Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

radości i sukcesy ale również problemy, z którymi rodziny adopcyjne mogą się spotkać już po adopcji

Moderator: Moderatorzy po adopcji

ODPOWIEDZ
Maria321
Posty: 1
Rejestracja: 27 lip 2019 13:44

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: Maria321 »

Witam wszystkich serdecznie. Mamy z mężem problem z przysposobioną nastolatką. Dziecko adoptowane w wieku 7 lat od samego początku sprawiała problemy, była niegrzeczna, pyskowała, nie chciała się uczyć (chociaż jest uzdolniona muzycznie, plastycznie, intelekt w normie) Bywały chwile dobre, ale krótkie. Dziecko cały czas podkreśla, że jej biologiczna mama ją kochała przytulała, kupowała co chciała. My jesteśmy źli,nie kochamy jej, bo nie kupujemy je tego co chce. Tak nie spełniamy zachcianek i kaprysów córki. Uważa się za najmądrzejsza, a my jesteśmy głupkami, idiotami. Nie chce spędzać z nami czasu, siedzi u siebie w pokoju i przychodzi na posiłki tylko wtedy, gdy chce. Rozmowy kończą się obwinianiem nas o wszystko, że zabraliśmy ją od kochającej mamy. Ona wie wszystko lepiej, zna się na wszystkim, a nic nie musi. Każda uwaga ze strony nauczycieli jest komentowana, że to ich wina bo jej nie rozumieją.Teraz jest już w szkole ponadpodstawowej, jest w internacie. Każdy weekend jest "walką". Córka nie chce skorzystać z żadnej specjalistycznej pomocy. Jesteśmy u kresu wytrzymałości, dwa lata do pełnoletności będzie chyba nie do wytrzymania. Maria

Awatar użytkownika
yennefer23
Moderator Członek Stowarzyszenia
Posty: 5733
Rejestracja: 23 lut 2010 01:00

Re: Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: yennefer23 »

nie wiem nic o wychowaniu nastolatek, ale chcialam zapytac czy byliscie jako rodzina objeci opieka psychologiczna? adopcja starszaka bywa trudna / bardzo trudna, wiec dlatego pytam czy szukaliscie juz pomocy i gdzie. samemu, czesto nie da sie poradzic. dobrze jest miec wsparcie.
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno

Hephalump
Posty: 75
Rejestracja: 12 mar 2018 09:21

Re: Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: Hephalump »

Maria321
Z treści notki domyślam się, że wasza córka ma teraz 16 lat ("dwa lata do pełnoletności").
Cóż... Ja z żoną muszę znosić pyskatą 13nastolatke i nadal wyjąca 8miolatkę. I niestety mam coraz większą świadomość, ze prawdziwe wyzwania to dopiero przed nami.
Jedna z naszych przyjaciółek stwierdziła, że dziecko tak około 15-16 roku życia to powinno sie dawac gdzieś pod specjalistyczną opiekę aby samemu nie zwariować i... wcale jej nie chodziło o dzieci adoptowane.
Przykro słyszeć, że nastoletnie dziecko potrafi być tak okrutne. Niestety okres dojrzewania przejawia się czasem takimi zachowaniami. A tu najwyraźniej problemem jest nie tylko burza wywołana dojrzewaniem.

yennefer23
Objęci opieką psychologiczną? Nam wprost powiedziano, że nie ma na to szans... A i tak jestem wdzięczny, że pani psycholog społecznie przez niemal rok wspierała nas w pracy z dziećmi...

Czasami odnoszę wrażenie, że OA niespecjalnie angażują się w trudniejsze adopcje (np. starszych dzieci) właśnie dlatego aby później nie mieć na głowie wsparcia dla takich rodzin.

Pozdr
M

Awatar użytkownika
yennefer23
Moderator Członek Stowarzyszenia
Posty: 5733
Rejestracja: 23 lut 2010 01:00

Re: Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: yennefer23 »

Hephalump, Nie pytałam o wsparcie konkretnie z OA. Są przecież inne możliwości


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno

matula
Posty: 390
Rejestracja: 16 lip 2013 16:10

Re: Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: matula »

Nastolatka kształtuje właśnie swoja tożsamość w oparciu o 2 rodziny: biologiczną i adopcyjna. Nie jest to dla niej łatwe. Może sie obawiać, że będzie taka jak rodzice biologiczni, albo ich idealizować. Pewnie nie pamięta tak naprawdę własnej matki i tworzy jej obraz dla swoich potrzeb. Często bywa tak, że adoptowana nastolatka trudniej przechodzi okres dojrzewania niz inne dzieci. Nie jest to niczyja wina - ani jej, ani wasza. Radzę przeczekać, w miarę mozliwości starając sie o bezpieczeństwo dziecka. Tu "zwyczajny psycholog" niewiele może pomóc, to musi być ktoś kto ma praktykę wśród dzieci adoptowanych, ewentualnie zmierzył sie z wczesnodziecięcą traumą.

Niestety, na ogół okres dojrzewania adoptowanego dziecka bywa nie tylko bardziej burzliwy ale też dłuższy niż innych dzieci.

Córka równocześnie domaga sie przytulania i odrzuca rodziców. Ja przestałam córkę przytulać, gdy tego widocznie nie akceptowała. Dzisiaj ona się tego domaga jako dorosła. :-D Ja zaś żałuję: bo cytując Keck, Kupecky "to czego chce dziecko, nie jest tym, czego ono potrzebuje".

Znam z autopsji: "wytrzymamy do 18-tki, wytrzymamy do matury, wytrzymamy bo ma egzamin, wytrzymamy bo zdaje egzamin inżynierski". Po drodze musieliśmy wytrzymać, bo jest w ciąży.

Dziecko zaniedbane we wczesnym dzieciństwie nie reguluje swoich emocji, ma potrzebę kontrolowania innych. Może uświadomienie sobie tego pomoże wam znosić ze spokojem powyższe sytuacje.

feel
Posty: 1
Rejestracja: 22 paź 2020 10:09

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: feel »

Witam!
My z mężem mamy podobny problem z 11 córką. Nie chce chodzić do szkoły, odrabiać lekcji, a jest bardzo zdolna. Wyzywa nas od debili, wrednych rodziców, nie jesteśmy jej rodzicami,mamy spadać. Na pytanie jeśli jej źle dlaczego nie odejdzie. Mówi, że nie odejdzie. Grozi jej kurator za nie wywiązywanie się z obowiązków szkolnych. Nie chce słyszeć o psychologu, mówi że ja jestem chora i to ja powinnam się leczyć. Szkoła rozkłada ręce. Jestem zapisana do psychiatry z nią, nie wiem czy pójdzie. W ogóle się nie słucha. Twierdzi, że wszyscy się na nią uwzięli. Są też dobre dni. Przyjdzie przeprosi. Obieca tego nie robić.
Jest u nas od 10 lat.

matula
Posty: 390
Rejestracja: 16 lip 2013 16:10

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: matula »

Nie wiem, czy to jeszcze aktualne. Ale proszę sięgnąć do literatury, ale nie takiej słodkiej, choć opartej na faktach. Cyztaliście już "Wychowanie zranionego dziecka" Keck, Kupecky?

gapka3
Posty: 3
Rejestracja: 24 sty 2012 21:09

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: gapka3 »

Jeśli ktoś tu zajrzy, to mam kilka refleksji dot nastolatek adopcyjnych. Mam w domu 14 latkę i 17 latka. Gdy trafili do nas córka miała 5 lat a syn 8.
Co negatywnego w naszym życiu było/jest: kradzieże, kłamstwa, przemoc dzieci wobec siebie, próby manipulowania, niechęć do nauki, egzaminy poprawkowe.
Co pozytywnego zauważam: usłużność i pomocność dzieci w codzienności (koszenie trawy, 100 herbat dziennie, opieka nad zwierzętami domowymi, towarzyszenie w pracach przydomowych i domowych) , samodzielność, pracowitość (oczywiście "pod nadzorem").
Ale oprócz tego nasze nastolatki: są rozkrzyczane, córka co jakiś czas przypomina mi, że ma żal, że nie jest z "tamtą mamą" choć sama dodaje - "że to na nią powinna się złościć, bo o nią nie dbała", syn marudzi, planuje swoje życie bez nas ale w naszym domu, jak my już pomrzemy...;)
Co działało na nasze dzieci i nadal skłania je do "współpracy" (czasem w ograniczonym zakresie, co prawa ;))? Konsekwencja, wiem ,że to nie działa zbyt dobrze u RAD'ków ale na nasze działa, jak powiemy o konsekwencjach/ karze/nagrodzie to : wali się, pali jest zrealizowane.
Nasze życie to taki mix. Pozytywów i negatywów. Mój, coraz częściej osiągany spokój to w dużej mierze kwestia - oddzielenia tego co jest prawdziwym problemem od tego co jest "przeskalowane przez okres dojrzewania". Od czasu do czasu przypominam sobie jaka ja byłam paskudna w tym wieku dla moich rodziców. To też mi pomaga. No i nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
Czasem wyć mi się chce, czasem myślę, że byłoby mi lepiej bez dzieci. Ale ogólnie pogodziłam się z tym, że one są takie jakie są, kiedy szlag mnie trafia to czytam "Psychopaci są wśród nas" (nie brzmi to pocieszająco ale to zalecenie naszej psycholog ;) albo "Wychowanie zranionego dziecka". To trochę uspakaja.
Pozdrawiam mocno.

matula
Posty: 390
Rejestracja: 16 lip 2013 16:10

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: matula »

Fajnie czytać o tym co juz trochę poza mną. Moim zdaniem te dzieciaki nadal będą dorastać trudniej i dłużej niz inne. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu, ale mimo to naprzód. Pozdrawiam, juz świątecznie.

Nina2
Posty: 777
Rejestracja: 03 cze 2004 00:00

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: Nina2 »

Gapka3 - nam bardzo pomaga, jeśli pamiętamy o tym, o czym napisała na forum (chyba na wątku o nastolatkach) osoba adoptowana:
"Dzieci raz odrzucone mają w sobie wielką dziurę, którą trudno zasypać. Osiągnięcia, umiejętności, nagrody - mogą wcale nie wpłynąć na poczucie własnej wartości takiego wyjątkowo doświadczonego młodego człowieka. (..) Jedynie miłość okazywana właśnie w chwilach porażek i czynionych błędów, złych wyborów - akceptacja w najtrudniejszych momentach - jest tym, co zasypuje tę czarną dziurę emocjonalną."
"(..) głębokich , długotrwałych traum i związanych z nimi następstw nie da się wyleczyć (..). Trzeba się nauczyć z nimi żyć."

"Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu, ale mimo to naprzód." - tak jest i u nas.
Matula, mam do Ciebie prośbę. Kiedyś wspomniałaś o ćwiczeniach pomocnych w łagodzeniu skutków traumy dziecięcej, do stosowania u wczesnych nastolatków. Czy mogłabyś napisać jak takie ćwiczenia wyglądają? Pozdrawiam serdecznie:)

matula
Posty: 390
Rejestracja: 16 lip 2013 16:10

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: matula »

Niestety, ja tego nie pamietam, a zmiana komputera spowodowałą wykasowanie wielu treści. Na dzień dzisiejszy mogę tylko przyznać, że przytulanie nadal jest kluczem do sukcesu. Mimo, że ma sie do czynienia z rogatym dzieckiem. Na pocieszenie moge wysłac na pw fragmenty ksiązki które kiedyś dla siebie tlumaczyłam "Pod maska. Zrozumienie adoptowanego nastolatka".

Nina2
Posty: 777
Rejestracja: 03 cze 2004 00:00

Lekceważenie rodziców adopcyjnych przez nasoletkę

Post autor: Nina2 »

Matula - bardzo proszę, jeśli możesz, przyślij mi fragmenty tej książki.

"Chciałabym, żeby ktoś mnie naprawił, przytulił, powiedział że kocha z wszystkimi moimi wadami. Jestem popsuta i nie da się mnie naprawić." - słowa adoptowanej nastolatki (John Brooks, Mogło być inaczej. Prawdziwa historia rodziców, którzy zrobili wszystko, by ocalić córkę) Nawiasem, mam wrażenie, że ta dziewczyna była do uratowania, gdyby dostawała więcej ciepła i bliskości, właśnie w sytuacjach gdy tę bliskość werbalnie odrzucała. Ale łatwo się pisze..

ODPOWIEDZ

Wróć do „Po adopcji”