Życzenia Świąteczne

Bogda PawelecŚwięta Bożego Narodzenia to bardzo trudny czas dla wielu par starających się bezskutecznie o dziecko. Oczekiwanie na pojawienie się Dzieciątka, radość z tego faktu płynąca, prezenty, choinka sprawiają, że rana co miesiąc nie mająca szansy się zabliźnić teraz rozdrapywana jest znacznie boleśniej.
To czas rodzinnych spotkań, łamania się opłatkiem, składania życzeń świątecznych i rozmów nie zawsze dla pary łatwych.

„ Nie wytrzymam tego, nie zniosę kolejnego roku z tymi samymi życzeniami, oglądania dzieci moim kuzynów, rodzeństwa, wiadomości o ciążach i porodach i dziesiątek pytać zadawanych wprost albo między wierszami. Chcę od tego uciec, przespać, zamknąć się w czterech ścianach, wyjechać”.

Od ponad piętnastu lat odkąd pomagam parom starającym się o dziecko na kilka tygodni przed świętami bardzo często słyszę takie skargi. Dzień, który jeszcze do niedawna kojarzył się z rodzinnym ciepłem i szczęściem staje się polem minowym, budzącym strach i niechęć.
To naprawdę trudny czas i zawsze rodzi się pytanie jak sprawić, żeby u niektórych z Was nie powodował tak bolesnych przeżyć.

Kiedy pytam moich pacjentów co tak naprawa jest dla nich najtrudniejsze po zastanowieniu mówią o kilku sprawach.
Pierwsza dotyczy życzeń w trakcie łamania się opłatkiem.
„ Życzymy Wam, żeby w przyszłym roku był już z nami wasz dzidziuś”, „Niech nam się rodzina powiększy”, Spełnienia tych najskrytszych marzeń, a przecież wiecie jakich.”
Takie życzenia płyną z głębi serca mogą wycisnąć łzy, ale to dobre uczucia, nie trzeba się ich wstydzić i należy dać sobie do nich prawo.
Trochę gorzej kiedy między wierszami pojawi się coś, co może sprawić przykrość
. „ Życzę sobie, żebym mogła nareszcie zostać babcią”, No synu, pokaż w przyszłym roku na co cię stać”, „Siostra młodsza od ciebie ma już dwoje dzieci, więc dołączcie wreszcie do nich”.
Takie życzenia mogą zranić do żywego, upokorzyć, wycisnąć łzy rozpaczy, ale też złości.

Czy można zatem sprawić, żeby tak nie bolały?
Można na przykład do nich nie dopuścić.
Jedna z moich pacjentek wpadła na pomysł, że będzie je uprzedzać. ”Kochani, życzcie nam tego o czym marzymy od lat, a wy doskonale wiecie co to takiego. I nie mówmy już o tym, prosimy. Tak dla nas będzie łatwiej” . Ktoś inny prosił wcześniej, żeby mieć na względzie ból i przykrość, jaką sprawiają im życzenia dziecka i w ogóle o tym nie wspominać.
To znacznie lepsze rozwiązanie niż czekanie na to co się wydarzy z obawą, że dotknięta zostanie jakaś wrażliwa struna. To rodzaj przejęcia kontroli nad sytuacją, nie dopuszczenie do czegoś, co może spod tej kontroli się wymknąć i spowodować emocjonalne spustoszenie.
Najzdrowsze byłoby zignorowanie tego typu życzeń. Potrafią to osoby, które nie są zależne od zdania innych, nie rujnuje je czyjaś złośliwość, czy brak taktu i dodatkowo potrafią się wzajemnie w takich sytuacjach wspierać.

Kolejny niebezpieczeństwo czai się w trakcie spotkań z bliższą i dalszą rodziną. Tu zwykle temat dzieci pojawia za każdym razem. Ktoś jest w ciąży, komuś urodziło się dziecko, Jaś powiedział pierwsze słowo.
Zwykle pada sakramentalne pytanie : Kiedy wy?
A odpowiedź nie dla wszystkich jest prosta. Wiele osób ukrywa fakt niepłodności nawet przed najbliższą rodziną i jak wtedy wybrnąć z tej sytuacji? Bywa, że para udziela odpowiedzi, które jeszcze bardziej prowokują do zadawania kolejnych pytań, lub przykrych komentarzy.
Rodzina słyszy: „ Nam się nie spieszy. Po co komu tak szybko dziecko?”Mam świetną pracę,właśnie awansowałam. Chcemy pojechać na atrakcyjne wakacje. Jeszcze mi pieluch potrzeba!”
Każdy broni się jak potrafi, a ta droga jedynie coraz bardziej eskaluje napięcie, bo otoczenie nie potrafi zaakceptować tego, że można zwlekać z dzieckiem. Tak naprawdę nie ma w tym niczego złego i nie jest wymierzone przeciwko parze. To nieświadome społeczne pragnienie, żeby po sobie pozostawić następne i następne pokolenie, a kiedy ktoś się temu sprzeciwia napotyka na opór.
Co zatem robić?
Przede wszystkim nie traktować niepłodności jako czegoś wstydliwego i nie oszukiwać innych, że nie chcemy mieć dziecka. To broń nieskuteczna, bo wzbudzi podskórną, albo wyrażaną wprost agresję. Mimo, że wydaje się to najtrudniejsze powiedzmy wprost: „Bardzo chcielibyśmy mieć dziecko, więc jeżeli nas kochacie to trzymajcie kciuki, żeby jak najszybciej się udało, albo Pomódl się babciu za nas, może szybciej nam dzidziusia wymodlisz”. Często para boi się powiedzieć prawdę w obawie, że zostanie zalana dziesiątkami pytań, komentarzy i dobrych rad. Nic prostszego jak to uprzedzić, „ Wiemy, że nam dobrze życzycie, ale nie chcemy o tym rozmawiać. Zapewniamy was, że robimy wszystko co możliwe, żeby zostać rodzicami. A kiedy to szczęście się zdarzy wszystkim powiemy.”
Czy w takiej sytuacji znajdzie się ktoś kto tego nie uszanuje? Pewnie jakaś niemiła ciotka, albo teściowa nie powstrzyma się od komentarza, ale czy musimy liczyć z każdym cudzym zdaniem? W takiej sytuacji możemy jeszcze raz stanowczo poprosić o uszanowanie naszej prośby i temat grzecznie, ale stanowczo uciąć.

Kolejna trudna sprawa to mało wczuwające się osoby, które wsadzają nam na kolana cudze dzieci dodając „ Weź je, potrzymaj to się zapatrzysz”.
Jeśli nie chcecie wcale nie musicie tego robić. Macie całkowite prawo odmówić dodając, że sprawia wam to dodatkową przykrość, bo to o czym marzycie, to trzymanie ma kolanach własnego dziecka.

A jak Wy Bocianowicze radzicie sobie w tych świątecznych dniach? Podzielcie się, proszę swoimi doświadczeniami, sposobami, ale też trudnościami, jakie spotykacie w swoim otoczeniu.

Osobiście życzę Wam, żebyście mieli odwagę przeżyć nadchodzące Święta w taki sposób, jaki będzie dla Was najlepszy.
Zachowujcie się w trakcie ich trwania tak, jak podpowiada Wam intuicja i nie bójcie się spokojnie i otwarcie mówić innym czego od nich oczekujecie.

Bogda Pawelec

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (7 głosów )

Odpowiedzi

Portret użytkownika claudia.iwona

dziękuję

dziękuję za ciepłe słowa, może pomogą przetrwać ten naprawdę trudny okres, jaki każdego roku stanowią dla nas święta.
rok temu zastanawialiśmy się jak spędzimy w trójkę następne święta, do których dziadków pojedziemy.. niestety, los chciał inaczej, synek odszedł, my się staramy dalej, lecz los jest bardzo okrutny i mściwy, pozostało tylko oczekiwanie na głupie uwagi, niezrozumienie, życzenia osiągnięć na polu "ciążowym" przy świątecznym stole, jednym słowem, horror.
życzę Wszystkim (i sobie) starającym się, by znaleźli moc, szczęście i pełnych empatii ludzi wokół siebie, by być.

Portret użytkownika Venona

Uprzedzanie

Uprzedzałam zawsze takie słowa, prosząc, aby składający życzenia powstrzymali się od mówienia o dzieciach (chodziło o teściów, bo moja mama doskonale znała temat, poza tym była wyżyta babciowo dzięki dzieciom mojej siostry). Niestety, grochem o ścianę. Nawet jeśli T. nie wspomniała o tym w życzeniach, pierwszym tematem przy stole były dzieci naszych znajomych czy osób z dalszej rodziny, zachwyty: oj, Kazia już mamą, a Frania to już nawet po raz drugi. Machałam na to ręką. Pewnych ludzi się nie zmieni, nawet jeśli się wprost powie: Jeśli pojawią się w naszym związku dzieci, będziemy bardzo szczęśliwi, ale jeśli się nie pojawią, też będziemy mieć udane życie.
Teraz dzieci już są, więc mamy spokój. A ja uwielbiam prowokować "Jak to dobrze, że dzieci pojawiły się dopiero teraz. Przynajmniej mamy co wspominać". I zaczyna się, jakie to wielkie są plusy bycia matką w wieku 20 lat. A ja mam ubaw, bo naprawdę uważam, że dobrze się stało, że dopiero grubo po 30 dopadły mnie pieluchy. Teraz naprawdę potrafię się tym cieszyć i w pełni świadomie przeżywać macierzyństwo. Nie ma tego złego :-)

Portret użytkownika Eleo

Wigilia u Teściów

Okres świąt, to naprawdę najtrudniejszy czas dla starających się. Nawet, gdy człowiek jest przekonany o tym, że potrafi ignorować pytania i zyczenia związane z dzieckiem, coś jednak w nim zostaje i pali ogniem bynajmniej nie zimnym... Dziękuję za poruszenie tego tematu w tak profesjonalny sposób.
Od lat spędzamy święta z teściami i rodziną męża. Od lat też staramy się i ten rok okazał się szczęśliwy, stał się cud, jesteśmy w upragnionej ciąży. Ale poprzednie lata były koszmarne.
Życzenia, pytania, złośliwości. Nie tylko przy świątecznym stole, ale i przez telefon, gdy dzwoniłam do bliskich rozsianych po Polsce i świecie. Najbardziej bolało, gdy słyszałam, że jestem karierowiczką, że nie myślę o przyszłości, że siostra, kuzynka mają już dzieci, a ja - Paniusia z Warszawy zapędzam się w lata. Dobre rady ciotek, tłumaczenie, że tak nie można - wszystko to bolało. Z tego bólu zaczęłam odpowiadac dość asertywnie, że bardzo się staramy i jesteśmy wdzięczni za trzymanie kciuków. Ale to stało się po kilku niepowodzeniach, gdy zaczęłam akceptować fakt nierównej walki. Często bowiem nawet przed sobą nie chcemy się przyznać, że mamy problem, o którym można powiedzieć bliskim. A szczególnie teściom. Bo jak wybrał ich syn, ze teraz są problemy? Gdyby ożenił się z Basią z sąsiedztwa jak mu radzili rodzice, już by miał dzieci... I oczywiście, jak to możliwe, ze taka dorodna synowa nie moze dac im wnuka? Pewnej Wigilii teściowa zaczęła mnie wypytywać w kuchni czy współżyjemy, czy syn jest sprawny, bo ciągle nic z tego z nie ma...

Po latach upokorzeń najbliższe święta będą inne. Prosimy wszystkich, którzy dzwonią z gratulacjami o modlitwę, aby wszystko było dobrze. Przy życzeniach będziemy informować jeszcze nie doinformowanych - chcę uprzedzić pytanie, co z nami.
Wbrew moim przewidywaniom, nie mam jednak ochoty na te święta. Ciąża zaczęła się z ogromnymi problemami - szpital, leżenie plackiem i miałam nadzieję, że będę mogła zostać w domu. Przez lata marzyłam o chwili, gdy będę triumfowała przy świątecznym stole, gdy nie będę obrzucana aluzjami i pytaniami wprost, gdy posypią się gratulacje, a jednak nie czuję owego triumfu, nie czuję spokoju, wolałabym jednak spędzić te świeta z osobami, z którymi nie mam wspomnień trudnych chwil. Okazuje się, że jestem bardziej pamiętliwa niż bym chciała, a każde słowo siedzi we mnie głębiej niż myślałam.

Życzę wszystkim Wesołych Świąt, owe wesele jest w nas i warto go poszukać niezależnie od etapu oczekiwania na dziecko, niezależnie od tego, co wydarzyło się w ostatnim roku, co nas dotyka... Bądźmy ponad tym wszystkim, choćby przez chwilę. I nie bójmy się mówić, co nam sprawia przykrość, będziemy dzięki temu mieć większy szacunek wobec siebie.

Portret użytkownika stokrotka508

życzenia

Ten artykuł doskonale odzwierciedla moje uczucia dotyczące nadchodzących Świąt. Już mi się płakać chce a co dopiero przy wigilijnym stole? Ludzie, tak bliscy nam mówią słowa, które ranią a tym bardziej, że wiedzą, że problem jest.
Jestem w tej dobrej sytuacji, że jedno dzieciątko już mamy, a o drugie staramy się już dwa lata, na samą myśl o życzeniach, tych wszystkich pytaniach, i dziwnych uśmieszkach nawet nie chce mi się myśleć...
Sprawa jest delikatna ale osoby, które nigdy nie miały z tym żadnych problemów NIE SĄ I NIE BĘDĄ W STANIE NAS ZROZUMIEĆ.... a szkoda.

Portret użytkownika Tonga

życzenia

Tak okres świąteczny to dość trudny czas dla mnie od paru lat.My z mężem staramy się o dzieciątko parę lat-niepłodność idiopatyczna.Życzenia często sprowadzają się do pytań,troski o nas ,zapytania czy się nadal leczę i pocieszanie.Ciężko mi już na samą myśl zbliżającej się Wigilii.Kochani pozdrawiam gorąco wszystkich Bocianowiczów.

Portret użytkownika Anita01

pomimo tego że jedno dziecko już jest....

Abstrahując od tego ile lat się staraliśmy i ile łez wylaliśmy w końcu zdarzył się nam cud, cud ponieważ w toku leczenia usłyszeliśmy, że nie mamy co liczyć na własne genetycznie dziecko, no chyba że zdarzy się cud.

To tyle o nas a teraz do meritum, część osób nam bliskich wie jaki mamy problem, natomiast mam wrażenie, że pojawienie się u nas dziecka spowodowało wymazanie z ich pamięci tego jak wiele nas to kosztowało i ulokowanie się myśli, że skoro mamy jedno to coś się odblokowało i zaraz będzie drugie, no bo przecież macie jedno...

...i jednak strasznie wkurza mnie ciągłe wypytywanie o drugie bo nie mam już ochoty nikomu się tłumaczyć, bo właściwie dlaczego ja muszę się tłumaczyć...moje życie moja sprawa...
a w święta ta złość narasta ze zdwojoną siłą i nic na to nie poradzę...

Portret użytkownika aniolkowamama

odp

Bardzo mądry artykuł
Też obawiałam się takich życzeń
Na szczęście życzono mi aby wszystko o czym marzę spełniło się a tylko ja wiem co bym bardzo pragnęła

Portret użytkownika aleksandra22

Święta czy może czas smutku?

Ponad dwa lata staraliśmy się z mężem o maleństwo co roku te święta wywoływały u Nas smutek i żal ale jeszcze trzy tygodnie temu myślałam że w końcu to się zmieni bo okazało się we wrześniu że w końcu Nam się udało, że w maju na świat przyjdzie nasze upragnione maleństwo ale dwa tygodnie temu przeżyłam coś czego nie życzę nikomu - naszemu maleństwu w 9 tygodniu ciąży przestało bić serduszko i tak w 12 tygodniu ciąży przeszłam łyżeczkowanie macicy;( tegorocznych świąt nie wyobrażam sobie już wogóle, chciałabym uciec. wcześniej był to smutek za czymś tak do końca nie znanym a teraz to żal za największym szczęściem które już było we mnie. Nie wiem co mam robić, nie potrafię spać, co noc płaczę i nie umiem się pogodzić z myślą że mojego Aniołka już nie ma;( Pomóżcie...

aleksandra22

Portret użytkownika marteczka1304

Dziekuje za ten artykuł

Witam, bardzo dziękuje za ten artykuł ponieważ po przeczytaniu tego artykułu zadzwoniłam do mamy i poprosiłam o to żeby uprzedziła moją najbliższą rodzinę która będzie u nas na Wigilii aby przy składaniu życzeń nie był poruszony temat dzidziusia.
Od 4 lat staramy się o maleństwo i bardzo się bałam że znowu przed podzieleniem się opłatkiem będę miała łzy w oczach i będzie mi bardzo smutno, ale wierzę że po przeczytaniu tego artykuły i rozmowie z mamą będzie nam łatwiej przeżyć ten dzień.

Portret użytkownika Monikaa84

W oddaleniu od rodziny

Nacisk rodziny potrafi być nieznośny. Najpierw unikaliśmy odpowiedzi, potem daliśmy do zrozumienia, że to nie kwestia "braku chęci", ale kiedy nadal napotykaliśmy na brak zrozumienia, zaczęliśmy po prostu unikać rodzinnych świąt. Niestety w Polsce niepłodność jest nadal tematem, który nie istnieje. Czuję się czasem, jakbym sobie ją wmówiła.