Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

13.04.2014

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Dokonać wyboru

Stoję dziś przed wyborem.Prawdopodobnie najcięższym w swoim życiu.
Mój ojciec znajduje się w stanie bardzo ciężkim, jestem u niego codziennie. Zaczynają się też pojawiać pytania co dalej? Co się z nim stanie, kiedy wypiszą go ze szpitala. Z powodu warunków mieszkaniowych optymalnym rozwiązaniem byłoby gdyby zamieszkał z nami. Mamy wystarczająco duży dom i jesteśmy tylko we dwoje... No i właśnie tylko we dwoje. Ojciec będzie wymagał opieki 24 h a przecież ja chciałam zaczynać kolejne podejście do spełnienia marzenia o moim maluszku. I co teraz?
Rozsądek każe szukać ośrodka- co i tak nie nastąpiło by od razu,bo to wymaga czasu, są kolejki więc nawet przejściowo na kilka miesięcy trzeba się będzie nim zająć. Serce i sumienie każe się zajmować, bo to jest mój ojciec.
Zgodziłam się to zrobić- zajmę się ojcem, którego nie było w moim życiu 20 lat. Tylko jak ja ogarnę starania o dziecko i opiekę nad 60 letnim mężczyzną z którym kontakt jest ograniczony i który jest sparaliżowany?
Kilka dni temu jak rozmawiałam o tym z moją mamą powiedziała mi,że jest z nas dumna. Że mimo wszystko nie odwróciliśmy się od niego plecami, zapytała mnie też czy się nie boję. Boję się. Nie chce rezygnować z własnego życia ale też nie chce oddawać go do hospicjum. Czy ja podołam?
A może to ma być kolejna próba? Sprawdzian mojej determinacji względem posiadania dziecka.

Komentarze

  • avatar
    slonkozusa

    13/04/2014 - 17:04

    wiem co przechodzisz ja mam podobna sytuacje , nigdy się nie spodziewałam ze właśnie wtedy gdy zajdę w ciąże po tak długim czasie starań świat zawali mi się na głowę , opiekuje się teściową która ma rozsiana chorobę nowotworowa teściem ( który ma nie łatwy charakter ) i jest po zawale oraz babcia mojego męża która ma 87 lat i tez choruje na cukrzyce i wszystkich mam pod swoim dachem a do tego jestem w 9 miesiącu upragnionej ciąży , nie jest to łatwe a nawet jest to cholernie trudne , pamiętam jak teściowa patrzyła mi się błagalnie w oczy dając do zrozumienia pomóż mi a ja nic nie mogę zrobić a ona się dusiła czy topiła z powodu wysięku do płuc i nigdy tego wzroku nie zapomnę ale tez nigdy nie pomyślałam o oddaniu jej do hospicjum co jedynie załatwiłam jej opiekę paliatywna która polega na przyjeżdzaniu lekarza i pielęgniarki do domu , Decyzje musisz podjąć z m bo naprawdę opieka nad chorym człowiekiem jest BARDZO TRUDNE

    Mama trzech aniołków i synka Mikołaja ur 7 maj 2014 i syna Wiktora ur 27 listopad 2015
  • avatar
    czwojdziak

    13/04/2014 - 18:04

    Od męża usłyszałam, ze cokolwiek postanowie to będzie mnie wspierał. Teraz czuje się tak jakbym się dusila. Mam ataki paniki. Nie chce dokonywać wyboru miedzy ojcem a dzieckiem. Bardzo się boje czy podolam ale nie spojrzalabym sobie w twarz oddajac go gdzieś mimo, ze jego nigdy nie interesowało co się ze mną dzieje. Jestem kobieta i chyba mam to wryte w mózg, ze należy się opiekować. Spróbuje. Nie jestem sama. Bardzo Ci dziękuje za wsparcie.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    bloo

    13/04/2014 - 20:04

    wiesz co, sytuacja jest bardzo delikatna i niejednoznaczna. Tak czy inaczej to na Ciebie spadnie ciężar podjęcia decyzji, ale chciałam Ci pokazać dwie rzeczy, które wychodzą z Twoich postów.
    Pierwsza to ta, którą wyraziłaś zdaniem, że "jesteś kobietą i masz to chyba wryte w mózg".
    Ja tu widzę - przepraszam z góry za bardzo śmiałą interpretację, ale może coś jest na rzeczy- element pewnej manipulacji, której możesz być poddawana. Sytuacja, z tego co opisujesz jest taka, że nieznany Ci przez sporą część życia ojciec wymaga nagle całodobowej opieki i jakoś tak dziwnie się dzieje, że kandydatką do jej udzielenia zostałaś Ty.
    Twój mąż uszanuje każdą Twoją decyzję, mimo iż musi mieć przecież świadomość (a może własnie jej nie ma? i może warto o tym pogadać?) że obarczenie Cię obowiązkiem opieki nad ojcem przełoży się nie tylko na poziom Twojego zmęczenia - również fizycznego, co ma spore znaczenie przy planowaniu ciąży- ale też na Wasze codzienne małżeńskie życie, w tym pożycie, w tym czas wolny, planowanie wakacji, codzienne napięcie.
    Kto dokładnie będzie wykonywał tę opiekę?
    Odpowiedź, jak podejrzewam, brzmi że Ty.
    Koszt emocjonalny, fizyczny, ekonomiczny i codzienny tego wyzwania jest kosztem, którego w tej chwili nie da się w pełni oszacować. Jeśli podejmiecie decyzję na "TAK" to wkrótce go poznacie, ale wówczas będzie też za późno, aby tę decyzję zmienić.

    Druga kwestia jest taka, że Twoja mama, jak rozumiem, również odniosła się z podziwem do Twoich planów. Niemniej to nie ona będzie pielęgnować Twojego ojca, tylko Ty.
    I tak się jakoś na końcu złożyło, że zostałaś jedyną kandydatką do opieki, która sama o sobie mówi, że ma coś wdrukowane w mózg, a jednocześnie ta jej decyzja zwalnia z odpowiedzialności całą pozostałą rodzinę, ponieważ... no ostatecznie ojciec zostanie zaopiekowany, prawda? Może więc to nie Twój mózg jest zadrukowany, tylko ta sytuacja jest zwyczajnie wygodna dla szeregu osób, a przynajmniej nie będą one ponosić jej największych kosztów (mąż)? Dlatego też nie mają żadnego interesu, aby wesprzeć w Tobie siły samozachowawcze i zachować się przyzwoicie mówiąc "nie, masz prawo pomyśleć o sobie i planowanej ciąży, to nie jest egoistyczne, to jest twój czas na rodzicielstwo. Poradzimy sobie z tą sytuacją razem i nie będziesz musiała być nią samodzielnie obciążona".

    Mam taką obserwację, że jesteśmy jako ludzie bardzo podatni na pochwały i ciepłe słowa płynące od innych. To naturalne. Dla większości z nas jest bardzo ważne, aby zyskać potwierdzenie, że jesteśmy dobrym synem, mężem i ojcem nie tylko we własnych oczach, ale też w opinii świata.
    Tylko- UWAGA. Ta tendencja często sprowadza nas na manowce bohaterskich decyzji, których konsekwencji nie jesteśmy potem w stanie unieść.

    Tak więc to wrycie w mózg wydaje mi się nie tyle cechą jakiejkolwiek kobiety, co po części programowaniem tej kobiety przez oczekiwania otoczenia, a po części skutkiem jej własnych decyzji, nierzadko motywowanych np. tęsknotą za tatą, którego przez większą część życia nie było.
    Warto móc to sobie nazwać słowami, jeśli to własnie o to chodzi, bo pochopna wielkoduszność może się skończyć ranami Was wszystkich. I w żadnym miejscu nie podważam Twoich dobrych intencji, bo jestem pewna, że są własnie takie: dobre i czyste. Ale dobrymi chęciami bywa wybrukowane ziemskie piekło.

    i na koniec najdelikatniejsza kwestia - zobowiązania moralne wobec rodziców.
    Piszesz, że "nie spojrzałabyś sobie w twarz" gdybyś się ojcem nie zajęła. Ale alternatywą nie jest porzucenie ojca pod mostem, a zapewnienie mu profesjonalnej opieki. Ja tu nie widzę powodów do wstydu.
    Decyduj rozważnie i z dala od emocji "dobrej córki" i "przyzwoitej chrześcijanki".
    To jest Twoje życie i Twoja szansa na bycie matką. Twoi rodzice ją już dostali. Czy się zajmiesz ojcem czy nie- pozostaniesz w pełni wartościowym człowiekiem.

    powodzenia

  • avatar
    czwojdziak

    14/04/2014 - 05:04

    Mąż-rozmawialiśmy o tym, była dyskusja i jego "cokolwiek zdecydujesz ja to uszanuję" trochę wymogłam, bo on nigdy prze nigdy nie chciał abyśmy mieszkali z którymkolwiek rodzicem(zdrowym lub chorym.
    Brat-tu jet element manipulacji z jego strony, bo mam świadomość,że jego opieka skończy się na kilkugodzinnej wizycie u niego.
    Mama i babcia- od nich usłyszałam również zdanie,którego użyłaś czyli: nasz swoje życie i będziesz się starała o dziecko, to jest twój czas i twoje życie.
    Jest największą prawdą na świecie,że tak całe życie tęskniłam za ojcem i chociaż mój teść jest dla mnie bardzo dobry i mam w nim 100 % oparcia i mogę powiedzieć mu wszystko i on mnie potrafi przytulić i pogłaskać po głowie to ojca mi nie zastąpi. I jest chyba tak,że za szybko po nieudanym in vitro trafił się kolejny młyn i ja nie potrafię trzeźwo ocenić sytuacji i boję się. Jestem przerażona i jakiś głos mówi mi w środku, żeby brać to na klatę a inny każe mi nie spuszczać z oczu celu życiowego jakim jest dziecko. Stoję na rozdrożu i chce mi się wyć i krzyczeć.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    majowazonka

    14/04/2014 - 19:04

    nie wiem jak ciezki jest stan twojego taty i zycze mu tylko zdrowia.
    nie mniej jednak po smierci mojej mamy to na mnie spadla odpowiedzialnosc opieki nad moja niepelnosprawna babcia. Nie mialam nic przeciwko jako iz byla to najblizsza mi osoba z rodziny. Ktos kto praktycznie mnie wychowal
    babcia byla osoba niechodzaca a w pozniejszym okresie z powaznymi problemammi z komunikacja.
    Kochana radze Ci znalezc profesjonalna opieke. Na poczatku wzielam to na klate. a co to znaczy. Karmienie , mycie , zmiana pieluch. Gotowanie , pranie sprzatanie. Brakowalo mi czasu na cokolwiek. W pracy martwilam sie cozastane w domu. Babcia dodatkowo miala wynajete opiekunki zeby do niej przychodzily pogoadac. przy straaniu sie o malucha niestety nie bedziesz miala tyle czasu zeby zajac sie wszystkim. A pomysl co bedzie kiedy bedziesz miala gorszy dzien po lekach ?
    Gwarantuje ci ze po pewnym czasie zaczniesz miec mysli ze masz dosc czlowieka ktorym sie opiekijesz. I to bedzie naturalne .
    Po roku znalazlam dla babci dom opieki. moja pomoci zaangazowanie juz nie wsytarczaly.
    Byla to najlepsza decyzja . Babcia miala calodobowa profesjonalna opieke. a ja milalam czas zeby poprostu spotkac sie z babcia i porozmawiac . Babcia mogla snuc opowiesci godzinami i wkoncu nie czula ze nas wykozystyje . Kiedy byla w domu nie chcial nam zaprzatac soba glowy bo wiedzila ile mamy dodatkowych zajec .

    rozwaz wszystko bardzo dobrze . jesli postanowisz znalezc tacie dom opieki to jak dla mnie zapewnisz mu najlepsza opieke. nie uczyni cie to gorszym czlowiekiem. Nie bedzie to egoistycza!
    Co kolwiek postanowisz - trzymaj sie !

    Pco,AMH6,6,Armia spoko
    sierpien '13 klapa w 5tc
    20-02-2014 nOvum !
    29-07-14 ivf /bez transferu
    29-09 transfer-NIE
    22-12-swiateczny transfer, czekamy
    12 dpt bhcg 286 14 dpt 798:)
    16-01-2015 dwa serduszka tp 11-09-15
    31-08-2015 Zosia i Gosia