długie starania

Czekając na Cud

Witam wszystkie starające się o dziecko już kilka lat...

czy Wy dziewczyny też tak macie że czasami macie dość wszystkich dzieci w rodzinie, dzieci znajomych, koleżanek, po prostu wszędzie są dzieci a Wy już dostajecie"na głowę" i macie ochotę przenieść się na bezludną wyspę!!!

mieszanka uczuc i odczuc

Tak a wiec dziś zaczynam kuracje.0, 5 tabletki bromergonu dziennie I clostilbegyt miedzi 2-6 dniem cyklu. Mam nadzieje że będzie dobrze. Choć przyznam że zaczynam sietroche irytować że badania męża wciąż nie wróciły a to już trzy tygodnie! Niewiem czy mam się martwić czy nie. Chciałabym już wiedzieć to czekanie jest denerwujące i i zaczynam sobe coraz gorzej radzić znarastającą irytacją. Boję sie że puszczą mi nerwy i pani w recepcji oberwie się za nic bo przecież to nie jej wina. Mąż się ze mnie śmieje że mi hormony szaleją i muszę sie opanować bo krzywde komuś zrobie albo sobie.

Brrrr

Brrr szefów doprowadziła mnie do białej gorączki. Kiedy rozmawiałam z nią miesiąc temu powiedziała ze rozumie i będzie robić wszystko by nam pomodz ( chodzi o czas wolny od pracy ) gdyż sama jest w podobnej sytuacji. Szefowa wiedziała ze nie chcą nam tu pomodz ze względu na moja 2,5 kg niedowage...prosiłam ja o wolne na ten miesiąc ale prosiła by było to chociaż miesiąc pózniej ze względu na urlopy. Zgodziłem sie. Ustaliliśmy ze jak tylko będę wiedzieć kiedy będę lecieć to zorganizujemy moje wolne. A oto idę do niej bo mnie wola i dopytuje o datę.

Dlaczego tak się dzieje

2,5 roku starań, dla jednych może się to wydać długo, dla innych krótko dla mnie to wieczność. Każdy miesiąc kończy się tak samo-rozczarowanie , płacz, przygnębienie, myśli pesymistyczne, których nie można się pozbyć. Zaglądam tu codziennie , czytam historie, pocieszam się ,że niektóre kończą się optymistycznie. Zdecydowałam się teraz trochę popisać, być może mi ulży, może ktoś też tak jak ja czyta wszystkie wpisy i mu to w jakimś stopniu pomaga przetrwać. Ja tak naprawdę oprócz męża z nikim nie mogę porozmawiać o moim problemie. W zasadzie nie mam z kim.

trzeba pomóc nadziei

I zaczynamy IVF. Wyniki posiewu prawidłowe. Mam mieszane uczucia: jestem wściekła, ze dwa IUI się nie udały, mam ogromnego stracha, ze coś pójdzie nie tak. Zaczynaja mnie męczyc koszmary - ostatnio śniło mi się ,że zostało tylko jedno jajeczko zapłodnione. Mnóstwo myśli kłębiących sie w głowie...., jak to bedzie, co dalej jezeli sie nie uda. Próbować dalej za wszelką cenę, czy dać sobie spokój.
Jurto wizyta u lekarza i zaczynam od czwartku długi protokół przygotować. Gdzieś wyczytałam, że jest bardziej skuteczniejszy niż krótki. Pożyjemy zobaczymy.

dalsza droga..

Każda z pisanych historii jest inna a zarazem tak podobna.Wystarczy w poczekalni spojrzeć w oczy pary starającej się o maleństwo, a można wiedzieć, podejrzewać co czują. Miliony uczuć, myśli mieszających się ze sobą- tych dobrych i złych w trakcie tych lat starań.Zawsze powtarzałam sobie, że gdyby mnie dotknął problem bezpłodności, podejmę szybką decyzję co dalej...adopcja, nasienie dawcy etc.

Witam Serdecznie:)

witam..
od baaardzo dawna czytam blogi na Naszym Bocku, smieje sie i placze razem ze wszystkimi tutaj..tutaj szukam nadziei na to, ze i mnie moze sie udac, ze i my zostaniemy kiedys rodzicami..i wierze mocno ze tak wlasnie bedzie..

BOCIANOWE MARZENIA

Witam wszystkich bocianowych marzycieli,

Trafiłam tu zupełnie przypadkiem, troszkę poczytałam i muszę powiedzieć, że chyba długo z Wami tu zostanę. Cieszę się, że w końcu trafiłam na miejsce i ludzi, z którymi można podzielić się swoją historią, którzy mają podobne problemy i tak jak ja mają głowę pełną bocianowych marzeń.

Subskrybuje zawartość