zaczynamy

Zaczynamy

Kochane!

sen i badanie drożności

Dziś wysypiając się do 9 miałam dziwny sen. Śniło mi się, że jestem w 6 miesiącu ciąży, ale sama się dziwiłam, bo przecież niedawno miałam okres, byłam u ginekologa, a ten co nic nie zauważył?! Co najpiękniejsze w tym śnie to to, że śniło mi się, że mała stópka tak napiera od środka na mój brzuch, że widać ją przez skórę. Nie wiem czy widziałyście, ale jest w internecie właśnie takie zdjęcie i dokładnie to samo widziałam w moim śnie.

po pierwszej wizycie już

No jestem właśnie po pierwszej wizycie i jestem w szoku z jakim spokojem wszystko przyjęłam. Bo tak jak się spodziewałam - mąż plemniczki ma sprawniutkie i szybciutkie, a problem jest oczywiście ze mną. Tak jak wiedziałam, wystarczyło mi tylko potwierdzenie od pani doktor - problem tkwi w moich chorobach autoimmunologicznych. Najprawdopodobniej wytwarzam przeciwciała przeciwko plemnikom i mój wredny organizm walczy nie tylko sam z sobą. Za tydzień będzie posiew, potem pewnie drożność i monitorowanie. Jestem w szoku jak ja to znoszę - mój spokój i nawet wesołość mnie zupełnie zaskakuje.

godzina w poczekalni w klinice

Dziś jestem odrobinę zaniepokojona i zszokowana. Mąż udał się w klinice do pokoju zwierzeń, a ja czekałam. A nawiasem mówiąc, to czego nie można wtedy pomóc? I szybciej i przyjemniej :-) i ja bym się nie stresowała, że nie wyjdzie!
Ale nie o tym. Czekając w poczekalni w czasie nieobecności mojego M, lekarz przyjął pięć pacjentek. Każda zapłaciła 80 zł. Wychodziły w podobnym czasie, liczyłam czas ostatniej - weszła za 10 dziewiąta, wyszła za 7 dziewiąta. Całe TRZY minuty!!! Powiedzcie mi jak można zbadać, lub chociaż porozmawiać w TRZY MINUTY!

Zapisy na badania

Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia do ostatniego wpisu. Powiem tylko, że już z mamą porozmawiałam i powiedziałam jej, że takim gadaniem naprawdę "kopie leżącego". Chyba zrozumiała, bo zmieniła ton. Powiedział też, że boi się o moją psychikę, no fakt obecnie przed okresem mam "stany depresyjne", a jak dostaje to mam ochotę nie wstawać z łóżka, ale w toku miesiąca (każde jajeczkowanie to przecież jakaś może i głupia ale jednak nadzieja)jest całkiem całkiem. Gdyby nie mój mąż (wszystkie chyba zawołacie - Jak dobrze, że jest i wspiera)to jakoś zawsze człowiek po tym okresie się zbiera.

Zaczynamy

Dziś, po roku starań dzwonię do kliniki leczącej niepłodność. Wszystko się we mnie burzy, że Ja i Mąż nie zasługujemy na łaskę rodzicielstwa, a inny potrafią nie szanować tego daru. Boję się, tak bardzo się boję, a moje czarnowidztwo roztacza przykre wizje bólu, długotrwałego leczenia, igieł... Nie śpię po nocach zastanawiając się w czym tkwi nasz problem. Każda pewność jest lepsza od takiego myślenia. Dlatego decyzja już zapadła.

po wizycie

Witam! jesteśmy dziś po wizycie u lekarza (w jednej z klinki wspomaganego rozrodu). Ja dostałam skierowanie do szpitala na laparoskopie (rozpoznanie: bezpłodność pierwotna, endometrioza)a mąż musi rzucić palenie (z tym będzie najgorzej), zrobić badanie hormonów (FSH, LH, testosteron, prolaktyna, TSH)i USG jąder. W zależności od wyniku laparoskopii, to należy się liczyć z inseminacją z lekką stymulacją, mocną a w najgorszym wypadku nawet in vitro. Póki co nie zadręczam się czarnymi myślami, wierzę też że cuda się zdarzają i że się doczekamy! Pozdrawiam wszystkich!

Subskrybuje zawartość