Dzieci urodzone dzięki procedurom wspomaganego rozrodu. Prezentacja problemu w polskich mediach i debacie publicznej. Wybór.

Anna Krawczak

Szanowni Państwo

        Chciałabym zaprezentować Państwu wybór tekstów i grafik, które są jednym z powodów zorganizowania niniejszego wysłuchania obywatelskiego. Obrazują one kierunek, jaki przybrała w Polsce społeczna debata na temat zapłodnienia in vitro uderzając w tych, którzy są najbardziej bezbronni i pozbawieni możliwości zajęcia stanowiska- w nasze dzieci. Dzieci urodzone w wyniku metod ART są atakowane nie wprost, ale poprzez okoliczności swojego poczęcia, sugerowanie im przyszłych problemów ze zdrowiem, kondycją psychiczną, problemów z tożsamością oraz podważaniem ich godności, jako ludzi. Jak wykażę w trakcie swojej prezentacji, większość tych działań jest podejmowana w imię deklarowanej walki o ich dobro, która jednocześnie wymierzona jest w nie same i najbliższe dzieciom osoby, czyli w ich rodziców.
Stoimy, jako Stowarzyszenie, na stanowisku, że mamy do czynienia z systematycznym przesuwaniem granic języka w publicznej debacie o in vitro. Językowa wrażliwość wobec zagadnienia leczenia metodą in vitro ulega obniżeniu, a coraz więcej sformułowań i hipotez noszących znamiona języka nienawiści, przenika do tak zwanego mainstreamu debaty.
W roku 2009 opinia publiczna była poruszona porównaniem zapłodnienia in vitro do „realizacji idei Frankensteina”. W roku 2012 porównywanie in vitro do aborcji lub morderstwa oraz propagowanie haseł takich jak „in vitro to cywilizacja śmierci- cztery trupy, a tylko jedno życie” nie wydaje się robić większego wrażenia, skoro na stronie Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar wisi od ponad roku.

baner sychar.org

        Ten banner nie jest wyjątkiem, niemal codziennie ukazują się artykuły, omówienia i prace, które coraz śmielej przekraczają granice szacunku wobec dóbr osobistych dzieci urodzonych w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego.
Uderzają bezpośrednio w ich poczucie bezpieczeństwa i ufności wobec rodzica. Podważają prawo do życia. Insynuują, że ich przyjście na świat wiązało się z cudzą krzywdą i złamaniem porządku naturalnego. Obarczają ciężarem, który nie tylko nie ma podstaw w faktach medycznych, ale którego składanie na dziecięce barki powinno być naszym wspólnym wyrzutem sumienia, jako społeczeństwa, które przyzwala na przekraczanie tych granic.
Zaprezentuję teraz Państwu wybór kilku z kilku tysięcy tekstów, których funkcją jest zakwestionowanie moralnego prawa do życia osób urodzonych dzięki in vitro oraz popularyzacja nieprawd na temat ich zdrowia i kondycji psychicznej.

Kwiecień/Maj 2009, Przymierze z Maryją. In vitro- śmiertelna pułapka

„W in vitro powołuje się do życia kilka zarodków, z których wybiera się niektóre. Reszta, tzw. nadliczbowa grupa istnień ludzkich, jest eliminowana. Rodzice, którzy decydują się na in vitro, paradoksalnie pragnąc mieć dzieci, decydują się na zabicie tych, które nie przejdą selekcji. Dzieci z in vitro przychodzą więc na świat dzięki temu m.in., że lekarz za zgodą rodziców uśmiercił pozostałe ich rodzeństwo… Jak więc rodzice mogą pozwolić, aby od zabójstwa części potomstwa rozpoczęło się ich rodzicielstwo? (...)
Dziecko nie jest w tym podejściu traktowane jako dar Pana Boga, ale staje się efektem zamówienia, niczym produkt z punktu sprzedaży”

        W zapłodnieniu in vitro nikogo się nie uśmierca, jak również nikogo się nie eliminuje. Twierdzenie, że przy zapłodnieniu in vitro dochodzi do eliminacji, uśmiercania, zabójstwa, morderstwa lub aborcji, jest przykładem kłamstwa, którego status w debacie publicznej jest już ugruntowany, a sama treść zarzutu coraz częściej jest traktowana jako stwierdzenie obiektywne. Tymczasem fakty embriologiczne są inne. Zarodki, które udało się uzyskać po zapłodnieniu komórki jajowej, mogą oczywiście obumrzeć przed ich transferem do macicy. Niekiedy jest ich zby wiele, aby przetransferować wszystkie jednocześnie z zachowaniem bezpieczeństwa zdrowotnego kobiety i zarodków. W tej sytuacji medycyna rozrodu korzysta z metody kriokonserwacji czyli mrożenia zarodków.
Jednakże należy podkreślić sześć czynników:

  1. 60 - 70% zarodków nie ma potencjału rozwojowego z powodu zaburzeń chromosomalnych lub nieprawidłowości komórki jajowej. W rozrodzie naturalnym takie zarodki obumierają w jajowodzie lub macicy, często jeszcze przed zagnieżdżeniem się w macicy. W zapłodnieniu in vitro obumierają na szkle. Proces pozostaje ten sam, zmieniają się jedynie okoliczności zewnętrzne.
  2. Obumieranie większości zarodków jest naturalnym procesem biologicznym wynikającym ze specyfiki rozrodu gatunku ludzkiego.
  3. Uszkodzenia zarodków nie są związane z techniką zapłodnienia.
  4. Na dziesięć zainicjowanych ciąż naturalnych porodem zakończą się trzy, cztery.
  5. Obumieranie zarodka nie jest uśmiercaniem go, zabijaniem ani eliminacją. W procesie wynikającym z biologii rozrodu ludzkiego nie ma sprawstwa człowieka. Jest to mechanizm naturalny.
  6. Mrożenie zarodków nie uszkadza ich ani nie zmniejsza ich szans na zagnieżdżenie się w macicy.
Nie psuć samopoczucia gwałcicielom czyli logika wyborczej, Tomasz Terlikowski, Fronda, 02.01.2012
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_nie_psuc_samopoczuci...

Dość już pisania o tym, że gwałt jest czymś złym. To szkodzi zgwałconym kobietom, bowiem stygmatyzuje je w oczach opinii publicznej, a także przeszkadza gwałcicielom w spokojnym życiu.
Tak sformułowana opinia, i słusznie, wywołałaby oburzenie i polemikę. Katarzyna Wiśniewska pisze zaś dokładnie to samo, tyle, że w odniesieniu do procedury zapłodnienia in vitro.
Problem polega tylko na tym, że takie są fakty. Nie jest winą Kościoła, że procedura in vitro pociąga za sobą ofiary (średnio dwadzieścia na jedno urodzone dziecko). Nie Kościół odpowiada za fakt, że do tworzenia ludzi stosuje się metody weterynaryjne (a takie się stosuje), i nie Kościół ponosi odpowiedzialność za to, że dzieci poczęte z in vitro heterogenicznego mają gigantyczne problemy z własną biologiczną tożsamością. Wszystkie te rzeczy są niezależne od Kościoła. Mówienie zaś o nich jest wyłącznie upominaniem się o prawdę (…).
Ból i cierpienie dzieci związane jest też, o czym warto przypomnieć, nie z tym, że ktoś mówi prawdę o technice, jaką zostały (bez własnej przecież woli) poczęte, ale z samą techniką. Udawanie, że jest ona czymś dobrym byłoby dokładnie tym samym, co udawanie, że gwałt jest OK, pod pozorem nie dodawania traumy zgwałconym kobietom i nie psucia dobrego samopoczucia gwałcicielom

        Tomasz Terlikowski porównuje zapłodnienie in vitro do gwałtu. Jego zdaniem dzieci urodzone w wyniku in vitro cierpią, doświadczają bólu, mają gigantyczne problemy z własną tożsamością, a także przychodzą na świat w wyniku zastosowania metod weterynaryjnych. Nie wiadomo, na czym opiera swoje poglądy, bo nie powołuje się przy tym na żadne badania psychologiczne dzieci poczętych metodą in vitro. Nie podaje także podstaw zaskakującego wyliczenia, iż za każdym urodzonym w wyniku ivf dzieckiem stoi, aby użyć jego słów, „dwadzieścia ofiar”. Są to bardzo mocne twierdzenia nieposiadające oparcia w twardych danych, a ich jedynym uzasadnieniem są przekonania osobiste autora.
        Język, którym posługuje się autor, jest językiem piętnującym dzieci poprzez samo porównanie metody leczenia niepłodności do czynu karalnego i wynikającą z tego sugestię opresji dziecka.
W tym momencie warto przypomnieć reakcję Tomasza Terlikowskiego na wydarzenie ze stycznia 2011, o którym Tomasz Terlikowski napisał w swoim blogu następujące słowa:

„Odebrać dzieci Terlikowskiemu i oddać parze homoseksualnej!!!” – grupa o takiej nazwie powstała na Facebooku. Gdy zobaczyła ją – przez moje ramię po liście, który dostałem od znajomej – moja córka łzy napłynęły jej do oczu.

I skomentował to istotnie oburzające działanie takimi słowami:

Nie zajmowałbym się bydłem, gdyby nie to, że moja córka przez przypadek zobaczyła mi przez ramię stronę tej grupy. I się autentycznie przestraszyła i zaczęła płakać.

        Terlikowski zauważa haniebne działania skierowane przeciwko jego własnej rodzinie i reaguje broniąc dobra swoich dzieci- całkowicie zrozumiale i słusznie. Otóż, proszę Państwa, dzieci urodzone in vitro także mają dostęp do komputerów, wiele z nich jest dziś już dorosłych, część to nastolatki. Nie wolno udawać, że porównywanie metody in vitro do gwałtu i insynuowanie dzieciom odpowiedzialności za wyimaginowane morderstwa, nie jest wymierzone w te dzieci, nie budzi ich emocji i nie jest ciosem w ich rodziny. Dzieci urodzone dzięki in vitro także płaczą, szanowni Państwo. Warto więc w tej sprawie oddać głos im samym. Oto fragment wypowiedzi jedenastolatki urodzonej dzięki metodzie in vitro, która na swoim blogu napisała o sobie w następujący sposób.

24 lutego 2009, blog Poczęta in Vitro, „Chcę, żeby ludzie myśleli, że jestem...”
http://bloginvitro.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?1,2009

„Chcę, żeby ludzie myśleli że jestem normalnym dzieckiem, a niektórzy traktują mnie jak zwierzątko, jak efekt nieudanego eksperymentu, tak jakbym się czymś różniła. Ja jestem człowiekiem! Dlaczego mam być gorsza? Co miało się we mnie nie udać? Wszystko ze mną OK, jestem zdrowa, nie mam problemów z psychiką (zbyt dużych). W szkole moje koleżanki opowiadają o sobie, słucham i wiem, że mam takie same życie. Sposób poczęcia nie jest istotny!A tu w telewizji księża mówią, że dzieci takie jak ja są sprzedawane i że taki sposób rozmnażania jest przeciwny woli Bożej i jest grzechem. Więc co, zgrzeszyłam rodząc się?! To jest chore! CHORE!!! No bo co mogłam myśleć, gdy mając 6 lat, siedziąc na kolanach mojej mamy usłyszałam, jak jeden ksiądz mówi że jesteśmy (my - dzieci in vitro) dziećmi szatana. Ja dzieckiem szatana?!
TO JEST CHORE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”

        Przestańmy, szanowni państwo, udawać, że dzieci nie są uczestnikami debaty o in vitro. Nawet jeśli w czasie jej trwania mają kilka miesięcy lub kilka lat. Dzieci dorastają, a słowa zapisane zostają. Przesuwanie granic języka debaty publicznej posiada określone skutki. Jednym z tych skutków jest utrwalanie przyzwolenia na słowną nieprzyzwoitość, której ofiarami są właśnie nasze dzieci. Dorastają one w atmosferze milczącej zgody na obrażanie ich i podważanie ich legitymacji do życia, który to proces ma w Polsce znamiona procesu przewlekłego. Podobnie jak nikt nie ma prawa atakować rodziny redaktora Terlikowskiego tylko dlatego, że nie zgadza się z jego poglądami, tak nikt nie ma prawa atakować dzieci niepłodnego rodzica tylko dlatego, bo posiada odmienny pogląd na dopuszczalność metody in vitro.
Bardzo niebezpiecznym zjawiskiem jest utrzymywanie, że ten rodzaj krytyki jest krytyką metody in vitro, a nie kwestionowaniem podstawowych praw dziecka urodzonego dzięki tej metodzie. Jeśli w dyskusję angażowane są zarzuty o morderstwo, problemy z tożsamością, gorszy rozwój intelektualny i fizyczny, jeśli leczenie porównywane jest do gwałtu, a formułowanie radykalnych opinii nie wymaga ich uzasadniania twardymi danymi, to nie jest to krytyka metody, a negowanie prawa do życia czterech milionów dzieci, które do tej pory przyszły na świat w wyniku metody in vitro.

        Kolejny materiał dotyczy czernastoletniego dziecka urodzonego dzięki metodzie in vitro. Kiedy chłopiec miał dziewięć lat zachorował na białaczkę, dziś jest zdrowy.

Tygodnik Ostrołęcki, 18 października, 2011. Ksiądz nie ma wątpliwości. Choroba Michała to kara za in vitro. http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20111018%2FOSTROLEKA%2F389809158

Chłopiec urodził się 15 lat temu. Jest dzieckiem "z probówki”. O tym, że urodził się w wyniku zapłodnienia in vitro dowiedział się nie od swoich rodziców, ale… powiedział mu o tym ksiądz. W czasie kolędy, po tym jak chłopak wrócił do domu po dwutygodniowym pobycie w szpitalu. – Chcieliśmy zamówić mszę św. w intencji zdrowia syna. Podzieliliśmy się tą myślą z księdzem. "Tu msza nie pomoże. To kara za to, że zrobiliście sobie dziecko w probówce” – powiedział nam ksiądz w obecności syna. I wyszedł. Michał był w szoku. Żądał wyjaśnień od rodziców. Był rozgoryczony, powtarzał, że jest wybrykiem natury, że przez nich choruje. Nie raz w złości wykrzykiwał, że wołałby się nie urodzić, niż zostać wyprodukowanym. Kilka miesięcy później, podczas wakacji, uciekł z domu.

        W tym tekście widocznych jest kilka poziomów publicznej percepcji tematu in vitro.
Po pierwsze poziom społecznych przekonań, iż dzieci urodzone dzięki metodzie in vitro są bardziej  podatne na choroby niż dzieci poczęte naturalnie. Prowadzone od ponad trzydziestu lat badania nad kondycją dzieci urodzonych dzięki in vitro wykazały, iż dzieci te są narażone w takim samym stopniu na wystąpienie nowotworu, co reszta populacji. Mimo to insynuacje, że jest inaczej zaczynają mieć status prawd oczywistych i intuicyjnych, choć badania temu przeczą.
        Poziom drugi to poziom lęku samych rodziców, którzy niejednokrotnie zatajają przed dzieckiem jego historię rodzinną i sposób, dzięki któremu przyszło do rodziny. Powodem tego strachu jest obawa przed społecznym napiętnowaniem dziecka i narażeniem go na krzywdę.
        Poziom trzeci to sytuacja, w której dziecko niepłodnych rodziców zaczyna postrzegać samo siebie, jako mniej wartościowe od rówieśników, ponieważ okoliczności jego przyjścia na świat nie zostały mu nigdy przedstawione jako zwycięstwo miłości i determinacji rodziców, a jako wstydliwy sekret, o którym dowiedziało się od osób trzecich. Nie dostało więc od rodziców szansy zbudowania w sobie pozytywnego wizerunku swojej rodziny i samego siebie, ponieważ rodzice nigdy nie zdecydowali się wobec niego na otwartość. Jest to powszechne zjawisko wśród rodzin chorych na niepłodność.
        Poziom czwarty dotyczy zjawiska krytycznego stosunku do leczenia niepłodności, który staje się coraz częściej udziałem samych dzieci. Zanurzenie w debacie publicznej i jej języku skutkuje przyjmowaniem funkcjonujących w niej stereotypów i określeń nacechowanych negatywnie, jako określeń opisowych i prawd obiektywnych. Jak zauważyłam wcześniej, jest świadectwem hipokryzji i pewnej dozy naiwności sądzić, że dzieci nie są uczestnikami debaty i nie mają do niej dostępu. Jeśli jednak nie dostają rzetelnego i wspierającego przekazu od rodziców, a jednocześnie są otaczane przez media określeniami i opiniami dyskryminującymi, takimi jak „produkcja dzieci” i „wybryk natury”, to po dowiedzeniu się, że poczęcie in vitro dotyczy ich samych, mogą zareagować w dramatyczny sposób.
        Poziomem piątym jest przyznawanie sobie samemu, jako obserwatorowi, prawa do ingerencji w intymność cudzej rodziny, co stało się udziałem księdza występującego w reportażu. Jest to dobry przykład na to, iż deklaracje krytykowania samej metody, a nie rodziny i dziecka, rozmijają się z praktyką.
Oświadczanie, iż jakakolwiek choroba jest „karą bożą” jest nie tylko skandaliczne ze społecznego punktu widzenia, ale jest także niezgodne z doktryną Kościoła Katolickiego, co zbyt rzadko jest w Polsce publicznie podkreślane. Zamiast tego dokumenty kościelne i instrukcje papieskie dotyczące bioetyki są interpretowane bardzo dowolnie przez przedstawicieli zarówno środowisk kościelnych, jak i środowisk świeckich. Efektem tej sytuacji jest narastanie lęku osób niepłodnych przed otwartym mówieniem o swojej chorobie i leczeniu, stygmatyzacja dzieci urodzonych w drodze in vitro, ale także utwierdzanie społeczeństwa w fałszywych przekonaniach o zapłodnieniu pozaustrojowym. Określenia piętnujące dzieci urodzone in vitro zaczynają funkcjonować jako określenia przezroczyste i nienacechowane oceną.

Wywiad z arcybiskupem Hoserem, Tygodnik Niedziela, 01/2012

„Są to nieludzkie sposoby rozmnażania człowieka, które krzywdzą przede wszystkim dzieci pochodzące z tej procedury. Ich życie okupione jest życiem wielu istnień ludzkich. Te dzieci później upominają się o swój początek. Mamy takie sytuacje w krajach, które wcześniej zaczęły tę technologię stosować. Musimy zwiększyć opiekę nad tymi dziećmi — bo mogą później przeżywać różnego typu dramaty osobiste, pomóc im nie być ofiarami niefrasobliwości techników, którzy to czynią. Poza tym nie zapominajmy, że za tego typu biotechnologią kryje się potężny rynek finansowy.”

        Arcybiskup Hoser w swojej wypowiedzi zakłada, iż poczęcie in vitro jest obiektywną krzywdą osoby, która w ten sposób została poczęta. Nie wiadomo, na jakiej podstawie tak twierdzi, skoro okoliczności przyjścia na świat wielu ludzi mogą być okolicznościami bardzo dramatycznymi, a mimo to nikt nie zakłada, że miejsce spotkania komórki jajowej matki z plemnikiem ojca miałoby determinować ich późniejszy dobrostan.
Być może dzieci dorastające w społeczeństwie, w którym otwarcie i bezkarnie porównuje się in vitro do aborcji, będą w tej sytuacji faktycznie upominać się o swój początek. Nieustanne podważanie naszej godności i wartości, jako ludzi, doprowadzi w końcu do głębokiego niepokoju o legitymację naszego istnienia na świecie. Jeśli jednak miałoby się tak dziać to dzieci będą zawdzięczać swój niepokój raczej takim wypowiedziom jak wypowiedź biskupa Hosera, aniżeli leczeniu podjętemu przez rodziców.

        Na zakończenie chciałabym zaprezentować trzy demotywatory kolportowane na katolickich forach dyskusyjnych i społecznościowych. Warto zaznaczyć, że spotkały się one z pozytywnym przyjęciem przez wirtualną społeczność. Ich niestosowność i wulgarność stały się przezroczyste w obliczu uwagi, że stworzono je z myślą o wyższym dobru, a więc powstrzymaniem ludzi przed leczeniem niepłodności metodą in vitro.




        W tym miejscu warto powiedzieć, że wolność słowa, którą zapewnia nam Konstytucja RP jest wartością tak długo, jak długo korzystanie z tego prawa nie doprowadza do społecznej stygmatyzacji danej grupy społecznej. Liczbę Polaków doświadczających trudności z poczęciem dziecka szacuje się na ok. 3 miliony. Nie wszyscy oczywiście skorzystają z zapłodnienia in vitro, ponieważ jest to leczenie ostatniej szansy, a większość przypadków niepłodności udaje się wyleczyć metodami mniej zaawansowanymi. Jednak warto się zastanowić nad tym, jaka atmosfera będzie towarzyszyć ich walce o dziecko, i w jakiej społecznej atmosferze będą swoje dzieci wychowywać, skoro w roku 2012, dwa lata po kolejnym obniżeniu norm nasienia męskiego przez Światową Organizację Zdrowia, osiągamy w polskiej debacie punkt „robienia dzieci przez specjalistów od inseminacji krów”.
5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 votes)

Odpowiedzi

Portret użytkownika Arrria

Dziękuję!

Aniu, wysłuchałam całości z zapartym tchem. Jesteście wielcy i jestem dumna, że mogę się z Wami spotykać na boćku oraz że nasz wszystkich reprezentujecie.
List do Franka niezwykle mnie wzruszył i po prostu płakałam przed kompem.
Pamiętaj, że nigdy nie będziecie sami i będziemy walczyć o godność naszych dzieci wspólnie! Pozdrawiam Was gorąco!

23.01.2012 - crio, bHCG w 9dpt-45; 11dpt-122; 17dpt-1916, 20dpt-7905
Nasz synek ur. 09.10.2012 :love:
[url=http://babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Arrria&year=2014&month=8&am

Portret użytkownika tindra-tuva

dziekuje i ja

Ja rowniez plakalam czytajac, patrzac na moja trojke bawiaca sie w rozkaladnym namiocie na podlodze obok.Cale szczescie, ze nie mieszkam w kraju Ojczystym(nigdy nie myslalam, ze tak napisze...) i moje dzieci moga czuc sie bezpieczne...Jakim trzeba być niedouczonym łajdakiem by takie rzeczy pisac. Ile trzeba mieć w sobie chrześcijańskiej nienawiści...
I ja dziekuje za wszystko co robicie, nie da sie tego opisac...

Portret użytkownika yennefer23

oby więcej takich akcji

świetnie przygotowane i prowadzone, szkoda że mało osób których glosy będą decydować o losach projektu ustawy. wystąpienie ojca Franka było wzruszające i bardzo odważne. nagranie zamieścić w internecie i rozpowszechniać (dopóki się da) ku nauce i pokorze tych którzy nawet nie starają się zrozumieć

Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno

Portret użytkownika Anmysz

szok

Jestem zazenowana sytuacja w kraju I bardzo wspolczuje osobom które Musza na codzień oglądać I wysluchiwac takie uwagi. Nie mieści mi sie wglowie jak mozna na forum katolickim wypisywać takie obelgi, jak księża którzy szczyca sie życiem w Bożej wierze mogą decydować sie na bojkot istot ludzkich na obelgi pod ich adresem oraz nagonke z ich strony. Jak smia nazywać sie katolikami bie wspominając funkcji jaka została im darowana(niesienia miłości I zrozumienia wśród ludzi).
Pisano to już na wielu forach I mediach ale sie powtórzę- Polska stała sie krajem zasciankowym, posmiewiskiem w krajach cywilizowanych gdzie kultywuje sie naukę I postęp. Mam to szczęście że żyje w jednym z tych krajów. Amen I Szczęść Boże

Coreczka 3.5 lata
Starania o drugie...3 cykle ISCI- 0 rezultatow :(

Portret użytkownika Aralk

Dziekuje w imieniu mojej invitrowej ksiezniczki

Po pierwsze, przepraszam za wulgarnosc ale malo sie nie pozygalam jak zobaczylam te demotywatory!!
Po drugie dziekuje Bogu, ze ja i moja rodzina nie mieszkamy w kraju ciemnota i brakiem szacunku plynacym, a raczej tonacym.
Po trzecie dziekuje, ze Ktos staje w obronie naszych niczemu winnych, pieknych, madrych, inteligentnych i zdrowych a rowniez tych chorych dzieciaczkow.
Po czwarte uwarzam moje dziecko za wielki cud i to jest najwazniejsze!!!!

2 ciaze pozamaciczne 2009- usuniecie jajowodow
IVF 2010 dwa zarodki- wrzesien 2010 przyszla na swiat nasza ksiezniczka
4 zarodki zamrorzone
2013 planowany crio transfer kolejnych zarodkow.

Portret użytkownika jkralek

Pernamentny szok ;(

Jesteście wielcy! Organizując takie wystąpienia może uda się choć kilku osobom uświadomić jaka krzywdę robią innym. Wielki szacunek dla Ojca, który powiedział co czuje. Rzadko to Faceci występują publicznie ujawniając swoje problemy. Zrobił na prawdę strasznie dużo dla wszystkich dotkniętych niepłodnością. Może tez dzięki Niemu wielu przyszłych Ojców nauczy się mówić o niepłodności bez skrepowania i zahamowań. Wiedziałam że ludzie są przeciwni, że Kościół też ale że aż tak? Nie, tego nie wiedziałam ;(
Lecze się w Klinice Leczenia Niepłodności i zastanawiam jak w mojej małej społeczności jest to odbierane. Szczerze mówiąc mam to gdzieś, na razie dopóki nie dotyczy to małego szczęśliwego człowieka.

Portret użytkownika agusia123

Dziękuję

Dziękuję za to co zrobiliście, wysłuchałam całego wystąpienia już w dniu kiedy się odbyło. Szczególne podziękowania dla Pana Darka, bardzo odważny facet! :)

2002 - stwierdzona niedrożność jajowodów
2003 - udrażnianie jajowodów na Polnej bez rezultatu
2004 - udrażnianie jajowodów w Rawiczu, tam mnie załatwili na amen, dostałam po tym zabiegu zapalenia i jeszcze większych zrostów
2006 - usunięte jajowody
2006

Portret użytkownika camisia

szaleńcy

PRZECZYTAŁAM DOKŁADNIE TE BEZECEŃSTWA I ZADAJĘ SOBIE PYTANIE ,,DLACZEGO KLER KTÓRY POWINIEN ODPRAWIAĆ MSZE W KOŚCIOŁACH POMAGAĆ NAWRACAĆ SIĘ I UCZYĆ POKORY WTRĄCA SIĘ I WYPOWIADA NA TEMAT ZAPŁODNIENIA IN VITRO,, KAŻDY Z NAS MA PRAWO DO WOLNEGO WYBORU! MY PRÓBOWALIŚMY DWUKROTNI ZAPŁODNIENIA ALE NIESTETY NIC Z TEGO NIE WYSZŁO I JUŻ NI STAĆ NAS NA PONOWIĘ CZEKAMY A MOŻE ZDARZY SI CUD LUB POLSKI RZĄD ZREFUNDUJE KOLEJNE ZABIEGI.

Portret użytkownika tuvok

Żałuję, że "nasz bocian" nie jest taki jak dawniej

Kiedyś bardzo popierałem N-B i wspierałem przekazując 1% podatku. Jednak to co się dzieje z tym forum od jakiegoś czasu to stopniowa degrengolada.
Z cudownego miejsca wsparcia dla ludzi zmagających się z problemem bezpłodności zrobiła się polityczna tuba ludzi o wątpliwej reputacji. Związanie się z palikotem uważam za gwóźdź do trumny tego serwisu.
Dla mnie dość - dzięki, poszukam czegoś co przypominać będzie N-B sprzed kilku lat. Polityki mam dość na codzień w mediach a na palikota i jego ferajnę nie moge patrzeć.
Do widzenia

Portret użytkownika bloo

Tuvok, organizacje

Tuvok, organizacje pozarządowe nie wiążą się z żadnymi partiami, natomiast formuła wysłuchań obywatelskich zakłada ich organizację pod patronatem urzędującej w Sejmie partii. Nie ma możliwości zorganizowania wysłuchania jako NGO, bez wprowadzającej partii urzędującej w Sejmie.
Wysłuchanie z 2009 roku było organizowane pod patronatem śp. Izabeli Jarugi Nowackiej (SLD), w roku 2012 patronat objęła Wanda Nowicka (RP) i nie ma to związku z sympatiami politycznymi Stowarzyszenia.
Nie zmienia to faktu, że masz prawo do swoich odczuć i szukania innych for niepłodnościowych, które w pełniejszy sposób zaspokoją Twoje oczekiwania.

Portret użytkownika BEA153

DZIĘKUJĘ WAM

Dziękuję, że tak walczycie w imieniu nas wszystkich. To okropne co niektórzy wypisują o dzieciach poczętych metodą in vitro. Obrażają, ośmieszają, co się dzieje z niektórymi ludźmi w tym kraju. Jestem katoliczką ale odpycha mnie coraz bardziej od księży... nie mogę po prostu słuchać bzdur, które wygadują (lub wypisują). Kościół a zachowanie niegodne!!!
List do Franka był bardzo piękny - wzruszyłam się bardzo. Dziękuję WAM za całokształt i jestem z Wami całym sercem.

i stał się cud - mamy córeczkę

Portret użytkownika download-mp3

Dobry artykuł dziękuję.

Dobry artykuł dziękuję.