Trafiliśmy z Kruszyną do szpitala. Na "niewiadomoco". Mały ma gorączkę od wtorku. Byliśmy u lekarza rodzinnego. Dostaliśmy kropelki wspomagające florę bakteryjną w jelitkach i elektrolity. Ale w sobotę bobas obudził nas krzykiem. Nigdy wcześniej tego nie robił. Wyjaśniła się sprawa jak tylko wzięłam Go na ręce, miał bardzo wysoką gorączkę. Podałam lek. Mały nie chciał cyca. Po leżał chwilę i poszedł spać. I tak cały dzień. Pilnowałam tylko gorączki i podawałam mleko by się nie odwodnił. Niestety na wieczór gorączka nie dawała się zbić a było 39.4 wiec poszłam do szpitala. I zostaliśmy. Malutkiemu robili wkłucie. Nie dało się na rączkach i nóżkach bo tłuściutki jest. Wenflon ma w główce, strasznie to przeżył. Nie mogłam od Niego odejść nawet na moment. Spał trzymając mnie za pazuchy. Tulił się i popłakiwał przez sen. Biedny mój.
Jednak z tyłu głowy miałam myśl, że Małpkę po narodzinach też kłuli, też zakładali wenflony, cewniki i robili różne inne rzeczy. Jego strach musiał być wielki. Nie było nikogo do kogo mógł by się przytulić. Nikt Go nie tulił, nie nosił na rękach, nikt nie wysłuchał żalu. Nie ukoił bólu. Dlaczego ja się dziwię, że tak histerycznie boi się lekarzy, szpitali i wszystkiego co kojarzy się z medycyną? To takie oczywiste, że to wszystko co przeżył rzutuje na Jego postrzeganie świata. Na dziś wszystko jest groźne i straszne. Tylko dziś ma mamę która utuli, zacałuje ból i pomoże oswoić strach.
Komentarze
-
21/06/2015 - 13:06
-
21/06/2015 - 13:06
ojej biedactwo :( dużo zdrówka dla maluszka i dużo sił dla mamy pewnie Małpka tęskni.... na szczęście został bezpiecznym domku z tatą i braćmi
-
21/06/2015 - 19:06
zdróweczka dla was. my tez bylismy w szpitalu z rotawirusem.szczęście ze 1,5 dnia i wyszliśmy. straszne to jak kłują dzieciątko,jak chodzi z wenflonem.mi serducho pękało. ale na sali obok była matka której 4 dzieci juz zabrali do rodziny zastępczej. była z 1,5 roczna dziewczynka. i tak była ze ciągle gdzieś znikała,mała sama sobie była,czasem sie bawiła czasem płakała. a ja patrząc na nią i na mojego synusia-który był zacałowywany, noszony tulony,pieszczony- wyłam w środku.kim tzreba być by w takiej sytuacji sobie ot tak wychodzić.ja stróżowałam przy łóżku synusia,a tamta sobie spała ot tak.nic ja nie wzruszało. chwilami chciałam wejść tam i zabrać tą kruszynke do nas i jej nie oddać.. takie maluszki a tyle przeszły. niewyobrażalne cierpienie-samotność. Małpeczka miała tyle szczęścia ze ma takich wspaniałych rodziców. każde dziecko na to zasługuje by mieć cieły bezpieczny dom.
-
22/06/2015 - 19:06
Zycze zdrowka :-) mojego malucha tez cos lapie :-/ to przez te pogody zarazki maja uzywanie...
Starania od 2008r.
Laparotomia w 2009r. - endometrioza
3 X IUI - bez skutku
IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem 💖
24 lipiec 2014 - transfer
16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj 👼
07.01.2015 - transfer
23.01.2015 - kolejny Aniołek 👼Listopad 2020 - powrót po latach, stymulacja, mam 4 zarodki, transfer odroczony - polip endometrialny...
11.02.2021 - Transfer zarodka nr 1
Nie udało się 😞
Znów się badamy...
-
23/06/2015 - 19:06
Dużo zdrowia dla WAS!!!! I jak najmniej szpitali!
Tygrysek i ...
http://picasaweb.google.com/KwiatkowyTygrysek/Magda?authkey=Gv1sRgCOnSppWiprioHA#
http://tykrokylek.blogspot.com/ -
01/07/2015 - 08:07
Niech się Was zdrowie trzyma.
Okrutne są takie porównania VS, ale niestety prawdziwe.
To że dzieci adoptowanych nikt nie głaszcze, nie pieści też odczułam na Duni, która zwyczajnie, grzecznie leżała i czekała cierpliwie na swoją kolej karmienia, mycia... Lolek po kilku latach pozwalał się dotykać i tulić.
Cudownie, że teraz łatwością i lekkością przejawia się Miłość w naszym życiu.
Dużo zdrówka dla synka, a nawiązując do postrzegania świata to masz rację że dzieci pamiętają i się boją tego co ich przeraża /przekazało