in vitro

Beznadzieja

Stymulacji nie będzie. Jest jeden dominujący pęcherzyk i tylko on by urósł. Poza tym Doktor ocenia, że w dobrym miesiącu (nie tym) przy stymulacji będę miała 2, max przy dobrych wiatrach 3 pecherzyki, a gdzie mówić o zarodkach...? I skąd on to wie już w 3 dniu cyklu? Myślałam, że normalnie w cyklu jest 1 pęcherzyk, a kolejne tworzą się prze stymulację... czegoś nie ogarniam? Jakie są moje szanse, jeśli przy 7 pobranych komórkach jajowych miałam 5 martwych zarodków za pierwszym razem i 2 trzydniowe zarodki, które się nie przyjęły za drugim razem?

Po transferze

10dni po transferze. Jedna jedyna szansa . Jedyna komórka która udało się uzyskać . Czekała na nas od sierpnia, ciagle po drodze coś wyskakiwało. Każda trudność znosiłam cierpliwie, z myślą „ na przekór temu co się dzieje, uda się „ Straciłam w zeszłym roku mamę, pomyślałam nawet „ życie za życie, teraz sama będę mama” dziś Beta - nie udało się. Czuje się bezsilna, zła, wściekła i tak po ludzku smutna. Ostatni promyk nadziei zgasł :(

Moja historia

Witajcie,
Z niepłodnością walczę od 2012 roku kiedy to po przebytej operacji (obustronne torbiele jajników) otrzymałam informację o... endometriozie.
2016 - wyrok - przedwczesna menopauza (miałam zaledwie 28 lat).
2019 - dwie próby IVF z KD. Jedna nieudana. Druga zakończona poronieniem w 12tc.
2020 - kolejna próba IVF z KD ....
Cdn.

pytania

Witam,

Czekając na in vitro

Ten rok, mimo pozytywnego nastawienia, nie był przychylny dla mojej rodziny. Oby przyszły był lepszy. Dla nas wszystkich. Czuję, że tym razem się uda :D

No wreszcie przytyłaś

Przy świątecznym stole usłyszałam od teściów, że pięknie przytyłam :D widać, że Encorton działa. Coraz bardziej chcę i wierzę. W końcu kiedyś musi się udać. Mam nadzieję, że w przyszłe święta będziemy w piątkę ja, M, nasze psy i dziecko :) a narazie znajduję sobie zajęcia, żeby czas szybciej minął...

Odliczam dni

Dzisiaj obudziłam się o 3 w nocy totalnie podekscytowana tym, że za ok 25 dni ruszamy ze stymulacją. Nie mogę się już doczekać!! Chyba zwariowałam :D

Wcale nie jest dobrze

Nie jest wcale dobrze, chociaż staram się sobie to wmawiać. Prawda jest taka, że jestem zupełnie pusta w środku i nigdy nie zajdę w ciążę niezależnie co zrobię. Taka jest prawda. Po takim czasie, nieudanych próbach. Nawet AZ się nie udało, gdzie lekarze dawali 80% szans. Jak w wakacje uwierzyłam i zebrałam całą odwagę żeby podejść do programu, to stało się najgorsze. W jednym miesiącu straciłam pracę i zmarła moja mama. Przerwaliśmy procedurę. Lekarz powiedział, że mam wrócić jak się ogarnę.

Idzie nowe

Wczoraj byliśmy u lekarza. W styczniu zaczynamy stymulację do ivf. Dzisiaj wzięłam pierwszy encorton. Jest we mnie spokój do którego dojrzewałam przez kolejne lata starań, porażek, gór i dołów. Mimo chwil zwątpienia, cały czas wierzę, że po coś to wszystko się dzieje i że moja droga, może wyjątkowo kręta nawet jak na bocianowe historie, prowadzi do celu. Nie czuję niepokoju, strachu i presji czasu, które czułam przecież będąc dużo młodszą kobietą.

Kiedy, kiedy

Los chciał, żebyśmy znowu przesunęli termin in vitro. Plan jest na styczeń. Czy wypali? Nie wiem. Zastanawiam się, czy nie zlikwidują in vitro przed styczniem. Cały dzień chce mi się płakać. Nikt mnie nie rozumie. Czy będę kiedyś matką???

Subskrybuje zawartość