Autor:

admin

Data publikacji:

27.09.2019

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Psychologiczne aspekty niepłodności

psychologiczne aspekty niepłodności

Spis treści:

Starając się opisać zagadnienie tak szerokie i wieloaspektowe jakim są psychologiczne aspekty niepłodności, warto przyjrzeć się mu z perspektywy kobiety i mężczyzny na różnych etapach drogi, jaką z konieczności podążają osoby niezamierzenie bezdzietne chcące zrealizować swoje marzenie o posiadaniu dziecka.

Kto jest niepłodny?

W polskim prawodawstwie niepłodność społeczna nie istnieje. Nie ma odniesień do par jednopłciowych oraz kobiet, które pragnęłyby urodzić dziecko nie będąc w związku. Nie oznacza to bynajmniej, że te sytuacje nie mają miejsca, a osoby niepłodne z przyczyn społecznych nie cierpią. Wręcz przeciwnie, ich cierpienie jest ogromne, ponieważ ból spowodowany brakiem dziecka pogłębia jeszcze cierpienie płynące z poczucia bycia człowiekiem pominiętym przez prawo, a więc w pewnym sensie nieistniejącym członkiem społeczeństwa. Zanegowanie praw oraz potrzeb tych osób i zabranie im szansy na rodzicielstwo sprawia, że niepłodność społeczna wydaje się w Polsce być szczególnie dotkliwą. Niepłodnością społeczną można także nazwać sytuację osób, które z różnych przyczyn weszły w związki i zdecydowały się na rodzicielstwo w późniejszym wieku – małżeństwa i związki partnerskie są coraz częściej zawierane przez osoby po czterdziestym roku życia, które długo szukały swojego życiowego partnera lub mają za sobą wcześniejsze nieudane związki. Są to także osoby, którym wiele lat zajęło wyjście ze związku, w którym doświadczały przemocy czy były ofiarami uzależnienia partnera/partnerki i dopiero teraz są gotowe do rozpoczęcia w życiu nowego rozdziału, także do rodzicielstwa. Niestety najczęściej okazuje się, że w momencie kiedy pokonali wreszcie inne przeciwności, na przeszkodzie stanęła biologia. Ich cierpienie jest przytłaczające.

Niepłodność dotyka także osób, które w dzieciństwie lub wczesnej dorosłości przeżyły ciężką chorobę, której konsekwencją lub następstwem jej leczenia jest niepłodność. W przypadku części tych osób, zwłaszcza chorujących w dzieciństwie i młodości na nowotwory, zabezpieczenie płodności mogło być możliwe przed rozpoczęciem terapii, ale zrozpaczeni rodzice skoncentrowani na walce z zagrażającą życiu dziecka chorobą nie myśleli wówczas o tym aspekcie ich późniejszego funkcjonowania, często nie mieli odpowiednich informacji, które pozwoliłyby zatroszczyć się o przyszłą płodność syna czy córki. Lekarze onkolodzy także niestety dość rzadko zwracali uwagę na kwestie zabezpieczenia płodności, co w przypadku wielu osób zaowocowało brakiem możliwości zostania rodzicem po zakończeniu leczenia. Uświadomienie sobie przez osoby, które przeszły leczenie onkologiczne lub inną trudną terapię faktu, że konsekwencje choroby będą dotykały ich przez całe życie tym razem przybierając postać niepłodności lub bezpłodności, jest momentem niezwykle trudnym. Rodzi złość, bunt i żal, że choroba, która wydawała się już pokonana będzie w tym rozumieniu cały czas w ich życiu obecna poprzez swoje następstwa. To ogromny ciężar i wielkie rozczarowanie: po leczeniu onkologicznym pacjenci mieli już nadzieję na zdrowe, spokojne i szczęśliwe życie, tymczasem rzeczywistość stawia przed nimi kolejne, trudne wyzwania.

W kontekście obowiązującego prawa i możliwości zostania rodzicami, jakimi dysponują w Polsce osoby niepłodne, o zmaganiach z niepłodnością będę pisać z perspektywy pary. Polscy i zagraniczni autorzy badań i publikacji na temat psychologicznych aspektów niepłodności podkreślają, że za wyjątkiem wspomnianej wyżej niepłodności społecznej oraz problematyki zachowania płodności u osób leczonych zwłaszcza z powodu chorób nowotworowych, problem niepłodności zawsze dotyczy pary. Warto zatem pamiętać, że niezależnie od diagnozy, sposobu leczenia czy wybranej drogi wyjścia z niepłodności, mówić będziemy zawsze o dwojgu ludziach, z których każde przeżywa swoją sytuację i radzi sobie z nią nieco inaczej.

Kobiety myślą o niepłodności i przeżywają ją zazwyczaj nieco inaczej niż mężczyźni. Do procesu zapłodnienia, ciąży i jej rozwoju dochodzi w ich ciele. To one każdego miesiąca wypatrują z nową nadzieją oznak owulacji, czekają w napięciu i niepokoju na wynik starań wsłuchując się w sygnały płynące z ciała, a następnie mierzą się z niepowodzeniem, kiedy kolejny raz przeżywają znienawidzoną miesiączkę. Nie rozstając się ze swoimi ciałami nawet na chwilę, każdego dnia i o każdej porze, w pracy, w domu, w autobusie i podczas zakupów są na nich skoncentrowane, aby z nikłych i wątpliwych często symptomów odczytać jednak prawdę o zachodzących procesach. Jest to wyczerpujący stan ciągłego napięcia, przez część kobiet przeżywany niestety także jako rodzaj sprawdzianu, w którym powinny udowodnić swoją wartość jako osoby i jako kobiety. Niezależnie od przyczyny czy rodzaju niepłodności, to one mają za zadanie zajść w ciążę i donosić ją do szczęśliwego rozwiązania. W naszej kulturze kobieta jest często nadal postrzegana przez pryzmat macierzyństwa i w wielu środowiskach jedynie matka jest traktowana jako spełniona i w pełni zasługująca na miano prawdziwej kobiety. To powoduje spadek poczucia własnej wartości oraz rodzi kolejne obciążenia emocjonalne i napięcie, które utrudnia radzenie sobie z sytuacjami niepowodzenia w staraniach o ciążę. Jednocześnie cykl miesięczny kobiety sprawia, że po niepowodzeniu para nie ma wiele czasu na przeżycie towarzyszących żałobie emocji: żalu, bólu, smutku, bezradności, bezsilności, złości czy buntu. Jego koniec oznacza bowiem równocześnie początek nowego etapu zmagań i wymaga szybkiej mobilizacji sił i zasobów, aby temu podołać.

Dla mężczyzny rodzicielstwo realizuje się wyłącznie przez partnerkę, co sprawia, że to raczej związek niż dziecko jest dla niego priorytetem. Jego ciało zazwyczaj nie jest tak obciążone skutkami leczenia, mężczyzna ma więc także z przyczyn biologicznych większą łatwość dystansowania się i odpoczywania od tematyki niepłodności. Ma też więcej czasu (zegar biologiczny mężczyzny nie odlicza czasu tak nieubłaganie, jak ma to miejsce w przypadku kobiety) dlatego łatwiej mu wierzyć w powodzenie podejmowanych prób. Mężczyzna nie wsłuchuje się w swoje ciało w dzień i w nocy, zazwyczaj nie jest też tak często jak partnerka wypytywany przez znajomych i rodzinę o to, czy ma dzieci i kiedy zamierza je mieć, jego relacje z innymi mężczyznami nie opierają się raczej na rozmowach o rodzinie i dzieciach, jak ma to miejsce w przypadku kobiet, a więc bezdzietność doskwiera mężczyźnie nieco mniej. Brak dziecka oznacza dla mężczyzny brak ważnych doświadczeń, ale nie odbija się tak szeroko na całym jego życiu. Między innymi dzięki temu emocje mężczyzn są bardziej stonowane i łatwiej im zachować cierpliwość w oczekiwaniu na upragnioną ciążę. Oczywiście nie oznacza to, że mężczyźni nie przeżywają niepłodności. Nasza kultura jest dla nich także bardzo surowa: zakłada, że mężczyzna musi być męski, sprawny i płodny, jego zadaniem jest przecież „posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna”. Każdy, kto nie wpisuje się w ten schemat naraża się na podejrzliwość, a nawet izolację i odrzucenie społeczne, co powoduje lęk, wstyd i obniżenie poczucia własnej wartości. Widać więc, że choć sytuacja niepłodnych kobiet i mężczyzn jest inna, ich reakcje na tę sytuację i towarzyszące jej emocje wbrew pozorom wydają się bardzo podobne.

Osoby borykające się z niepłodnością pochodzą z różnych środowisk, różne znaczenie ma więc dla nich fakt posiadania/nieposiadania dzieci i różnymi sposobami radzą sobie w trudnych sytuacjach. Każdy z nas wynosi z domu rodzinnego formy i sposoby radzenia sobie z problemami, niepowodzeniami i stratami, które zazwyczaj stosuje później automatycznie. Najczęściej więc kiedy para zaczyna zmagać się z niepłodnością dochodzi do sytuacji, kiedy kobieta i mężczyzna inaczej postępują, myślą i doświadczają innych uczuć w tych samych sytuacjach napotykanych na drodze zmagań, co może utrudniać im porozumiewanie się, a także wpływać negatywnie na potrzebę jedności oraz możliwość porozumienia tam, gdzie konieczne jest podejmowanie wspólnych, ważnych decyzji. W niektórych rodzinach pary starające się o dziecko mają wsparcie i duży zakres wolności jeśli chodzi o ich plany prokreacyjne, a ich bliscy niekoniecznie ich wspierają, ale także nie ingerują w ich decyzje o posiadaniu/nieposiadaniu dzieci ani w metody leczenia czy sposoby wychodzenia z sytuacji niepłodności. W innych rodzinach pary niepłodne doświadczają zaangażowania, wsparcia i zrozumienia najbliższych. Ale są i takie środowiska, w których niepłodność bywa traktowana jak hańba rodzinna, młodzi ludzie, którzy nie mają dzieci bywają posądzani o wygodnictwo i hołdowanie materializmowi, a brak ciąży staje się wręcz zarzutem wobec pary, która zmaga się z trudami starań i leczenia. Szczególnie trudne stają się starania dla osób, które spotykają się w rodzinie z zaprzeczeniem faktu niepłodności, zwłaszcza niepłodności męskiej. Jeżeli członkowie rodziny obawiają się ewentualnego potwierdzenia niepłodności mężczyzny, ponieważ utożsamiają ją z brakiem męskości czy sprawności seksualnej , nie tylko nie udzielają parze wsparcia, ale czasem wręcz obarczają kobietę winą za brak ciąży. W innych rodzinach, o szczególnie silnie zakorzenionej religijności i tożsamości katolickiej, pary doświadczają braku wsparcia, a nawet potępienia za podejmowane próby leczenia. Oprócz własnych dylematów etycznych muszą się wówczas zmagać się z zarzutami i próbami ingerencji w ich sposób tworzenia rodziny.

Początek

Kiedy dwoje ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, że mimo starań nie udaje im się począć dziecka, rodzi się w nich niepokój. Co to znaczy? Dlaczego tak jest? Część par dość szybko zasięga porady lekarza, najczęściej ginekologa, pod którego opieką była dotychczas kobieta, i wykonuje podstawowe badania, mające dać odpowiedź na pytania o przyczynę braku ciąży. Inni czekają, być może trochę przestraszeni, może zawstydzeni albo niepewni gdzie szukać pomocy. Niektórzy mają poczucie, że mają jeszcze czas i mogą pozwolić naturze działać. Sięgają do źródeł internetowych, nie zawsze wiarygodnych i tam usiłują znaleźć potrzebne informacje. Wreszcie i oni trafiają do lekarza. Wizyta u specjalisty, któremu trzeba opowiedzieć o bezskutecznych staraniach, który z konieczności wypytuje o częstotliwość współżycia czy dotychczas stosowane zabezpieczenia, nie bez powodu jest odkładana. Ona jest po prostu trudna. Rodzi wstyd, niepokój, niechęć i poczucie, że dzieje się coś nienaturalnego: przecież zajście w ciążę jest zwykłym, fizjologicznym procesem, który po prostu zachodzi, o ile para współżyjąc nie stosuje metod antykoncepcyjnych. Tak się to dzieje od wieków, w także w rodzinie i wśród znajomych, którzy po prostu informują o radosnym fakcie oczekiwania na potomka, oczywiście poczętego spontanicznie i w intymności, do której nikt prócz przyszłych rodziców nie miał dostępu. Nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu para nie może przeżyć tego doświadczenia w podobnie spontaniczny sposób. Dla wielu osób jest to ogromne zaskoczenie, ponieważ nie znali dotąd osób borykających się z niepłodnością i mają poczucie, że są jedynymi osobami, które mają podobne trudności. Oprócz zaskoczenia towarzyszy im więc wstyd, lęk przed nieznanym, czasem bunt i złość, że muszą przeżywać coś, co jest oszczędzone innym parom. Korzystanie z pomocy lekarza w tak osobistym procesie, jakim jest staranie o dziecko, stanowi naruszenie intymności pary. Nigdy nie przypuszczali, że kiedykolwiek i ktokolwiek będzie im w tym towarzyszył czy ingerował w ich życie seksualne. Sam fakt konieczności zwrócenia się o pomoc w czymś ściśle fizjologicznym i, jak mogło się dotąd wydawać - prostym, wymaga przekroczenia wewnętrznej granicy, jaką stanowi przyznanie się przed sobą samym oraz partnerem/partnerką, że istnieje problem, którego nie przewidywaliśmy oraz nie potrafimy sami rozwiązać.

Ta straszna klinika

Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z niepłodnością, kolejnym krokiem jest zgłoszenie się pary po pomoc do specjalistów pracujących w klinice leczenia niepłodności.

I znowu mamy do czynienia z przekroczeniem pewnej emocjonalnej granicy: dotąd para, a tak naprawdę przede wszystkim kobieta, była pod opieką lekarza ginekologa. Ma to miejsce w przypadku większości kobiet, więc nie jest niczym szczególnym ani wyróżniającym. Kobieta i mężczyzna mogli więc myśleć, że nic strasznego się nie dzieje, muszą po prostu nieco zmienić swój tryb życia, zrobić kilka badań, może przyjmować okresowo jakieś leki i z pewnością szybko zajdą w ciążę. Trudno więc było nawet nazywać ich sytuację niepłodnością i zazwyczaj sami pacjenci na tym etapie nie identyfikowali się jeszcze z określeniem „niepłodność”. Moment, w którym jednak zdecydowali się umówić na pierwszą wizytę w specjalistycznej klinice jest dla nich momentem przełomowym, w którym trudno już uciec od nazwania sytuacji „niepłodnością” i przyznania, że problem może być większy, niż mogło się na początku wydawać. Dlatego para zazwyczaj przychodzi do kliniki w dużym lęku i napięciu. Pojawia się pytanie: co to za miejsce? Co usłyszą? Ale oprócz obaw towarzyszy im także często niechęć i bunt: dlaczego musimy tu być?! Czemu nas to spotkało, to niesprawiedliwe!

Każda z osób zwracających się po pomoc do kliniki leczenia niepłodności jest jednocześnie członkiem społeczności, w której żyje. Oznacza to także, że miała wcześniej mniejszą lub większą styczność z przekazem społecznym na temat metod leczenia stosowanych w tych ośrodkach, który docierał do niej poprzez media, znajomych czy rodzinę. W tym przekazie ważną część stanowi wizja medycyny wspomaganego rozrodu jako niemoralnego biznesu, w którym para za duże pieniądze „zamawia” sobie w klinice dziecko o określonych cechach. Wizja mrożonych i wylewanych do zlewu „dzieci” oraz przyszłych rodziców, którzy za dowolną cenę chcą uzyskać upragnionego blond aniołka jest szkodliwą, nieprawdziwą i krzywdzącą, a jej wpływ na leczące się pary jest ogromny. To właśnie ta wizja kształtuje znaczną część reakcji osób przychodzących do kliniki i rozpoczynających leczenie. Jedne pary reagują na sytuację wizyty w klinice poczuciem winy, mają mnóstwo obaw i wątpliwości natury moralnej co do oferowanych im metod leczenia. Podejrzewają, że proponowane postępowanie niekoniecznie wynika ze wskazań medycznych, a bardziej z potrzeby „pójścia na skróty” by jak najszybciej uzyskać ciążę lub ze zwykłej chciwości. Zwiększa to poczucie emocjonalnego obciążenia, jakiemu podlega para w trakcie zabiegów diagnostycznych i leczniczych oraz obarcza kobietę i mężczyznę poczuciem winy, które jest destrukcyjne dla ich życia psychicznego. Inne osoby reagują nieufnością – obawiają się, czy mogą zaufać klinice, która jest nastawiona wyłącznie na zyski i gotowa wylewać „ludzkie życie” do zlewu. To także nie sprzyja dobrej, owocnej współpracy pomiędzy personelem leczącym a pacjentami, do której niezbędne jest wzajemne zaufanie i pewność, że lekarz razem z pacjentami działa zawsze dla ich dobra i razem stanowią zespół, który ma jeden, wspólny cel. Jeszcze inne osoby zgłaszając się do klinki mają przekonanie, że lekarze z ośrodków leczenia niepłodności to niemal cudotwórcy, którzy potrafią w laboratorium stwarzać ludzi na zawołanie – nie widzą więc możliwości, by procedura in vitro mogła zakończyć się niepowodzeniem i wierzą, że połączenie gamet na szalce daje im gwarancję zajścia w ciążę i urodzenia zdrowego dziecka, bo medycyna w pełni kontroluje proces prokreacji i zapewnia dzieci parom, które tego zapragną. Tworzy to wielkie nadzieje i ogromne oczekiwania, których niestety często nie udaje się szybko zaspokoić, a to powoduje rozczarowania na jakie para zupełnie nie jest przygotowana.

To, co osoby niepłodne słyszą podczas pierwszej wizyty w klinice od opiekujących się nimi lekarzy i położnych, czasem wydaje im się przerażające. Nie wszyscy pacjenci starali się wcześniej dowiedzieć, jak taka wizyta przebiega i co ich czeka, a nawet jeśli czytali na ten temat na przykład w Internecie, niekoniecznie mieli szczęście trafić na wiarygodne źródła. Czują się więc często przytłoczeni tym, co się dzieje: otrzymują do wypełnienia liczne formularze, zobowiązuje się ich do wykonania wielu badań, których nazwy nic im nie mówią, a sposób ich przeprowadzania rodzi strach przed bólem i naruszeniem intymności. Ogromnie ważne jest tu zaoferowanie pacjentom czasu i przestrzeni na uzyskanie niezbędnych informacji i wyjaśnień oraz cierpliwe odpowiadanie na wszystkie pytania. Nawet jeśli te warunki zostaną spełnione, para ma często wrażenie, że proces starań przestaje być ich własnością, a staje się bardziej techniczny i znormalizowany niż ludzki i naturalny. Zwłaszcza dla mężczyzn jest to często pierwszy kontakt z diagnostyką niepłodności, która w ich przypadku oznacza przede wszystkim konieczność oddania próbki nasienia do badania i wizytę w tzw. pokoju panów. Niestety w odczuciu społecznym niepłodność mężczyzn wiązana jest mocno z męskością, sprawnością seksualną a nawet tożsamością mężczyzny. Dla wielu pacjentów konieczność poddania się badaniu stanowi w tym kontekście nie tyle sposób uzyskania informacji o tym, jak najlepiej pomóc parze w uzyskaniu ciąży, co wyrok, który zadecyduje o tym, czy wolno im nadal czuć się w pełni mężczyznami. Nietrudno sobie zatem wyobrazić, jakie odczucia mogą towarzyszyć mężczyznom, którzy muszą poddać się temu badaniu i jak trudno czasem ich na nie namówić, a to może wiązać się z utratą cennego czasu prokreacyjnego pary. Duże znaczenie ma tu stosunek partnerki i otoczenia do ewentualnej diagnozy niepłodności męskiej. Jeżeli bliscy nie czują się zawstydzeni faktem, że w ich rodzinie mężczyzna może mieć problemy z płodnością, nie widzą tego w kategoriach wstydliwej przypadłości, a po prostu choroby, która jak wszystkie choroby nie jest ani zawiniona, ani wstydliwa, mężczyźnie o wiele łatwiej jest podjąć decyzję o poddaniu się badaniu. Ma on też mniej trudności z zaakceptowaniem jego wyniku. Wspierająca partnerka, która nie uważa badania nasienia za orzeczenie o tym, kto w parze jest „winien” niepłodności może także znacząco ułatwić mężczyźnie tę sytuację. Sam wynik badania w rzeczywistości niczego nie zmienia, opisuje jedynie rzeczywistość, która istniała już dużo wcześniej. Skoro przed badaniem mężczyzna czuł się cenionym i szanowanym partnerem, także w znaczeniu seksualnym oraz wartościowym człowiekiem, nie ma powodu, by sam jego wynik cokolwiek tutaj zmienił.

Dla kobiety diagnostyka niepłodności wiąże się także z wielokrotnym naruszaniem intymności, bolesnymi zabiegami, czasem przeprowadzanymi w znieczuleniu ogólnym lub wymagającymi hospitalizacji. Oznacza to dla wielu z nich strach przed bólem, wstyd, niechęć, bezradność, czy złość związaną z koniecznością obnażanie się wobec wielu osób, nawet jeśli są to lekarze. Może to czasem prowadzić także do negatywnego stosunku czy wręcz odrzucenia swojego ciała jako niespełniającego oczekiwań i uniemożliwiającego osiągnięcie ważnych celów. Wielokrotne naruszanie intymności poprzez badania i procedury medyczne jakim kobieta lub mężczyzna musi się poddawać, bywa powodem emocjonalnego odcięcia się osoby od doznań płynących z jej ciała, co z jednej strony może ułatwiać radzenie sobie z wymogami diagnostyki i leczenia, ale jednocześnie bywa źródłem trudności seksualnych. Osoby tworzące nieświadomie barierę pomiędzy swoim ciałem a przeżywanymi emocjami miewają trudności w przeżywaniu także pozytywnych doznań, których źródłem jest ich ciało. Biorąc pod uwagę fakt, że sama niepłodność predysponuje parę do doświadczania trudności w sferze seksualnej, doświadczanie odcięcia się od doznań, których ciało jest źródłem, może znacząco pogłębić ten stan. Już sama konieczność uprawiania seksu w ściśle określonym dniu cyklu i ze świadomością jego funkcji prokreacyjnej utrudnia czerpanie z życia seksualnego radości, poczucia bliskości oraz uniemożliwia dotychczasową spontaniczność. Para rzadko czerpie z seksu taką satysfakcję, jaką miała przed rozpoczęciem starań. Pojawia się zniechęcenia, ponieważ seks nie pozwala kobiecie i mężczyźnie zaspokoić potrzeb rodzicielskich, poczucie braku sensu zbliżeń, wrażenie porażki także w tej sferze. Dla wielu osób oznacza to spadek libido, a nawet niechęć do seksu, kłopoty z potencją czy anorgazmię. W szerszym kontekście brak przyjemności czerpanej z życia seksualnego pogłębia także ogólne poczucie utraty satysfakcji czerpanej z życia i utrudnia pielęgnowanie bliskości w związku.

Rozpoczęcie diagnostyki i/lub leczenia niepłodności oznacza także zazwyczaj komplikacje w życiu zawodowym. Dotyczy to szczególnie kobiet, ponieważ leczenie wiąże się z potrzebą brania zwolnień lekarskich oraz takiego organizowania swojego życia, by mieć możliwość godzenia obowiązków z wizytami lekarskimi i badaniami. Dla wielu osób stanowi to źródło dodatkowego obciążenia. Starają się nie zaniedbywać swoich obowiązków, ale też zależy im na możliwości wykonania niezbędnych badań. Nie zawsze życzą sobie informować pracodawcę o swoim leczeniu z obawy o reakcję na fakt korzystania z pomocy w tak delikatnej sferze, ale także z powodu obaw o jego stosunek do metod wspomaganej prokreacji. Czasem boją się także, że sam fakt starania się o ciążę będzie dla nich zawodowo niekorzystny. Jednocześnie praca jest zwyczajnie potrzebna: leczenie jest kosztowne, żyć trzeba, a praca jest synonimem normalnego, zwykłego życia, które i tak uległo już zaburzeniu poprzez konieczność diagnostyki i leczenia niepłodności. Rodzi to wiele pytań, o to czy, komu, ile i kiedy powiedzieć na temat swojej sytuacji w pracy? Czy brać zwolnienia lekarskie, czy jednak starać się raczej korzystać z urlopu, co sprawia, że brakuje go później na wypoczynek? Czy zmienić pracę, skoro obecna nie przynosi satysfakcji, czy też jednak w niej pozostać, skoro zapewnia nam dobre zaplecze socjalne w momencie zajścia w upragnioną ciążę?

Łatwo zauważyć, że powoli całe życie pary zaczyna być podporządkowane rytmowi konsultacji i badań, a te ściśle wiążą się z cyklem miesięcznym kobiety. Coraz częściej więc życiem pary rządzi faza, w jakiej aktualnie znajduje się kobieta w swoim cyklu i cała reszta życia odchodzi w cień. Na tym etapie niezwykle ważne jest zaangażowanie obojga partnerów w proces starań, które chociaż z założenia różne, powinno jednak dotyczyć obu osób. O ile para jest w stanie satysfakcjonująco się wspierać i komunikować, jeśli oboje partnerzy potrafią wyrażać swoje uczucia i mówić o swoich potrzebach oraz oczekiwaniach, respektują je i starają się wychodzić sobie naprzeciw, sytuacja niepłodności może umocnić ich więź i wzmocnić związek. Z pewnością jednak niepłodność wywiera wpływ na sytuację związku i powoduje zmiany, których charakter w dużym stopniu zależy od tego, jak obie osoby w parze radzą sobie zarówno z niepłodnością, jak i z kryzysem, który zaistniał w ich życiu oraz z koniecznością wypracowania nowych sposobów radzenia sobie z całą sytuacją.

Ogromnie ważne staje się na tym etapie posiadanie przez parę systemu wsparcia zewnętrznego w postaci rodziny i/lub przyjaciół, którzy będą gotowi wspierać i rozumieć to co przeżywają osoby niepłodne i towarzyszyć im na tej drodze. Jeśli kobieta i mężczyzna mają takie osoby w swoim otoczeniu, mogą nie tylko uzyskać niezbędną pomoc, ale także zapobiegać aktywnie poczuciu izolacji społecznej.

Zwracająca się o pomoc do lekarzy w klinice leczenia niepłodności para doświadcza więc najczęściej wielu emocji i czasem sprzecznych doznań: od ogromnej nadziei, przez lęk i nieufność, poczucie przytłoczenia ogromem nowych informacji i koniecznych do podjęcia decyzji, podekscytowanie, niepewność, wstyd, niechęć, żal… Niezwykle ważne jest także, aby już na tym etapie para rozważyła skorzystanie z pomocy psychologicznej, oferowanej przez coraz większą liczbę ośrodków leczenia niepłodności. Kobiecie i mężczyźnie może wydawać się, że na tym etapie nie jest ona potrzebna: dopiero rozpoczynają swoją drogę, mają w tym momencie ważniejsze sprawy, jak choćby opanowanie problemów logistycznych, zapoznanie się z metodami diagnostyki i ewentualnego leczenia, podjęcie ważnych decyzji. Mają też wiele sił i poczucie, że ich droga potrwa przecież krótko, a pomoc psychologiczna kojarzy się bardziej z ciężką chorobą niż z koniecznością wykonania badań w przebiegu starań o dziecko. Dlatego na tym etapie niewiele par decyduje się skorzystać ze wsparcia psychologa. Tymczasem wspólne ustalenie planu działania, wybranie osób, które chcielibyśmy włączyć w nasze przeżywanie sytuacji, zastanowienie się nad najlepszymi strategiami radzenia sobie, jakie możemy wybrać, może sprawić, że dalsze starania będą odbierane jako mniej obciążające, ponieważ będziemy do nich lepiej przygotowani. Już teraz można także nauczyć się, jak najefektywniej wspierać się w parze na drodze niepłodności, aby zapobiec ewentualnym trudnościom, które mogą przydarzyć się w przyszłości oraz radzić sobie z silnymi emocjami, jakie nam na tej drodze towarzyszą. Dlatego warto skorzystać z oferowanej pomocy zanim ewentualne trudności się pojawią, ponieważ w tej dziedzinie podobnie jak w innych sytuacjach o wiele łatwiej jest zapobiegać, niż leczyć.

Wreszcie leczenie

Zgoda na leczenie to kolejny, milowy krok na drodze niepłodności. Z jednej strony decyzja przynosi ulgę: wreszcie coś się dzieje, a para ma przekonanie, że powierzyli problem swojej prokreacji kompetentnym specjalistom, którzy z pewnością zajmą się nim właściwie i szybko rozwiążą. To poprawia nastrój i dodaje nadziei. Jednocześnie trzeba sprostać wielu nowym wyzwaniom, co organizuje czas i pozwala uciec od trudnych myśli. Z drugiej strony wzrastają oczekiwania pary i napięcie wiążące się z poddaniem się kolejnym zabiegom. Wzrastają także obciążenia finansowe, które dla wielu osób nie są bez znaczenia i stają się źródłem dodatkowych obaw o kondycję finansową rodziny.

Im większe i mniej realistyczne są oczekiwania pary co do efektów leczenia, tym trudniej pogodzić się z ewentualnym niepowodzeniem. Dlatego osobom, które wchodziły w proces leczenia z tzw. pozytywnym myśleniem, które nie dopuszcza możliwości niepowodzenia i nie bierze pod uwagę faktu, że leczenie niepłodności wymaga często czasu, zazwyczaj trudniej jest pogodzić się z taką sytuacją. Trudniej jest im także odbudować nadzieję i zebrać siły, by leczyć się dalej. Posiadanie wiarygodnych danych na temat realnych szans powodzenia terapii i akceptacja faktu, że starania zmedykalizowane nie zawsze zapewniają ciążę po zastosowaniu pierwszej procedury terapeutycznej, pozwala parze na zachowanie większego spokoju i bardziej racjonalne gospodarowanie siłami, których w wielu przypadkach musi wystarczyć na dłużej niż tylko jeden cykl starań.

Ogromnie ważne jest, aby lecząca się para miała poczucie, że znalazła się pod dobrą, fachową opieką lekarza i kliniki, która budzi ich zaufanie i sprawia, że oboje partnerzy czują się bezpiecznie. Równie istotne jest także posiadanie dobrego kontaktu z lekarzem prowadzącym, który ma dla pary czas, jest gotów udzielać niezbędnych wyjaśnień i wspierać kobietę i mężczyznę na ich drodze. Nie chodzi tu o nierealistyczne zapewnienia, że z pewnością niedługo uzyskają wymarzoną ciążę, a raczej pewność, że jesteśmy jedną drużyną mającą wspólny cel i wspólnie robimy wszystko, by go osiągnąć. Bez tego pary często doświadczają przeciążenia odpowiedzialnością za podejmowane decyzje oraz zdobywanie na własną rękę ważnych informacji. Mają też poczucie osamotnienia w swoich zmaganiach.

Leczenie niepłodności wiąże się z podejmowaniem wielu decyzji. Czy zdecydować się na kolejną inseminację? A może czas na in vitro? Czy jest sens wykonywać kolejną procedurę IVF na własnych gametach, czy może lepiej skorzystać z komórki dawczyni? Jest istotne, by każdą z tych decyzji kobieta i mężczyzna podejmowali wspólnie i najpierw zyskali pewność, że oboje zgadzają się na wykonanie kolejnego kroku. Istnienie różnic poglądów pomiędzy partnerami zwłaszcza w trakcie dłuższego leczenia jest nieuchronne. Tego rodzaju różnice mogą stanowić trudność, ale także okazję do zatrzymania się, rozmowy i upewnienia, że to co robimy jest naszym zdaniem słuszne. Dlatego warto traktować je jako szansę na podejmowanie lepszych, bardziej świadomych decyzji, uważnie słuchać siebie nawzajem i dawać sobie czas niezbędny do ugruntowania pewności co do dalszych działań.

Przedłużające się starania

Przedłużające się starania wiążą się z koniecznością radzenia sobie ze zmiennością nastrojów, które towarzyszą parze w każdym cyklu. Oznaczają także, że para ma za sobą większą liczbę niepowodzeń, po których musi wrócić do równowagi oraz więcej dokonanych trudnych wyborów i podjętych decyzji. Zazwyczaj także z czasem wzrasta wpływ starań na całe życie pary i więcej dziedzin życia jest podporządkowanych leczeniu, co sprawia, że coraz trudniej jest czerpać z życia satysfakcję, przeżywać radość oraz poczucie spełnienia czy posiadania wpływu na swoje życie. Brak kontroli nad sytuacją staje się coraz bardziej dotkliwy, pogłębiając poczucie wyczerpania i zmęczenia. Trudno jest trwać w oczekiwaniu na coś, co nie następuje. Coraz mocniej odczuwana jest przez parę, zwłaszcza kobietę, presja czasu. Niezależnie od tego, w jakim wieku była kobieta w momencie rozpoczęcia leczenia, towarzyszy jej stała obawa, że uciekający czas działa na ich niekorzyść i przekonanie, że nie mogą sobie pozwolić na jego trwonienie. Oznacza to ciągłe szukanie kompromisu pomiędzy zaspokajaniem własnych potrzeb a koniecznością działania, co wcale nie jest łatwe. Często pary odczuwają silne zmęczenie procesem leczenia, pojawia się chęć odpoczynku, trudno jest także o pełną zgodność kobiety i mężczyzny co do kolejnych kroków w procesie starań. Mimo tego podjęcie decyzji o przerwie w leczeniu i danie sobie czasu niezbędnego do uporządkowania emocji zazwyczaj jest dość trudne, ponieważ rodzi obawy o jej następstwa. Konsekwencją bywa duże zmęczenie i wyczerpanie procesem starań oraz pogłębiające się poczucie podporządkowania całego życia staraniom o dziecko, co może zaowocować ambiwalencją co do samego rodzicielstwa. Jeśli już teraz jest nam tak trudno, czy rzeczywiście jesteśmy gotowi na kolejne poświęcenia, które nieuchronnie nas czekają?

Z badań prowadzonych już w latach dziewięćdziesiątych wynika, że po dwóch-trzech latach bezskutecznych starań o dziecko około 30% kobiet zapada na depresję. Trudniej jest o dane na temat przeżyć mężczyzn, ale doświadczenie pracy z pacjentami pokazuje, że ich także dotyka depresja związana z przedłużającymi się staraniami . Znacząca grupa pacjentów unika powikłań w postaci zaburzeń nastroju i przechodzi przez leczenie bez dodatkowych komplikacji. Aby jak najlepiej radzić sobie w tym czasie warto przede wszystkim zatroszczyć się o związek, który stanowi najważniejsze źródło wsparcia, ale także starać się zapobiegać poczuciu izolacji społecznej dzięki posiadaniu co najmniej kilku ważnych, dobrych, wspierających relacji. Istotna jest także umiejętność zaspokajania swoich potrzeb i posiadanie źródeł satysfakcji i poczucia sukcesu, które pozwolą zachować poczucie wpływu na swoje życie oraz właściwą samoocenę. Nie jest to łatwe i nie zawsze pomimo wielu starań udaje się parom zapobiec rozwinięciu się depresji. Zdarza się, że osoby leczące się z powodu niepłodności potrzebują specjalistycznej pomocy w postaci psychoterapii a także farmakoterapii. Warto wiedzieć, że psychiatria dysponuje dzisiaj preparatami przeciwdepresyjnymi i przeciwlękowymi, które są bezpieczne dla kobiet starających się o dziecko i nie ma potrzeby dokonywania wyboru pomiędzy leczeniem depresji czy zaburzeń lękowych występujących czasem w przebiegu leczenia niepłodności, a samą terapią niepłodności. Stosowanie leków psychotropowych w trakcie starań o dziecko budzi często obawy przyszłych rodziców, nie ma jednak powodu, aby tam gdzie objawy depresji znacząco utrudniają funkcjonowanie, pozbawiać się możliwości korzystania z dostępnych rozwiązań. Warto znaleźć specjalistę psychiatrę, który analizując na bieżąco wyniki badań naukowych jest gotów w razie konieczności prowadzić pacjentkę także z zastosowaniem farmakoterapii. Niezależnie od ewentualnego zastosowania terapii farmakologicznej, warto korzystać z terapii i wsparcia psychologa. Dzięki niemu pacjenci mają możliwość nauczenia się nowych, skuteczniejszych sposobów myślenia i funkcjonowania, które zapewnią im lepsze przystosowanie do sytuacji przedłużających się starań i pozwolą bardziej satysfakcjonująco żyć. Poprawa jakości życia i skuteczniejsze radzenie sobie z emocjami to podstawa, dzięki której osoby niepłodne mogą zapobiec nawrotom depresji, a nawet czuć się lepiej niż przed diagnozą.

Jeśli para na swojej drodze przeżyła poronienie, warto tym bardziej zatroszczyć się o potrzeby i uczucia obojga partnerów. Moment, w którym po uzyskaniu upragnionej ciąży okazuje się, że wbrew towarzyszącej kobiecie i mężczyźnie pewności, że mogą cieszyć się zakończeniem etapu trudnych starań nagle okazuje się, że nie jest to jeszcze ta chwila i musimy znowu godzić się ze stratą, bywa niezwykle trudny. Sytuację utrudnia czasem dodatkowo brak delikatności jakiego doświadczają kobiety w kontakcie z personelem, na przykład po przyjęciu do szpitala. Po przeżyciu poronienia parze zazwyczaj trudniej przychodzi odbudowanie nadziei i wiary w sukces leczenia. Przede wszystkim zaś wiedzą, że samo zajście w ciążę nie musi niestety oznaczać jeszcze posiadania dziecka i to przeświadczenie wydaje się działać najbardziej destrukcyjnie na emocje osób, które doświadczyły utraty ciąży. Towarzysząca poronieniu żałoba wymaga tym bardziej pochylenia się i przeżycia, aby w przyszłości móc otworzyć się na nowe szanse i możliwości, które niesie życie.

Jeżeli na kolejnym etapie leczenia parze zostało zaproponowane skorzystanie z możliwości dawstwa gamet, partnerzy stają wobec konieczności podjęcia decyzji, czy chcą w ten sposób założyć rodzinę. Jeśli jest taka możliwość, dobrze jest skorzystać w tym momencie z konsultacji ze specjalistą i razem z psychologiem zastanowić się, co oznacza dla nas możliwość zostania rodzicami dzięki pomocy osoby trzeciej. Jak najlepiej przygotować się do takiej sytuacji? Czy rodzicielstwo niegenetyczne różni się od innych rodzajów rodzicielstwa? Czy i co powiedzieć najbliższym oraz dziecku? Kim jest dla nas dawca lub dawczyni? To tylko niektóre z pytań, jakie stawiają sobie przyszli rodzice. Warto wspólnie szukać odpowiedzi. Rodzicielstwo dzięki pomocy osoby trzeciej może być wspaniałe, ale ważne jest, by się do niego dobrze przygotować i zyskać pewność, że jest to dla nas dobre rozwiązanie.

Udało się!

Wreszcie nadszedł dzień, w którym para może cieszyć się upragnioną ciążą. To wielka radość i ulga: można pożegnać klinikę leczenia niepłodności, zapomnieć o huśtawce nastrojów i przeżytych niepowodzeniach. Pozostaje jednak zazwyczaj niepokój o to, czy uda się donosić ciążę i urodzić w terminie zdrowe dziecko. We współczesnym świecie ciąża jest procesem silnie zmedykalizowanym: towarzyszą jej liczne badania i kontrole lekarskie, które zapewniają przyszłemu dziecku i matce poczucie bezpieczeństwa, ale także powodują, że kobietom poddającym się tak wielu badaniom trudno jest zachować poczucie, że ciąża to nie choroba. Proces, który wydawał się fizjologiczny i naturalny znowu okazuje się nieco inny niż nasze wyobrażenia, co rodzi także wiele emocji. Nie zawsze więc czas, który w marzeniach par w trakcie leczenia był czasem ulgi, radości i odpoczynku, jest w rzeczywistości tak łatwy. Znowu potrzebne jest wsparcie, umiejętność dbania o siebie i zaspokajania swoich potrzeb. Warto o tym pamiętać, kiedy jest się na etapie starań, aby nie czuć się zaskoczonym zmiennymi nastrojami, jakie często towarzyszą wczesnej ciąży i tak zaplanować swoje działania, aby sił starczyło nam nie tylko do momentu otrzymania informacji o pozytywnym wyniku testu ciążowego.

Wychowanie dziecka, które poczęło się z takim trudem i po tak długim okresie oczekiwania to z pewnością ogromna radość. Trudno jednak wyobrazić sobie, że doświadczenia czasu niepłodności w momencie narodzin dziecka przestają istnieć i nie mają żadnego wpływu na przeżywane przez parę rodzicielstwo. Wyczekane dziecko może wydawać się bardzo kruche, wręcz trudno uwierzyć, że naprawdę jest. Jednocześnie rodzice wiedzą, jak ogromnie trudno przyszło im zostać rodziną i jak wiele kosztowało ich zobaczenie pierwszego uśmiechu swojego dziecka. Czasem trudno jest im cieszyć się rodzicielstwem w sytuacji, kiedy wokół nich słychać głosy potępienia dla metod leczenia, dzięki którym ich dziecko przyszło na świat, a ich postępowanie jest oceniane jako niemoralne. Może to popychać parę w kierunku chronienia swojego dziecka przed światem, który nie zawsze je akceptuje oraz powodować złość, żal i potrzebę odizolowania się od ludzi, którzy ich nie rozumieją. Dlatego warto szukać wsparcia i pomocy w gronie osób, które są gotowe rozumieć potrzeby i uczucia osób po leczeniu niepłodności, co daje także dzieciom poczucie, że nie są jedynymi osobami, które przyszły na świat dzięki pomocy medycyny. Jeśli jest taka potrzeba, warto i na tym etapie zwrócić się po pomoc do psychologa, być może tego, który towarzyszył nam w czasie długich i trudnych starań lub też innego specjalisty, który pomoże przezwyciężyć kryzys.

A jeśli nie?

Istnieją trzy równoprawne drogi wychodzenia z niepłodności: leczenie, adopcja i zaakceptowana bezdzietność. Od pierwszych chwil zmagania się z niepłodnością warto pamiętać, że są to alternatywne plany, których posiadanie pozwala często na zmniejszenie napięcia koncentrującego się wokół wybranej drogi. Inne uczucia towarzyszą parze, która leczy się z powodu niepłodności i wie, że jeżeli obecne leczenie nie przyniesie im wymarzonej ciąży, są gotowi pójść na przykład drogą adopcji (prenatalnej lub społecznej). Te osoby mają o wiele większe szanse na osiągnięcie swojego celu, ponieważ dysponują szerszym spektrum możliwości. Mogą spokojniej czekać na rezultat swoich starań, ponieważ wiedzą, że zapewne tak czy inaczej w końcu zostaną rodzicami. Świadoma bezdzietność to możliwość takiego zaplanowania swojej przyszłości, aby czerpać z życia satysfakcję pomimo braku dziecka. Pewność, że partnerzy są w stanie żyć w poczuciu spełnienia i sensu niezależnie od tego czy uda im się mieć dziecko, daje parze również większy spokój w trakcie leczenia. Jeśli partnerzy wiedzą, że zamierzają pozostać w związku niezależnie od tego, co się wydarzy na drodze ich starań, że wspólne życie jest dla nich bardzo ważną wartością, ofiarowują sobie duże poczucie bezpieczeństwa, które pozwala im ze spokojem patrzeć we wspólną przyszłość.

Wybrane pozycje literatury:

  • Judith Daniluk “Niepłodność. Szkoła przetrwania” Wyd. Helion, Gliwice 2010
  • Jody Day „Living the life unexpected. 12 weeks to your plan B for a meaningful and fulfilling future without children” Bluebird, Londyn 2013
  • Ellen Sarasohn Glazer, Evelina Weidman Sterling „Having your baby through egg donation” , Jessica Kingsley Publishers, London and Philadelphia 2013
  • Anna Krawczak "In vitro. Bez strachu, bez ideologii", Muza, Warszawa 2016
  • Justyna Kuczmierowska, Agnieszka Doboszyńska, Joanna Kwaśniewska "Nadzieja na nowe życie. Poradnik dla marzących o dziecku", Znak, Warszawa 2015
  • Bogda Pawelec "Niepłodność. Pomoc medyczna i psychologiczna" Smak Słowa, Sopot 2012

mgr Dorota Gawlikowska
psycholog

Invimed