Autor:

anula70

Data publikacji:

09.03.2012

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

brykacz

wczoraj był piękny dzień niestey skończył sie juz nie pięknie..
kacper jak zwykle brykał brykał brykał....
na spacerze wybiegał sie jak szalony po łące...a że było dużo kretówek wyglądał jak mała świnka.ale co tam niech biega-może w domu bedzie spokojniejszy...
no był spokojny jak spał w południe.po drzemce odwiedził nas mój brat.pokazaywał na kompie występ jakiegoś murzyna w jakimś tam programie.Kacper był zachwycony. złapał banana ze stołu i tak strasznie śpiewał w rytm piosenki murzyna... myślałam ze padne.. widać nie tylko do kotleta można śpiewać :) do banana też :) :) :)
jak juz wpadł w rytm muzyki tak go śpiewanie nie opuszczało do wieczora.
wieczorem złapał benbenek siadł na zebrze obracał sie w kółko i grał i spiewał. ale zdolne dziecko potrafi tyle rzeczy na raz wykonać...
no i na tym koniec mojej radochy

chciałam jak zwykle wieczorem oglądać mój serial.tata miał opanowac małego i mieć go na oku..
bo codziennie wieczorem kacper dostaje małpiego rozumu. nie wiem chyba chce rozładować swoja energie przed snem.. boiega jak szalony po całym domu,chodzi z zamknietymi oczami, usiłuje robic fikołki i inne karkołomne rzeczy.trzeba bardzo na niego uważać...poprostu mexyk
wiec ja oglądam film i gadam z bratem przez tel. kacper biega a tata ma w d....
zazwyczaj ja ogladam i patzre jeszcze na malego bo tata olewa to ze ja caly dzień robie wszytko majac na uwadze moja energiczna istote.
a wczoraj juz nie popatrzyłam. i nagle słysze taki dzwiek jakby lkości sie lamały i ryk małego i krzyk taty,,rany boskie,,
rzucam tel i lece. kacper ryczy wielka sliwa na czole rośnie.
krzycze na tate-lód. a tata slimaczym tempem zmierza do lodówki i niesie schab. krzycze-maliny bo go to boli.maliny na oklady sa najlepsze-no zmrozone...
sama znalazlam bo tacie by to rok zajelo.
Sliwa urosła na 2 cm.dziecko nadal płacze a ja widze wstrząs mózgu.
dzwonie póżniej do dr.ale on mówi spokojnie.i pociesza że szaleństwa do 3 roku życia miną....no to mam jeszcze rok stresu...i zamartwiania sie...
musze coś wymyślic by małoego wyciszać. oby wiosna szybko nadeszła. moze jak przez cały dzień wybryka sie na trawie wieczorem bedzie spokojniejszy...albo ja padne na zawał....

Komentarze

  • Anonim

    10/03/2012 - 10:03

    oj biedaczek musiało baaaardzo boleć....poza tym niezły brykaczek z Waszego Smyka-szybki jak błyskawica,my do brzucha mówimy "imiennie" właśnie Kacperek:)szykuje się urwisek?na świeże "śliwy" polecam domowy tradycyjny sposób:zwykłe mydło w kostce lekko namoczyć i posmarować na feralne miejsce nie będzie dużego kolorowego siniaka...pozdrowienia dla Brykacza

  • avatar
    Agatka

    12/03/2012 - 08:03

    No taka energia gdzieś się musi wyładować... jak Dunia była taka mała, to dzień bez podwórka nie mógł mieć miejsca. U nas było ciut spokojniej, po zweryfikowaniu diety małej, a więc wszelkie monte, danonki poszły precz i cukier w jak najmniejszej ilości. Sprawdźcie może co u Was pobudza Kacperka, to naprawdę pomaga :-)
    Więcej spokoju i dużo świętej cnoty cierpliwości życzę.


    http://www.suwaczki.com/tickers/zpdoxqpk5iifc0l8.png
    http://agatkaboj.blogspot.com/