starania o dziecko

Postanowione

Postanowione - zaczynamy z Gametą. Błagam, oby ta droga nie trwała długo...

CIARY, emocje, podekscytowanie.... MAŁPO przybywaj !

Już odliczam.
Już chwila.
Jeszcze nigdy z taką niecierpliwością nie czekałam na okres.
Decyzja o podejściu procedury jeszcze w tym miesiącu przewróciła całe moje życie.
Jeszcze ta odległość :) 400 km dojazdu do kliniki - no lepiej sobie tego nie mogłam wymyślić
Ale warto. Na pewno będzie warto.
Staram się myśleć pozytywnie.
Nie zwracać uwagi na statystki, badania, procenty. Zdecydowałam się na procedurę, która zaoowocuje u mnie upragnioną ciążą. Koniec KROPKA :)
Za miesiąc będę już w ciąży !!!
Innej myśli nie dopuszczam !

Teraz wszystko w naszych rękach
1. DIETA

A może by tak rzucić wszystko i zrobić sobie dziecko !! walka episode 1

No i stało się.
Postanowiliśmy.
5 lat walki o naturalną ciąże i mówię pas - pomysły wyczerpane, sił brak. Nie składam broni ale podejmuję nowe oręże ...
In vitro ? o co w tym właściwie chodzi.

Pierwsza wizyta w klinice zakończyła się szybką decyzją - in vitro.
Tak długo odrzucaliśmy tę opcję - starając się o upragnione potomstwo naturalnie.

Badania? Nic nowego

Więc tak. Poniedziałek badanie krwi, później odbiór wyników i co? Czemu mnie to nie zdziwiło? "Moja" prolaktyna chyba bardzo mnie polubiła, bo franca znowu jest górą... ehs, a ja głupia miałam nadzieję, że się uda...

"Nadzieja matką głupich" ma tutaj swoje 100% odzwierciedlenie.

Determinacja!

Dzisiaj ustaliliśmy - zaczynamy od nowa!

Dzisiaj jest we mnie determinacja. Siła też się ostatnio pokazała. Nawet odwiedziłam w weekend koleżankę w drugiej ciąży, a jej mały brzdąc siedział u mnie na kolanach i lepił plastelinę :) Co nie znaczy że zapomniałam, po prostu dzisiaj stwierdziłam, że chyba jestem już gotowa, a przynajmniej mam taką nadzieję. Nie chcę już czekać. Łzy już nie lecą. Głowa dzisiaj jest wysoko. Wróciła pewność siebie? To jest za dużo powiedziane, po prostu zatliła i rozpaliła się nadzieja.

Czy macie koło ratunkowe?

Jako że zdecydowaną większość informacji o świecie uzyskałam z książek, postanowiłam iść dobrze utartą ścieżką i nabyć kilka lektur obowiązkowych na wiadomy temat. W pierwszej kolejności kupiłam "Nie przeproszę, że urodziłam" Karoliny Domagalskiej oraz "In vitro ważne rozmowy na trudny temat". Pierwszą z książek zwinęła mi mama. Codziennie streszcza mi przeczytane rozdziały i cieszy się, że to wszystko takie normalne i dla ludzi, a nie jak to pokazują w tv.
Ja wzięłam się więc za "In vitro...". Co ciekawsze kawałki staram się czytać mężowi - ciężko z tym, oj ciężko...

ile kosztuje dziecko?

Mój drogi małżonek obdzwonił wszystkie kliniki leczenia niepłodności. Nie ma miejsc na refundację in vitro dla osób, które chciałyby dopiero przystąpić do programu. Cytując słynną kampanię motywującą Polaków do prokreacji: "w wieku 28 lat nie zdążyłam zostać matką"...
Na podstawie informacji uzyskanych od pań z recepcji " tak mi Państwa szkoda!", określiliśmy średni koszt zabiegu. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować Ministrowi Radziwiłłowi, który zmotywował mnie do wyceny mego dziecka.

jak powiedzieć o in vitro?

Przebyliśmy z teściami długą drogę. Od suchej akceptacji, przez jawną niechęć do relacji pełnej życzliwości i sympatii. Po prawie ośmiu latach wypracowaliśmy dobre relacje. Wiem, że marzą o wnuku. Kiedyś wspominali o tym często. Od pewnego czasu przestali. Jest pomiędzy nami jakby cicha umowa o której nikt nigdy nie wspomniał, że nie poruszamy tematu dziecka. Nie mówiliśmy im, że się staramy, ani że nam nie wychodzi i się leczymy. Z jednej strony chcielibyśmy powiedzieć, z drugiej boimy się ich reakcji (są bardzo pobożni). Boimy się, że ta wiadomość popsuje nasze relacje.

bo mi się należy

Dzisiaj mam bardzo zły dzień. Od rana nie chciało mi się otwierać oczu i wstawać, uśmiechać się, udawać, że jest dobrze. Mąż od razu poinformował mnie, że jest chory i dzisiaj nie wstaje z łóżka. Dodatkowo nie mam co liczyć na konwersację, bo pracuje. Jak na złość cały czas dźwięczały mi w głowie słowa mamy: " i tak oddasz mnie do hospicjum wiem to". To tak zamiast słowa dziękuję za opiekę... Sprzatanie całego domu, dwa głodne psiaki do wyprowadzenia, zero perspektyw na miłego sylwestra. Oczyma wyobraźni widzę te wszystkie pary w eleganckich ciuchach przygotowujące się na sylwestra.

siła perswazji

Utkwiła mi w pamięci pewna scena. Siedzieliśmy przy stole w domu moich teściów. To były urodziny mojej teściowej i zgromadziła się cała rodzina męża. Jedna z ciotek zadała pytanie ile to ja mam lat. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że 26. Krzycząc przez cały stół oznajmiła mi, że do 27 roku życia trzeba zajść w ciążę, bo później będzie trudno. Pół roku później zaczęliśmy się starać o dziecko. Może to głupie ale po każdym nieudanym podejściu słyszę te słowa. Nie mogę tego wyrzucić z głowy.

Subskrybuje zawartość