"TAKIEGO" dziecka nie przyjmiemy...

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

Post autor: trissmerigold »

I o tym właśnie napisała Aga44 Wink więc chyba nie warto wytaczać kontr-argumentów...
Nikt rozsądny nie odważyłby się stwierdzić,ze porzucenie dziecka to "heroizm"...

Cyba nieporzucanie miałaś na mysli? Bo nierozumiem?

Aga 44 napisala
W sprawie bohaterstwa: moim zdaniem nie mozna oczekiwac heroicznych decyzji od ludzi. To super, jak ktos jest heroiczny. Ale nasza rasa ludzka, z natury, heroiczna nie jest. I jak ktos oczekuje heroizmu od wszystkich, to sie srodze zawiedzie. c. I czasem, najwiecej, na co ich stac, to donosic ciaze, z ktorej rodzi sie niepelnosprawne dziecko. I tyle. I na wychowanie tego dziecka ich nie stac.
I moim zdaniem wynika z tego ze Jej zdaniem nieporzucanie dziecka chorego to heroizm. Ale może Aga sie sama wypowie "co autor mial na mysli" ;)

Dodane po: 5 godzinach 11 minutach:
abejot pisze: Trimessgold , to wspaniale, że podjęłaś już decyzję,ale od chęci do realizacji droga jeszcze daleka...
Ośrodki Adopcyjne nie zwasze wym agają 5 lat stażu małżeńskiego, ale warto dać dziecku stabilny dom.
Jak mówi powiedzenie " albo rybki albo akwarium" :wink:
Podjelismy decyzje że jesli adoptujemy to tylko dziecko z porazeniem mozgowym.
Myslisz ze mogą nam niepozwolic? Mysle ze 2letni staz powinienwystarczyc...
Co niby ma byc rybkami a co akwarium?bo nie zrozumialam dowcipu

Dorunia
Posty: 9261
Rejestracja: 04 kwie 2002 00:00

Post autor: Dorunia »

Zapraszam do dalszej dyskusji na części wyłączonej z wątku TUTAJ
Daniel, Adaś i Lena - pełnia szczęścia!

Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

Post autor: trissmerigold »

A wiecie co mi się nasunęło? Kojarzycie ten polski film z lat 80-tych"Jeśli się odnajdziemy" ? (oparty na faktach)Tam rodzicow ado nie mogla znalezc dziewczynka na diecie bezglutenowej. Czy teraz dla kogos dieta bezglutenowa moze byc powodem odmowy? Nie sądzę, teraz to jest raczej drobny problem, prawda? Z tej pewnie przyczyny ze wtedy produkty bezglutenowe się heroicznie zdobywalo, a teraz sie je zwyczajnie kupuje. I mysle że podobnie moze byc z MPD- jesli są mozliwosci rehabilitacji i nie wymaga to jakichs heroicznych wysilkow , to nie jest to problem.

Awatar użytkownika
kruffka
Posty: 7
Rejestracja: 13 kwie 2006 00:00

Post autor: kruffka »

trissmerigold: rzeczywiście w sprawie adopcji dzieci niepełnosprawnych dużo się zmienia.
Na przykład w jednej tylko agencji adopcyjnej w Stanach, z którą się skontaktowałam, mają listę ponad 200 rodzin oczekujących na adopcję dziecka z zespołem Downa. U nas nie ma takich rodzin, ale mam nadzieję, że kiedyś będą...

Awatar użytkownika
Wiki78
Posty: 125
Rejestracja: 01 lis 2006 01:00

Post autor: Wiki78 »

Podbijam, u nas temat na czasie, moze jeszcze komus sie przyda.

Awatar użytkownika
Klemunia
Posty: 29
Rejestracja: 23 wrz 2008 00:00

Post autor: Klemunia »

Dziekujemy Wiki78 :)

Dla mnie tez temat na czasie. Podczas pierwszej wizyty w OAO dlugo omawialismy ewentualne schorzenia dziecka ktore mozemy adoptowac wymienilismy brak sluchu, wady serca, wzroku, klopoty z chodzeniem, brak konczyny, zajecza warge, cukrzyce. Mimo to Pani kazala nam sie jeszcze zastanowic 'obszerniej', a to strasznie trudne bo musielibysmy usiasc z encyklopedia medyczna i odfajkowywac. Nie wiem jak inaczej ustosunkowac sie do roznych schorzen bo trzeba je w tym celu najpierw znac :?

Awatar użytkownika
Wiki78
Posty: 125
Rejestracja: 01 lis 2006 01:00

Post autor: Wiki78 »

My opracowujemy temat od drugiej strony - bez wymieniania konkretnych chorob. Na spotkaniach indywidualnych bedziemy to szerzej i bardziej szczegolowo omawiac. Teraz mamy sie zdeklarowac (?) pisemnie w ramach pisania zyciorysu - jakie dzieci chcemy. Poki co stanelo na tym, ze dzieci maja byc wzglednie zrowe, tzn z chorobami dajacymi sie wyleczyc bez wielomiesiecznego kursowania miedzy szpitalami a domem... Przy przyjeciu trojga rodzenstwa moze to byc niewykonalne. Bez chorob psychicznych, oczywiscie opoznienia spowodowane przez rodzine biologiczna i zycie w placowce sie nie licza i je bedziemy wyrownywac. Zaznaczylam, ze boje sie silnego FAS (dzieci w wieku 0-7, wiec przy starszych da sie ta sile jakos okreslic), a takze chorob rodzicow - schizofrenia, plasawica i podobne. Maz dodal molestowanie seksualne, ktore czesto wymaga specjalistyczne dlugotrwalej terapii.

Awatar użytkownika
Klemunia
Posty: 29
Rejestracja: 23 wrz 2008 00:00

Post autor: Klemunia »

No tak, tym molestowaniem dalas mi do myslenia, szczegolnie po skonczonej dzis lekturze 'Skrzywdzonej' autorki Cathy Glass (bardzo polecam!) zgadzam sie z Wami. Swoja droga to straszne ze tym najbardziej skrzywdzonym dzieciom zawsze najtrudniej bedzie znalezc rodzine :(

Awatar użytkownika
niutka1
Posty: 43
Rejestracja: 03 mar 2009 01:00

Post autor: niutka1 »

Chore dziecko to obciążenie, nie każdy potrafi sobie z nim poradzić...
Swoja droga to straszne ze tym najbardziej skrzywdzonym dzieciom zawsze najtrudniej bedzie znalezc rodzine Sad
tak, bo to musi być rodzina naprawdę dobra, odpowiednia dla tego dziecka, by ponownie nie zostało skrzywdzone

Ja odpowiadając na pytanie- nie zdecydowałabym sie na dziecko z cięzkimi schorzeniami, duza niepełnosprawnością, gdyz moja rodzina ma takie uwarunkowania jakie ma... nie moglibysmy sobie pozwolic na całkowite poświęcenie sie temu dziecku, bo mamy juz dzieci.



Pracowałam kiedys w przedszkolu z dziećmi upośledzonymi i dzieki temu wiem, że dziecko z ciężkim upośledzeniem nie miałoby w naszej rodzinie odpowiedniej opieki, po prostu nie mamy takich mozliwości i ja nie jestem odpowiednia osoba do takiego dziecka.

Oczywiście czyms zupełnie innym jest gdy dziecko, które już jest nasze zachoruje... To jest juz po prostu taki los, ale nie świadomy wybór.

jesli chodzi o dziecko np z ZD to musimy wziąc też pod uwagę, że ono może nigdy nie byc samodzielne, a wówczas co po naszej śmierci- ? obciążac tym dzieci biol... może one wcale sobie by tego nie zyczyły... a np DPS to troche przerażająca perspektywa...

dlatego takie sprawy trzeba głęboko przemysleć

Awatar użytkownika
kolorowa_pisanka
Posty: 157
Rejestracja: 10 lis 2008 01:00

Post autor: kolorowa_pisanka »

Jak ze wszystkim w życiu, i tutaj tzreba wykazać wiele pokory.
Pokora oznacza dla mnie zrozumienie własnych ograniczeń i danie sobie prawa by je posiadać, a potem - mierzenie sił na zamiary.
Nie znoszę wszytskich akcji na "hurra!!!!" - wszystko jest możliwe - nie ma rzeczy nie do pokonania i inne takie. Oczywiście, ze można przyjać kazde dziecko, ale tzreba pomyśleć nie o samym pzryjęciu, ale o późniejszym życiu!!! Bo adopcja nie polega na heroicznym PRZYJĘCIU, ale na ŻYCIU Z DZIECKIEM i przygotowaniu o do samodzielości w tym życiu właśnie. Wolno mi nie mieć siły na bardzo chore dziecko albo na dziecko zagrożone poważną chorobą. Taką decyzję zrozumie tylko ten, który się podobnie chorą osobą opiekował.

Doszłam na podstawie wcześniejszych doświadczeń do takiej refleksji: radykalnie mają prawo wypowiadać się tylko ci, którzy wiedzą praktycznie o czym mówią. Oczywiście, dyskusja jest ważna, ale pozbawiona radykalno-nieomylnych sądów. :!:

Nie czułabym sie na siłach pzyjąć dziecka upośledzonego, z zespołem Downa lub inną powazną chorobą genetyczną, z poporodową dystocją barkową, ze skutkami głębokiego niedotlenienia przy porodzie, z porażeniem mózgowym, z poważną wadą serca lub innych narządów wewnętrznych, z historią chorób psychicznych w rodzinie (zwłaszcza schizofrenia) i epilepsji. Mogłabym dziecko ze wzmożonym / osłabionym napięciem mięśniowym, z alergią.

Teraz coś dla wszystkich radykałów. To nie bedzie o dziecku, ale o pewnym mechaniznie "wydawania sądów" u ludzi:
Kiedy oddawaliśmy dziadka wymagającego całodobowej opieki lekarskiej do Domu Opieki niedaleko miejsca zamieszkania, było sporo tzw. "społecznego oburzenia". Byliśmy, jednym słowem, takie niewdzięczne ...świnie którym się nie chciało opiekować staruszkiem po wylewach. Ci jednak, którzy tak chętnie radykalnie się wypowiadali, nie byli zainteresowani faktem, ze: po zakończeniu urlopów bezpłatnych, z uwagi na zachowanie zatrudnienia i na obciążenia kredytowe nikt z pracy zwolnić się nie mógł, dwie kolejne opiekunki odeszły w ciągu czterech miesięcy (żadna nie chciała zmywać ze scian obiadu, ani myć łazienki wysmarowanej fekaliami - przepraszam za dosłownośc, dochodziły nas natomiast słuchy ze chętnie spedzaja czas w pobliskim sklepie plotkując przy kawie z ekspedientką), żadnej nowej opiekunki chętnej na niezłe warunki finansowe nie udało się juz znaleźć, nikogo nie obchodziło że dla osób opiekujących sie takim chorym jest to obciążenie psychiczne a jeśli się mieszka w małej miejscowości to nie ma czasu jechać 'do miasta' żeby skorzystać z pomocy psychologa kiedy własnie psychika siada. Kogo obchodziło, ze dziadek po wylewach często zupełnie stracił jasnośc umusłu robił się nieprzewidywalny? Np. rozbił okno laską, rzucał bułkami podanymi na śniadanie, próbował z niedowładem nóg chodzić po schodach z których spadł, kiedy opiskun poszedł skorzystać z toalety. Kto zrozumie w 100% o czym piszę, jeśli tego nie przeżył?

Otóż nikt.
:-)

Pozdrawiam wszystkich radykałów i wszystkich wyważonych.

kolorowa
"Wariaci, podobnie jak dzieci, nie dają za wygraną, dopóki ich życzenie nie zostanie spełnione." Paulo Coelho

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość »

kolorowa_pisanka pisze:Jak ze wszystkim w życiu, i tutaj tzreba wykazać wiele pokory.
(...) Bo adopcja nie polega na heroicznym PRZYJĘCIU, ale na ŻYCIU Z DZIECKIEM i przygotowaniu o do samodzielości w tym życiu właśnie. Wolno mi nie mieć siły na bardzo chore dziecko albo na dziecko zagrożone poważną chorobą.
zgadzam się w całej rozciągłości.
nie jest wielkim problemem "wziąć" takie dziecko, ale żyć z nim przez resztę życia. i przyznanie się do tego, że świadomie nie jest się gotowym na to, nie jest, a przynajmniej nie powinno być niczym złym.
pozdrawiam

Awatar użytkownika
Bea_7
Mateczka
Mateczka
Posty: 4220
Rejestracja: 18 sty 2005 01:00

Post autor: Bea_7 »

Lilka08, dnia 07.04.2009 pisze:Witam wszystkich,
Byliśmy niedawno na spotkaniu, temat rozmowy "nasze oczekiwania". wiedziałam ze bedzie to najtrudniejsza rozmowa. Bardzo sie boje ze nie poradze sobie z dzieckiem chorym dlatego powiedzielismy o naszych obawach. Że chcemy dziecko, ktore nie bedzie w znacznym stopniu odbiegało w rozwoju od rowniesnikow. Boje sie adoptowac dziecko matki ktora piła w czasie ciaży, narkomanki oraz matek z chorobami psychicznymi. martwię się ze bedziemy źle postrzegani w osrodku, ze nie potrafimy zaakceptowac takich faktow. Napiszcie prosze czy tez mieliscie obawy i jak sobie z tym radziliscie. Pozdrawiam
madzialenka, dnia 07.04.2009 pisze:Lilka, nie zamartwiaj się na zapas. Każdy z nas przechodził taka rozmowę i myślę, że dla każdego była ona trudna... Ja też miałam strasznego pietra, bo okazało się, że pełno we mnie uprzedzeń i irracjonalnych lęków :roll: Więcej nawet niż u mojego męża! Ale prowadząca na koniec uspokoiła nas, że niepotrzebnie mamy takie wyrzuty sumienia, że najważniejsze to być szczerym. Przecież nie chodzi o to, aby "ładnie" wypaść przed panią z ośrodka! Lepiej na tym etapie uświadomić sobie nasze lęki, obawy, niż potem przelewać fobie na nasze dziecko, prawda? Jeśli nie zaakceptujemy zawczasu faktu, że nasza pociecha ma taką historię a nie inną, to potem odbije się to na całej naszej rodzinie, niestety. A wtedy adopcja nie ma szans pełnego powodzenia...
Hubertus, dnia 08.04.2009 pisze:Lilka08 Uszy do góry :lol: każdy przechodził to samo. Niewielu jest ludzi mających siłę i predyspozycje do wychowania chorego dziecka, do tego równiez trzeba mieć dużo czasu, bo to przeciez dzieci specjalnej troski. I nie jest to tylko lenistwo pozostałych rodzin ado.
Co do dzieci mam, które piły, hmmmm, zapytaj Panie w Ośrodku, czy znają mamę, która nie piła. Odsetek na pewno jakiś jest, ale wydaje mi się że w granicach błędu statystycznego. :wink: Na kolejnych etapach rozmów i szkolen zadawaliśmy sobie pytanie już nie o to, czy sobie poradzimy z ew. wadami dziecka, tylko z jakimi chorobami sobie poradzimy, a z jakimi nie. Poczytaj 'adopcyjne dylematy' - ten wątek bardzo nam pomógł. Polecam też FAScynujące forum, na wszelki wypadek.
Nasza Prowadząca na tej rozmowie pytała konkretnie: alergie, rozszczep podniebienia, zajęcza warga, otwór owalny w sercu, WNM, krzywica, atopowe z.s., upośledzenie, FAS itd itd. Może sama nie wiesz ile rzeczy uznacie za "zwyczajne"...
Mamy synka, na którego nikt w innym województwie się nie zdecydował. I całe szczęście :-) teraz to zdrowy różowy bobas, a był przerażający w wyglądzie i opisie medycznym!!!

Awatar użytkownika
Madźka
Posty: 6235
Rejestracja: 25 paź 2002 00:00

Post autor: Madźka »

Gantos pisze:Dawno już nikt nie zaglądał na ten wątek - zastanawiam się czy wśród adoptujących są rodziny adopcyjne które już adoptowały albo są gotowe przyjąć dziecko z zespołem Downa czy zespołem Fas?
rysia1206 pisze:Cześć Dziewczyny,

to i ja się przyłączę do rozmowy, na drugim spotkaniu w OA rozmawialiśmy na temat jakiego dziecka nie przyjmiemy i to było baaaardzo trudne spotkanie. Jak większość z nas chcielibyśmy mieć w miarę zdrowe dzieci, pani z oa powiedziała że nie ma 100% zdrowych dzieci w dd i zawsze są jakieś powikłania czy w mniejszej czy większej postaci. Matki tych dzieci to przeważnie piły w ciąży i nie wiadomo jak to wszystko wpłynie na dziecko i jego późniejszy rozwój i my na podstawie chorób, które nam omawiano stwierdzilismy, że:

1. FAS - w łagodnej postaci tak.
2. nie chcemy dziecka, którego rodzice mieliby ciężkie choroby psychiczne
3. dziecko może być z gwałtu, poczęte w więżieniu.
4. nie chcemy dziecka, którego mb. brała w ciąży narkotyki
5. dziecko może być innej narodowości niż polskie.

Wszystkie te rozmowy były trudne :(

brombaiinni
Posty: 2
Rejestracja: 03 lut 2011 14:50

Re: DZIECI poszukują RODZICÓW!!!

Post autor: brombaiinni »

witam serdecznie,
zaglądałam tu czasem, ale pierwszy raz piszę...
- jeśli złe miejsce, to proszę o przerzucenie do właściwego i informację, gdzie jestem :)

mamy z mężem już kwalifikację i czekamy właśnie na rodzeństwo - dwójeczkę dzieciaczków do 5 r.ż., względnie zdrowych (choroby somatyczne poza chorobami OUN, z którymi da się dożyć do wieku dorosłego nie są problemem).

jesteśmy z centralnej Polski (mieszkamy na wsi),
jeśli ktoś by coś wiedział, to polecamy się uwadze.

pozdrawiam

brombaiinni
Posty: 2
Rejestracja: 03 lut 2011 14:50

Re: DZIECI poszukują RODZICÓW!!!

Post autor: brombaiinni »

witaj omilka,
tak, oczywiście chodzi mi o adopcję.
stronę - pragnienie dziecka znam, ale...
baza nie działa, a proponowane dzieci (przynajmniej te, o których wiem), na tyle mają deficyty, że trudno znaleźć dla nich rodzinę :(
my nie mamy, też z racji osobistych doświadczeń, gotowości na adopcję dziecka mocno zaburzonego :(,
więc staramy się szukać sami...
pozdrawiam serdecznie

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”