zgoda na ciasteczka

Cykl artykułów psychologicznych - Męski wstyd

Bogda PawelecOstatnio jedna z Forumowiczek poprosiła, żebym napisała o tym, jak mężczyźni przeżywają niepłodność i jak można ich w tym wspierać.

Faktycznie mało się o tym mówi i pisze, co nie znaczy, że problemu nie ma. Zazwyczaj jednak ma inny charakter niż u kobiet i nieco inaczej się objawia.
Kobiety są zdecydowanie bardziej emocjonalne i ból wyrażają wprost, w bardziej widoczny sposób. Mężczyźni swoje cierpienie zwykle skrzętnie ukrywają przed światem. Uciekają w pracę zawodową, zaciskają zęby, pomniejszają wagę problemu, zamykają się w swoim świecie - komputera, telewizora, czasami sięgają po alkohol.

Często powodem tego jest nie tylko ich konstrukcja psychiczna. Dostają wprost i nie wprost komunikat, że to partnerka cierpi znacznie bardziej od nich, bo to ona głównie jest narażona na szereg badań i trudnych do zniesienia zarówno psychicznie jak i fizycznie procedur medycznych. Uznają zatem, że ich rola polega na wspieraniu kobiety, a swoje emocje „chowają pod dywan”.

Bywa jednak i tak, że ich cierpienie wynikające z faktu niepłodności ma zupełnie inne podłoże, ale przyznanie się do tego mogłoby wywołać oburzenie, rozżalenie i niezrozumienie u ich partnerek.
Kobieta znacznie szybciej jest gotowa do macierzyństwa, niż mężczyzna do ojcostwa. Kiedy ona biologicznie i psychicznie jest już przygotowana do tej roli on zwykle nie zaprzecza i zgadza się na to, jednak może nie czuć tak ogromniej presji na powiększenie rodziny. Wspiera kobietę, bo mu jej żal, ale o dziecku myśli w trochę odleglejszej perspektywie wierząc, że kiedyś prędzej, czy później się pojawi. Rzadko się do tego przyznaje wstydząc się , że wolałby żyć bardziej normalnie, zajmować się również innymi sprawami oprócz leczenia. Chciałby widzieć swoją żonę nie tylko zrozpaczoną kiedy pojawia się kolejna miesiączka. Trudno mu przyznać, że źle znosi naciski na to, że teraz koniecznie trzeba iść do łóżka, kiedy przychodzą dni płodne i napięcie oczekiwania, czy tym razem się uda. Ale cierpi cicho, bo gdyby o tym wspomniał mógłby zostać posądzony o to, że nie chce dziecka.
Kobietom trudno jest zrozumieć, że taka postawa nie jest wymierzona przeciwko nim, a rodzajem wsparcia dla mężczyzny jest zachowanie pewnej równowagi pomiędzy normalnym życiem, a walką o dziecko.

Inny problem, który może bardzo mocno nękać mężczyznę pojawia się w momencie, kiedy okazuje się, że wyniki nasienia są niedobre. Wielu mężczyzn zadaje sobie wtedy pytanie o czym to świadczy. Czy to rodzaj ułomności, czy wyraz niemęskości, a może słabości? W pierwszym momencie wielu z nich trudno jest zaakceptować, że to choroba, na którą nie ma się wpływu. To sytuacja, w której mężczyzna niejednokrotnie potrzebuje bardzo dużego wsparcia i dla niego jeden z najtrudniejszych momentów w leczeniu niepłodności. Dobrze, kiedy jest przy nim kobieta potrafiąca go wtedy wesprzeć i akceptująca fakt choroby. Gorzej, kiedy budzi to w niej złość i między wierszami, albo wprost zaczyna go obarczać winą za brak dziecka. Jeśli nałożą się na to komentarze kolegów, czy rodziny to prosta droga do poważnego zachwiani jego samooceny. Mężczyzna czując się winny i oskarżany oddala się z poczucia winy i wstydu, a małżeństwo wisi na włosku.
Wsparcie mężczyzny zatem to między innymi rozumienie, że jego przeżywanie niepłodności to nie wyraz braku chęci posiadania dziecka, tylko inne dojrzewanie do bycia ojcem.

Kobieta powinna brać pod uwagę również jego potrzeby życiowe i nie podporządkowywać wszystkiego ( zwłaszcza seksu) staraniu się o dziecko. Warto, aby zweryfikowała także swój prawdziwy, a nie deklarowany stosunek do niepłodności - zarówno własnej jak i wynikającej ze słabości nasienia jej partnera.
To wszystko może w znaczący sposób pomóc zarówno mężczyźnie jak i obojgu małżonkom.
A jak wygląda to w Waszych związkach? Być może dostrzegacie coś jeszcze w przeżywani swoich partnerów, z czym warto się podzielić z innymi?
Bogda Pawelec

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika cleo1234

Dziękuję Pani za ten

Dziękuję Pani za ten artykuł.My kobiety tak bardzo pochłonięte staraniami o dziecko, kolejnymi badaniami, mierzeniem temperatury, wyliczaniem dni płodnych nie zauważamy cierpienia naszych partnerów. Może wynika to też z tego, jak Pani napisała, że Oni cierpią inaczej niż my i nieuzewnętrznianą tego, a przecież nie znaczy, że ich cierpienie jest mniejsze. Wystarczy czasami zatrzymać się i przyjrzeć naszym mężczyzną, porozmawiać z nimi jak oni to czują, a może nasze stosunki ulegną poprawie i wszystko zobaczymy w innym świetle.

Portret użytkownika michexor

Świetny tekst

Niesamowity tekst, trafia w sedno problemu. Nie mogłem się przemóc do badania przez kilka miesięcy, wypytywałem, dowiadywałem się. Żona co prawda mnie wspierała, ale nie było to tak mocne wsparcie, jakiego potrzebowałem. Strach przed wynikiem - to jest najgorsze. Trafiłem tydzień temu do gdyńskiego InviMedu. Nie chcę mówić o wynikach, bo nie o tym jest ten tekst. Chcę tylko powiedzieć, że mężczyzna rzeczywiście chowa się z problemami, jednak w pewien sposób można zmusić go do gadania. Najlepiej usiąść i na spokojnie wszystko przedyskutować.