Autor:

Magia13

Data publikacji:

20.04.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Bokserka i jej wyrodna matka

25 tc zaczęliśmy z wielkim rozmachem. Najpierw w imieniny taty było usg, na którym dziecko jednak nie zdecydowało się zrobić prezentu ojcu. Znowu ustawiło się tak, że nie ma pewności,czy to Ona czy On. Lekarz podtrzymuje, że drogą eliminacji to Ona, ale dowodów na to brak. Po raz kolejny życie daje nam - rodzicom, których życie zawsze przebiegało wg z góry ustalonego planu - znak, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu:-). Poza tym Kropka to już raczej Kluska - ponad 600 g żywej wagi - która uwielbia w określonych porach przeprowadzać intensywny trening bokserski. I tak pierwszy odbywa się pomiędzy 4.30 a 5.30, kolejny między 9 a 11, następny między 18 a 19 i ostatni, który jestem w stanie zarejestrować - między 21 a 22. Muszę przyznać, że okładanie mojego pęcherza czy żeber miłe nie jest, ale co tam, niech trenuje. Może wyrośnie z Niej jakaś mistrzyni.
Po połówkowych czas jak gdyby przyspieszył. Kolejne tygodnie mijają w mgnieniu oka a mną targają mieszane uczucia - euforii, że to już niedługo, zmieszanej z przerażeniem, jak my damy sobie z tym wszystkim radę i wielkim poczuciem odpowiedzialności.
Coraz bardziej dostrzegam ograniczenia swojego ciała. Waga nagle ruszyła z kopyta i nijak nie chce się zatrzymać. Staram się ćwiczyć, rehabilituję też swój kręgosłup, ale mimo wszystko mam wrażenie, że to już inna ja. Taka prawdziwa Mama.
Dalej pracuję, choć już zdecydowanie mniej. Choć ostatnio przestałam się z tym afiszować, bo stale spotykam się z krytyką. Naprawdę irytują mnie teksty w stylu "ale powinnaś już przestać pracować i cieszyć się tym cudownym stanem, bo to Wasze pierwsze dziecko i wszystko jest takie pierwsze, to jest czas dla Ciebie i dziecka", albo: "no ale jak to jeszcze nic nie kupiliście, jakbyście się w ogóle nie cieszyli". Przyznając się do tego, że dla mnie ciąża to wcale nie jakiś euforyczny stan, ale czas przepełniony niepokojem, gdzie irytują mnie moje dolegliwości, gdzie czasami się martwię, czy z moim dzieckiem wszystko ok, czuję się jak wyrodna matka. Wydaje mi się, że będę się czuła jednak bardziej bezpiecznie, jak to dziecko już będzie w moich ramionach - choć to pewnie złudne nadzieje.

Komentarze

  • avatar
    MalaMi87

    23/04/2016 - 04:04

    Ludziom zawsze jest źle. Jakbyś poszła na L4 to też by Cię obgadali, bo ciąża to nie choroba. Ja po zmianie pracy na znacznie lżejszą, jeśli nam się uda w czerwcu zajść w ciążę i będę się dobrze czuła to też będę chodzić do pracy. W poprzedniej byłoby to nie możliwe z powodu zbyt długich godzin pracy i szkodliwych warunków typu smród lakieru z produkcji. Wszystko zalezy od pracy, tego jak się czujesz i jakie masz chęci.
    Czytając Twoje posty jestem pewna, że będziesz dobrą mamą:) tylko zaraź mnie już wreszcie tym brzuchem!!! ;)