ból niepłodności

Opowiadanie o matce

Mam doła. Nic nowego, większość wpisów jest o tym. Tak poważnie to okazało się, że estrofem w dawce 2mg to dla mnie za mało, nie wywołał okresu. Czyli tak źle z moimi hormonami? A ja głupia robiłam testy owulacyjne z nadzieją, że któryś będzie pozytywny...dzisiaj bylam u lekarza i zwiększono mi dawke do 2mg 2 razy na dzień. I tego się boję najbardziej,że taka dawka zacznie powodować tycie i ja tego nie wytrzymam. Po moich zaburzeniach odżywiania tycie to depresja i powrót do bulimii.

Leczenie estrofemem

Od tygodnia czekam na miesiączkę. Większość z Was traktuje miesiączkę jak znak, że znowu się nie udało. Dla mnie jej brak to znak, że nie może się udać. W poprzednią niedzielę skończyłam estrofem. Tego dnia pojawiły się dwie krople krwi. Ucieszyłam się, że to początek miesiączki ale od tego czasu nie stało się nic więcej....czy tak że mną źle, że nawet po lekach nie miesiączkuję? Jak nie ma miesiączki to i owulacji. A jak nie ma owulacji to i szansy na noworoda...płakać mi sìę chce.....

Moje początki dawno temu

Postanowiłam pisać bo już sobie nie radzę, taka forma terapi dla mnie i dla was byście wiedzieli że są też inni którzy walczą o upragnione dziecko.
Podjęliśmy decyzję o dziecku 15 lat temu.Przez pierwszy rok jakoś było bez stresu(u was na pewno też tak było ).
Pod koniec 2 roku już

się nieciepliwiliśmy.Kolejne lata były jeszcze gorsze.Znacie to nie?l

łzy nad niczym

Potrzebuję łez. Nie mam komu wypłakać się na ramieniu. Mój partner pragnie mojego szczęścia. Nie ma musu na dziecko. Oczywiście zależy mu, ale nie tak jak mnie, to jasne. A ja nie mogę nauczyć się żyć z czekaniem. Jakoś trzeba normalnie egzystować, pracować, czytać książki, żyć. Troszczyć się o związek. Ze mną dziej się coś strasznego. Śnią mi się dzieci, szukam ich podświadomie na ulicy po to żeby się zdołować.Tak, właśnie tego chcę...płakać. Tego potrzebuję, wyrzucić z siebie żal do siebie samej. Bo to moja wina. Chodzę po sklepach z ubrankami dla niemowląt. Ostatnio znowu zaczęłam rysować.

łzy nad niczym

Popadam w depresję. Czytam artykuły, oraz wpisy na bocianie. Powoli dociera do mnie ile to wszytko trwa. To straszne. Mam 29 lat. Ktoś mi kiedyś pewnie powie, dlaczego tak późno zdecydowaliśmy się na dziecko...ale nie mogłam inaczej. Gdyby moje dziecko miało tyle lat co mój instynkt macierzyński, pewnie dzisiaj byłabym już babcią. Gdyby miało tyle ile mój związek z najwspanialszym mężczyzną, miałoby już pięć. Ale dzisiaj człowiek staje się dorosły dopiero kiedy sam zarabia na siebie. Ja jestem dorosła od roku. Studia, długie poszukiwanie pracy...

Sen

Właśnie obudziłam się z koszmaru. Śniło mi się, że w piwnicach jakiegoś wielkiego budynku czekałam na wizytę u specjalisty, który miał mnie zdiagnozować. Razem z innymi pacjentami znalazłyśmy go w końcu jak z pacjentką i pielęgniarką wychodził z gabinetu. Powiedział tylko, że dzisiaj już nie przyjmuje i żebyśmy się umówiły na kolejny termin. Ale ja zaczęłam go prosić, żeby chociaż spojrzał na moje wyniki. Zgodził się z wielką łaską. Pobiegłam więc po moją torebkę do szatni. Biegłam z tej piwnicy przez wielkie centrum handlowe i wszyscy stawali mi na drodze.

Najpiękniejszy rok <3

Ostatni wpis rok temu. Duużo przez ten rok przeszliśmy.
Tak w skrócie 3 IVF i żadnego zarodka. Diagnoza moje komórki są do duszy. Załamanie. Straszna hiperstymulacja, szpital. I mój załamany mąż. Powiedział dość. Kończymy starania. Ja mogę nie mieć dzieci ale chcę mieć Ciebie całą i zdrową. I w lutym zakończyliśmy ten etap. I co?

W czerwcu pojawiły się 2 kreski na teście <3 Po 5 latach, 3 IUI i 3 nieudanych IVF.

Dzisiaj jesteśmy w 13tc. Maluszek zdrowo rośnie a my jesteśmy najszczęśliwsi na świecie.

Nie poddawajcie się wierzcie że cuda się zdarzają <3

Zagubiona

Nasza historia zaczęła się w grudniu 2016r., właśnie wtedy postanowiliśmy, że na 3. rocznicę ślubu zostaniemy rodzicami:) po początkowych trudach "docierania się" byliśmy szczęśliwi i gotowi na powiększenie rodziny. Oboje mieliśmy pracę w zawodzie, mieszkanie a w planach budowę domu... wszystko zaczęło układać się jak w bajce... kiedy przyszedł ten dzień byłam przeszczęśliwa, czułam, że na pewno się uda... kiedy pierwszy miesiąc starań nie przyniósł zamierzonych oczekiwań, staraliśmy się dalej. Wspólnie spędzone chwile były cudowne i niesamowicie przyjemne.

Oburzona!!

Dziewczyny!!
Dziś, zupełnie przed chwilą zobaczyłam reklamę w TV Ministerstwa Zdrowia (nie będę wyrażać się na temat Ministra, który cofnął refundację, bo administratorzy musieliby usunąć moją wypowiedź jako zbyt wulgarną!!). A w reklamie śliczne, puchate, skaczące króliczki, które mówią, że jak będziemy się odżywiać zdrowo, uprawiać sporty, nie stresować się byle czym to... UWAGA!!! Nie będziemy mieć problemów z posiadaniem dzieci. Bo tata królik dochował się ich 69!!!
Jestem oburzona tą reklamą!!!

Teraz wiemy że będzie dobrze :)

Witam się po przerwie :) Co się u na działo?

A no zostaliśmy małżeństwem <3 Wyszłam za najlepszego faceta na świecie, za mojego przyjaciela i obrońcę. Za faceta który zrobi wszytko żebym była szczęśliwa <3 Ślub wyszedł cudownie i magicznie. Wszytko wyszło idealnie <3
Byliśmy na Rodos w podróży poślubnej. Było nieziemsko <3 To był jak do tej pory najpiękniejszy lipiec naszego życia <3

A teraz czas na spełnienie kolejnego marzenia <3

28 sierpnia stawiamy się w klinice na pierwszej wizycie dotyczącej in vitro <3 Teraz wiem że będzie dobrze. I zajdę w ciążę.

Subskrybuje zawartość