in vitro

Mama

To uczucie, kiedy Twoja matka bardziej przejmuje się zakupem nowego samochodu przez Twoją siostrę, niż tym, że podchodzisz do 3 in vitro. Brak wsparcia u bliskich boli najbardziej.

Gdzie Ty się pchasz dziewczyno...?

Właśnie odczytałam swoje wyniki. AMH spadło z 6 na 2, fsh wzrosło z 12 na 13. LH wzrosło z 7 na 12. Co ja sobie myślałam... przecież nie mam szans, to tylko strata pieniędzy :(

Znowu mnie ogarnia ten pierwotny, bezkresny lęk, że to już koniec mojej drogi, że nigdy już nie zostanę mamą.

To by było na tyle. Dobranoc :(

Wiara przychodzi znienacka

Miałam wypadek samochodowy. Cudem przeżyłam. Wygląda na to, że mam coś jeszcze w tym życiu do zrobienia i ktoś nade mną czuwa...

Po wizycie

Przedwczoraj, z wynikami poszłam do mojego ginekologa. Obsuwa 1h. 2 dziewczyny w zaawansowanej ciąży. Jedna wychodzi z gabinetu z mężem, partnerem, chłopakiem... Pewnie oglądali swojego dzidziusia.... Ja siedzę z wynikami w ręce. Już nic nie sprawdzałam w Internecie. Czekam co powie lekarz.

Trzeci PICK-UP

Dziś 15 dzień cyklu, po wizycie monitorującej, termin punkcji określony na 22.09
Transfer wstępnie na 27.09.
Poszedł dziś zastrzyk Ovitrelle 36h przed godziną punkcji.
Doszło leków ;unidox,estrofem,luteina (te od dnia pick-up)

Jajeczek jest sporo 20 szt, pobrać mają ok 14 ( tylko tyle osiągnie odpowiedni rozmiar).
W dniu punkcji dostaniemy informację w ilu jajeczkach były komórki, i ile udało się zapłodnić.

z innej beczki... jak ktoś mi powie że po tej farmakologii się nie tyje to nie ma pojęcia o czym mówi.Na mnie te wszystkie cuda działają bardzo.

Damy sobie trochę czasu

Już emocje uspokojone.Po miesiączce mam się stawić do kliniki, nie wiem czy doktor będzie chciał już teraz zaczyna kolejną stymulację.Ja wolałabym się wstrzymać do stycznia.Grudzień nie jest dobrym miesiącem,pracuję w handlu.W handlu z tych cięższych,tych gdzie zawsze jest mnóstwo pracy i dźwigania.

Wczoraj zaparłam się wyszłam z domu i poszłam biegać.Okazuje się że choć pupka przytyła sporo bo aż 6 kg, to biegać jeszcze potrafię.
W wakacje byłam na diecie Dukana, udało mi się schudnąć 8 kg.W momencie jak zaczęliśmy planować in vitro, odpuściłam dietę.

Brak podziału

Dziś o 9 miał się odbyć transfer jednej , jedynej zapłodnionej komórki.Godzinę przed wizytą zadzwoniła embriolog, że komórka nie podzieliła się.Transferu nie będzie.
Serce mi pękło, pierwsza próba, pierwsze rozczarowanie,pierwsze łzy.

Ale to nie koniec drogi, nie poddamy się tak prędko.
Choć w sercu smutek,będę walczyć ze zdwojoną mocą.

Jutro transfer

Wczoraj była punkcja, pobrano 7 jajeczek.Dziś otrzymaliśmy telefon że do zapłodnienia nadawały się 3, a przyjęło się 1.Jutro o 9 transfer.Oby to jedno było tym na które czekaliśmy tyle lat.Oby to jedno dało nam szczęście i spełniło marzenia.

Od wczoraj przyjmuję luteinę dopochwowo i pod język.Mam wrażenie że ta dopochwowa się nie wchłania.Gdy aplikuję kolejne tabletki to w środku są jeszcze te z wcześniejszej aplikacji.

Już jutro! OBY!

Nasza droga do dziecka.

Jeszcze miesiąc temu szukałam w pamiętnikach historii par, którym się udało zajść w ciążę w wyniku przeprowadzenia procedury in vitro. Nie wierzyłam, że będę kiedyś należeć do tego szczęśliwego grona, ale odnajdywałam w nich pocieszenie.

Jutro punkcja

Wszystkie zastrzyki zaaplikowane.Dziś o 20:00 tabletka, a jutro rano o 7 punkcja.Nie ukrywam że się denerwuję.Chciałabym mieć już to za sobą.Zastrzyki przyjęłam dobrze, żadnych zmian nastroi, hormony nie szalały.Dziś za to skumulowało się wszystko z wcześniejszych dni,że bez kija nie podchodź.Jeśli ktoś to przeczyta to może doradzi, co powinnam zabrać ze sobą na punkcję.I jak Wy to zniosłyście.Jakieś boleści,plamienia? czy inne objawy? będę wdzięczna

Subskrybuje zawartość