażować drugą, kosztem dobra dziecka. Ja się teraz będę starać o drugie dziecko, u mnie mąż stał się zazdrosny o to pierwsze, o czas poświęcony, o pieniądze...w małżeństwie coraz gorzej. Ale mamy jeszcze 4 zarodki i powiedziałam, że po nie wrócę. Życzę Ci aby decyzja jaką podejmiesz była zgodna z Twoim przekonaniami.

    Darka
  • avatar
    mysiuniaa86

    08/01/2016 - 17:01

    Dokladnie Darka28. Po porodzie zmienia sie bardzo duzo. Alimenty to pierwsza kwestia sporna. Szantazowanie itp, zgadzam sie. Sama widze po sobie. Z mezem sie wyklocamy ciagle o dziecko i szantazujemy sie nawzajem. Widze, ze maly bardzo na tym cierpi, dlatego postanowilismy wogole nie rozmawiac ze soba. Ale to ciezka decyzja, wiem, ze chec posiadania dziecka jest OGROMNA, ale czasem trzeba odlozyc te plany, zeby dziecko od poczatku nie bylo "karta przetargowa".

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • avatar
    bloo

    08/01/2016 - 19:01

    nno cóż. Nikt nie chodzi w cudzych butach, ale gdyby to były moje własne to bym tych konkretnych nie założyła. Dziecko wiąże dwoje ludzi ze sobą dożywotnio i powołanie go na świat dopiero rozpoczyna całą historię, w której mieścić się będą takie rzeczy jak wspólne decyzje wychowawcze, finansowe, obecność na urodzinach, ustalenie kontaktów i komunikowanie się przynajmniej do konca edukacji dziecka. Także niezliczone odpowiedzi na równie niezliczone pytania o to, dlaczego mama nie mieszka z tatą.
    Wychowuję syna z pierwszego małżeństwa i zaświadczam prawdziwość każdego powyższego słowa własnym doświadczeniem.
    Niebezpiecznie robi się wtedy, kiedy nakładają się na siebie różne desperacje: desperacja niepłodności, desperacja rychłego końca refundacji, ale też brak jasności odnośnie życia prywatnego i tego, jak się ono potoczy.
    Reasumując: to jest zły czas na taką decyzję z całym szacunkiem i zrozumieniem dla tęsknoty za byciem matką.
    Co więcej jeśli jest jakakolwiek szansa na jakiś dalszy ciąg dla Waszego małżeństwa to podejście do ivf w takim kontekście z pewnością tej szansy nie wzmocni. Nawet gdyby próba się udała- świadomość, iż doszło do niej z innych powodów niż miłość do siebie położy się cieniem na przyszłości i będzie wracała w kłótniach i kryzysach.
    In vitro kosztuje 15 000 w wersji komercyjnej i to nie jest kwota, która warta byłaby postawienia na szali swojego przyszłego życia osobistego. Niezaleznie od tego, w którym kierunku się ono wyklaruje.

    Samotne macierzyństwo to jest osobny temat i to nie jest TEN temat. Wychowanie dziecka, które urodziło się dzięki wykorzystaniu banku nasienia, gdzie od początku była jasnośc, że ojca nie ma (może kiedyś się pojawić ojciec społeczny, ale ten biologiczny nie będzie nigdy brać udziału w życiu dziecka) jest kompletnie innym układem niż tam, gdzie jest dwoje mocno poranionych wzajemnie ludzi, rodzi się ich wspólne dziecko, oboje mają wobec niego prawa i obowiazki, a do tego kupę rzeczy do przerobienia wobec samych siebie. Ta sytuacja zwyczajnie nie rokuje niczym konstruktywnym nawet jeśli bardzo bym nie chciała tego napisać, a Ty byś nie chciała tego przeczytać.
    Szanuję decyzje samotnych kobiet o byciu matkami, ale jak mówię- to jest inna para kaloszy. Samotne macierzyństwo to decyzja podejmowana w całej klarowności przyszłych skutków, gdzie wiadomo co jest czym. Tu - nie wiadomo, za to wielość wzajemnych nieporozumień, żalów, niepowyjaśnianych spraw nasila ryzyko, że dziecko- a wcześniej szansa na dziecko, potem zarodek, co gorsza może być to też zamrożony zarodek - zostanie rozegrane w tej partii jako amunicja przeciwko dwojgu dorosłych ludzi, bo tak się zwyczajnie dzieje w życiu. A rykoszetem oberwie właśnie dziecko.
    Bierz też pod uwagę korowody dotyczące zamrożonych zarodków, gdyby takowe powstały. Nawet jeśli ustawa chwilowo daje Ci przywilej transferu wbrew woli eks męża, sytuacja z ustawą jest tak chwiejna, że nie masz żadnej gwarancji, że to się utrzyma. W Strasburgu była już jedna sprawa, gdzie eks żona walczyła z eks mężem o prawo do transferu ich zarodków. Sprawę przegrała, zarodki nakazano zniszczyć. Takie jest aktualne orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka i bynajmniej bym nie lekceważyła tej tendencji, bo na razie sobie teoretyzujemy, ale od teorii do praktyki moze być mały krok, a wtedy dopiero zacznie się dramat.