"TAKIEGO" dziecka nie przyjmiemy...

O adopcji na poważnie. Czy adopcja jest lekarstwem na nasze problemy? Dlaczego adoptujemy? Czego się boimy? Może ktoś ma już gotową odpowiedź?

Moderator: Moderatorzy adopcyjne dylematy

ODPOWIEDZ
dominika
Posty: 354
Rejestracja: 27 cze 2002 00:00

Post autor: dominika »

Aga44 pisze: Tak to jest z tymi nieszczesnikami, ktorzy oddali dziecko, ktore najpierw przyjeli (trissmerigold, zgadzam sie, ze to nie to samo co powiedzenie 'nie' na propozycje adopcyjna).
Wydaje mi się, że nie wszyscy jednakowo interpretują diagnozę, jaką postawiono temu dziecku.

Lektura innego forum, gdzie sporo się pisze o dzieciach z FAS w ostrzejszej postaci, pozwala mi inaczej widzieć decyzję tych ludzi. A FAS to małe piwo...

Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

Post autor: trissmerigold »

Cześć abejot, jestem :)
abejot pisze:Niestety można porzucić dziecko, " które się własną decyzją( Question ) powołało do istnienia"... Dzięki takim własnie " porzuceniom byc może ja sama bedę miała szanse być przybraną matką...
Dziękuję ci za ten znak zapytania. Właśnie w tym sęk, że dzieci ktore trafiają do adopcji nie były raczej powołane do życia świadomą decyzją tylko np owocem alkoholowego upojenia w melinie, owocem gwałtu, a w najlepszym razie owocem seksu nastolatki, ktorą potem wykleli rodzice.
Prawdopodobnie porzucili by tak samo dziecko zdrowe jak i chore.
Te dzieci z artykułu w DF też pochodziły z rodzin patologicznych.

abejot pisze:Nie mogę ziać niechęcią do takich ludzi, bo nie mogę nienawidzić rodziców biologicznych swojego przyszłego dziecka, do niczego dobrego to nie prowadzi Exclamation
Masz rację. To ludzie na pewno zagubieni i nieszczęśliwi, być może to obiektywnie nie jest ich wina. Podobno teraz nie mowi się juz rodzina patologiczna tylko dysfumkcyjna
Też zatrzymala bym się na tej wyrozumiałej ocenie, gdybym nie miała swiadomosci, ze oprocz Twojego przyszlego dziecka, ludzie ci plodzą takze dzieci, ktore są skazane na cierpienie. Moj stosunek, do tych ludzi jest taki sam jak do przestepcow, ktorzy jasne ze mieli pokręcone nie ze swojej winy życiorysy- ale przeciez to marna pociecha dla tych ktorzy z ich winy cierpią....
abejot pisze:A propos rzekomej odpowiedzialnosci rodziców chorego dziecka, to winą można obarczać jedynie pulę gentyczną rodzaju ludzkiego, i błędy Matki Natury :roll:
Jeszcze raz pisze ze nie chodzi o odpowiedzialnosc za chorobę, tylko ża decyzję o porzuceniu wlasnego dziecka.
Wydaje mi się, że ty i Kasia jestescie w stanie rozgrzeszyć ludzi, ktorzy to zrobili, nawet tych "niepatologicznych" i dlatego jestem tak zbulwersowana.

EDIT : tzn zeby było jasne: Jestem w stanie usprawiedliwic alkoholiczkę z meliny że oddała uposledzone dziecko, ją sytuacja faktycznie przerosla. Ale w glowie mi się mie miesci ze sytuacja moze przerosnąć parę , ktora 9 miesięcy wczesniej szalała ze szczescia na widok pozytywnego testu ciążowego.
abejot pisze:równo rodzice biologiczni mają prawo zrzec się dziecka, stąd dzieci do adopcji z uregulowaną sytuacją prawną Smile

I rodzice adopcyjni też mają prawo rozwiązać adopcję...przykre to ale prawdziwe... Crying or Very sad

To tak w kwestii prawodawstwa Wink
Prawo w znaczeniu niekaralnosci za ten czyn mają ,i dobrze , bo inaczej mogloby dochodzic do dzieciobojstw, ale prawa moralnego nie. Czyli mowiąc inaczej postepują podle i egoistycznie i "oblewają egzamin z czlowieczenstwa"

Dodane po: 25 minutach:
Aga44 pisze:ie mozna racjonalnie oczekiwac, ze kazdy rodzic przejmie za swoje dziecko odpowiedzialnosc. Dlatego wlasnie, ze 'ludzie sa rozni' jak pisze slusznie Kasiavirag. Gdyby wszyscy przejmowali odpowiedzialnosc, nie byloby tego forum. Zadna z nas nie mialaby szanse na bycie mama (no, oprocz Kasi zmieszanej Wink
Rozumiem was dziewczyny naprawdę . Jak czytam o leczeniu nieplodnosci, to obawiam sie ze i dla mnie moze byc to jedyna szansa.

Tylko... Co będzie jesli kiedyś medycyna i nauka wyeliminują problem nieplodnosci?( Ile z nas, oprócz Kasi, zdecydowaloby sie na adopcje gdyby moglo urodzić???) Czy ludzie wtedy staną sie mniej "rozni"? (pytanie retoryczne) I co wtedy bedzie z porzuconymi dziećmi?

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

trissmerigold pisze:Dziękuję ci za ten znak zapytania. Właśnie w tym sęk, że dzieci ktore trafiają do adopcji nie były raczej powołane do życia świadomą decyzją tylko np owocem alkoholowego upojenia w melinie, owocem gwałtu, a w najlepszym razie owocem seksu nastolatki, ktorą potem wykleli rodzice.
Prawdopodobnie porzucili by tak samo dziecko zdrowe jak i chore.
hmm. Triss, przejź się do przynajmniej dóch oao i zapoytaj jak to jest, że świadomie powołane do zycia dzieci też są oddawane do adopcji. Jak isę pozna ogrom alternatyw życiowych to się i horyzont poglądó polaryzuje. To raz.
Dwa:
tak sobie myśle, ze ja nie mam żadnego moralnego prawa osądzać moralnosci innych. A już w kategoriach mojego chrześcijaństwa to ja kamieniem nie będe rzucać, wytykać palcami.
p.s. pierwszą sprawą jaką BĘDZIESZ MUSIAŁA zaakceptować jako kandydat na rodzica adopcyjnego jest pozytywny stosunek do rb twojego dziecka. Inaczej kuku zrobisz i dzieciakowi i sobie samej.Czasem przyznam, jest to ogromnie trudna sprawa. Ale takiej własnie wrazliwości dla dobra dziecka wymagają oao. Bo jak to pisał Michel Quoist:
Nie będziecie sądzić moich nieznanych rodziców, będziecie im dziękować i pomożecie mi ich szanować,
Gdyż wiem to, ze będę musiał pokochać ich w cieniu, jeśli chcę kochać siebie w świetle.
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

Post autor: trissmerigold »

abejot pisze:
hefalump pisze:abejot czytałam.... choć jestem mamą bio a nie ado to czasami zaglądam na Wasze stronki (chyba nie macie mi za złe :wink: )
no coś Ty :wink: zaglądaj, zaglądaj...patrzysz na problem z innego punktu widzenia,to zawsze wnosi swieżość do dyskusji...


Mówią,że korzystanie z komórki jajowej dawczyni to rodzaj" adopcji"...
Ale to są 2 zupełnie rózne bajki.
Ja nie mogę donosić ciąży, pewna " wrażliwa" kolezanka, zapytała czy nie myslę o skorzystaniu z usług kobiety, tzw. zastępczej matki, która donosi nasz " embrion"...Obruszyłam się, to jest dla mnie niedopuszczalne, potraktowac drugiego człowieka jako narzędzie, jak " inkubator".
Ja mam takie poczucie, ze jesli moje dziecko nie może się z nas narodzić, jesli nie będzie cząstką nas samych,to nie satysfakcjonowało by mnie gdyby było np " fifty-fifty"...
A adoptowane dziecko będzie wspólne, mimo że nie " z krwi i kosci" ale nasze, decyzja o adopcji to dla mnie dowód wartosci naszego związku :!:

Nie myśl, że kwestionuję Twój wybór, to Wasze życie i Wasze decyzje.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Wydaje mi się ze jest ogromna roznica miedzy skorzystaniem z cudzej komorki jajowej a cudzej macicy. Kiedy mysle o ewentualnej nieplodnosci najbardziej boli mnie to że nie będe w ciązy, nie poczuje ruchow dziecka , nie bede mogla dbac o nie od poczatku jego istnienia. To ze adoptowane dziecko nie bedzie mialo moich genow wogole nie ma dla mnie znaczenia

Awatar użytkownika
abejot
Posty: 3017
Rejestracja: 03 lis 2004 01:00

Post autor: abejot »

Hmmm, Trimessgold, megalomanką nie jestem :wink: nie cierpię z powodu swej prawdopodobnej " smierci genetycznej"...

Nie cierpię również szczególnie z tego powodu,że byc moze nie bedzie mi dane " poczuć ruchów dziecka w ciąży" itp itd, że nie bedę karmić piersią...Bo podobno więż między ssakami rodzi sie przez przytulanie :wink:

Odkad zyję mam podstawową potrzebę, miłosci, a teraz jako nieco dojrzalszy człowiek, wiem że tym potencjałem mogę się podzielić :D

I miłosc do adoptowanego dziecka ma dla mnie " głębszy sens" niż do biologicznego. Kochać urodzone przez siebie dziecko- to takie oczywiste...

Trimessgold, a może Ty jednak możesz i bedziesz miała biologiczne dzieci :?: Dojrzewanie do adopcji, to nie taka prosta i szybka sprawa...

anonymouse019
Posty: 4723
Rejestracja: 12 sie 2006 00:00

Post autor: anonymouse019 »

treść postu usunięta na
prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
abejot
Posty: 3017
Rejestracja: 03 lis 2004 01:00

Post autor: abejot »

hefalump pisze: MY, z racji swojej pracy i małego dziecka w domuu nie mogliśmy się udać do innych ośrodków, poza nasze miejsce zamieszkania (szkolenia itp...). Niesterty miejscowe OAO postawiły spawę jasno - preferują pary bezdzietne bo "nie ma dzieci do adopcji, a jest dużo chętnych".
Hefalump... nie ma sensu tłumaczyć się ze swoich wyborów i decyzji...Podjeliscie taką a nie inną decyzję, bo była Wam bliższa... Są pary, które pragnac adoptowac dziecko udaja się np z Warszawy do Wałbrzycha :wink:
Dla mnie np podjecie procedur wspomaganego rozrodu jest tak " nie po drodze",ze zupełnie sobie tego nie wyobrażam i nie dopuszczam do siebie, choć wszystko jest dla ludzi :!:
Z racji przyrodniczego wykształcenia i zamiłowań postrzegam życie na swój sposób i np adopcja jest dla mnie zgodna z naturą( w świecie zwierząt sie zdarza, nawet między gatunkami...) a zapłodnienie pozaustrojowe dla mnie nie jest zgodne z naturą....

Dla Ciebie istotne było urodzenie dziecka przez "samą siebie" bez obciążęń genetycznych chorobą, przy użyciu komórki innej kobiety i OK, to Twoja decyzja.
Każdy z nas będzie ponosił konsekwencje swoich decyzji, i tyle :wink:
Pozdrawiam!!!

Awatar użytkownika
ika_28
Posty: 260
Rejestracja: 15 mar 2003 01:00

Post autor: ika_28 »

Trimessgold
trissmerigold pisze:Tylko... Co będzie jesli kiedyś medycyna i nauka wyeliminują problem nieplodnosci?( Ile z nas, oprócz Kasi, zdecydowaloby sie na adopcje gdyby moglo urodzić???) Czy ludzie wtedy staną sie mniej "rozni"? (pytanie retoryczne) I co wtedy bedzie z porzuconymi dziećmi?
Będą chętni do adopcji zawsze, nawet gdyby medycyna ... choc raczej będzie odwrotnie, coraz wiecej par ma problemy z płodnością.
Naprawdę decyzja o adopcji to czesto coś więcej niż : "chcemy mieć dziecko".
Marzę o trzecim dziecku, mysle, że może kiedyś. Byłoby to na 100% dziecko adoptowane, choć i urodziłam, i adoptowałam.

Awatar użytkownika
abejot
Posty: 3017
Rejestracja: 03 lis 2004 01:00

Post autor: abejot »

ika_28 pisze:
Będą chętni do adopcji zawsze, nawet gdyby medycyna ... choc raczej będzie odwrotnie, coraz wiecej par ma problemy z płodnością.
Naprawdę decyzja o adopcji to czesto coś więcej niż : "chcemy mieć dziecko".
Ika_28 powiem tylko 3 słowa: yes, yes, yes :D
dobrej nocki rozdarte duszyczki :wink:

Awatar użytkownika
kasiavirag
Mateczka
Mateczka
Posty: 4121
Rejestracja: 24 lip 2002 00:00

Post autor: kasiavirag »

ika_28 pisze:Marzę o trzecim dziecku, mysle, że może kiedyś. Byłoby to na 100% dziecko adoptowane, choć i urodziłam, i adoptowałam.
taaa, ja też chciałam adoptowane, przyznaję otwarcie: zupełnie bez świadomości się porobiło :) :) :), a że będzie 3 chłopak, to mój ojciec stwierdził: to co? czwarta będzie adopcja?, że niby dziewczynkę bym też chciała mieć :hihi:
p.s. uprasza się mode zeby nie kasował bo to dla rozluźnienia atmosfery i pokazania wielości rozwiązań :wink:
Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Awatar użytkownika
mankat
Posty: 241
Rejestracja: 09 lis 2004 01:00

Post autor: mankat »

kasiavirag pisze:a że będzie 3 chłopak
oooooo?! :hihi: =D>
/m.
p.s. j/w :wink:
mankat
mama mismisia i lelka

Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

Post autor: trissmerigold »

Iga i Kasia :caluje dla was :). Ja tez zastanawiam sie nad zaadoptowanie i to wlasnie dziecka z porazeniem niezaleznie od mozliwosci urodzenia. Ale tak naprade to liczba adopcji by wtedy spadla
Poradnik Bociana pisze:[

Według badań najczęściej powtarzającym się powodem (89%) adopcji jest posiadanie pełnej rodziny.
Osoby te chcą zapełnić pustkę, mają poczucie mniejszej wartości, chcą się dzielić uczuciami i spełnić własne marzenia. Preferują oni dzieci do lat 3.


Awatar użytkownika
abejot
Posty: 3017
Rejestracja: 03 lis 2004 01:00

Post autor: abejot »

A dlaczego liczba adopcji "WTEDY: by spadła :?: czegos tu nie rozumiem...

Co do Twojego cytatu z " Poradnika Bociana"...To są badania, statystyki, uogólnienia...

Ja nie mam potrzeby zapełniania pustki w zyciu przez adopcję, bo takowej " pustki" nie czuję...
Mimo tego,że bezdzietni czujemy się w małżeśństwie szczęsliwi dlatego chcemy się tym ciepełkiem podzielić :love:

Awatar użytkownika
trissmerigold
Posty: 64
Rejestracja: 16 wrz 2006 00:00

TAKIEGO" dziecka nie przyjmiemy...???

Post autor: trissmerigold »

Aga44 pisze:W sprawie bohaterstwa: moim zdaniem nie mozna oczekiwac heroicznych decyzji od ludzi. To super, jak ktos jest heroiczny. Ale nasza rasa ludzka, z natury, heroiczna nie jest. I jak ktos oczekuje heroizmu od wszystkich, to sie srodze zawiedzie. Chyba racjonalne jest oczekiwac od ludzi, ze beda starac sie dokonywac najlepszych decyzji, na jakie ich stac. I czasem, najwiecej, na co ich stac, to donosic ciaze, z ktorej rodzi sie niepelnosprawne dziecko. I tyle. I na wychowanie tego dziecka ich nie stac. Mysle, ze to smutne. I szkoda, ze ich nie stac. Ale nie mozna takimi ludzmi gardzic - bo nigdy nie znamy do konca ich motywow
Heroizmem być może jest decyzja o zadoptowaniu niepelnospranego dziecka ( Chociaż ja się bohaterką nie czuję. Dla mnie bohaterstwem jest prowadzenie rodzinnego domu dziecka) ale napewno heroizmem nie jest nieporzucanie wlasnego (urodzonego czy adoptowanego) dziecka jesli okaze sie chore! No chyba ze swiat chyli się ku upadkowi
:?

Dodane po: 8 minutach:
dominika pisze:
Aga44 pisze: Tak to jest z tymi nieszczesnikami, ktorzy oddali dziecko, ktore najpierw przyjeli (trissmerigold, zgadzam sie, ze to nie to samo co powiedzenie 'nie' na propozycje adopcyjna).
Wydaje mi się, że nie wszyscy jednakowo interpretują diagnozę, jaką postawiono temu dziecku.

Lektura innego forum, gdzie sporo się pisze o dzieciach z FAS w ostrzejszej postaci, pozwala mi inaczej widzieć decyzję tych ludzi. A FAS to małe piwo...
Ależ ja rozumiem tą diagnoze: Wynikalo z niej b. glębokie uposledzenie umyslowe. Byc moze dziecko będzie intelektualnie na poziomie niemowlaka. Ale takie dziecko też potrzebuje milosci. Co więcej bez milosci skazane jest na smierc. (czytalam artykul z ktorego wynikalo że dzieci w takim stanie żyją tak dlugo jak dlugo sa kochane. Otoczone najlepszymi pielegniarkami i sprzetem ale bez milosci umierają)

O jakim forum mówisz?

Awatar użytkownika
abejot
Posty: 3017
Rejestracja: 03 lis 2004 01:00

Post autor: abejot »

trissmerigold pisze:
Heroizmem być może jest decyzja o zadoptowaniu niepelnospranego dziecka(...)ale napewno heroizmem nie jest nieporzucanie wlasnego (urodzonego czy adoptowanego) dziecka jesli okaze sie chore!
I o tym właśnie napisała Aga44 :wink: więc chyba nie warto wytaczać kontr-argumentów...
Nikt rozsądny nie odważyłby się stwierdzić,ze porzucenie dziecka to "heroizm"...

Trimessgold, to wspaniale, że podjęłaś już decyzję,ale od chęci do realizacji droga jeszcze daleka...
Ośrodki Adopcyjne nie zwasze wym agają 5 lat stażu małżeńskiego, ale warto dać dziecku stabilny dom.
Jak mówi powiedzenie " albo rybki albo akwarium" :wink:

Dodane po: 4 minutach:

[b]PS [/b]Trimessgold, byc może to forum jest też na Bocianie...wstukaj sobie "FAS" w wyszukiwarkę, to się okaże...pozdrawiam...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Adopcyjne dylematy”