ból niepłodności

nie krzyczcie, że mi źle...

Źle mi. Zawsze piszę jak mi źle. Pewnie jak większość z Was. W zeszłym tygodniu mięliśmy naszą pierwszą inseminację. Czekaliśmy pełni nadziei czy nasionka się będą nadawać. I odetchnęliśmy z ulgą bo wyniki poprawiły się tak, że zabieg mógł się odbyć. Nasza szansa. Jeden pęcherzyk i cienkie endometrium. Postawiliśmy wszystko na głowie żeby pojechać do lekarza, pouzgadniać urlopy...wszystko pozapinane. I mój Kochany taki pełen nadziei, że zyskałam pewność, że zależy mu tak samo jak mnie. I teraz tak bardzo się boję go rozczarować.

Krzyczeć, gryźć i płakać

Pewnie każda z Was to dobrze zna, ale ja pierwszy raz czekam, że nie dostanę miesiączki. W zeszły poniedziałek miałam pęcherzyk 14mm. Wzięłam jeszcze 4x75j mensinormu i w piątek już nie byłam na USG. Wyszłam z założenia, że na pewno przez 5 dni urósł do 20mm i wzięłam zastrzyk na pęknięcie. W poniedziałek na USG było po pęknięciu, a endometrium miało 12mm. A w międzyczasie...mieliśmy wekeend.

Krzyczeć, gryźć i płakać

Kolejna ułuda

Łudzić się, czy jednak nie liczyć na nic? Byliśmy w maju u wysokiej klasy specjalisty. Pierwszy powiedział mi, że można u mnie przywrócić miesiaczkę, i że ktoś mógł u mnie błędnie zdiagnozować pcos. A przecież wiemy, że to zaburzenia osi podwzgorze- przysadka-jajnik. Już drugi cykl łykam cycloprogynova. Przed okresem przytyłam 2 kg, które uciekły w jeden dzień miesiączki. Ale do sedna: Od następnego cyklu zaczynamy stymulację lekiem mensinorm. W końcu ktoś potraktował nas poważnie. Nie ma żadnych zabaw w clostilbegyt i inne tego typu bzdury. Jestem podekscytowana, pełna obaw i nadziei.

Leczenie estrofemem

Byłam wczoraj na usg. Jestem na ostatnim dniu brania estrofemu 21 dzień. W moim przypadku jutro plamka krwi miesięcznej. Moje Endo 5 mm, a powinno być min 10. Jajniki nie są nawet z pcos. Ponoć gdyby były z pcos to byśmy sobie poradzili. One po prostu nie robią nic. Kto mi może pomóc? A tak się ostatnio rozmarzylismy nad imieniem dla noworoda... przecież przy tym nie mam nawet szans na in vitro z komórką dawczyni skoro macica nie odpowiada na leki....

Leczenie estrofemem

Mam za sobą kolejną wizytę w poradni na Polnej. Dobrze, że ostatnio zrobiłam wyniki na estradiol i dzisiaj bynajmniej na czymś ozna było bazować. Mój estradiol trzy dni po miesiączce,czyli kropli krwi jest poniżej 10 pg/ml. Ponoć powinien być koło 400. Nic dziwnego że 2 x 2mg estrofemu nie wywołały normalnego krwawienia. Mam zwiększyć dawkę do 3 x 2mg. A jak to nie da rady to w kwietniu znowu szpital. Gdzie moje maleństwo, jak daleko w przyszłości skoro nawet tacy specjaliści nie potrafią u mnie wywołać głupiej miesiączki???

Leczenie estrofemem

....mija pierwszy miesiąc wywoływania miesiączki podwójną dawką estrofemu 2 x 2mg. Po jednej tabletce moja miesiączka była malutką czerwoną plamką. Po dawce podwójnej jest plamką brunatnego śluzu....ryczeć mi się chce. Aż tak źle jest , że nawet okresu nie można u mnie wywołać? A miało być wywoływanie okresu estrofemem a później stymulacja clo...A tu kicha...i co teraz, wizyta w poradni za dwa tygodnie i co? Znowu szpital? A gdzie owulacja skoro nie ma okresu? Co mi tam teraz powiedzą, jeszcze więcej estrofemu? To się może chyba źle skończyć bo już przy 4mg strasznie wyłażą mi żylý.

Opowiadanie o matce

Mam doła. Nic nowego, większość wpisów jest o tym. Tak poważnie to okazało się, że estrofem w dawce 2mg to dla mnie za mało, nie wywołał okresu. Czyli tak źle z moimi hormonami? A ja głupia robiłam testy owulacyjne z nadzieją, że któryś będzie pozytywny...dzisiaj bylam u lekarza i zwiększono mi dawke do 2mg 2 razy na dzień. I tego się boję najbardziej,że taka dawka zacznie powodować tycie i ja tego nie wytrzymam. Po moich zaburzeniach odżywiania tycie to depresja i powrót do bulimii.

Leczenie estrofemem

Od tygodnia czekam na miesiączkę. Większość z Was traktuje miesiączkę jak znak, że znowu się nie udało. Dla mnie jej brak to znak, że nie może się udać. W poprzednią niedzielę skończyłam estrofem. Tego dnia pojawiły się dwie krople krwi. Ucieszyłam się, że to początek miesiączki ale od tego czasu nie stało się nic więcej....czy tak że mną źle, że nawet po lekach nie miesiączkuję? Jak nie ma miesiączki to i owulacji. A jak nie ma owulacji to i szansy na noworoda...płakać mi sìę chce.....

Moje początki dawno temu

Postanowiłam pisać bo już sobie nie radzę, taka forma terapi dla mnie i dla was byście wiedzieli że są też inni którzy walczą o upragnione dziecko.
Podjęliśmy decyzję o dziecku 15 lat temu.Przez pierwszy rok jakoś było bez stresu(u was na pewno też tak było ).
Pod koniec 2 roku już

się nieciepliwiliśmy.Kolejne lata były jeszcze gorsze.Znacie to nie?l

Subskrybuje zawartość