starania

Po 1 stymulacji

Troche mnie nie było. Od ostatniego posta duzo sie wydarzyło, dużo wizyt, badań,zastrzykow, zrobionych km i nie ukrywam kasy.
Cała stymulacja zakończona miesiaczka dokladnie 14 dni po owulacji.
Z jednej strony mozna powiedzieć ze nie udalo się. Nie jestem w ciąży. Ale ten czas pokazał ze mogę miec owulacje! Oddzyskalam nadzieje. Chociaż wiem, że to nie tak latwe. Widok pięknego pecherzyka po 18 dniach kucia byl piękny i bylam z siebie dumna. Teraz jest mi troche smutno, ale zobaczyny co czas pokarze.. nastepna wizyta 17 lutego.
Tego dnia urodził sie mój mąż. Bedzie to szczęśliwa datą?

Po wizycie 1

Bezposrednio z pracy jechalam na wizyte. Droga minela spokojnie, dalam rade sama do duzego miasta, maz na delegacji bylam zdana na siebie, ale jestem uparta wizyta byla umowiona miesiac wczesniej takze musialam dac rade nie chcialam tego odkladac pomimo strachu.
Kusilo mnie zeby odlozyc te starania, moze za rok jak bardziej sie przygotujemy, ale mowie nie! Jak nie teraz to kiedy.

Wielka niewiadoma, poczarki starania

To moj pierwszy wpis. Dzisiaj rozpoczynamy nasze starania o potomstwo. Dzisiaj pierwsza wizyta u specjalisty. Sama nie wiem czego sie spodziewac. Wiele lat juz lecze sie pod okiem ginekologow/endokrynologow, ale teraz dopiero chcemy zaczac starania. Dziwnie to tak pisac "zaczac starania"? Ze niby nie umiemy dac sobie rady z mezem sami? Z jakiegos powodu chyba nie. Choc w sumie jestesmy dopiero 5 mies po slubie, ale znajac moja historie chce udac sie do specjalisty.

Po wizycie

Przedwczoraj, z wynikami poszłam do mojego ginekologa. Obsuwa 1h. 2 dziewczyny w zaawansowanej ciąży. Jedna wychodzi z gabinetu z mężem, partnerem, chłopakiem... Pewnie oglądali swojego dzidziusia.... Ja siedzę z wynikami w ręce. Już nic nie sprawdzałam w Internecie. Czekam co powie lekarz.

Dziękuję za wsparcie

Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie. Dzisiaj idę do mojego lekarza. Jest ponoć bardzo dobry w tych sprawach. Pomógł wielu parom. Staram się już nie zaglądać do Internetu i nie nakręcać się dodatkowo. Zobaczę co powie specjalista.

Niewiadoma

Pięć lat temu odstawiłam antykoncepcję. Kilka miesięcy przed ślubem. Tak, żeby organizm się oczyścił. Myślałam sobie: "Fajnie, niedługo ślub, później dzidziuś Wszystko będzie po kolei." Wiedziałam, że u mojego M. w rodzinie były bliźnięta. Trochę mnie to przerażało, bo jakby tak i u nas się tak udało. Gadaliśmy o tym z M. O ilości dzieci, o ich płci. Na tym się kończyło. Miewałam wzloty i upadki. Płacz gdy okazywało się, że okres znowu przyszedł.

Przesilenie wiosenno - świąteczne?

To już Wielki Piątek, Święta za pasem. W domu praca wrze, ciasta, mazurki, sprzątanie... W pracy różnie - raz szał, raz bez ciśnienia... Przesilenie wiosenne pełną parą - deszcz, słońce, grad itp... o dziwo ból głowy ostatnio mnie nie męczy - może dzięki temu, że dzień jest dłuższy - zawsze byłam wrażliwa na pogodę.

Monitoring cyklu

Monitoring cyklu za mną. Komórka 17mm w 13 dniu cyklu. W 17 dniu cyklu komórka 19mm i nic nie wskazuje żeby miała pęknąć. Czyli jednym słowem tym razem owulacji brak. Teraz pytanie - wchłonie się, czy szykuje się torbiel.
Cóż - takie życie, jak to się mówi...

Przyszły cykl też będziemy monitorować i podejmiemy decyzję, czy trzeba stymulować...

Niepłodność idiopatyczna

Tak naprawdę nie daje mi to spokoju. Nie mogę rozwikłać tej cholernej zagadki. Czterem lekarzom tez się nie udało. Co może być przyczyna niepłodności u nas. Jedyne to PCos bez praktycznie cech. Brałam leki i tez się nie udało zajść w ciąże naturalnie. Przez prawie 8 lat. To niemożliwe zeby to wszystko siedziało w głowie. Mamy córeczkę po 3 pełnej procedurze in vitro. Po tej procedurze pozostał nam zarodek, jeden jedyny. Ciąża z córeczka przebiegała prawidłowo i ona tez jest zdrowa. Czyli teoretycznie dzieci możemy mieć. Tylko dlaczego nie możemy mieć naturalnie?

Moja PCOSowa historia

Hej to mój pierwszy wpis, przedstawię tu swoją historię, może kogoś zainteresuje może nie ale piszę ją głównie dla siebie żeby kiedy nadejdzie ten czas gdy uda nam się wydać na świat dzidzie (mam ogromną nadzieję) przeczytam sobie co przeszłam i że się udało mimo wszystko. Zmagam się z zespołem policystycznych jajników - PCOS. O tym, że coś jest nie tak uświadomiłam sobie gdy miałam 17 lat i nadal nie zaczełam mięsiączkować. Początkowo diagnozy różne od dwurożnej macicy po "wszystko jest w porządku".

Subskrybuje zawartość