rozmyślania

nie wymagam zbyt wiele???

Mam 34 lata. Sytuacje mieszkaniową , materialną i sercowo-związkową idealną <3. DLACZEGO IDEALNĄ? Bo mamy gdzie mieszkać , bo mam pracę którą lubię i która daje mi satysfakcje i pozwala się utrzymać , bo jesteśmy zdrowi , SZANUJEMY SIĘ I KOCHAMY. , a to w dzisiejszych czasach jest naprawde ważne.Razem z M mamy dwie córki ale zawsze pragneliśmy zestawu 2+3. jesteśmy ze sobą 14 lat, wspaniałych pełnych miłości czasami jak wszędzie rozterek , marudzeń ,wzlotów i upadków.

kim jesteś mamo mojego synka?

Patrzę na śpiące dziecko w wózku przede mną, i zadaję sobie pytanie:kim jesteś mamo mojego synka? Czy jesteś zepsutą dekadentką, ceniącą swoją wygodę i przyjemności nade wszystko czy złamaną przez życie kobietą, która nie potrafi dawać bo sama już niczego nie ma? Jakim jesteś czlowiekiem? Czy czasem pomyślisz choć przez moment o moim synku, któremu nie nadałaś nawet imienia. Wiem, że przyjdzie taki dzień w którym moje-nasze dziecko zmierzy się z okrutną prawdą jaką mu zgotowałaś, czy będziesz na tyle wyrozumiała aby udzielić mu odpowiedzi, których będzie szukał?

Serduszko:)

Widzialam serduszko:) teraz czekam do 17 stycznia na kolejna wizyte I mam ciagle wielka nadzieje ze moze byc dobrze, ale tez strach ze ciagle moze cos nie wyjsc. Chcialabym sie obudzic 17 stycznia a najlepiej pod koniec sierpnia z dzieckiem na rekach.... Chyba przyda mi sie duzo relaksu I spokoju bo narazie ciagle czekam jak na szpilkach co sie wydarzy. Trzymajcie kciuki:*

To fly or not to fly ;)

No wiec znow mamy dwie kreseczki :) Mialam sie w ta ciaze nie angazowac, nie cieszyc dopoki nie zobacze na skanie ze wszystko jest dobrze. I co zdazylam zrobic przez ostatnie kilka dni? Sciagnac dwie aplikacje na telefon ciaza tydzien po tygodniu, chodze po domu i glaskam sie co chwile po brzuchu. Moje hormony najwyrazniej maja w nosie jakiekolwiek postanowienia bo jestem w siodmym niebie ;) Nie nastawiam sie ze bedzie dobrze, ale mimo to chodze z usmiechem od ucha do ucha...Jak tu zrozumiec kobiete, jak ja nie mam pojecia o co mi chodzi ;)

Moze byc lepiej

Od kilku tygodni, 5 miesiecy po ostatnim poronieniu wreszcie czuje ze zyje, nie mam depresji, hustawek nastroju i nie pamietam kiedy ostatni raz plakalam z tego powodu. Wiem ze znowu sie bedziemy starac ale myslenie o tym zajmuje mi moze 1% mojego dnia, gdzie po poronieniu nie potrafilam przestac myslec nawet na chwile. Myslalam ze w zyciu tego nie powiem ale czas leczy rany i pomimo ze moich nie zaleczy dopoki nam sie nie uda to wiem ze moze byc dobrze i ze ja moge czuc sie dobrze i szczesliwa. Instykt macierzynski sie tez odrobine wyciszyl co bardzo pomaga.

Pewnosc siebie

21 styczen 2013 roku - pierwsze dwie kreski w moim zyciu, ciesze sie i martwie. Bo jak to? - Udalo nam sie od razu? Pomyslalam wtedy ze mozemy wszystko, bo wszystko szlo zgodnie z planem, najpierw slub, potem dom, remont i dziecko. Wszystko jak w zegarku. Pierwsze dziecko przed 30-tka, drugie za rok. Macierzynski obliczony, dochody przeliczone, wszystko przekalkulowane. Pierwsze poronienie otworzylo nam oczy, ze zycia nie da sie planowac - zycie nas zaskakuje i stawia wyzwania, czasem stara sie nas zlamac.

Termin :(

3 pazdziernika - to juz jutro, termin porodu naszego pierwszego dziecka.

Święta

Nie nastawiam się, nie liczę na prezent "w postaci" ciąży.

Pakowałam prezent na chrzciny córki mojej kuzynki i ryczałam, że to nie jest dla mojego dziecka. Boję się, że nie będę mamą. Mąż mówi, że mam złe nastawienie, że nie teraz to za jakiś czas i że się uda. Już sama nie wiem co lepsze nastawienie pozytywne i ogromne rozczarowanie gdy przyjdzie @ czy negatywne bez złudzeń.

Kochane "bocianowiczyki" życzę Wam i sobie spełnienia marzeń na nadchodzące Święta, wiary w cuda i dużo zdrowia.
Pozdrawiam

Subskrybuje zawartość