Życie

Idą Święta

Minął kolejny rok. Rok pełen nowych wyzwań, poznanych nowych wspaniałych ludzi, odwiedzonych pięknych miejsc i spełnionych wielu marzeń. Rok wyjazdów krótszych i dłuższych, takich we dwoje i takich że znajomymi. Setki pysznych posiłków zjedzonych w miłym towarzystwie i odkrytych kilku pysznych knajpek. Rok ciekawych książek i zaskakujących filmów i seriali. Rok śmiechu i miłości i kłótni o głupoty. Rok zakupów i oszczędzania. Ale także rok łez, momentów samotności, bólu i zwątpienia. Życie ciągle uczy nas cierpliwości i pokory.

JA

Ja. To juz inna ja.
Moje zycie wywrocilo sie do gory nogami.
Zaczelam terapie u innego terapeuty. Juz to bylo dobrym posunieciem. Bo okazalo sie, ze nurt poznawczo-behawioralny jest strzalem w 10. Bylo to koncem listopada.

Dziś

Juz jutro nasz wspolne pierwsze swieta. Mam straszna treme. Chce, zeby Corka miala jak najlepsze skojarzenia i wspomnienia.
Za tydzien roczek. A ja pytam kiedy to minelo?? Ledwo przeciez bylam w ciazy.
Nie potrafie ogarnac pedzacego czasu. Praca, dziecko, dom. Ciagly chaos. A ja nie potrafie tego ogarnac i sie zorganizowac.

Zamiastki

Najgorsze w tym wszystkim jest poczucie, że nie ma przy mnie nikogo, kto dzieliłby ze mną to, co się dzieje.
Że jestem sama. Totalnie, zupełnie sama.
Dzieje się w sumie... nic. To, co było do przewidzenia, na co przygotowywałam się przecież.
Miniek zaczął pytać.
Już drugi raz dziecko zaskakuje mnie. Ja się martwię,że coś tam nie idzie "zgodnie z założeniami", szukam rozwiązań, a ono chwilę potem wypala z grubej rury.
Najpierw z rozwojem mowy. Teraz z pytaniami o swoją mamę.
Co we mnie takiego jest, że nie potrafię czuć się ważna?
Że ustępuję pola innym, że odsuwam się w cień?

Czy można być niepłodnym, mając już dziecko?

Długo zbierałam się żeby wkoncu coś napisać. Cały czas mi nie daje spokoju, pytanie dlaczego nie mogę mieć dzieci tak ,, normalnie". Dlaczego żaden lekarz nie znalazł naszej przyczyny niepłodności? Dlaczego udało się tylko raz? Przy trzeciej próbie in vitro? Mamy zdrowa, pełna życia prawie 4 letnia córeczkę. Teoretycznie możemy mieć dzieci, bo ona jest na to dowodem. Jak to możliwe ze przy wszystkich prawidłowych wynikach, przez 8 lat nigdy nie doszło do naturalnej ciąży? Zbliżam się do 35 lat. Dokładnie za rok tyle będę miała.

Tęsknota...

Czasami sobie myśle, ze czas opuścić tematykę niepłodności. Niestety nie daje rady. Czasami otwieram Naszego Bociana, aby się pożegnać, ale nagle stwierdzam ze jeszcze nie nadszedł czas. Nie mogę sobie z tym poradzić. Jakby ktoś zapytał czy jestem szczęśliwa, odpowiedziałabym , ze ,,tak". Mam w miarę udane małżeństwo, córeczkę -niesamowite stworzonko, dla mnie to ideał dziecka, lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć. Ale gdzieś moja dusza nie może znaleźć spokoju. Coś w rodzaju uzależnienia. Czytam nowinki o niepłodności, oglądam fora, pamiętniki.

Puszka Pandory

Życie może być takie łatwe. Wypierasz z głowy złe myśli, a z duszy złe uczucia. Zapominasz, że jesteś nieplodna, nie myślisz. Stawiasz sobie nowe cele: dieta, nauka języka, fitness i nie masz już czasu na uzalanie się nad sobą. Spędzasz czas w pracy na rozmowach o szminkach, sukienkach, filmach, książkach.

Życie jest piękne

Nic mnie nie boli/ nie ciągnie/ nie puchnie. Coraz mniej pryszczy do zakrycia. Organizm oczyszcza się z leków. Zaczynam się uśmiechać - czasami to częściej niż nigdy. Oddycham, czuję smak potraw. Wczoraj pierwszy raz od rozpoczęcia leczenia byłam na Zumbie. Boże co za radość!!! Uświadomiło mi to jak bardzo niepłodność wpłynęła na moje życie... po kolei niszczyła wszystko co kocham, co jest dla mnie ważne, co sprawia mi radość i nadaje sens życiu. Tyle bólu i ograniczeń. Mam pełno czasu wolnego odkąd nie muszę koczować pod gabinetem lekarskim cztery razy w tygodniu.

Zawsze przed urodzinami...

Jak to jest, że zawsze przed urodzinami zbiera mi się na wspominania, podsumowania.
Tym razem to data graniczna.
Niektóre marzenia trzeba zamknąć w pudełku opisanym "Niezrealizowane".
Trudno.
Życie to walka. Na śmierć... i życie.
Życie to kompletnie nieoczekiwany przyjaciel spotkany za zakrętem.
Albo wróg pojawiający się przed nami, kiedy spokojnie czekamy na przystanku na autobus.
Życie to tysiąc pięćset sto dziewięćset decyzji, które prowadzą nas dziwnie zakręconymi ścieżkami do celu, którego czasem w ogóle przed sobą nie stawialiśmy.

Za oknem szarooo

Tak mnie coś naszło, prawie po roku, żeby napisać.
Za oknem szaro, pada.
Ale mnie to niekoniecznie przeszkadza.
Za pół godziny przyjadą po mnie i odbiorą mnie z pracy.
Mąż i Synek.
Synek, który codzienni, ba! kilka razy dziennie mówi "Mamusiu, jesteś piękna!"
Co prawda czasem zaczynam wątpić, czy to, co On nazywa "pięknem" obiektywnie takie jest... bo całkiem niedawno wypalił "masz takie PIĘKNE żółte ząbki!" i tak sobie pomyślałam, że, cholerka... może to PIĘKNA wcale nie oznacza PIĘKNA?
Nieważne!
Jestem piękna, wspaniała i kochana.
Tej wersji będę się trzymać.

Subskrybuje zawartość