Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

08.01.2019

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Czekam

Jak byliśmy w trakcie kursu ktoś mi powiedział,że najgorsze przed nami. teraz już wiem co miał na myśli-czekanie. Czekam dopiero kilka tygodni(od zakończenia kursu) ale tak naprawdę to czekam dłużej- czekam juz lata.
Ostatnimi czasy mam problem ze spaniem- nie mogę spać. Co zamknę oczy widzę dzieci. Takie kilkulatki jak latają po chałupie.Nie widzę twarzy, nawet nie umiem powiedzieć jakiej są płci.Tylko biegają, jest ich kilka.
Uciekają wkoło stołu i krzyczą radośnie.Tak w ogóle to jest fajna wizualizacja ale taka "nieuchwytna". Nie mam na nią wpływu.
Głosiki dzieci są radosne, słowa mamusia jest słodkie.
Prawie codziennie płaczę, już bardzo mocno tęsknie.
I czekam.
Tomek wprowadza co i raz zmiany w domu- a to łózka, a to oświetlenie, zmywarka- przecież jak już będą dzieci nie będzie czasu na zmiany- dzieci nie lubią zmian.
Dzieci lubią constans.

Nie raz zastanawiam się nad tym, czy moje dzieci też o mnie myślą, czy zastanawiają się nad tym jaka jestem. Czy mają "filmy" o mnie takie jak ja o nich?
Bo przecież one już są, czekają, czekam ja i czeka tata.

Oby już się to stało, oby prędko.

Komentarze

  • Motyl16

    18/01/2019 - 19:01

    Oj, jak pięknie napisałaś o tesknocie i miłości. Wasz dom już za chwilkę będzie pachniał szczęściem ogromnym.

    2014-ciaza naturalna (*6tc)
    pwcj,mutacja MTHFR 1298C, nt,
    2017-leczenie immuno... MLR 14,3%,
    2017-ciaza naturalna (*11tc),
    2.1.2018-transfer 2 Zarodków KD,beta 11 dpt:765 i 4.9.2018-Syneczek,
    20.05.2019-mamy bijące serduszko Niespodzianki... 21.12.-witaj Skarbie. 

    Mamy jeszcze jedno Serduszko w Salve... 

  • avatar
    bloo

    21/01/2019 - 09:01

    to jest trudny okres, bez dwóch zdań. Jeśli jednak mogę Ci zasugerować chałupnicze metody radzenia sobie z oczekiwaniem- sprawdźcie z męzem oferty kursów i szkoleń podnoszących umiejętności rodzicielskie. Często są to specjalistyczne oferty dotyczące FASu, żywienia, wspomagania deficytów, różne takie. Uważam, ze to jest jeden z bardziej idiotycznych paradoksów polskiej adopcji - najpierw intensywne szkolenia, dzieje się, żadnych nieobecności itd., a potem ludzie są odstawiani na długie miesiące/lata na kompletną bocznicę i liczy się, że jak za dwa lata zadzwoni telefon to oni będą zwarci, gotowi, doskonale przygotowani itd.
    Dlatego jeśli tylko jest taka możliwość, warto samemu inwestować w siebie w tym okresie i cały czas trzymać kurs na rodzicielstwo.

  • avatar
    czwojdziak

    22/01/2019 - 07:01

    Bloo
    ja teraz nie robię nic innego jak czytam o potencjalnych kłopotach albo siedzę na forach po adopcji... i czytam, czytam...
    Tomek wziął się za chałupę- wymienia wszystko co możliwe, poprawia,udoskonala.
    J rozwijam też swoją pasję, robię co i raz to więcej zdjęć, spaceruje sama z psem godzinami w dni wolne od pracy, a w pracy angażuje się na 100% w to co robię.
    Ale myśli ciągle wracają do dzieci...
    Są ze mną wszędzie.I uderza mnie takie zdanie,że dopiero miesiąc czekamy...
    Nie miesiąc- ja czekam całe życie, całe!
    Czasem miewam takie momenty, że pojawia się we mnie agresja jak słyszę(a słyszę ostatnio często o dziwo), że jak ja mogę żyć bez dzieci, przecież ta cisza w domu zabija. No przecież wiem,że zabija! No wiem,że jest strasznie, żle, że ja już chce pomagać swoim dzieciom lekcje odrabiać. Tulić, czytać,czesać włosy, przekonywać do zjedzenia śniadania i ubrania szalika, bo zimno...
    Ja chcę już martwić się szczepieniami, chcę kupować skarpetki i majtki i koszulki w smoki, albo inne stworzenia.
    Chcę planować już wspólną przyszłość.
    Ja jestem gotowa. Czuję się gotowa jak nigdy. I czuję się jak duch zawieszony w takim niebycie. Czy dziś zadzwoni telefon? czy za tydzień?

    Powiedz mi Bloo czy mi kiedykolwiek dane będzie usłyszeć słowo mama skierowane do mnie?

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.
  • avatar
    bloo

    25/01/2019 - 14:01

    "Powiedz mi Bloo czy mi kiedykolwiek dane będzie usłyszeć słowo mama skierowane do mnie?"

    no raczej! ;)
    Droga adopcyjna ma tę przewagę nad drogą leczenia, że na jej końcu - który może się dłużyć jak spaghetti, fakt - zawsze czeka dziecko.