depresja

WSZYSTKO ZOSTAJE W NAS

Dawno tu nie zaglądałam. Przeczytałam ostatni wpis i uśmiechnęłam się tylko. Do swojej naiwności.

Kilka dni po tym wpisie przeszłam załamanie nerwowe. Moje dziecko nie przybierało na wadze, a ja poczułam, że to była ta kropla, która przelała czarę goryczy.. Ale trzymałam się, musiałam. Mąż wrócił do pracy, a ja rozpaczliwie próbowałam ogarnąć dwójkę dzieci. Dziękowałam tylko losowi, że nie miałam drugiej cesarki..

Niepłoność i depresja...

16 dc
4 dpo
1 IUI

Ale ten czas się wlecze:( Biorę leki, aplikuje luteinę. I nie wiem co się dzieje w mojej głowie. Z jednej strony mam wielkie nadzieje. Z drugiej jestem przekonana że nic z tego nie będzie.

Mam ochotę zaszyć się w sypialni i płakać. Czuje się taka bezsilna. Tak bardzo pragne dziecka. Ten mój cholerny instynkt z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się pogłębia.

Czasem myślę żeby odpuścić na jakiś czas. Na rok. Ale wiem że nie przestanę o tym myśleć. Niegdy nie będzie cudu typu ''odpuściłam i zaszłam'' z moim endometrium.

Cudowny ten mój mąż

Cudowny mąż... Tak - mam cudownego męża! Jak on mnie znosi? Moje ciągłe muchy w nosie, moje płacze i histeryczne wybuchy? Sama z sobą nie wytrzymuję, a on jest cały czas obok i choć momentami nie wystarcza mu cierpliwości, trzaska drzwiami, wychodzi, to jednak wraca i wspiera i kocha mam wrażenie, ze z każdym dniem bardziej... Wczoraj miałam urodziny. Nastawiłam się, ze spędzę je sama, bo cały weekend miał być w pracy... A tu niespodzianka - godz. 13.00 wchodzi mój mąż z wielkim bukietem i oświadcza, że zabiera mnie na obiad do restauracji...

Otwieram oczy...

Otwieram oczy...wstaje...ubieram się...idę z psami na spacer...pije kawę...biorę prysznic...idę do pracy....wracam....
Jak automat, czasem marzę by ktoś wyłączył guzik.

Najgorsze słowa jakie usłyszałam w tym tygodniu: "Byłaby Pani wspaniałą Mamą"

Ja, on, pustka

...ta pustka tak boli

Ja, 30 lat, od dziecka chora, od dziecka słyszę, dziecko Cię zabije, skrzywdzisz siebie, skrzywdzisz je. Ktoś daje nadzieje, inny odbiera. Uciekam wir pracy z dziećmi, uśmiecham się na ich widok, a serce krwawi. Codziennie zakładam maskę, że się pogodziłam, że dałam radę, ale....

On, mąż, 35 lat, choroba genetyczna, którą może przekazać dziecku, on do dziś nie pogodzony ze swoją niepełnosprawności, która nie ogranicza go, on taka kocha, że boi się stracić, nie chce ryzykować, chce mnie, bez dziecka może żyć...

jak lepic serce w proch potrzaskane..?

nie wiem jak sie podniesc..nie wiem jak zapomniec..zbyt duzo przypomina o niepowodzeniu..o nadziei ktora umarla..jak posklejac to serce?jak zapomniec?

moje zycie biegnie dwutorowo..nie jest tak ze ciagle placze, ze nie ciesze sie tym co mam, ze nie doceniam tego, co mam..oczywiscie ze jestem przeszczeliwa,ze codziennie miliony razy dziekuje bogu za szczescie, ktorym zechcial nas obdarowac..
ale drugim, rownoleglym torem moje serce teskni, umiera wrecz z tesknoty, lzy plyna nieprzerwanym strumieniem..i ta tesknota jest tak wielka, ze az zabiera powietrze..

koniec

Koniec roku zbliza sie wielkimi krokami..nie przyniosl mi upragnionego szczescia, wiec niech odejdzie zninie I przepadnie jak najszybciej..
Nie umiem ladnie pisac ,nie umiem dobrac odpowiednich slow, nie jestem chyba zbyt inteligentna..
Smieje sie czesto, kocham nad zycie mojego synka wymarzonego, dziekuje Bogu ze jest taki cudny I zdrowy, ze jest idealny..ciesze sie NA swieta, odliczam do Nich juz OD 26grudnia ubieglego roku :)
Ale czasem , jakies 100 razy dziennie lamie sie wpol, I taki bol mnie ogarniaze chcialabym umrzec,nie czuc nie tesknic nie pragnac Nic

zly czas

Mam zly czas..czy to depresja czy po prostu zimowe przesilenie jakies?
Czasem chcialabym zasnac I sie nie obudzic..czasem mysle ze wszystkim byloby lepiej gdyby mnie nie bylo..jestem do niczego, Nic mi nie wychodzi..przepraszam, syneczek mi sie udal, szczescie moje najwieksze..tylko dla niego zyje, otwieram oczy co rano, tylko on mi daje radosc..co jest ze mna nie tak ?

braknie sil..

a ja opadam z sil..
tak straszny dol mnie zlapal,ze nie umiem z niego wyjsc..nie wiem dlaczego, moze dlatego ze zaden cud sie nam nie chce przytrafic..moze juz wyczerpalam limit cudow?
tylko synek daje mi powod do zycia..

styczen 2014

Jestem zdołowana.
Wszystkim.
A tak mało już czasu..

Subskrybuje zawartość