Autor:

czwojdziak

Data publikacji:

05.09.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Ciąża

Dziś dostałam newsa.
Mokasyny bratowa była u lekarza. 5t1d.
Termin na 7 maja. Znów moja ciąża trafiła do innego brzucha.
Jeszcze nie umiem się cieszyć. Narazie się uspokoiłam po ataku histeri.

Komentarze

  • avatar
    pati33

    06/09/2016 - 08:09

    Wiem co czujesz. Wolałabym nie, ale kurcze wiem. Wykrzycz się i wywściekaj. Powoli przestanie boleć. Ściskam.

    pati33
    Aniołek, 10 tydz., 15.07.13
    MTHFR A1298C, dodatni antykoagulant toczniowy, kariotypy prawidłowe
    27.03.2014 2 kreski, (+) BHCG, cudzie trwaj
    6.12.2014 Krzyś jest z nami
    15.04.2016 5 tydz.
  • avatar
    magda2828

    06/09/2016 - 09:09

    Witaj. Przeczytałam calą twoja historie wpisów..od samego początku, kiedy ruszyliście z in vitro. Przez to rozumiem wiecej, Twoje reakcje sa dla mnie bardziej zrozumiałe, myslę, ze Twoje/wasze doswiadzcenia ostatnich lat są bardzo bolesne i to nie pozostaje bez śladu.
    Ja jestem od Ciebie starsza o dwa lata, i nasz droga do dziecka też była ciężka - kilka inseminacji, trzy procedury in vitro, po drodze histeroskopie i inne badania, zabiegi..Zaczęło się u mnie podobnie jak u Ciebie - od błedu lekarza i u mnie: "błahego" zabiegu usunięcia "czekoladowej" torbieli na jajniku, która w efekcie ekazałą się zwykłą cystą czynnościową, która najprowdopodobniej wchłonęłaby się sama..ale przy okazji zabiegu, lekarze dokonali dwóch zupełnie niepotrzebnych zabiegów na jajnikach - elakuteryzacja jajnika, i klinowa resekcja...jakas masakra,bez wskazań medycznych, bez mojej zgody.. po tych zabiegach, które niby mialy pomóc mi zajść w ciążę moja rezerwa jajnikowa spadła do 1..więc szanse na dziecko naturalnie były niewielkie, plus problemy z endometrium..było tego wszystkiego sporo..
    ale udało się, mamy piękną córeczkę, czego i Wam zyczę z całego serca..
    moze za jkiś czas, jak odpoczniesz, nabierzesz jeszcze sił i chęci na dalsza walkę. Jesteś ciagle jeszcze młoda,masz jeszcze sporo lat na starania..myślę, wierzę, ze jak czegos sie bardzo chce to się to w końcu dostaję. Prędzej czy później, ale życie daje nam to -tylko zwykle niestety póżniej..
    Życie też daje nam tyle ile jestesmy w stanie udzwignać, nigdy więcej.
    Dasz radę.
    Bądz dzielna, trzymaj sie ciepło.
    Dużo sił życzę.

  • avatar
    mysiuniaa86

    06/09/2016 - 19:09

    Powiem ci jedno, jak wiem, ze ktos z mojego otoczenia zachodzi w ciaze to odizolowuje sie. Nie moge tego zniesc i chyba nigdy nie zniose. Przykre, ale niestety prawdziwe....

    Starania od 2008r.
    Laparotomia w 2009r. - endometrioza
    3 X IUI - bez skutku
    IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
    24 lipiec 2014 - transfer
    16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj
    07.01.2015 - transfer
    23.01.2015
    Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.
  • mam.nadzieje.

    28/09/2016 - 18:09

    Ja chciałam podobnie, ale w ciążę zaszła siostra mojego męża. Często się z nią widujemy u teściowej. Sprawiało mi to ogromny ból, kiedy patrzyłam jak karmi, jak mówi do niego. Obrałam taktykę ,że zakochałam się w małym, uwielbiam go i wszyscy myślą,że jest w porządku. Jest to prawdziwe bo mały jest cudowny, ale patrząc na niego myślę, marzę o tym żeby trzymać w ramionach nasze maleństwo. Żebym patrzyła i widziała oczy męża, mój nos, uśmiech. Mąż nie wie jaką obrałam 'taktykę'. Staram się nie pokazywać jak bardzo mnie to boli.

  • avatar
    czwojdziak

    30/09/2016 - 13:09

    Ja już wychowalam jedno dziecko mojego brata. Na chwilę czułam ukojenie. Potem jak mała w wieku 6 lat wróciła do rodziców to pękło mi serce.

    06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
    2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
    02.2018 Nowy etap OA.