starania i zwątpienie

Potrzebuję rozmowy... Jestem tu nowa.....

Cześć Kobietki !

Chciałabym sobie z wami porozmawiać, bo Wy na pewno mnie zrozumiecie i doradzicie.
Staramy się z mężem ponad 2 lata o dzidziusia.

U męża wyniki są dobre, DNA plemników idealne są zdolne do zapłodnienia.

Ja jestem po laparoskopii i histeroskopii - diagnoza -> Endometrioza 1 stopnia, zrosty na lewym jajniku usunięte. Drożne jajowody.

Przed zabiegiem laparoskopii mieliśmy 3 inseminację bez efektu.

Naczytałam się, że po laparoskopii udaje się kobietkom zajść w ciąże... a u nas dalej nic..

Złość, brak wiary i skrępowanie - jestem "pusta"

Nie chciałam pisać na forum ze podchodzę do crio ...w sumie sama nie wiem dlaczego , możne dlatego ze to już mój enty , może czuje już skrepowanie i wstyd ze znowu się nie uda, możne dlatego że jak sie nie uda nie chce współczucia i głaskania No i nie udało się po raz 7.
W następnym cyklu zabieramy ostatniego mrozaka. Nie mam już nadziei. Moze nie powinnam tak pisać ale zabieram GO tylko z obowiązku i złapałam sie na tym ze żałuję że nie wzięłam 2 zarodków bo zaoszczędziłabym sobie kolejnego stresu i faszerowania się lekami.

pierwszy wpis na dzien dobry

witam wszystkich,

postanowilam dolaczyc sie do bocianowych pamietników i zamiescic swój pierwszy wpis. nie mam pojecia czy ktos w ogóle to bedzie chcial czytac, ale robie to dla siebie jako forme 'terapii' i wyrzucenia tego wszystkiego z siebie. wolalabym nie obarczac swoich bliskich jeszcze dodatkowym problemem, ale i troche uchronic sie od klopotliwych pytan znajomych troche w trosce, a troche z ciekawosci 'dlaczego Wam nie wychodzi ?'.

znowu ja

Witam szystkich dawno tu nie zaglądałam ale wszystko pokolei. Przeszłąm ogromne załamanie i ogromny strach ale zaczne od początku.

Rodzina i jej wsparcie...?

MOja siostra ma dwójkę wspaniałych dzieci, bardzo je kocham i nie wyobrażam sobie życia bez nich, ale... nie tak dawno usłyszałam od niej, kiedy zwróciłam uwagę, na jej zachowanie i stosunek do alkoholu, bardzo nie miłe słowa...

zwątpienie

Witaj mój kochany pamiętniku . Wiem ze ten wpis miał być pełen optymizmu ,nadzieji na leprze jutro ,niestety coś mnie dopadło .
Cały czas myślę ze 24 lipca miał przyjść na świat mój kochany tuptuś ,a tu niestety jestem w punkcie wyjścia i nic z tym faktem nie mogę zrobić . Czuje się bezsilna i pomału dociera do mnie ze może nigdy nie będę mieć dzieci.Nie wiem czy to pomału jest świadoma decyzja czy może strach przed powtórką .

nie mam siły

Witam mój kochany pamiętniku , niestety nie mogę dodać wpisu który był by pełen radości . Pomału tracę nadzieje na mój cud ,nie mam siły dalej wierzyć że kiedyś się zdarzy. Na usg które miałam robione tydzień temu i w tym tygoniu nie wyszło nic nowego nie ma mego kochanego tuptusia , owulacji tez nie widać, wiec witaj PCOS z powrotem.Musze nauczyć się z tym żyć.
Dziś jest 47 dc a @ jak nie było tak nie ma . Znów jestem zmęczona ,śpiąca i obolała. Kto by pomyślał że @ tak ułatwia mi fukcjonowanie i ma taki wpływ na moje życie.

Subskrybuje zawartość