moja historia

moja historia

Cześć,
To mój pierwszy wpis w blogu.

W czekaniu na zrozumienie

Poroniłam w listopadzie ubiegłego roku, to był koniec 11 tygodnia. Nie planowaliśmy na razie dziecka ale nie uważaliśmy szczególnie. Wychodziliśmy z założenia, że jak będzie, tak będzie dobrze... Przez dwa lata byłam bulimiczką, więc miałam bardzo nieregularne miesiączki. Czasami nawet co trzy miesiące. Zawsze prowadziłam aktywny tryb życia, na dodatek remontujemy dom, więc nie oszczędzałam się. Jednak 7 tygodni po ostatniej miesiączce czułam, że coś jest inaczej niż zawsze. Czułam się zmęczona i miałam mdłości. Zrobiłam test i były dwie wyraźne kreski.

Wolałabym się nigdy nie urodzić, niż żyć...

Moja krótka historia - Mąż - bezpłodny, ja - jeden niedrożny jajowód, mutacja MTHFR. W ciągu roku 3 nie udane inseminacje z nasieniem dawcy :( Chciałam teraz w grudniu porobić wszystkie badania, a w styczniu rozpocząć procedurę in vitro. No ale cóż mam takiego męża, że ma to wszystko głęboko w d... . Dla niego wszytko inne jest ważniejsze i woli inwestować we własne interesy niż w dziecko. Kłócić się już z nim nie mam siły... Kocham go i jednocześnie nienawidzę! Mamy już po 30 lat. Niedawno bratu urodził się synek (ona 20 lat, on 24 lata).

30 tc

Mam 38 lat i myślałam, że już nigdy nie będę w ciąży, a tu po 17latach udało się. To już 30tc , moje maleństwo waży ok 1,60kg i teraz dopiero powoli dociera do mnie ,że w końcu zostanę mamą . Radość jest większa od strachu który był tak silny ,że ni pozwolił mi się cieszyć z ciąży . Moja historia zaczęła się właśnie 17 lat temu, kiedy zaliczyłam z moim mężem (wtedy chłopakiem)tz,, wpadkę,,. Pomimo młodego wieku cieszyliśmy się z tego ,że zostaniemy rodzicami ale niestety w 20tc dostałam krwotoku i poroniłam .Po roku okazało się, że znów jestem w ciąży, ale i tym razęm się nie udało.

Moja PCOSowa historia

Hej to mój pierwszy wpis, przedstawię tu swoją historię, może kogoś zainteresuje może nie ale piszę ją głównie dla siebie żeby kiedy nadejdzie ten czas gdy uda nam się wydać na świat dzidzie (mam ogromną nadzieję) przeczytam sobie co przeszłam i że się udało mimo wszystko. Zmagam się z zespołem policystycznych jajników - PCOS. O tym, że coś jest nie tak uświadomiłam sobie gdy miałam 17 lat i nadal nie zaczełam mięsiączkować. Początkowo diagnozy różne od dwurożnej macicy po "wszystko jest w porządku".

Czekanie na ...

Ja trzy lata temu - nowy mężczyzna, nowe życie, nowe plany.Spotykając się z S pomyślałam,że z tym człowiekiem chciałabym mieć dziecko, że byłby wspaniałym ojcem.Rok starań, obliczeń, wyliczeń, pomiarów, pozycji, nóg w górze i innych jeszcze szamanizmów:)Nic, nic, nic.Wizyta u lekarza.U mnie książkowa owulacja, piękne endo.Chociaż miałam już 34 lata nie było tragedii, tylko dlaczego się nie udaje? Kilka stymulacji clo i nadal nic.Badanie mojego S i szok, słaba armia, choć olbrzymia.Propozycja lekarza IUI.

nowy bocian/stary bocian-pożegnanie...

Była kiedyś dziewczyna.Bardzo zakochana,która poślubiła swojego ukochanego.Było im dobrze,ale jak to bywa zaczęło czegoś im brakować,a może raczej kogoś...pomyśleli wtedy,że może zaczną się starać o maleństwo które by kochali,rozpieszczali,tulili,zabierali na spacery...

Pustka, żal, a gdzie nadzieja

Dzisiaj mija 2 tygodnie od kiedy nie mam Cię pod moim serduszkiem, czuję wielką pustkę, duży żal, że nie można liczyć na pomoc lekarzy, moje maleństwo nie urodzi się, kolejny raz nie udało się i co dalej...
A jak w przyszłości okaże się, że to była jakaś błahostka i można było tą ciąże utrzymać. Gdzie są ci wszyscy dobrzy lekarze, którzy pomagają wielu, tylko nie mnie.
Tak mi smutno dlaczego...

Znowu się nie udało

Witam wszystkich.
Może moja historia nie różni się niczym od wielu innych, ale ja naprawdę nie wiem co mam dalej ze sobą zrobić gdzie szukać pomocy.
Mam 38 lat za sobą 4 poronione ciąże. Posiadamy z mężem 15 letnią córkę.
Córkę urodziłam przez CC stan przedrzucawkowy 2 tygodnie przed terminem, jest zdrową nastolatką i przede wszystkim dobrym dzieckiem.
Niestety kolejne ciąże kończyły się poronieniem.

16 miesięcy

Uchylam jeszcze ciężkie powieki by zobaczyć że za oknem już powoli zaczyna się świt.Ktoś po omacku wchodzi pod moją pachę i odchyla bluzkę niecierpliwie poszukując piersi.Małe usteczka jak zwykle bez otwierania oczu znajdują ciepło i po chwili zasypiamy wtulone obie znów... takie są moje poranki już od 16 miesięcy :)))
Każdy ranek przynosi spokój,uśmiech dwóch dziewczynek i ich małe rączki przecierające oczka...
Karolinka się wyciągnęła,znów urosła,delikatne włoski związane w cienkie warkoczyki są nieustannym obiektem zainteresowania małej Agatki.
Moje,obie moje takie namacalne.

Subskrybuje zawartość