Strona 2 z 2

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 11 lut 2018 13:16
autor: bloo
Imaginification pisze:Na terapię chodziliśmy prze pół roku, ale więcej z tego było kłoptów niż pożytku.
Problem jest bardziej złożony, bo gdyby to była jedynie kwestia plemników, a cała reszta by grała, to by było ok. No ale to rozmowa na inny temat.
terapia niestety nie jest dla przyjemności, a dla pracy. I często boli, co na ogół oznacza, że działa. Czasem też lepiej iść na indywidualną, aby zorientować się, co dla nas jest problemem i w jakim punkcie życia jesteśmy.
Nie znam Waszej sytuacji małżeńskiej, ale jeśli coś jest nie tak (i to 'nie tak' nie dotyczy bezdzietności, a innych spraw) to rozkminy dotyczące in vitro mogą być jedynie tylko problemem zastępczym, a ten właściwy i tak wywali wraz z czasem, jedynie ostrzegam.
Akurat niepłodność sprawdza się świetnie w roli odwracacza uwagi, bo jak długo nie ma dziecka, można skutecznie udawać przed sobą, że to ciąża i dziecko są problemem, a nie to, co się dzieje między dwojgiem ludzi. I jeśli tak jest to po urodzeniu dziecka ścieżki się dość szybko prostują i rozchodzą, niestety.

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 11 lut 2018 13:30
autor: kavainca
bloo pisze:
Imaginification pisze:Na terapię chodziliśmy prze pół roku, ale więcej z tego było kłoptów niż pożytku.
Problem jest bardziej złożony, bo gdyby to była jedynie kwestia plemników, a cała reszta by grała, to by było ok. No ale to rozmowa na inny temat.
terapia niestety nie jest dla przyjemności, a dla pracy. I często boli, co na ogół oznacza, że działa. Czasem też lepiej iść na indywidualną, aby zorientować się, co dla nas jest problemem i w jakim punkcie życia jesteśmy.
Nie znam Waszej sytuacji małżeńskiej, ale jeśli coś jest nie tak (i to 'nie tak' nie dotyczy bezdzietności, a innych spraw) to rozkminy dotyczące in vitro mogą być jedynie tylko problemem zastępczym, a ten właściwy i tak wywali wraz z czasem, jedynie ostrzegam.
Akurat niepłodność sprawdza się świetnie w roli odwracacza uwagi, bo jak długo nie ma dziecka, można skutecznie udawać przed sobą, że to ciąża i dziecko są problemem, a nie to, co się dzieje między dwojgiem ludzi. I jeśli tak jest to po urodzeniu dziecka ścieżki się dość szybko prostują i rozchodzą, niestety.
Święte słowa bloo
Od siebie dodam tyle, że rodzicielstwo dokłada kłopotów i obszarów niezgodności niestety.

Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 13 lut 2019 23:33
autor: J.M.F.
Imaginification pisze:Dzięki za ten głos Monek. Nie patrzyłam nigdy na niepłodność z tej strony. Ale to raczej dlatego, że u nas wina leży po stronie męża. Podświadomie (mniej lub bardziej) mam do niego pretensje i trudno mi się z tym pogodzić. Czuję się tak trochę oszukana. Choć przecież nie mógł wcześniej wiedzieć, że ma słabe plemniki.
U nas też teoretycznie niepłodność męska, ale ja zawsze powtarzałam mężowi, że nigdy z innym mężczyzną nie próbowałam mieć dzieci, więc nie wiem, czy na 100% zaszłabym w ciążę naturalną.
My o słabych wynikach nasienia dowiedzieliśmy się pół roku przed ślubem (było podejrzenie żylaków powrózka nasiennego), ale my już wtedy byliśmy zdecydowani na wspólne życie i nie uważałam, że to może być powód do zmiany tych planów-nigdy nie wiadomo co życie przyniesie i czy niepłodność to będzie jedyny nasz problem. A skoro to mężczyzna, z którym przeszliśmy razem nie jedną trudność i spędziliśmy wspólnie kilka lat, to nie wyobrażałam sobie inne decyzji. A ponadto po prostu go kocham...i to dużo ułatwia. Dziś niczego nie żałuję.
I pomyślałam też, że nigdy nie mam pewności, że jak zwiążę się z kimś innym, to on na pewno będzie mógł/będzie chciał mieć dzieci.

Re: Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 07 sie 2019 15:55
autor: Magda83smile
Żałuję, że tak długo czekaliśmy z decyzją! Udało się za 1 razem.

Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 30 mar 2022 21:03
autor: calistas
Dzień dobry :),
przygotowuję pracę badawczą w dziedzinie Psychologii. W badaniach skupiam się na tym, co wpływa na kondycję emocjonalną kobiet przystępujących do procedury in vitro, aby ustalić jak najbardziej efektywnie wspierać emocjonalnie grupę kobiet leczących się z powodu niepłodności. Twój udział w badaniu jest bardzo cenny, zarówno z perspektywy badawczej, jak i tej praktycznej. Dzięki Twojemu zaangażowaniu dowiem się, jak lepiej pomagać innym ludziom.
Bardzo proszę o Twoją pomoc w tym badaniu.

https://forms.gle/quP93Gt7csuce1HU6

Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 31 mar 2022 07:28
autor: eddy76
Szkoda , że ankieta odnosi się tylko do czasu teraźniejszego . Leczenie metodą in vitro zakończyłam 3 lata temu , szczęśliwie urodzeniem bliźniąt a stres w wyniku starań myśle że w moim życiu jest po dziś dzień …


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Co myślicie o in vitro mając to już za sobą.

: 01 sty 2023 22:53
autor: ZAQ12wsxcd
UDANE IN VITRO ZA PIERWSZYM RAZEM
Jeśli planujesz in vitro przemyśl co zrobisz z nadprogramowymi zarodkami. 


Po kilku latach starań o dziecko zgłosiliśmy się z mężem po pomoc do kliniki Invicta w Gdańsku. Bardzo chcieliśmy dziecko z naturalnego poczęcia dlatego przez pół roku próbowaliśmy naturalnych metod pod nadzorem lekarzy. Wreszcie zaproponowano nam in vitro jako najskuteczniejszą metodę, była to dla nas ostateczność, jednak chęć posiadania potomstwa była większa. Cała procedura się udała, nawet za pierwszym razem, byliśmy przeszczęśliwi, mamy wspaniałe i zdrowe dziecko, jednak po czasie dotarło do nas że w pewnej kwestii nie zostaliśmy "należycie poinformowani" i nie daje nam to spokoju. Chodzi o liczbę zapłodnionych zarodków. Oczywiście pytano nas ile komórek chcemy zapłodnić, wtedy nie wiedzilismy i zdaliśmy się w tej kwestii na lekarza. Lekarz zaproponował że nie wie ile komórek pobierze i ile z nich uda się zapłodnić, w związku z czym rekomenduje aby zapłodnić wszystkie. Im więcej tym lepiej. Zgodziliśmy się. I to był błąd. Oczywiście poinformowano nas że zarodki "nadprogramowe" zostaną zamrożone i będziemy mogli z nich skorzystać w przyszłości o ile będziemy uiszczać coroczną opłatę za przechowywanie. Poinformowano nas także że zarodków się nie niszczy tylko przekazuje niepłodnym parom w razie braku zapłaty. Nie byliśmy jednak świadomi że pobiorą i zapłodnią kilkanaście komórek! Nie jestem w stanie urodzić swoich wszystkich dzieci i nie chce też ich oddawać. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem, na dokumentach widnieją nasze podpisy, jednak uważam że nie tak się to powinno odbywać. Siedzieliśmy w gabinecie lekarza i omawialiśmy sprawy medyczne, a na koniec mieliśmy cyt. "podpisać dokumenty, wiecie jaka jest biurokracja". Dostaliśmy kilkanaście stron A4 wypełnionych małym druczkiem do podpisu w 5 minut, po wyjściu z gabinetu byliśmy jeszcze coś podpisać i fakt: padło pytanie czy coś jest niejasne, ale uważam że nie tak się to powinno odbywać. Powinniśmy odbyć rozmowę czy nam się to podoba czy nie, czy to jest jasne czy niejasne i ta rozmowa powinna trwać godzinę. Powinni być na niej prawnik, psycholog i lekarz i powinni nam zasugerować że w ustawie jest zapis aby nie zapładniac więcej niż 6 komórek, powinno paść pytanie ile chcecie mieć dzieci? Dwójkę? Ok a zatem 4 zarodki powinny wystarczyć. Statystycznie 2 komórki się nie zapłodnią a dwie zostaną. Wiem że powinniśmy przeczytać ustawę o in vitro, ale bądźmy szczerzy, kto to robi? Czytaliśmy broszury z kliniki i nie było w nich mowy o tym temacie. Czytaliśmy też fora internetowe o in vitro i tam również nikt nie podjął tego tematu gdyż wszyscy skupiają się tylko na tym żeby się udało. Uprzedzając komentarze naszego wspaniałego narodu typu : trzeba było myśleć wcześniej, przecież podpisaliście itp. itd. Zrozumcie że byliśmy zdesperowani, na granicy depresji, byliśmy skupieni tylko na celu. Zaufaliśmy lekarzowi.


Niech to będzie przestroga dla innych par, aby przede wszystkim, zanim udadzą się jeszcze do kliniki rozważyli co chcą zrobić z dziećmi zapłodnionymi nadprogramowo. Może warto zapłodnić tylko 1-2 komórki jeśli chcecie mieć 1 dziecko.