in vitro

„Niech ktoś zatrzyma w końcu świat, bo wysiadam”

Zawsze się dziwiłam, że po kolejnych moich porażkach Świat kręci się dalej. Tym razem myślałam, że nie dam rady w biurze. Nie chciałam widzieć szczęśliwych kolegów z pracy. Spełniło się moje życzenie, siedzę w domu. Mój ból i żal do całego świata siedzą razem ze mną. Chyba wcale nie jest mi lżej. Trzeba uważać czego się sobie życzy.

Za tym co było

Dzisiaj w domu od rana wojny. Niby co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Może ta ostatnia porażka zabiła moje małżeństwo? A może już od dawna byliśmy martwi jak dwoje współlokatorów? Czy to przez niepłodność, czy leczenie, czy może i tak by nic nie wyszło?
Na codzień nie pozwalam sobie na takie myśli, ale dzisiaj marzę, żeby cofnąć czas do dnia mojego powrotu do Polski. Zrobiłabym wszystko inaczej. Moje życie byłoby inne.
Dzisiaj bardzo, ale to bardzo tęsknię za mamą :(

To co pijemy?

-jak się czujesz?
*zrobiłam test, nie udało się ...
- to co pijemy??
Dziękuję Bogu za takie słowa :) i za to jak moja koleżanka w pracy wyściskała mnie dzisiaj i powiedziała „nie poddawaj się, wiem, że to trudne, ale w końcu się uda”. Dziękuję za ludzi, którzy są obok mnie, nawet wtedy kiedy jestem okropna i kiedy cierpię.

Porażka

Miałam transfer naszego własnego zarodka. Nie udało się. Co robię źle? Czuję się winna, że za dużo/ za mało chodziłam, że do niego nie mówiłam, bałam się przyzwyczajać... :(

Udało się !

Dodam wpis jeszcze raz, bo chyba ostatni coś mi nie wyszedł...
Udało się - i proszę aby tym bardziej udało się do końca ....
08 II 2020 - ICISI z KD transfer 4.1.1. (PRG 19.082)
14 II 2020 - beta 6dpt - 71,7
17 II 2020 - beta 9dpt - 414,98, PRG 113,9, Estradiol 656
jestem taka szczęśliwa... oby tak dalej...

Mamy kolejny cud...oby tym razem utrzymał się do końca

Po transferze...

I już po wszystkim... Pozostało czekać
03.02.2020 - 7 odmrożonych --> 6 zapłodnionych komórek
08.02.2020 - transfer blastocysty 4.1.1. <3 (PRG 19,082)
+ 3 zarodki do dalszej obserwacji, ile zostanie zamrożonych dowiem się w poniedziałek

Leki po transferze:
Estrofem 2mg - 1x1tab. (rano) + 1x2tab. (wieczór)
Encorton 15mg (rano na czczo) + 5 mg (wieczór)
Prolutex 1x1amp.
Luteina 3x2tab. dopochwowo
Luteina 2x2 tab. podjęzykowo
Duphaston 3x1tab.
Neoparin 1x1amp.
Euthyrox 25 1x1tab.
Prevenit Intensiv 1x1tab.
Dostinex 1x0,5tab. na tydzień
Omegamed Optima Forte DHA

Nadzieja ...

Dziś po wizycie same dobre wieści:
- mamy 5 komórek dawczyni (tej samej kobiety co w zeszłym roku)
- mamy z mężem książkowe wyniki
- w poniedziałek progesteron + estradiol, jak wszystko będzie ok to mąż oddaje nasienie i rozmrażają "Piątkę wspaniałych" ♡
- czekamy do piątku jak zarodki się rozwiną...
- jak dojdzie do rozrostu minimum 1 blastocysty to w sobotę 08.02.2020 transfer ♡

Jeśli któraś z Was zastanawia się lub zdecydowała się podejść do IV z kd, podrzucam bardzo dobry artykuł, w którym znajdziecie dużo odpowiedzi na pytania:

Beznadzieja

Stymulacji nie będzie. Jest jeden dominujący pęcherzyk i tylko on by urósł. Poza tym Doktor ocenia, że w dobrym miesiącu (nie tym) przy stymulacji będę miała 2, max przy dobrych wiatrach 3 pecherzyki, a gdzie mówić o zarodkach...? I skąd on to wie już w 3 dniu cyklu? Myślałam, że normalnie w cyklu jest 1 pęcherzyk, a kolejne tworzą się prze stymulację... czegoś nie ogarniam? Jakie są moje szanse, jeśli przy 7 pobranych komórkach jajowych miałam 5 martwych zarodków za pierwszym razem i 2 trzydniowe zarodki, które się nie przyjęły za drugim razem?

Po transferze

10dni po transferze. Jedna jedyna szansa . Jedyna komórka która udało się uzyskać . Czekała na nas od sierpnia, ciagle po drodze coś wyskakiwało. Każda trudność znosiłam cierpliwie, z myślą „ na przekór temu co się dzieje, uda się „ Straciłam w zeszłym roku mamę, pomyślałam nawet „ życie za życie, teraz sama będę mama” dziś Beta - nie udało się. Czuje się bezsilna, zła, wściekła i tak po ludzku smutna. Ostatni promyk nadziei zgasł :(

Subskrybuje zawartość